PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Dwie nowe ekranizacje "Lalki" (2026)
Autor Wiadomość
achata 


Dołączyła: 04 Cze 2006
Posty: 964
Wysłany: Wto 15 Wrz, 2026 13:16   

Z recenzji wynika że pod pewnymi względami można rzucić okiem więc pewnie obejrzę choćby po to żeby wyrobić sobie zdanie. Podejdę do tego z zerowym poziomem oczekiwań i jestem bardzo ciekawa czy mimo to rozlegnie się pukanie z dołu.
Sądząc po tym co piszą ludzie i co widać w zwiastunach będzie to produkcja z gatunku, o którym mój mąż mawia "ciekawe jakie pejotle ten twórca palił"
_________________
w poszukiwaniu pogody ducha
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...


Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 22339
Skąd: zewsząd
Wysłany: Wto 15 Wrz, 2026 18:44   

annmichelle napisał/a:
Są pierwsze recenzje serialu "Lalka" Netflixa:
https://rozrywka.spidersweb.pl/lalka-2026-recenzja-serialu-netflix-opinie

https://kultura.onet.pl/film/recenzje/lalka-netflixa-podzieli-polske-na-pol-tego-sie-nie-spodziewacie-recenzja/18ps6kc

https://www.serialowa.pl/...serial-netflix/

W sumie to musiałabym ponownie przeczytać książkę, żeby móc się wypowiadać na temat zgodności obu: serialu i filmu z oryginałem. :mysle:
Ale cienko to widzę, bo powieść mi się bardzo podobała, styl Prusa lubię i szanuję, więc jakiekolwiek reinterpretacje, wariacje, czy "na motywach" - nieeeeee. :confused3:
"Lalka" jest tak dobrze skonstruowana plus obejmuje cały przekrój społeczny, że po prostu szkoda, że wyciąga się z niej tylko dwa, trzy wątki, a resztę "kasuje". :roll:
To trochę jak z "Dumą i uprzedzeniem", gdzie interpretuje się ją jako romans (!), a "Hrabiego Monte Christo" jako przygodówkę (!) płaszcza i szpady.
Sorry, ale to są takie uproszczenia, że aż boli (mnie :mrgreen: ) plus niezrozumienie intencji autorów i kompletne oderwanie od historycznego kontekstu.

Drzymalska z profilu wygląda jak Romola w Emmie, tylko ma jeszcze bardziej perkaty i zadarty, zupełnie niearystokratyczny nos :shock: :confused3: :rotfl:

Z lalką to chyba niewiele będzie miało wspólnego, i tylko mając świadomość, że nie jest to ekranizacja a żonglowanie postaciami i wątkami , będzie to można obejrzeć. Swoją drogą nie bardzo rozumiem, po co z historii osadzonej w konkretnym czasie, miejscu i kontekście, które decydują o wszystkim , robić coś kompletne z tego kontekstu, miejsca i czasu wyrwanego, skoro to nie jest opowieść ponadczasowa, a nie jest. Chyba to na zasadzie nieważne jak i co mówią, byleby mówili. Ciekawa jestem kostiumów.
_________________
Nie można uwięzić kogoś, kto mieszka we własnej głowie.
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...


Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 22339
Skąd: zewsząd
Wysłany: Wto 15 Wrz, 2026 18:45   

A w Łazienkach będzie wystawa kostiumów z Lalki filmowej.
_________________
Nie można uwięzić kogoś, kto mieszka we własnej głowie.
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...


Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 22339
Skąd: zewsząd
Wysłany: Wto 15 Wrz, 2026 23:33   

Właśnie wpadła mi w oko zajaweczka - jakaś starsza dama mówi do Belci, że wytrzyma wszystko, tylko nie tego sprzedawcę galotów :shock: :thud: :rotfl: :rotfl: :rotfl: muszę to obejrzeć :rotfl: :rotfl: :rotfl:
_________________
Nie można uwięzić kogoś, kto mieszka we własnej głowie.
 
