To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Powieści Jane Austen - Perswazje

Anonymous - Pią 26 Maj, 2006 19:55

Chyba żadnym.
omawiamy ogólnie i nieformalnie. Przynajmniej ja nie dostrzegłam żadnej formalności :D

Maryann - Pią 26 Maj, 2006 20:09

No właśnie. Mam wrażenie, że trudno nam będzie czytać Perswazje tak rozdział za rozdziałem, jak robiłyśmy to przy DiU. Ta książka jest jednak trochę inaczej napisana i od dygresji uciec się chyba nie da.
Ale jak na razie nie dotarłyśmy chyba jeszcze do przyjazdu Croftów do Kellynch Hall i wyjazdu Anny do Uppercross (rozdział V). Tak nawiasem mówiąc - siostra i szwagier kapitana to bardzo sympatyczna para.

Admete - Pią 26 Maj, 2006 22:09

To zaczynamy rozdziały V- VIII?
Maryann - Pią 26 Maj, 2006 22:15

Zaczynamy.
Najbardziej przykry czas dla Anny - opuszczenie Kellynch i przeprowadzka do domu wiecznie niezadowolonej siostry, no i do tego spotkanie z kapitanem. I ta jego uwaga "zmieniona nie do poznania".

Gosia - Pią 26 Maj, 2006 22:31

Chyba nie chcialabym uslyszec tych slow, zwlaszcza z ust faceta, w ktorym sie kochalam ;)
Jeannette - Pią 26 Maj, 2006 22:31

A przecież nie o to mu chodziło prawda? :wink:
Gosia - Pią 26 Maj, 2006 22:32

Ba! Pewnie! ale ona tego nie wiedziala :D
Anonymous - Pią 26 Maj, 2006 22:52

Jeannette napisał/a:
A przecież nie o to mu chodziło prawda? :wink:


Czy ja wiem? Chyba właśnie o to.

Jeannette - Sob 27 Maj, 2006 09:35

Oj, Aine. Wiesz co mam na myśli moja wiedźmo. ;)
Aragonte - Sob 27 Maj, 2006 12:43

Gosia napisał/a:
Chyba nie chcialabym uslyszec tych slow, zwlaszcza z ust faceta, w ktorym sie kochalam ;)

Zdecydowanie bym nie chciała. Zwłaszcza że ciężko byłoby to odebrać inaczej niż tak, jak Anna...
Jako że jestem świeżo po obejrzeniu filmowych "Perswazji", to odnoszę się też do tej wersji - i tam była taka malutka scenka, kiedy Anna patrzy w lustro po tym, kiedy doszły do niej słowa kapitana Wentwortha. Przypomina mi to Lizzie i jej lustro, ale scena zdecydowanie ma inną wagę :wink:
Powtórzę raz jeszcze: lubię Annę, mimo niewątpliwej łagodności miała swoje zdanie i z czasem nauczyła sie go bronić.

Maryann - Sob 27 Maj, 2006 18:23

Aragonte napisał/a:
Gosia napisał/a:
Chyba nie chcialabym uslyszec tych slow, zwlaszcza z ust faceta, w ktorym sie kochalam ;)

Zdecydowanie bym nie chciała. Zwłaszcza że ciężko byłoby to odebrać inaczej niż tak, jak Anna...

Takie stwierdzenie z ust ukochanej osoby bardzo boli. Zwróciłyście uwagę, jak Anna próbuje się pocieszyć ? Mówi sobie: no tak, ma rację, że już mu na mnie nie zależy - przecież go zawiodłam i porzuciłam. Znowu bierze winę na siebie, a do niego nie ma żalu.

Trzykrotka - Sob 27 Maj, 2006 18:23

"Zmieniona nie do poznania" - chyba jednak miał na myśli to najgorsze. Tak mnie się wydaje. Czy nie było tam gdzieś powiedziane, że w jego oczach zmieniła się "starszliwie'? To był starszny cios: po latach spotkać ukochanego, który jest w rozkwicie męskiej urody i przekonać się, że już nie tylko nie patrzy na Ciebie z uwielbie niem, ale nawet z przyjemnością. Ten rozdział jest dla mnie za każdym razem bardzo przykry.
Gosia - Sob 27 Maj, 2006 18:33

Nie tylko w rozkwicie meskiej urody, ale w dodatku szanowany, z pozycja towarzyska i bogatszy. Ogolnie biorac - teraz to swietna partia ...
Trzykrotka - Sob 27 Maj, 2006 19:22

Nawet Elżbieta mu się ukłoniła - ale to na końcu.
Anna chyba dlatego nie walczyła o swoje miejsce w jego sercu, nie rywalizowała z pannami Musgrove, choć wiedziała, że ON nie kocha żadnej z nich - czuła chyba, że nie ma juz nad nim żadnej władzy. Co oczywiście okazało się nie do końca prawdą.
JA zafundowała Annie kolejną porcję cierpienia: nie dość, że codziennie każe jej przebywać w towarzystwie ukochanego ze świadomościa, że ona już go nie interesuje, to jeszcze musi obserwować go w towarzystwie in nych kobiet i słuchać dyskusji - którą z nich on wybierze. Nie zazdroszczę.

