|
"Jeżycjada" |
| Autor |
Wiadomość |
Trzykrotka

Dołączyła: 21 Maj 2006 Posty: 21959 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Czw 12 Cze, 2025 19:37
|
|
|
Czytałam, ale już tak dawno temu, że nie pamiętam
Może pani Musierowicz już sobie dała spokój z tym cyklem, bo kolejny tom zapowiada się od ładnych kilku lat. |
|
|
|
 |
Aragonte

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 36808
|
Wysłany: Czw 12 Cze, 2025 23:07
|
|
|
Odpuściłam "Zgryzotkę", nie chciało mi się jej kupować. Masz może własną, Caroline, i pożyczyłabyś? Akurat spotkanie się szykuje |
_________________ "Wolę piekło chaosu od piekła porządku".
(W. Szymborska) |
|
|
|
 |
Caroline

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 1927
|
Wysłany: Pią 13 Cze, 2025 07:04
|
|
|
Niestety nie mam Czytałam na Legimi, które przejęło wydawanie książek Musierowicz i puściło w abonamencie wszystkie dotychczas dostępne z Jeżycjady. |
|
|
|
 |
Aragonte

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 36808
|
Wysłany: Pią 13 Cze, 2025 10:31
|
|
|
Spoko, ale na spotkanie i tak przyjdź, jeśli możesz |
_________________ "Wolę piekło chaosu od piekła porządku".
(W. Szymborska) |
|
|
|
 |
Trzykrotka

Dołączyła: 21 Maj 2006 Posty: 21959 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Pią 13 Cze, 2025 11:20
|
|
|
| Weszłam na stronę wydawnictwa Akapit Press i się zdziwiłam, że od Ciotki Zgryzotki upłynęło już tyle lat. Rok wydania: 2018. |
|
|
|
 |
Tamara
nikt nie jest doskonały...

Dołączyła: 02 Lut 2008 Posty: 22164 Skąd: zewsząd
|
Wysłany: Pią 13 Cze, 2025 12:45
|
|
|
| Nie czytałam Zgryzotki, ale raczej takie postępowanie Ignacego złożyłabym na karb bycia miągwą, mazgajem i mięczakiem od urodzenia, nie na ewolucję poglądów autorki. Ignacy nigdy nie miał cech "prawdziwego mężczyzny", więc stanie przy garach do niego pasuje. Józinek nigdy by się raczej do tego nie posunął, chociaż mogłoby się to zdarzyć w akcie wspaniałomyślności, gdyby małżonka np złamała obie nogi albo obie ręce. Albo byŁa chora w szpitalu. |
_________________ Nie można uwięzić kogoś, kto mieszka we własnej głowie. |
|
|
|
 |
Caroline

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 1927
|
Wysłany: Pią 13 Cze, 2025 20:47
|
|
|
| Tamara napisał/a: | | Nie czytałam Zgryzotki, ale raczej takie postępowanie Ignacego złożyłabym na karb bycia miągwą, mazgajem i mięczakiem od urodzenia, nie na ewolucję poglądów autorki. Ignacy nigdy nie miał cech "prawdziwego mężczyzny", więc stanie przy garach do niego pasuje. Józinek nigdy by się raczej do tego nie posunął, chociaż mogłoby się to zdarzyć w akcie wspaniałomyślności, gdyby małżonka np złamała obie nogi albo obie ręce. Albo byŁa chora w szpitalu. |
No właśnie zastanowiło mnie, że Ignacy Grzegorz, wnuk TEGO Ignacego - który zbiera krytykę za bycie nieużytkiem domowym i pasożytem - gotuje i sprząta. Tak jakby symboliczna zmiana sugerująca ewolucję poglądów między pokoleniami?
A co do bycia miągwą - wszystko się zgadza, IG jest kompletną sierotą i niedojdą, np. gotuje kurę w całości, łącznie z wnętrznościami.
Natomiast podkreślam - to tylko pojedyncze wątki. Co do zasady książka jest nadal patriarchalnym grzmotem. |
|
|
|
 |
Tamara
nikt nie jest doskonały...

Dołączyła: 02 Lut 2008 Posty: 22164 Skąd: zewsząd
|
Wysłany: Pią 13 Cze, 2025 21:47
|
|
|
A skąd on wziął kurę z wnętrznościami ??? |
_________________ Nie można uwięzić kogoś, kto mieszka we własnej głowie. |
|
|
|
 |
Caroline

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 1927
|
Wysłany: Sob 14 Cze, 2025 08:10
|
|
|
| Tamara napisał/a: | A skąd on wziął kurę z wnętrznościami ??? | Dostał w prezencie od znajomych ze wsi. Oskubana, ale niewypatroszona. |
|
|
|
 |
Caroline