 
achata 


Dołączyła: 04 Cze 2006
Posty: 964
Wysłany: Wczoraj 8:43   

Skojarzenia Drzymalskiej z Romolą z Daniela Derondy też miałam od momentu zobaczenia zwiastuna tylko bardzo podświadome. Dopiero wczoraj to do mnie dotarło.
Ja jestem w stanie im dużo wybaczyć ale wkurza mnie podszywanie się pod Prusa. Gdyby przynajmniej zmienili lub dopisali coś do tytułu żeby zaznaczyć że odcinają się od powieści to byłoby uczciwie. A tak pozbawiono nas serialowego rozwinięcia rzetelniejszej adaptacji książki bo dla TVP nie mogło być dwóch serialowych "Lalek" nawet jeśli jedna z nich niewiele ma z książką wspólnego.
No i świat, który pewniej obejrzy serial Netflixa niż film kinowy będzie myślał że tak było w powieści bo już o tej ekranizacji za granicą piszą
https://www.rp.pl/film/ar...ke-w-netfliksie
_________________
w poszukiwaniu pogody ducha
  
 
 
annmichelle 


Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 4669
Skąd: z daleka
Wysłany: Wczoraj 10:44   

achata napisał/a:
wkurza mnie podszywanie się pod Prusa.

Mnie też....

achata napisał/a:
No i świat, który pewniej obejrzy serial Netflixa niż film kinowy będzie myślał że tak było w powieści


Przeżyłam beznadziejnie zekranizowane "Anny Kareniny", większość ekranizacji Dumasa ojca i syna, masakrowanie powieści Austen to i przeżyję te "Lalki". :wink:
Myślę, że nikt rozsądny nie wyrabia sobie zdania o książce oglądając jedynie jej adaptacje. A opinie głupców mnie nie interesują. :-P
A jeśli te "adaptacje" skłonią chociaż jedną osobę do przeczytania książki Prusa to uważam to za sukces. :-)
Tak było przecież z "Wiedźminem" : sukces gry skłonił do przetłumaczenia książek na inne języki, a to do nakręcenia serialu.
Oba media rozpowszechniły Sapkowskiego na świecie.
I ci co tylko chcą pukać gierkę lub oglądać słaby serial - droga wolna, ale ile osób na świecie w ogóle odkryło Sapkowskiego dopiero dzięki grze to trzeba liczyć w miliony.
W latach 90-tych nikt o wiedźminie na świecie nie słyszał, a teraz? :-)
_________________
:-)
  
 
 
Caroline 


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 1938
Wysłany: Dzisiaj 7:41   

Duża recenzja netfliksowej Lalki w Rzeczpospolitej. Bardzo podoba mi się pierwsze zdanie: Ten znakomity i przebojowy serial zaskoczy przede wszystkim tych, którzy „Lalkę” przeczytali. :roll: :roll: :roll: :shock: :shock: :shock: :lol: :lol: :lol:

Czytając recenzje widzę, że wszyscy z góry oceniają serial jako przeróbkę, inspirowaną tylko Prusem. Nikt nie wnika, czy nie warto byłoby jednak zrobić wierniejszej ekranizacji.

https://www.rp.pl/film/ar...przecierac-oczy

Spoiler:

STREAMING „Lalka” Netfliksa zszokuje widzów

„Lalka” Netflksa może przełamać prawdę z „Rejsu”, że Polacy lubią tylko znane piosenki. Demirski, Dutkiewicz i Maślona stworzyli w kostiumie porywającą współczesną polską historię. Uniwersalną jak miłość uwikłana w walkę klas.

