Powieści Jane Austen - Perswazje
Trzykrotka - Pon 29 Maj, 2006 09:36
Swoją drogą - kapelusz kapitana Wenwortha wyglądał nie najgorzej własnie na nim - nie dość, że Ciaran Hinds jest bardzo wysoki, to jeszcze dodawał mu wzrostu - nie można było przejść obok niego obojętnie.
Mag - Pon 29 Maj, 2006 11:00
Podoba mi się małżeństwo Croft-ów. To jacy są "dla siebie" nie potrzebują nikogo więcej. Razem pływali, podróżowali, żyli.
Jest taki opis ich jazdy powozem- on powozi, a ona w kluczowych momentach delikatnie mu pomaga- i, chyba Anna, stwierdza,że -oddaje to ich sposób małżeńskiego żywota
Trzykrotka - Pon 29 Maj, 2006 12:40
Oj tak, Croftowie są wspaniali! Zrestą podobnie jest z państwem Musgrove: obie pary nie należą może do elity intelektualnej, nie mają najmodniejszych salonów w mieście, ale za to jest między nimi miłość i ciepło. W obu domach lubią i akceptują Annę bardziej niż własny ojciec i siostry.
Gabra - Pon 29 Maj, 2006 16:47
Tak, ja też uwielbaim Croftów, szczególnie jak się rozbijają swoim powozikiem :smile:
Gosia - Pon 29 Maj, 2006 19:12
Croftowie to taki wzor malzenstwa ktore jest ze soba, choc malzonek plywa.
Wtedy zdaje sie rzadko kobiety towarzyszyly mezom na morzu.
No i to byl wzor dla Anny i Wenwortha...
Zreszta w ogole bardzo sympatyczna para.
GosiaJ - Wto 30 Maj, 2006 01:35
| Trzykrotka napisał/a: | | "Zmieniona nie do poznania" - chyba jednak miał na myśli to najgorsze. Tak mnie się wydaje. Czy nie było tam gdzieś powiedziane, że w jego oczach zmieniła się "starszliwie'? To był starszny cios: po latach spotkać ukochanego, który jest w rozkwicie męskiej urody i przekonać się, że już nie tylko nie patrzy na Ciebie z uwielbie niem, ale nawet z przyjemnością. Ten rozdział jest dla mnie za każdym razem bardzo przykry. |
Dla mnie też - jego słowa są okrutne, zawsze mam nadzieję, że to będzie gdzieś potem sprostowane. A on chyba naprawdę na początku tak czuł i widział, na szczęście potem jego uczucia wróciły z podwójną siłą, a miłość, jak wiadomo, jest ślepa
Trzykrotka - Wto 30 Maj, 2006 08:44
Fryderykowi chyba też było trudno spotkać się z Anną. Przeżył tamto rozstanie tak bardzo, że wspominał o nim nawet w liście - wyznaniu. Podejrzewam, że to, co powiedział, powiedział w emocjach, nie myśląc o grzeczności.
Poza tym chciał - bardzo chciał - odciąć się od tego co było. Może nawet poczuł ulgę na widok Anny.
Mag - Wto 30 Maj, 2006 09:01
Rozdział VIII
Wieczór u Musgrov'ów.
Podoba mi się jak Anna, jako postronny obserwator odczytuje każde skrzywienie pięknych ust kapitana, na wzmiankę o przyjaźni z Dickiem Musgrove.
Niby osiem lat minęło od ostatniego spotkania, a ona potrafi zinterpretować drgnienie powieki,jako niechęć, czy wzgardę.
Jest taka spokojna i pogodzonaz faktem, że kapitan może ożenić się z innną kobietą.
Potrafi docenić jego urodę i charakter- podziwiam jej opanowanie.
Admete - Wto 30 Maj, 2006 14:43
To opanowanie wiele ją kosztowało. Musiała emocjonalnie być naprawdę wyczerpana.
Gabra - Wto 30 Maj, 2006 20:25
Strasznie jest mi jej żal w tym rozdziale bo z jednej strony widać jak głębokie jest jej uczucie a z drugiej wie ona, że jej szansa na szczęście dawno już minęła. Szczególnie bolesne jest zdanie "raz uczuła, ze on patrzy na nią - przygląda się pewnie jej zmienionym rysom, starając się odnaleźćw tej ruinie twarz, która kiedyś go oczarowała" - tu widać jak bardzo zabolały Annę słowa o tym iż, jest zmieniona nie do pozania - straszna musi być to świadomość dla kobiety, że takie zdanie ma teraz mężczyzna, który kiedyś uważał ją za ideał.
Trzykrotka - Wto 30 Maj, 2006 21:18
Po tym wszystkim nie dziwię się wcale, że ludzie nie lubią Perswazji - jedni przez tę atmosferę melancholii drudzy przez "cudowność" nawrócenia się kapitana do swej starej, jedynej prawdziwej miłości.
