PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Profil  | Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  | Zaloguj
Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Małe kobietki - ekranizacje i książka
Autor Wiadomość
Szafran 



Dołączyła: 12 Lut 2015
Posty: 6602
Wysłany: Wto 21 Sty, 2020 23:41   

Jestem abolutnie zakochana w nowych "Małych kobietkach". Greta Gerwig zrobiła z tym materiałem coś absolutnie magicznego i twórczego. I metatekstowego:).

Nigdy nie lubiłam tej książki (i innych ekranizacji). Mam ochotę znów przeczytać, by zobaczyć, czy odnajdę w niej to, co odnalazła Gerwig.

I absolutnie jestem pod urokiem Timothée Chalameta. Tylko trochę przykro, że zaczynam mieć idoli w takim wieku, że mogliby być moimi synami, gdybym odpowiednio wcześnie zaczęła:>.
_________________
*****************************
https://hunterwaalii.com

https://www.instagram.com/morgasia/
Ostatnio zmieniony przez Szafran Pon 27 Sty, 2020 18:41, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 37500
Skąd: spod łóżka
Wysłany: Sro 22 Sty, 2020 00:02   

Chce na to bardzo bardzo bardzo isc!!!
_________________
Get me out into the night-time
Four walls won't hold me tonight
If this town is just an apple
Then let me take a bite

MJ
----------------------------------------
Kocham mój kraj, NIENAWIDZĘ tego państwa.
 
 
Szafran 



Dołączyła: 12 Lut 2015
Posty: 6602
Wysłany: Sro 22 Sty, 2020 00:29   

Dziś był pokaz przedpremierowy dla abonentów Unlimited, mogłaś też dziś już zobaczyć:D Ale za jakieś 10 dni wejdzie już normalnie.
_________________
*****************************
https://hunterwaalii.com

https://www.instagram.com/morgasia/
 
 
trifle 



Dołączyła: 29 Maj 2006
Posty: 11515
Wysłany: Sro 22 Sty, 2020 00:51   

Ja jestem ciekawa filmu. Przeczytałam książkę niedawno, ale była w sumie nudna i jakaś taka nijaka, z tymi natchnieniami i umoralnianiem. Nah ;)
_________________
Spieszmy się kochać wypłatę, tak szybko odchodzi.
 
 
Agn 
księgarniany wymiatacz



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 37500
Skąd: spod łóżka
Wysłany: Sro 22 Sty, 2020 09:05   

Nie moglam, bo pracowalam do pozna. Mi te specjalne pokazy zawsze staja w opozycji do grafiku pracowego. Raz sie zdarzylo, ze moglam isc na ktorys specjalny pokaz, ale lecial jakis film, ktory mnie nie interesowal. :P
_________________
Get me out into the night-time
Four walls won't hold me tonight
If this town is just an apple
Then let me take a bite

MJ
----------------------------------------
Kocham mój kraj, NIENAWIDZĘ tego państwa.
 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 2163
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Pon 27 Sty, 2020 17:44   

Idę w weekend. Czekam, żeby mnie przekonali, że Jo i Laurie rzeczywiście nie mogli być razem. Największe rozczarowanie dziewczęcego życia :lol: I jestem ciekawa porównania do poprzednich wersji (widziałam większość - Winona Ryder i Christian Bale byli świetni).

Zdecydowanie wolę ekranizacje niż książkę, z której morał i dydaktyzm wylewa się w nadmiarze.
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
Szafran 



Dołączyła: 12 Lut 2015
Posty: 6602
Wysłany: Pon 27 Sty, 2020 18:47   

Porozmawiamy, jak obejrzysz:D
_________________
*****************************
https://hunterwaalii.com

https://www.instagram.com/morgasia/
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 48854
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pią 31 Sty, 2020 14:24   