Tomasz Schuchardt jako Wokulski i Sandra Drzymalska jako Łęcka
JACEK CIEŚLAK Ten znakomity i przebojowy serial zaskoczy przede wszystkim tych, którzy „Lalkę” przeczytali. Choć pewnie jest ich coraz mniej. Z kolei ci, którzy sięgną po powieść po obejrzeniu serialu – oby tak było! – odkryją w nim fundamenty, na których autonomiczny scenariusz zaprojektowali Paweł Demirski, Jagoda Dutkiewicz i Paweł Maślona, również reżyser. Być może najpierw przecierać będą oczy ze zdziwienia, a potem – mam taką nadzieję – uniosą kciuk do góry, akceptując to, że klasyczną powieść każdy może sobie przeczytać sam, zaś współcześni nam artyści są również po to, żeby znane już motywy przenieść w nowy wymiar i sprowokować do rozmowy nie tylko o przeszłości, lecz o tym, jak wynikające z niej problemy rozwiążemy w przyszłości. Dzisiejsza polityka W związku z tym, że nie tylko w świecie seriali królują remiksy, dostaliśmy też po pierwszych czterech odcinkach, które są groteskową grą z oryginałem, dwa odcinki ostatnie zrealizowane w aurze sensacyjnej pod hasłem „ciąg dalszy właśnie nastąpił”. Zaś ja sądzę, że twórcy i Netflix byliby lekkomyślni i przegrani jak Wokulski i Łęcka z powieści Prusa, gdyby nie zaproponowali kolejnego sezonu, gdy przecież Łęcka i Wokulski z ich serialu, mocując się z problemami powieściowych bohaterów, udowadniają, że stać ich na przełamanie indywidualnej niemocy i społecznych ograniczeń. Godne podkreślenia jest to, że Netflix – globalny Netflix, który odniósł w Polsce sukces zreinterpretowanym „Znachorem” oraz kreacją „1670” – drąży temat podziałów, jaki w Rzeczpospolitej jest aktualny, bez względu na to, czy rządzi Jan Korybut Wiśniowiecki, Ignacy Mościcki czy ludowy trybun z kibolską przeszłością Karol Nawrocki, który pokonał w wyborach prezydenckich inteligencko- lemingowego Rafała Trzaskowskiego. Chodzi o napięcia między arystokracją, szlachtą, inteligencją, elitami miejskimi a tymi, którzy są ludem lub za lud się uważają. Niekoniecznie smoleński. Jak się bowiem okazuje – pochodzenie i koneksje wciąż miewają większe znaczenie niż zarobione z talentem pieniądze, czego Wokulski na tle podupadającej, ale wciąż trzymającej władzę arystokracji jest najlepszym potwierdzeniem. A jeśli tak – to Netflix nie mógł znaleźć do swojego projektu twórców bardziej adekwatnych niż Paweł Demirski i Paweł Maślona. Demirski w teatrze we współpracy z reżyserką Moniką Strzępką bodaj jako pierwszy przeorał w polskiej kulturze po 1989 r. temat ludowości i chłopsko- robotniczego pochodzenia oraz kompleksu, zanim jeszcze Polacy przypomnieli sobie, że umieją czytać dzięki bestselerowi „Chłopki. Opowieść o naszych babkach” autorstwa Joanny Kuciel-Frydryszak. Ludyczny Rzecki Teraz Wokulski rzuca prawdę elitom w twarz, wypominając wegetowanie na pracy tych, których rodziny mają przeszłość pańszczyźnianych chłopów. Z kolei absolutnie przebudowany wątek Rzeckiego (Dariusz Chojnacki) i jego związku z Marianną (przebudowany, ale mieści się w logice ratowanych przez Wokulskiego ludzi – właśnie Marianny z przeszłością prostytutki oraz Węgiełka), wprowadza na serialowe salony chłopskich bohaterów, którzy gdy tylko dostają szansę, mogą prowadzić sklep nie gorzej niż Wokulski. Szczególnie dotkliwy i przejmujący jest wątek Marianny (Maria Kania), od której znacząco zaczyna się serial, gdy zostaje służącą Łęckiej, przyjęta do pracy przez jej kuzynkę Florentynę (Julia Wyszyńska). W serialu, który czerpie z wielu polskich powieści, Marianna jest na początku postacią z „Granicy” Nałkowskiej, gdzie służba ma wstęp tylko