Moim zdaniem JA poprowadzi bohaterów drogą nie bajkową, ale - jednak - drogą marzenia o miłości tryumfującej i wiecznie żywej.
Gosia - Wto 30 Maj, 2006 21:20
wychodzi na to, ze lubie atmosfere melancholii
Trzykrotka - Wto 30 Maj, 2006 21:29
Perswazje czyta się bardzo miło wczesną jesienią, zwłaszcza ten piękny rozdział, w którym całe towarzystwo udaje sie na odległy spacer, a Anna przypomina sobie wszystkie wiersze o jesieni, jakie zna. Aż się czuje zapach dymu z ognisk i widzi babie lato
Gosia - Śro 31 Maj, 2006 07:55
Chyba musze sobie znowu przypomniec ten rozdzial
Trzykrotka - Śro 31 Maj, 2006 10:33
To ten, w którym uświadamia sobie juz jasno i dobitnie, że "nikt, tylko TY" - jeżeli nie Fryderyk, to już żaden inny. A przed oczami ma cały czas kapitana flirtującego wesoło z Luizą.
Alison - Śro 31 Maj, 2006 12:49
"Perswazje" są super dla takich jak my, nie przymierzając, kobiałek pełnych dojrzałych malin, co to już nie mają złudzeń i taka dojrzała miłóść, co przetrwała wiele prób i najtrudniejszą próbę czasu, jest jednak najpiękniejsza.
Ja tam zawsze przy scenie czytania listu drżę jak liść osiki na wietrze
Gosia - Śro 31 Maj, 2006 13:01
I ja choc Ciaran mi sie nie podoba jako facet - w tej scenie zaraz po tym liscie, robi na mnie wrazenie A list jest ... och......cudowny! Moge takie otrzymywac co dzien
Alison - Śro 31 Maj, 2006 13:25
| Gosia napisał/a: | I ja choc Ciaran mi sie nie podoba jako facet - w tej scenie zaraz po tym liscie, robi na mnie wrazenie A list jest ... och......cudowny! Moge takie otrzymywac co dzien |
Ale ja przy książce drżę, nie na filmie. Ten film nie robi na mnie takiego wrażenia jak książka, choć mi się dość podoba, bo ja sobie kapitana CAŁKIEM inaczej wyobrażałam.
Gosia - Śro 31 Maj, 2006 13:30
Alez na mnie tez film nie robi, ale ten ksiazkowy list jako taki mi sie tak bardzo podoba, ze nawet Ciaran jako niby jego autor nabiera jakiegos uroku
Alison - Śro 31 Maj, 2006 13:33
| Gosia napisał/a: | Alez na mnie tez film nie robi, ale ten ksiazkowy list jako taki mi sie tak bardzo podoba, ze nawet Ciaran jako niby jego autor nabiera jakiegos uroku |
No fłaściwfie to chyba masz rację
Trzykrotka - Śro 31 Maj, 2006 13:45
Czy Wy też drżycie z obawy, że Anna nie dogoni Fryderyka, że się znowu jakoś rozminą? Ja zawsze :grin: .
Ale troche się spieszymy, na razie oni spotykają się znów po 8 i pół roku i on mówi o niej okrutnie: "zmieniona nie do poznania"
Alison - Śro 31 Maj, 2006 13:49
Sorki, jeśli będzie nie po kolei, ale muszę w tem miejscu się przyznać, że jakieś ogromne na mnie wrażenie robiła również scena, jak on jej tego siostrzeńca bachorowatego z "plec ściąga". Wielkieś mi uczyniła pustki... po prostu
Bez żadnych podtekstów, tak mi się jakoś powiedziało
Trzykrotka - Śro 31 Maj, 2006 13:58
I ta, w której wsadza ją prawie przemocą do powozu szwagrostwa, bo - nie patrząc - widzi, że jest bardzo zmęczona po spacerze. I słucha z natężeniem opowieści Luizy o Annie i Karolu...
basiek - Śro 31 Maj, 2006 14:06
| Trzykrotka napisał/a: | | na razie oni spotykają się znów po 8 i pół roku i on mówi o niej okrutnie: "zmieniona nie do poznania" |
Może chciał sam siebie przekonać , że już mu na niej niezależy . Dla niego to spotkanie pewnie też było trudne.
Muszę się przyznać,że Perswazje odkryłam dopiero niedawno i przeczytałam je zaraz dwa razy.
Admete - Śro 31 Maj, 2006 15:46
Myślę, że to naturalne, iż odczuwał złość. Z jednej strony przekonywał się, że Anna nic juz dla niego nie znaczy, z drugiej chciał się na niej "odegrać".
|
|
|