Wybieram się jutro na Małe kobietki. Ciekawa jestem, czy mi się spodoba. Nigdy nie byłam fanką książki, ani ekranizacji, ale mam ochotę zobaczyć za co film dostał tyle nominacji. Przeczytałam też artykuł w Polityce na temat reżyserki. Jej Lady Bird jest chyba na Netflixie. Właściwie to nie znam żadnej innej ekranizacji tej książki poza wersją z lat 90, z Winoną, ale słabo ją pamiętam.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
praedzio 



Dołączyła: 25 Mar 2007
Posty: 21470
Skąd: Puszcza Knyszyńska
Wysłany: Pią 31 Sty, 2020 14:39   

Też się wybieram, tylko jeszcze nie wiem, kiedy.
_________________
- Tak wielu odrzuciłem, za nikim nie poszedłem.
- Za mną poszedłeś.
- Bo pozwoliłeś mi na to.

(A. Aciman, "Tamte dni, tamte noce")
 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 2163
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Pią 31 Sty, 2020 19:30   

Ja też jutro. Cieszę się bardzo :cheerleader2:
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 48854
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pią 31 Sty, 2020 19:58   

Zwiastun wydaje się interesujący.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 2163
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Pią 31 Sty, 2020 20:46   

Ostrzę sobie zęby na tę metahistorię, o której pisała Szafran. Domyślam się o co może chodzić :)
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 48854
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pią 31 Sty, 2020 21:12   

Kręcili to w domu samej autorki, więc można się domyślić.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
Szafran 



Dołączyła: 12 Lut 2015
Posty: 6602
Wysłany: Pią 31 Sty, 2020 21:57   

Admete napisał/a:
Kręcili to w domu samej autorki, więc można się domyślić.


O, naprawdę? Tego nie widziałam:D
_________________
*****************************
https://hunterwaalii.com

https://www.instagram.com/morgasia/
 
 
Admete 
shadows and stars



Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 48854
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Sob 01 Lut, 2020 10:10   

Tak wyczytałam w tekście z Polityki :) Ale do kina idę jednak dopiero w poniedziałek, bo jedna osoba nie ma dziś czasu.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 2163
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Sob 01 Lut, 2020 23:51   

Jestem zachwycona "Małymi kobietkami" - czapki z głów przed Gretą Gerwig! Tak się powinno robić ekranizacje czegoś, co było już filmowane tyle razy. Och, metahistoria wspaniała, połączenie dwóch linii czasowych - genialne, świetne aktorstwo dziewczyn, no cud miód i orzeszki. Są co prawda pewne "słabsze" strony - w znaczeniu przesunięcie akcentów - np. mało wyrazista postać Lauriego czy no_zdecydowanie_nie_taki_jak_był_książce profesor, ale to było w moim odczuciu zamierzone.

Dawno nie byłam tak usatysfakcjonowana po seansie.
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
Szafran 



Dołączyła: 12 Lut 2015
Posty: 6602
Wysłany: Nie 02 Lut, 2020 00:24   

RaczejRozwazna napisał/a:
Jestem zachwycona "Małymi kobietkami" - czapki z głów przed Gretą Gerwig! Tak się powinno robić ekranizacje czegoś, co było już filmowane tyle razy. Och, metahistoria wspaniała, połączenie dwóch linii czasowych - genialne, świetne aktorstwo dziewczyn, no cud miód i orzeszki. Są co prawda pewne "słabsze" strony - w znaczeniu przesunięcie akcentów - np. mało wyrazista postać Lauriego czy no_zdecydowanie_nie_taki_jak_był_książce profesor, ale to było w moim odczuciu zamierzone.

Dawno nie byłam tak usatysfakcjonowana po seansie.


To jadę w spojlerze:)


Spoiler:
Jeden z moich ulubionych momentów to ten, w którym wydawca mówi: Nie rozumiem, czemu nie wyszła za sąsiada. No nikt chyba nie rozumie;).

Ale podobało mi się, że meta-Jo tak jak Louisa nie wybrała żadnego, a swoją niezależność.