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 1927
|
Wysłany: Sob 14 Cze, 2025 08:15
|
|
|
| Trzykrotka napisał/a: | | Weszłam na stronę wydawnictwa Akapit Press i się zdziwiłam, że od Ciotki Zgryzotki upłynęło już tyle lat. Rok wydania: 2018. |
Zgadza się, też się zdziwiłam. "Chucherko" miało się ukazać w 2020 (?). Ponoć COVID-19 przeszkodził, bo akcja działa się w miesiącach pandemii i się rzeczywistość z książką rozjechała.
W 2025 jest 50. rocznica pracy twórczej MM. Stąd nowe wydania i ponoć ta ostatnia część ma się ukazać. |
|
|
|
 |
Aragonte

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 36808
|
Wysłany: Sob 14 Cze, 2025 14:01
|
|
|
| Caroline napisał/a: | | Tamara napisał/a: | A skąd on wziął kurę z wnętrznościami ??? | Dostał w prezencie od znajomych ze wsi. Oskubana, ale niewypatroszona. |
Ale idiotyzm. Asystowałam w dzieciństwie wiele razy tacie, kiedy przygotowywał kurę (hodowaliśmy kiedyś na podwórku) na niedzielny rosół i zawsze patroszenie odbywało się od razu po sparzeniu i oskubaniu. Po co zostawiać nadzienie? Żeby zaczęło fermentować i gnić? Bez sensu.
Dzieciom naszych sąsiadów to się zdarzyło, owszem, ale raz, że to były dzieciaki, a dwa, że nie było odstępu czasowego, tylko potraktowały tak kurę z własnego podwórka.
To, co faktycznie było zostawiane na kilka dni bez patroszenia, to był np. upolowany przez kuzyna leśniczego zając, ale to to też raczej w miesiącach zimowych. Wisiał sobie wtedy w garażu i czekał, aż zostanie przerobiony na świąteczny pasztet. |
_________________ "Wolę piekło chaosu od piekła porządku".
(W. Szymborska) |
|
|
|
 |
Ania Aga

Dołączyła: 23 Paź 2009 Posty: 4792
|
Wysłany: Sob 14 Cze, 2025 15:06
|
|
|
| Aragonte napisał/a: | | patroszenie odbywało się od razu po sparzeniu i oskubaniu. | zapach, a właściwie smród rozchodził się straszny. Podobno był patent z prasowaniem żelazkiem, ale nie widziałam. Opalanie oskubanego drobiu denaturatem, nad puszką po konserwie. A potem wyjmowanie flaków też pachniało. Pamiętam też smród gotowanego zająca na pasztet. Widziałam też oskórowanie zająca, kiedyś dzieci nie chroniło się przed takimi widokami, nie wiem czy słusznie. |
|
|
|
 |
Aragonte

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 36808
|
Wysłany: Sob 14 Cze, 2025 17:25
|
|
|
Ja też nie wiem. No, ale ja mieszkałam na wsi (takiej większej, ale w niektórych latach hodowało się drób, a parę razy i świnie) i byłam oswojona z tematem. I nie miałam wątpliwości, że mięso nie bierze się z zamrażarki. Masz rację z tym denaturatem, Ania Aga, chyba tato robił podobnie.
W każdym razie Musierowicz chciała chyba, żeby było ha-ha-śmiesznie, ale dla mnie to niedoróbka albo wręcz bzdura. |
_________________ "Wolę piekło chaosu od piekła porządku".
(W. Szymborska) |
|
|
|
 |
Ania Aga

Dołączyła: 23 Paź 2009 Posty: 4792
|
Wysłany: Sob 14 Cze, 2025 17:54
|
|
|
Wychowywałam kurczątka i kaczątka takie odrzucone przez kwoki, gdy dorosły je zjadałam. Byłam malutka i miałam kogutka, złamał skrzydło, czy nogę i wylądował w rosole. Za pierwszym razem bolało, potem po prostu wiedziałam, że tak jest i tyle, ale trudno mi było zrozumieć, że jem kolegę. Szczególnie kaczątka, gdy były jedynakami przywiązywały się do człowieka. Kurde, lubię mięso, nie będę zakłamywać rzeczywistości, gdyby było inaczej przeszłabym na weganizm.
Co do Musierowicz, ma swoje poglądy i umieszcza je w swoich powieściach, tak widzi świat. Przestała mnie obchodzić już jakiś czas temu, nawet nie pamiętam, na której książce skończyłam. |
|
|
|
 |
Tamara
nikt nie jest doskonały...

