Powieści - Nad Niemnem
Trzykrotka - Nie 14 Cze, 2020 12:18
Po tym serialu widać było przede wszystkim ubóstwo budżetu. Rzucało się to w oczy choćby w zestawieniu z wcześniejszą Lalką czy Rodziną Polanieckich. Bylejakość detali i brak fachowej konsultacji o tym świadczyła. Śmiem twierdzić że tańczyli na piasku żeby zaoszczędzić na budowie choćby podestu do tańca - pamiętam takie z dzieciństwa i wesel cioć i wujków. Stroje wyglądały na przerobione naprędce remanenty z magazynów studia filmowego. Rzucały się w oczy, nawet niefachowe, takie rzeczy jak wyraźna opalenizna aktorki grającej Klotyldę, rzecz nie do pomyślenia, czy praktycznie nie istniejąca koszula nocna Justyny.
Tamara - Nie 14 Cze, 2020 12:30
W książce tańce odbywają się na klepisku stodoły - wystarczyło użyć stodoły ze skansenu i byłoby dobrze, , podestów wtedy raczej nie budowano na wsi, bo szkoda desek było . Masz zapewne racje co do przyczyny czyli nikłego budżetu , niemniej myślę , że nawet w ramach przeróbek można było ro zrobić tak , żeby wyglądało lepiej niż wygląda. Na przykład Justynie zamiast tych pięciu kiecek od sasa do lasa mogli uszyć jedną czarną - w jakiej de facto całą książkę chodzi , i białą na wesele , za to o odpowiednim kroju . O koszuli nocnej nawet nie wspominam , bo to to już cecha immanentna polskiego kina ówczesnego, że w każdym filmie musiała być goła baba choćby przez chwilę , nawet panna Izabela w Lalce ma koszulę przezroczystą i do pół łydki, rzecz nigdy nie istniejąca
annmichelle - Nie 14 Cze, 2020 12:54
Ale za to serial rekompensuje te braki grą aktorską, muzyką, scenariuszem.
I dla mnie mistrzostwo świata jak dało się przenieść okropną (tak, tak) powieść Orzeszkowej na ekran, że była interesująca i wciągająca.
Dla mnie to jeden z nielicznych wyjątków, gdzie film był lepszy niż książka.
Uwielbiam literaturę XIX wieku, ale "Nad Niemnem" to była dla mnie drogą przez mękę.
Admete - Nie 14 Cze, 2020 14:04
Znów mamy inny gust powieściowy, bo ja Nad Niemnem ( powieść ) lubię. Od pierwszego czytania w VI klasie Pani mi w jednej bibliotece nie chciała pożyczyć, to poszłam do innej
Ania Aga - Nie 14 Cze, 2020 14:04
| Trzykrotka napisał/a: | | praktycznie nie istniejąca koszula nocna Justyny |
Obowiązkowy w tamtych latach "moment"
annmichelle - Nie 14 Cze, 2020 17:46
| Admete napisał/a: | | Znów mamy inny gust powieściowy, |
Też to zauważyłam.
Nie wiem, czy dotychczas podobała się nam obu chociaż jedna ta sama książka.
Tamara - Nie 14 Cze, 2020 20:33
Serial jest znakomity poza niedociągnięciami obyczajowymi i kostiumowymi , tu się zgadzam całkowicie. Natomiast powieść jest również rewelacyjna
BeeMeR - Nie 14 Cze, 2020 20:45
Do powieści nie wracałam a do serialu kilka razy - lubię bardzo
annmichelle - Nie 14 Cze, 2020 21:16
| BeeMeR napisał/a: | Do powieści nie wracałam a do serialu kilka razy - lubię bardzo |
BeeMer -
Tamara - Nie 14 Cze, 2020 21:16
Ja do jednego i drugiego wracam , bo i jedno i drugie trochę inne. W serialu pani Emilia to kawał zdrowej baby z histerią i fanaberiami, w książce rzeczywiście wyniszczona fizycznie chora kobieta , której można współczuć . W serialu Justyna stoi wyżej , a Bohatyrowicze niżej niż w książce, i nie widać jasno tego jej zawieszenia między światami , jej nieprzydatności i braku miejsca , w którym odnalazłaby sens życia . Serialowy Różyc to zepsuty magnat , w książce chory człowiek na krawędzi, zdający sobie sprawę z własnej ruiny fizycznej i majątkowej , bo zmysł moralny mimo wszystko jaki taki zachowuje .