Nie miałam wrażenia, że Laurie jest mało wyrazisty - dla mnie charyzma Chameleta go bardzo ożywia i czyni takim uroczym lekkoduchem, który jednak budzi sympatię i coś tam pod tą powierzchownością bogatego próżnawego chłopca kryje, a co dobrze wydobywała z niego Jo. Amy bezkrytycznym podziwem tylko łechtała tę próżność bardziej;). W sumie jakie to życiowe, że facet koniec końców nie stawia na intelekt i motywowanie go do rozwoju;).

No właśnie, pytanie. Czy rzeczywiście między nimi by się nie udało? Mam wrażenie, że między takimi wersjami postaci, jak pokazano, niekoniecznie to by była katastrofa, bo była między nimi taka fajna dynamika i dopełnianie się w różnych aspektach. Choć z drugiej strony ta Jo filmowa nie wydaje mi się osobą, którą by uszczęśliwiło życie rodzinne i chowanie dzieci, a przynajmniej nie na tym etapie życia - dawno się w żadnej postaci tak nie przeglądałam jak w niej:D

W ogóle Gerwig tchnęła w tej wersji w pozostałe siostry życie, w końcu to postacie z krwi i kości. I ten wątek Meg, która uświadamia sobie życiową prawdę, że uczucie uczuciem, ale pieniądze też się w życiu przydają;).

Podobało mi się też skupienie na twórczości kobiet, na pokazaniu społecznej tresury, by je wtłoczyć w role, i pragmatyzm ciotki, która tłumaczy Amy, że cóż, musi dobrze wyjść za mąż, bo będzie mieć całą rodzinę na utrzymaniu. I bez pieniędzy nie można sobie pozwolić na niezależność i niepragmatyczne wybory.

I całość tak się miło rozlewa po sercu, bo pokazuje taką ludzką dobroć, gesty serca, wzajemne wsparcie w sąsiedzkiej społeczności. Gdy się komuś coś złego dzieje, wszyscy za nim murem.

Naprawdę nie znoszę pierwowzoru literackiego i jak się dowiedziałam, że Gerwig to adaptuje, to znając jej wcześniejszy film i jej wybory filmowe jako aktorki, nie mogłam pojąć dlaczego, bo to bardzo progresywna osoba. Ale kiedy obejrzałam, to zrozumiałam. Właśnie wtedy się robi nową adaptację czegoś tak już przewałkowanego. Kiedy ma się coś istotnego do powiedzenia.


_________________
*****************************
https://hunterwaalii.com

https://www.instagram.com/morgasia/
 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 2163
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Nie 02 Lut, 2020 01:10   

Widzę, że mamy bardzo podobne odczucia i refleksje - przynajmniej jeśli chodzi o większość spraw. :-) Też sobie pojeżdżę w spojlerze :mrgreen:

Spoiler:
W ogóle wątek wydawcy był świetny. Dla mnie najbardziej genialna była końcówka - ta utrzymana w stylu niemal harlequinowym scena pod parasolem (niemal czułam tę ironię autorki, "sprzedającej" oczekiwany finał powieści) przeplatana dialogiem z wydawcą. Majstersztyk :-D

To zakończenie stanowiło miód na moje serce. Zawsze czułam, że Bhaer pojawił się w powieści trochę jak "Deux ex machina". Nawet podwójnie - bo nowojorskie zauroczenie jeszcze bym przełknęła, zdarza się, ale pojawienie się go u Marchów już pachniało czymś robionym na siłę. W życiu rzadko tak się zdarza. W tej ekranizacji mamy pokazaną z jednej strony konsekwencję w trzymaniu się swego wyboru przez samą Jo, z drugiej konsekwencje samego wyboru - czyli samotność, utratę tego, czego tak bardzo nie chciało się stracić - bo nie ma powrotu do tych dziecięcych przyjaźni. Bardzo podobała mi się scena podarcia listu do Lauriego - ostateczne pożegnanie Jo z przyjacielem i dzieciństwem, zrozumienie, że to odeszło bezpowrotnie. Saoirse świetnie oddawała skomplikowany emocjonalny świat swojej bohaterki.