Dołączyła: 02 Lut 2008 Posty: 22164 Skąd: zewsząd
|
Wysłany: Sob 14 Cze, 2025 19:14
|
|
|
| Aragonte napisał/a: | | zawsze patroszenie odbywało się od razu po sparzeniu i oskubaniu. |
No dokładnie, kura to nie dziczyzna żeby kruszała, więc od razu po zabiciu się ją oparza, skubie, opala i patroszy, zostawiając jadalne części środka i od razu wykorzystuje. Nikt nikomu by nie dał kury oskubanej i niewypatroszonej , bo by zaczęła w międzyczasie gnić od środka. Owszem dziczyznę w tym ptactwo wiesza się do skruszenia w zimnym miejscu, ale nie drób domowy, może z wyjątkiem indyka. Pamiętam z dzieciństwa, że na Boże Narodzenie przychodziła paczka z Suwalszczyzny od leśniczego, do którego jeździliśmy na wakacje, i był tam sprawiony wypatroszony indyk wypchany kwaśnymi jabłkami do pieczenia, no ale wtedy zimą normalne było minus kilkanaście, więc nawet przy Poczcie Polskiej działającej od zawsze tak samo, dochodził świeży. A jeżeli trzeba było coś mięsnego albo rybę przesłać latem, to się to owijało i wypychało pokrzywami i dojeżdżało nienaruszone. Zwłaszcza ryby nieoskrobane faszerowane pokrzywami pamiętam. Raki też w pokrzywach się przechowywało . |
_________________ Nie można uwięzić kogoś, kto mieszka we własnej głowie. |
|
|
|
 |
Ania Aga

Dołączyła: 23 Paź 2009 Posty: 4792
|
Wysłany: Sob 14 Cze, 2025 19:33
|
|
|
U Chmielewskiej była taka scena, ktoś wracał ze wsi pociągiem i w upalne lato wiózł niewypatroszoną kurę, efekt wiadomy, zaśmierdła. Chyba pisała o tym w Autobiografii.
Musiałam sprawdzić, bo nie dawało mi spokoju: w "Książce poniekąd kucharskiej" w rozdziale Nadzienie Chmielewska opisuje swoją mamę i ciotkę wiozące dwie kaczki świeżo ubite i oskubane, ale z wnętrznościami, zawinięte w ścierki. Panie patrzyły podejrzliwie na współpasażerów, zastanawiając się czym tak śmierdzą. Dopiero sięgając po swój bagaż przy wysiadaniu zorientowały się, że to kaczki się zaśmierdły. Dlaczego wiozły niewypatroszony drób nie ma wyjaśnienia, ale jak widać taka sytuacja, że ktoś dostał drób z flakami mogła mieć miejsce. |
|
|
|
 |
Aragonte

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 36808
|
Wysłany: Nie 15 Cze, 2025 21:44
|
|
|
Może i mogła, ale to i tak bez sensu. Miągwa chyba nie ma węchu |
_________________ "Wolę piekło chaosu od piekła porządku".
(W. Szymborska) |
|
|
|
 |
Tamara
nikt nie jest doskonały...

Dołączyła: 02 Lut 2008 Posty: 22164 Skąd: zewsząd
|
Wysłany: Pon 16 Cze, 2025 09:07
|
|
|
| Ania Aga napisał/a: | | taka sytuacja, że ktoś dostał drób z flakami mogła mieć miejsce. |
To fikcja literacka, podkręcająca dramaturgię. Absolutnie nikt prowadzący wiejskie gospodarstwo nie obdarowałby kogoś na drogę niewypatroszonym drobiem. Poza tym kaczka świeżo ubita nawet oskubana nie będzie jechać zgnilizną od razu, dopiero po co najmniej kilku - kilkunastu godzinach. |
_________________ Nie można uwięzić kogoś, kto mieszka we własnej głowie. |
|
|
|
 |
Caroline

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 1927
|
Wysłany: Wto 17 Cze, 2025 07:19
|
|
|
| Cytat: | | To fikcja literacka, podkręcająca dramaturgię. Absolutnie nikt prowadzący wiejskie gospodarstwo nie obdarowałby kogoś na drogę niewypatroszonym drobiem. | W książce wytłumaczono to pośpiechem - kura została przygotowana na szybko jako prezent. Ten kto obdarowywał, zakładał (niesłusznie), że ma do czynienia z osobą przytomną, która wie, jak działa drób. |
|
|
|
 |
Tamara
nikt nie jest doskonały...

Dołączyła: 02 Lut 2008 Posty: 22164 Skąd: zewsząd
|
Wysłany: Wto 17 Cze, 2025 09:27
|
|
|
| A to chyba że tak , ale tak czy siak wydaje mi się to nieprawdopodobne, żeby komuś dać niewypatroszony drób. Przecież w podróży wypatroszyć go nie można. |
_________________ Nie można uwięzić kogoś, kto mieszka we własnej głowie. |
|
|
|
 |
RaczejRozwazna
Dołączył: 17 Paź 2007 Posty: 5870 Skąd: zza drzewa
|
Wysłany: Wto 17 Cze, 2025 09:55
|
|
|
Jeżeli na szybko to nie mieliby czasu oskubać. Patroszenie w porównaniu ze skubaniem trwa znacznie krócej.
Mogli żywą dać Moim rodzicom kiedyś ekscentryczny znajomy przywiózł |
_________________ ...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/ |
|
|
|
 |
Tamara
nikt nie jest doskonały...

Dołączyła: 02 Lut 2008 Posty: 22164 Skąd: zewsząd
|
Wysłany: Wto 17 Cze, 2025 13:47
|
|
|
| No dokładnie. |
_________________ Nie można uwięzić kogoś, kto mieszka we własnej głowie. |
|
|
|
 |
|
|