na kuchenne schody i je to, co jaśniepaństwo pozostawili na talerzach. Marianna staje się też sexy doll pewnego arystokraty, jakby wciąż obowiązywało średniowieczne prawo pierwszej nocy. Wstrząsająca scena w pałacowym łóżku uzmysławia silniej istotę relacji pan–chłopka, a także patriarchalizmu w relacjach mężczyzna–kobieta niż niejedna naukowa dysertacja. A ma też swoją kryminalną pointę! Cały ten aspekt serialu nie jest wszakże monopolem Pawła Demirskiego w kwestii „panowie i chamy”, bo przecież scenarzysta i reżyser filmu Paweł Maślona dał nam wiele na ten temat do myślenia w „Kosie” o Tadeuszu Kościuszce. Przypomnijmy: Kościuszko wraca ze Stanów Zjednoczonych do Polski, by walczyć o uratowanie jej suwerenności, tymczasem towarzyszący mu wyzwolony czarny niewolnik z Ameryki podkreśla niewolnictwo polskich chłopów. Jak mają walczyć o wolność kraju, gdy szlachtę bardziej interesują pieniądze ze żniw, jakie bez pańszczyźnianych robotników się nie odbędą? W „Kosie” mieliśmy wątek sensacyjno-kryminalny rosyjskiego śledztwa. W „Lalce” też go mamy. Tym razem twórcy serialu mogli się zainspirować „Ziemią obiecaną” Reymonta, chodzi bowiem o drapieżną rywalizację w dziedzinie przemysłu, gdzie jak wiadomo posiadacze wielkiego kapitału podpalają sobie fabryki, niszcząc konkurencję i walcząc o ubezpieczenia. Na tym tle, gdy trwa śledztwo prowadzone przez policmajstra (Mirosław Zbrojewicz) – policmajstra-filozofa, dodajmy! – oglądamy jedną z wielu znakomitych scen, gdy Łęcka i Wokulski muszą grać w jednym duecie, jak w operetce, zaśmiewając się do rozpuku między kolejnymi ariami kłamstw, służących wspólnej sprawie. Drzymalska jako Łęcka Trudno też powstrzymać śmiech podczas sceny balu. Mamy kanonadę dramaturgicznych fajerwerków przygotowanych z wielu wątków: absztyfikanta Łęckiej z pistoletem w ręku, tańca Wokulskiego z Łęcką oraz kolejnej ciąży jednej z arystokratek (wątek konserwatywnej polityki prorodzinnej). Kolejne pointy i race humoru są odpalane z piekielną precyzją, a choć wydarzają się też dramaty – groteska zmusza do oczyszczającego śmiechu. Także podczas kłótni Łęckiej i Wokulskiego, bo Łęcka napisana dla Sandry Drzymalskiej jest wybuchowa i sypią się z jej ust epitety okołofizjologiczne w tonacji uważanej za wulgarną. A przecież komiczne. Docieramy do sedna sprawy: jaka jest nowa Łęcka, a jaki nowy Wokulski? Casting do serialu o przełamywaniu klasowych granic podporządkowany był zasadzie, by widza zaskoczyć nieszablonowym myśleniem i wyborem. By dać aktorom szansę na zagranie ról nie „po warunkach”, lecz by ją musieli wykreować dzięki aktorskiemu talentowi i sile osobowości. Odpowiada to zresztą w serialu życiowej prawdzie, że „nie szata zdobi człowieka”. I powierzchowność. Sandra Drzymalska – drobna i obdarzona oryginalną urodą dzisiejszych dziewczyn, wyłamuje się z kanonów XIX wieku oraz salonowych zasad dla panienek z dobrego domu. Zanim weźmie sprawy we własne ręce potrafi popatrzeć z politowaniem na natarczywego absztyfikanta czy patriarchalnego dziada takiego jak baron Krzeszowski (znakomity Piotr Adamczyk!) albo na fajtłapowatego Wokulskiego, który nie umie tańczyć i nie potrafi się zachować. A potem posłać z oczu błyskawice lub nawyzywać od najgorszych. Wszystko to na drodze do przemiany, która jest zarówno emancypacją, jak i dojrzewaniem do prawd o drugim człowieku wyzwolonych z klasowych ideologii. Kiełkujące uczucie Izabelli do „handlarza” zarówno przełamuje stereotypy, jak i wywołuje nawroty arystokratycznego wstydu oraz zażenowania gorsze niż globus, czyli