Na marginesie - postać samej Alcott i jej wybory nie są znowu tak jednoznaczne. Pierwowzorem Lauriego był niejaki Władysław "Laddie" Wiśniewski, z którym autorka miała jakiś rodzaj relacji, najprawdopodobniej platonicznej, niemniej jednak (dzieliła ich spora różnica wieku - była 13 lat starsza). Swoją drogą ostatnia część opowieści o rodzinie March "Little Boy" też trochę w innym świetle - moim zdaniem - ustawia przyjaźń Jo i Lauriego.

Dla mnie Laurie jednak był mało wyrazisty - w sensie bardziej pokazano tę próżną i jednak niedojrzałą stronę jego charakteru, a mniej uwypuklono wspaniałe cechy, które gdzieś tam posiadał - opiekuńczość, zaradność... co było bardzo odczuwalne w książce - zwłaszcza w zakończeniu pierwszego tomu. Poza tym wyglądał jak dla mnie nieco za młodo i nie do końca pasował wizualnie do dziewczyn. Zgadzam się oczywiście, że ten związek mógłby się udać. Zresztą Jo przyjęłaby go zapewne - wybrał niedobry moment na oświadczyny i - nie umiał czekać, czego nigdy mu nie wybaczę :-P Co do tych męskich wyborów masz rację - jakież to życiowe...
Niemniej w tej ekranizacji brak tego pożądanego zakończenia nie był dla mnie aż tak bolesny.

Też zawsze czułam duże pokrewieństwo z Jo.

Tak, pokazanie twórczości kobiet było świetne. No właśnie - a talent pianistyczny Lauriego w ogóle zaginął... O tym też myślałam, mówiąc o braku wyrazistości. Zresztą tej wyrazistości brakowało w moim odczuciu wszystkim postaciom męskim - już najlepiej zarysowany był chyba Brooke. :)

Mimo iż Jo i Amy kradną show, to podobała mi się też o dziwo Watson jako Meg.

W ogóle wyszła z tego piękna opowieść o dojrzewaniu i o różnym tempie, w którym się ono dokonuje u różnych osób, o nieuchronnym przemijaniu świata dzieciństwa, o tym, że pójście dalej zawsze oznacza jakąś stratę.
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
Szafran 



Dołączyła: 12 Lut 2015
Posty: 6602
Wysłany: Nie 02 Lut, 2020 12:09   

Spoiler:

Czytałam o tym pierwowzorze Lauriego, ciekawa historia. Nie mogę sobie przypomnieć, gdzie czytałam, ale w tamtym artykule była spekulacja, że związek Alcott z Laddiem jednak nie był platoniczny. No i że ostatecznie ta różnica wieku była pewnie istotna w tym, że Alcott zakończyła sprawę. Co ciekawe, prawdziwa Amy, czyli Abigail May Alcott, która nie porzuciła malarstwa;), miała w nosie społeczne konwencje w tym względzie - bo sama wyszła za mąż za mężczyznę młodszego o 16 lat. Nawet współcześnie ludzie nie potrafią czegoś takiego ogarnąć :>, a co dopiero wtedy:). No ale to mi przypomina, że Louisa Alcott właściwie miała dziecko, bo do swojej śmierci wychowywała córkę Abigal, która zmarła niedługo po porodzie.