annmichelle - Nie 14 Cze, 2020 21:25
W książce nie do przejścia był dla mnie Jan Bohatyrowicz. Taki chłopek-roztropek.
Natomiast w filmie mogłam bez problemu uwierzyć, że zakochała się w nim "panienka ze dworu". I nie chodzi o jego powierzchowność, ale o zachowanie, sposób mówienia, okazywania emocji.
RaczejRozwazna - Nie 14 Cze, 2020 21:40
No coś takiego! Książkowy Jan był jednym z moich ideałów męskich w młodości, do filmowego się nie przekonałam za bardzo.
Ale ogólnie uwielbiam i powieść i film. Tylko ten filmowy Witold....
annmichelle - Nie 14 Cze, 2020 21:51
Jan - chłopek-roztropek z naciskiem na prostaczek. I tak go odbierałam jako niewinna natolatka, teraz pewnie byłoby jeszcze gorzej.
Witold mnie ani parzył, ani ziębił. Plus, że wzięli młodego chłopaka, a nie jakiegoś 30-stolatka udającego nastolatka.
W książce wiele dialogów było dla mnie "strasznych", a na filmie nawet te "kaganki oświaty" w wykonaniu Justyny przeszły bezboleśnie.
Zresztą lubię tam większość ról, bo zagrane są świetnie.
RaczejRozwazna - Nie 14 Cze, 2020 22:22
Kurczę, nigdy Jana nie odbierałam jako prostaczka. Muszę przeczytać raz jeszcze
Mnie zawsze wzruszała jego naturalna dobroć, a zwłaszcza wrażliwość. Rozumiał intuicyjnie dużo więcej niż jaśnie oświeceni państwo...
Tamara - Pon 15 Cze, 2020 09:09
Właśnie filmowy Jan jest bardziej chłopkowaty, w książce jest wielokrotnie zaakcentowana jego inteligencja, wrażliwość , rozsądek i pragnienie ideałów . Ja tylko nie mogę przełknąć jego książkowej okrągłej rumianej paszczy choć filmowy bardzo dobrze dobrany do ksiązkowego opisu .
Witold filmowy to jedna z postaci do wymiany - po pierwsze ma jakieś 16 lat, czyli o wiele za mało, bo książkowy ma 20 czy 21, i jego okrągłe pucołowate blond oblicze też mnie drażni, bo nie widać w nim nerwowości Witolda , który nota bene był szczupły i zżarty przez nerwy i naukę . Ale niech tam
Tak samo pucata Leonia do wymiany , nijak nie wyglądająca na 14-latkę, znużoną pensjonarskim trybem życia i siedzeniem w domu , do tego z anemią. I niby skąd i jak taka panienka przyjeżdżająca do domu tylko na wakacje i hodowana na damę, umiałaby rozpoznać zaskrońca i jeszcze pokazywać go ojcu
Admete - Pon 15 Cze, 2020 09:13
Też uwielbiałam Jana I nadal bardzo lubię. Wrażliwa i inteligentna postać. Ja tam z chłopów jestem i prawdziwego chłopa rozpoznam Stąd też moje umiłowanie Chłopów Reymonta. Znów ostatnio oglądałam musical na podstawie Chłopów, jak puścili na Kulturze. Mam ochotę na powtórkę powieści. Co co elementów pozytywistycznych - zawsze do mnie takie rzeczy przemawiały, bo sama jestem dość rozsądna i przyziemna. Romantycy sprawiali, że przewracałam oczami, choć takie Dziady kocham. A Wertera znieść nie mogłam.