migrena. To ewidentna hass-liebe, czyli miłość pomieszana z nienawiścią, która ma zaskakującą liczbę suspensów w różnej postaci w wielu gatunkach. Do końca nie wiemy, w co oni właściwie grają. Oni pewnie też nie wiedzą, co się z nimi dzieje! – zarówno podczas pięknej sceny oświadczyn w operze na tle baletu, blisko ołtarza i blisko sypialni pałacu w Radziejowicach. Blisko, ale przecież licytacja kamienicy, wątek fabryczny, motyw szpiegowania czy wreszcie Starski (Piotr Pacek), kuzyn Izabeli, o wiele bardziej demoniczny niż w powieści – mogą sprawić, że do in flagranti nie dochodzi, choć fantazje seksualne bohaterowie, i owszem, mają. Tomasz Schuchardt z pewnością bliższy jest roli Dmochowskiego niż Drzymalska Tyszkiewicz i Braunek, a przecież to całkowicie autonomiczna kreacja, człowieka, któremu nawet nie spełnienie marzeń, a ich bliskość potwierdza prawdę „Ostrożnie z marzeniami”. Stanisław jest rodzajem sondy wypuszczonej z grona ludzi przedsiębiorczych – w środowisko przebrzmiałych arystokratów. Swoją energią i pomysłowością obnaża ich niemoc, ale też – co jest podstawą dramatu głównego bohatera – własne kompleksy, brak wiary w siebie i w lepszy świat. On dla siebie zawsze jest gorszy od nich. Ma więc o co walczyć. I to robi. Zarówno w sklepie, jak i realizując nowe technologiczne inicjatywy z pomocą wynalazcy Ochodzkiego. Mateusz Król gra go z komicznym nerwem w stylu Jacka Chmielnika. Jedno z największych zaskoczeń wywołuje z pewnością postać Łęckiego. Pamiętamy Jana Kreczmara i Emila Karewicza, a w kreacji Jacka Braciaka oglądamy kogoś ze świata pomiędzy „Ziemią Obiecaną” a piekłem Dostojewskiego. Podobnie jak jego córka, Łęcki w przeciwieństwie do arystokratycznego grona akceptuje – choć może tylko dla pieniędzy – potrzebę społecznej i gospodarczej zmiany. Czyni nawet pewną inwestycję, ale generalnie rzuca się od ściany do ściany. Raz gardzi swoim środowiskiem i chce być liberałem, a potem żałuje bruderszaftu z „handlarzem”. Rozedrgany, a czasami wręcz wymiętoszony jak po libacji na melinie, nie może pozbyć się starych przyzwyczajeń takich jak miłość do pieniędzy, hazard, długi oraz korupcja, pośród których alkoholizm nie jest najgorszy, bo przecież wystawia na sprzedaż swoją córkę. Jeszcze arystokrata, a już alfons. Orzeszkowa w „Lalce" A jeśli powiedziało się o wątku emancypacyjnym, to kwestie równościowe, dziś wszak w serialach niemal obowiązkowe, otrzymały godną reprezentację. Agnieszka Grochowska charyzmatycznie gra Elizę Orzeszkową, stojącą na czele kobiecego pisma „Bluszcz”. W „Lalce” Prusa tego nie było? Tak, ale na „Lalce” rzeczywistość Prusa się nie kończyła. Pisał felietony oraz kroniki i właśnie z tego świata wywiedziona jest Orzeszkowa. Oraz wspierająca ją redaktorka- -lekarka z dyplomem z Zurychu, którego nie można nostryfikować w zapóźnionej Warszawie pod zaborami. To Judym w sukni, ratujący życie w zakamarkach ulic i przytułkach, grany przez Monikę Frajczyk. Wątek „Bluszcza” stanowi ważny motyw serialu. Ważny także dla Łęckiej i jej gry z Wokulskim. Zaś Wąsowską brawurowo kreuje Magdalena Cielecka. To wodzirejka arystokratycznego balu na warszawskim Titanicu, a jednocześnie deus ex machina: pozwala ominąć lodowe góry, gdy katastrofa wydaje się nieunikniona. Feministka, birbantka. Kobieta mądra i z dystansem do świata. Przed zagrożeniem płynącym z zachodniej Europy – w znanym dzisiaj tonie – przestrzega podczas ślubów i pogrzebów ksiądz grany przez Zdzisława Wardejna, zaś Wokulski dla równowagi z przekąsem mówi, że nawet i w emancypacji mąż bywa przydatny.
 