Ale wracając do filmu, tak, te dywagacje o zakończeniu, które sprzeda, wspaniałe. I ironiczne podejście Jo, która pisze ten cały deszcz i parasol, i rodzinne poruszenie, by ją dostarczyć na stację. :D :D:D

Tak, Laurie zdecydowanie oświadczył się w złym momencie, nie widział tego i nie umiał czekać. Co w sumie w jakimś sensie pokazuje, że Jo dokonała dobrego wyboru. On ulega tu łatwo impulsom i porywom serca. Jego zainteresowanie Amy to taki nagły 'pstryk'. Potem nagły ślub. Tłumaczy Jo, że jego uczucie do Amy to inny rodzaj uczucia niż to, które żywił dla niej. Skoro tak łatwo ulega zauroczeniom, to to chyba nie jest bezpieczny materiał na męża;).

W ogóle nie lubię Amy, choć w tej wersji jest bardziej ludzka i ciekawa. Ale jej trzpiotowatość mnie drażni, trzpiotowatość, która nadal w niej tkwi, choć już jest obytą na paryskich salonach damą. Szczególnie nastawienie "Nie mogę być wybitna i podziwiana, to ja nie będę malować". Jej życiowa droga to trochę nie samorealizacja, a ciągła rywalizacja, również z Jo.

Racja, ten aspekt dojrzewania i dorastania też bardzo jest podkreślony. I mądrze pokazany. Ciekawie to przedstawia się z Meg, która rodzinę, o której marzyła, ale jednocześnie poczucie braku i poczucie, że ją coś ominęło. Taka jest scenka, kiedy siada w wejściu swojego domku i patrzy na dzieci ze zmęczeniem i rezygnacją. Trochę tak, jakby się z zakładaniem rodziny pośpieszyła i nie dała sobie czasu na nacieszenie się kieckami i balami i tymi błahostkami, które były dla niej ważne, a teraz musi liczyć się z każdym groszem, i to jeszcze groszem zależnym od męża.
Akurat Watson najmniej ze wszystkich sióstr mi się podobała. Jakoś, mimo całej sympatii do tego, na jaką mądrą babkę wyrosła, to jej role jakoś mnie nie porywają.



_________________
*****************************
https://hunterwaalii.com

https://www.instagram.com/morgasia/
 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 2163
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Nie 02 Lut, 2020 13:38   

Spoiler:
Tak, życie rodzinne i uczuciowe Alcott i jej sióstr było co najmniej ciekawe :lol: Swoją drogą co do owego Laddiego - on 20 ona 33 - bardzo naturalna jak na owe czasy różnica wieku jeśli chodzi o romanse. Ileż powieści koncentruje się wokół dwudziestolatków zadurzonych w paniach o dekadę starszych... Natomiast przypadek jej siostry był rzeczywiście rewolucyjny - co ciekawe to było rzeczywiście małżeństwo z obustronnej miłości. Szkoda, że zmarła przy porodzie (mając pod czterdziestkę z pierwszym dzieckiem, ryzykowała jak na tamte czasy).

No właśnie postać Lauriego jest dla mnie nieprzekonująca pod względem psychologicznym - dot. to zarówno książki jak i filmu. To uczucie do Jo było jednak poważne, wyrosłe z wieloletniej przyjaźni - takie uczucia nie "przechodzą" w kilka miesięcy. Zresztą nie do końca podobało mi się w filmie pokazanie zadurzenia Lauriego w Jo od samego początku. No nie, to była najpierw piękna, młodzieńcza przyjaźń, on to uczucie uświadamiał sobie stopniowo i dość późno. Myślę, że decyzja poślubienia Amy była związana z momentem (śmierć Beth, którą przeżywali na odległość ich do siebie zbliżyła) i sam ślub wydarzył się podejrzanie za szybko (dlaczego nie poprali się po powrocie, wśród rodziny?).

To rozwinięcie wątku Meg w filmie mi się bardzo podobało. Też zasadniczo nie lubię ról Emmy, ciągle nie mogę się pozbyć wrażenia, że to Hermiona :lol: Ale tutaj naprawdę było najlepiej jak mogłam sobie w jej przypadku wyobrazić.

Zawsze się zastanawiałam co by było, gdyby to Jo pojechała z ciotką March do Europy. To jednak była kluczowa decyzja dla przyszłości obu sióstr.