Tamara - Pon 15 Cze, 2020 09:49
Ojeju, Chłopów strasznie dawno nie czytałam , trzeba powtórzyć
Admete - Werter idiotą był o ile Mickiewicza jako takiego w całości lubię, bo wyrażał się językiem jasnym i prostym mimo poruszanych tematów o tyle źle znoszę Słowackiego , a Krasiński to w ogóle tragedia .Romantyzm dla mnie to z lekka przerost formy nad treścią i problemy - delikatnie mówiąc- z sufitu wzięte pomijam nurt patriotyczny bo to oddzielna historia, ale cała reszta to wydumane cierpienia wychuchanych paniczyków , którym pantofle do halsztuka nie pasują
Admete - Pon 15 Cze, 2020 13:53
Mickiewicz był niesamowity językowo. Wyobraźnię tez miał.
Tamara - Wto 16 Cze, 2020 09:14
Mickiewicz miał rzadką cechę trafnego , zwięzłego i jasnego ujęcia przedstawianej rzeczy - kilka słów i wszystko wiadomo bez zastanawiania się co autor miał na myśli i dlaczego przez 25 wersów
BeeMeR - Wto 16 Cze, 2020 09:37
Ja bardzo lubię polszczyznę Mickiewicza - nie na tyle żeby powtarzać (acz jestem po powtórce Dziadów II w postaci słuchowiska ), ale pamiętam że mi się to dobrze czytało. Wierszowaną polszczyznę Fredry też lubię
Tamara - Sob 18 Lip, 2020 17:32
Znowu się czepnę - dzban na wodę do kompletu z miską , stojące na toaletce w pokoju Marty i Justyny na moje oko pochodzą z lat 1900-1905 i to z kręgu wiedeńsko-niemieckiej secesji ale jak ustaliłyśmy - takie rzeczy to skutek mizerii budżetowej . Niemniej nie pasuje podobnie jak dywan w salonie w Korczynie - gładki czerwony cały , tylko z jakimś żółto-beżowym jednokolorowym kwiatowym szlakiem wzdłuż brzegów , nijak nie wygląda na wyrób z czasów Drugiego Cesarstwa, kiedy Korczyn przeżywał lata świetności
Tamara - Śro 21 Lip, 2021 21:45
Dzięki zremasterowanej wersji znowu mam powód do czepialstwa - teraz w jasnych , wyraźnych wnętrzach wyraźnie widać umeblowanie biedermeierami , a przecież w Korczynie stały meble w stylu Drugiego Cesarstwa , modne w latach świetności Korczyna czyli w połowie stulecia . Oczywiście rozumiem , dlaczego ich w filmie nie ma , ale naprawdę mogli o chociaż jedną-dwie kanapy się postarać
A no i nie pamiętam czy się tego czepiałam już czy nie - ale filmowy Janek nie ma bladego pojęcia o pływaniu łódką-płaskodenką i wiosłowaniu w tejże
Trzykrotka - Czw 22 Lip, 2021 00:30
| Tamara napisał/a: | A no i nie pamiętam czy się tego czepiałam już czy nie - ale filmowy Janek nie ma bladego pojęcia o pływaniu łódką-płaskodenką i wiosłowaniu w tejże |
Pamiętam, że mąż BeeMer dał mu też dwoję z rolnictwa - orał pole, na którym coś właśnie wschodziło
BeeMeR - Czw 22 Lip, 2021 09:39
Oj tam, szczegóły
Tamara - Czw 22 Lip, 2021 12:06
| Trzykrotka napisał/a: | | Pamiętam, że mąż BeeMer dał mu też dwoję z rolnictwa - orał pole, na którym coś właśnie wschodziło |
moim zdaniem orał kawałek zwykłego ugoru porośniętego trawą, specjalnie wczoraj patrzałam , to była zwykła trawa i chwaściska, a miało być po koniczynie
|
|
|