 
Caroline 


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 1938
Wysłany: Dzisiaj 7:51   

I jeszcze jeden tekst, tym razem z dzisiejszej Rzeczpospolitej - o Lalce kinowej. Twórcy liczą na frekwencję. Cytat w kontekście wierności oryginałowi:
– Sądzę, że będą to dwie wyraźnie różniące się od siebie interpretacje tej historii – mówi. – Istotne jest podkreślenie, że nasz film stanowi ekranizację powieści Bolesława Prusa, a nie produkcję jedynie nią inspirowaną – jak deklaruje twórca serialu – zaznacza dyrektor WFF Wrocław.

https://www.rp.pl/biznes/...-zaklad-o-lalke
Spoiler:

KINO Wielki zakład o „Lalkę”
Nowa kinowa ekranizacja polskiej XIX-wiecznej powieści o warszawskim biznesmenie skusiła inwestorów, w tym państwo. Producenci i dystrybutor liczą, że przyniesie zyski, mimo konkurencji Netfliksa.
30 września wchodzi do kin ekranizacja „Lalki”, powieści Bolesława Prusa w reżyserii Macieja Kawalskiego. Czy odniesie sukces?
URSZULA ZIELIŃSKA Około 15 mln euro, czyli 65 mln zł wynieść miał budżet wchodzącej do kin 30 września ekranizacji powieści Bolesława Prusa w reżyserii Macieja Kawalskiego. Będzie to zatem jeden z najdroższych polskich filmów kinowych. Pytanie, jaka część nakładów się zwróci. Aby stwierdzić, czy odniesie ekonomiczny sukces, trzeba znać strukturę finansowania – zaznacza jeden z naszych rozmówców z branży filmowej. Innymi słowy istotne jest, jaka część tych pieniędzy to bezzwrotne wsparcie, jak to udzielane przez generalnego sponsora – ING – a jaka część to czysta inwestycja policzona na zyski. Koproducent finansowy Radosław Drabik, producent „Lalki”, w krótkiej rozmowie telefonicznej zdążył nam powiedzieć, że wokół filmu bardzo dużo się dzieje i prowadzi rozmowy z poważnymi biznesmenami. Rok temu głośnym echem odbił się brak jego porozumienia z Telewizją Polską, która chciała wyłożyć na film 10 mln zł. TVP przyznała, że to producent wycofał się z rozmów, ale między wierszami można było wyczytać, że nie chciała dać tyle pieniędzy, ile oczekiwał. Telewizja tłumaczyła, że „w sytuacji, gdy równolegle serial »Lalka« realizuje platforma streamingowa, powielanie kosztownych projektów nie jest uzasadnione – ani z punktu widzenia interesu publicznego, ani z uwagi na możliwości finansowe spółki, która aktualnie znajduje się w stanie likwidacji”. Po tym zdarzeniu Drabik pozyskał dwóch koproducentów: TVN WBD i Wytwórnię Filmów Fabularnych Wrocław. Łukasz Poniński, dyrektor wytwórni filmowej TVN WBD, nie zdradza, ile stacja wyłożyła na film i prawa do eksploatacji utworu na różnych polach, ale uważa, że bez tego wsparcia film by nie powstał. Jesteśmy koproducentem finansowym – informuje natomiast Robert Banasiak, dyrektor WFF Wrocław. – Dołączyliśmy do projektu już w trakcie realizacji zdjęć, uzyskując na ten cel dotację z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Pozyskaliśmy 5 mln zł i pokrywamy bardzo konkretne wydatki związane z powstaniem filmu, np. koszty obsady czy zespołu produkcyjnego – tłumaczy. Bardzo dokładnie przeanalizowaliśmy scenariusz i pomysł na realizację. Nie bez znaczenia była dla nas plejada wybitnych aktorów zaangażowanych do tej produkcji. To w końcu też już druga „Lalka”, po filmie Hasa, w której uczestniczy Wytwórnia. Można powiedzieć, że historia zatoczyła koło – mówi Robert Banasiak. Jako koproducent, przy podejmowaniu decyzji o udziale w projekcie, uwzględniamy oczywiście również jego potencjał ekonomiczny. Efektem naszego udziału w tego rodzaju produkcjach powinno być jednak nie tylko osiągnięcie przychodów pozwalających na finansowanie kolejnych projektów, ale również realne wsparcie sektora audiowizualnego i lokalnej gospodarki – przedstawia oczekiwania WFF Wrocław Robert Banasiak. 