Trochę się zastanawiałam, czy profesor w ogóle istniał w tym filmie. On był tak niepodobny do pierwowzoru, zrobiono z niego amanta, że trochę podejrzewam, iż od początku był tu postacią fikcyjną...

A jak interpretujesz zakończenie ze szkołą - czy Jo odziedziczyła rzeczywiście ten dom i założyła szkołę (z Friedrichem jako jednym z nauczycieli) czy to już jest to alternatywne zakończenie dziejące się w jej powieści?


_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
Szafran 



Dołączyła: 12 Lut 2015
Posty: 6602
Wysłany: Nie 02 Lut, 2020 14:26   

Spoiler:

Abigail zmarła nie przy samym porodzie, a 7 tygodni po. Podejrzewa się, że na zakażenie połogowe, więc jej wiek tu niekoniecznie miał coś do rzeczy, a standardy higieny ówczesne.
I to się i obecnie zdarza, niestety.

Profesora z książki zupełnie już nie pamiętam:D Ale tu rzeczywiście od początku się wydaje taką zmyśloną figurą. Bo ani się kiedy nie mają poznać, zamieniają jakieś zdawkowe słowa, i ta scena z kominkiem jeszcze, jakie to książkowe:D:D:D

Nie wiem, co myśleć o tej szkole. Bo może być i tak, i tak:D Jo może pisać scenariusz, którego by sobie życzyła (choć z drugiej strony nie napisała sobie wyjścia za sąsiada;)). Z drugiej - ciotka szczęśliwa, że rodzina jest już zabezpieczona przez Amy postanowiła wspomóc tę wyrodną córkę, z której już nic nie będzie, jak sama rzekła;), by umożliwić jej tę upragnioną niezależność. I wiedząc, że jej majątek z pewnością przysłuży jakiejś sprawie:).

Nie wydaje mi się, by Laurie się z Jo "odkochał", ale znalazł to, jak to powiedział, inne uczucie. Ten cielęcy podziw Amy i jej bezwarunkowe oddanie:D W sumie trochę podobne motywacje miała Jo, pisząc swój list do niego. Brakowało jej bycia podziwianą w ten sposób, nie do końca była przekonana, że to ten właśnie odpowiedni wybór. Ale postanowiła dać sobie szansę spróbować.

A teraz wyobraźmy sobie historię w innym tonie. Co by było, gdyby Laurie przeczytał list Jo, nim ona go zniszczyła;)? Dużo złego chyba. Tak psychologicznie, dla postaci. Acz żadnych burzliwych ucieczek nie podejrzewam:D:D:D Tylko już wieczne napięcie między tą trójką.




_________________
*****************************
https://hunterwaalii.com

https://www.instagram.com/morgasia/
 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 2163
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Nie 02 Lut, 2020 15:44   

Spoiler:
No tak, po porodzie, pamiętam. Niemniej niekoniecznie to musiało być zakażenie - może wyczerpanie? W każdym razie szkoda.

No właśnie nie wiem czy akurat to cielęce oddanie Amy. Jednak ona mu się mocno postawiła w Paryżu - to jest pokazane i w książce i w filmie. Mnie się wydaje, że on nią się właśnie wtedy zainteresował, gdy ona pokazała swoją osobowość, swoją opinię wobec niego (scena na imprezie), być może będąc w tym nieco podobną do Jo? Szczerze powiedziawszy w tym kontekście filmowym zwrot "my lord", którym jakoby Amy zwraca się do Lauriego po ślubie jest trochę niespodziewany. W książce była jednak ukazana przemiana Lauriego w poważnego obywatela - w tym rezygnacja z rozwijania talentu pianistycznego, czego też nie mogłam wybaczyć autorce. Na końcu opowieści o rodzinie March Jo nie pisze, Laurie nie gra, a Amy nie maluje. :(

Tak, taki scenariusz byłby straszny. Dobrze, że zdążyła ;)
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
Szafran 



Dołączyła: 12 Lut 2015
Posty: 6602
Wysłany: Nie 02 Lut, 2020 16:00   

Spoiler:

Z Abigail to nie wiadomo, za dawne czasy. Takie są tylko przypuszczenia.