600 ekranów i długi czas grania Łukasz Poniński i Dorota Eberhardt, szefowa dystrybuującego „Lalkę” Kino Świat (należy do grupy Canal+ Polska, w której TVN ma mniejszościowy pakiet udziałów) przyznają, że to kinowa frekwencja jest kluczowa, aby film przyniósł zyski. To jest projekt przygotowany z myślą o kinach i tutaj spodziewamy się rekordowych wyników – mówi Dorota Eberhardt. – Z Radkiem Drabikiem myśleliśmy o wydarzeniu, które będzie wydarzeniem dla całej branży kinowej. Widzimy, jak ciężko kinom wrócić do poziomu frekwencji, którą notowały przed pandemią COVID- 19 i przebić ponownie poziom 50 mln widzów rocznie. Aby to się stało potrzebne są takie filmy jak „Dom Dobry”, „Listy do M.”, a teraz „Lalka” – mówi Eberhardt. Poza koproducentami, sponsorami, to właśnie kina: multipleksy i kina jednosalowe są naszymi partnerami przy tym filmie. Mamy z ich strony wyjątkowe wsparcie. Promocja „Lalki” polega nie tylko na typowej reklamie – mówi Dorota Eberhardt. Druga sprawa to zasięg dystrybucji. – Uzgodniliśmy z kinami, że film wejdzie na co najmniej 600 ekranów i liczymy, że będzie grany wyjątkowo długo: do końca roku i jeszcze na początku 2027 r. Zaczynamy dystrybucję nie w piątek, ale w środę (na dodatek niezwykłą – bo w Dzień Chłopaka) aby wynik był jak największy – wylicza Eberhardt. Trzecia kwestia to szeroki plan edukacyjny związany z filmem. Zdaniem Eberhardt to kolejne zabezpieczenie biznesowe projektu. O działaniach edukacyjnych mówi także rzeczniczka Urzędu Miasta Warszawy, Monika Beuth. Warszawa jest oficjalnym partnerem „Lalki”. Jak podaje Beuth miasto i województwo mazowieckie wsparły produkcję kwotami 1,5 mln zł każde. – Wszystkie działania promocyjne przewidziane są w dłuższym okresie, także te edukacyjne czy muzealne. Już teraz wiele instytucji kultury prowadzi nowe projekty związane z epoką Bolesława Prusa i XIX-wieczną Warszawą – informuje Beuth. Eberhardt pytana, czy obawia się konkurencji netfliksowej „Lalki” (serial miał premierę w środę 16 września), odpowiada, że ma nadzieję, iż widzowie będą chcieli zobaczyć obie produkcje. – To dwie różne inne „Lalki” – podkreśla. I przypomina, że Andrzej Wajda i Andrzej Munk, „brali na tapet” te same tematy. – Wprawdzie nie jestem pewna, czy premiery ich filmów dzieliły dwa tygodnie – przyznaje półżartem Dorota Eberhardt. Dyskusja „Lalek” napędzi widownię? W dyskusji o zderzeniu „Lalek” widzi pozytyw. – Już teraz mamy do czynienia z tzw. „real time” marketingiem. „Lalki” ze sobą „dyskutują” w przestrzeni publicznej. Myślę, że ta waluta konwersacyjna wejdzie na jeszcze wyższy poziom po premierach. Obawa, że ominie się coś ważnego (ang. FOMO) i potrzeba wypowiedzenia się, którą „Lalkę” się woli będzie napędzać widownię – uważa szefowa Kino Świat. W podobny sposób wypowiada się Robert Banasiak. – Sądzę, że będą to dwie wyraźnie różniące się od siebie interpretacje tej historii – mówi. – Istotne jest podkreślenie, że nasz film stanowi ekranizację powieści Bolesława Prusa, a nie produkcję jedynie nią inspirowaną – jak deklaruje twórca serialu – zaznacza dyrektor WFF Wrocław. Przedsprzedaż biletów na „Lalkę” ruszyła 4 września. Według Eberhardt bilety rezerwują całe szkoły. – Mamy poczucie, że będzie to wydarzenie nie tylko roku, ale dekady – komentuje.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach tego forum (w domenie forum.northandsouth.info) stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę tego forum. | Forum dostępne było także z domeny spdam.info
Administracją danych związanych z zawartością forum, w tym ewentualnych, dobrowolnie podanych danych osobowych użytkowników, zgromadzonych w bazie danych tego forum, zajmuje się osoba fizyczna Łukasz Głodkowski.