No z Amy to dalej wątpię w ten jej charakter:D. Łzawe wyznanie, że nie chcę resztek po Jo i zawsze cię wielbiłam to takie cokolwiek bierne postawienie się. Raczej "chłopcze, musisz się bardziej postarać" :D
Ale przy tym wszystkim oczywiście sądzę, że ona z Laurie'em stworzyliby dobre małżeństwo.
Bo w gruncie rzeczy byli dość podobni. Zżymam się tylko, bo inny scenariusz bym wolała.
Chyba że Jo napisano by fajniejszego wybranka. Filmowy profesor to taka wielkooka ciapa, trudno mi uwierzyć w ich intelektualne porozumienie:D
Zapomniałam zupełnie o pianistycznych aspiracjach Lauriego. Rzeczywiście szkoda, wzbogaciłoby to postać ponad tę pozę rozpieszczonego bogatego dzieciaka. Ale Gerwig chyba celowo skupiła się na kobietach, panów malując tylko lekką kreską.


Smutne to bardzo u Alcott, że życie porządnego i przykładnego obywatela/obywatelki to życie naznaczone rezygnacją z aspiracji i marzeń.
Choć ona sama pisała, a jej siostra malowała i ta ostatnia mimo zamęścia:D
W sumie to z małżonkiem Abigail chyba obracała się w artystycznych kręgach paryskich. I on był handlarzem tytoniem i skrzypkiem:D




Jeszcze dorzucę - obsada w wersji dagerotypowej:D

https://www.facebook.com/...?type=3&theater
_________________
*****************************
https://hunterwaalii.com

https://www.instagram.com/morgasia/
 
 
RaczejRozwazna


Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 2163
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Nie 02 Lut, 2020 16:14   

Spoiler:
Może masz rację co do Amy :lol: Niemniej w książce pokazana jest jej taka delikatna, kobieca "praca nad" Lauriem, co zresztą zupełnie nie występuje już po ślubie. Jest taka znacząca scena z chyba ostatniej części opowieści Alcott, że Laurie dziękuje właśnie Jo za to, że od niego wymagała, że czuł potrzebę rozwoju. Zresztą występuje tam bardzo "intymna" scena między tym dwojgiem, którzy notabene wydają się postaciami z krwi i kości, podczas gdy Amy jest jakąś figurą literacką bez żadnej sensownej kwestii do wypowiedzenia. Naprawdę chciałabym przeczytać wersję, w której autorka daje szansę partnerskiego, rewolucyjnego na tamte czasy i mentalność, związku Jo i Lauriego. Ciekawe dlaczego cofnęła się w pół kroku mając jednak takie a nie inne doświadczenia rodzinne? Zamiast postawienia kropki nad i zdecydowała się de facto umieścić oboje w tradycyjnych, patriarchalnych związkach, a to partnerstwo realizować w mało jednak przekonującym wątku dalszej ścisłej przyjaźni między Jo a Lauriem. Mało prawdopodobne, co zresztą świetnie pokazuje film.

To samo dotyczy tych aspiracji artystycznych. Chyba jednak w powieściach purytanizm i moralizatorstwo wzięły górę, szkoda


Oj, cudne te dagerotypy! :-D
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
Szafran 



Dołączyła: 12 Lut 2015
Posty: 6602
Wysłany: Nie 02 Lut, 2020 16:59   

Albo po prostu:

Spoiler:


Wydawca jej powiedział, że to się nie sprzeda:D:D::D


_________________
*****************************
https://hunterwaalii.com

https://www.instagram.com/morgasia/
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach naszego forum stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę naszego forum.