Maryann - Sob 27 Maj, 2006 19:48

A obie panny w błogiej nieświadomości zachwycają się przy niej Wenworthem i licytują, którą z nich on bardziej lubi. No i Mary, która beztrosko rozważa - przy Annie - z którą z jej szwagierek kapitan powinien się ożenić. Skleroza czy brak delikatności ?
Trzykrotka - Sob 27 Maj, 2006 19:54

Mary nie wiedziała o Annie i Fryderyku, była wtedy w szkole, a potem w rodzinie o tym nie wspominano. Ona była totalnie nieczuła na uczucia innych, więc kto wie, czy gdyby wiedziała, nie zachowywałaby się jeszcze gorzej. Juz przy "zmieniona nie do poznania" powiedziała z satysfakcją, że kapitan dla niej - Mary - był taki miły - w przeciwieństwie do tego jaki był dla jej siostry. Istne biczowanie.
Maryann - Sob 27 Maj, 2006 20:12

Trzykrotka napisał/a:
Mary nie wiedziała o Annie i Fryderyku, była wtedy w szkole, a potem w rodzinie o tym nie wspominano.

Fakt - skleroza. Tyle, że moja. :smile:
Mary to chyba jedna z najbardziej denerwujących postaci w tej książce. To taka mieszanka pani Bennet z lady Middleton.
Już chyba wolę Elżbietę - jest zimną, próżną egoistką, a jej postępowanie wobec Anny jest zwyczajnie podłe. Ale nad nią jakoś prędzej umiem przejść do porządku dziennego.
Mary działa mi na nerwy. Bez przerwy narzeka i użala się nad sobą, zmuszając tym wszystkich, żeby podporządkowywali się jej kaprysom. Niemal druga pani Bennet.

Anonymous - Sob 27 Maj, 2006 21:36

A Sophie Thompson zagrała to rewelacyjnie, prawda? :D
Anonymous - Sob 27 Maj, 2006 21:57

Trzykrotka napisał/a:
JA zafundowała Annie kolejną porcję cierpienia: nie dość, że codziennie każe jej przebywać w towarzystwie ukochanego ze świadomościa, że ona już go nie interesuje, to jeszcze musi obserwować go w towarzystwie in nych kobiet i słuchać dyskusji - którą z nich on wybierze. Nie zazdroszczę.


Ja również.

Maryann - Sob 27 Maj, 2006 22:00

AineNiRigani napisał/a:
A Sophie Thompson zagrała to rewelacyjnie, prawda? :D

Święta prawda.

Gabra - Nie 28 Maj, 2006 18:46

Witam wszystkie wielbicielki JA, byłam zarejestrowana również na poprzednim forum ale moja aktywność tam była znikoma i co za tym idzie obecność raczej nie zauważona ale mam nadzieję, że moja obecność tutaj nie będzie Wam za bardzo przeszkadzała.

Co do Perswazji to chyba w żadnej książce nie ma aż tylu postaci, których bym wprost nie cierpiała. Cała rodzinka Anny na czele z kochanym papą, lady Russell (wiem, że chciała dobrze ale to nie jest jej życie żeby mogła je komuś niszczyć) czy przeuroczym panem Elliotem. I chyba to właśnie sprawia, że tak lubię Annę - która była jak zresztą zostało to już zauważone najbardziej samotną bohaterką JA - otoczoną przez zakochanych w samych sobie głupców. Poza tym uwielbiam marynarzy :lol: a szczególnie ubranych w biel - takich rodem z amerykańskich filmów - wiem, że może z Jane ma to niewiele wspólnego ale co ja zrobię, że nie mogę zapanować nad swoją wyobraźnią :grin:

Anonymous - Nie 28 Maj, 2006 19:23

Gabra napisał/a:
Cała rodzinka Anny na czele z kochanym papą, lady Russell (wiem, że chciała dobrze ale to nie jest jej życie żeby mogła je komuś niszczyć) czy przeuroczym panem Elliotem.


Ale to jest na wskroś nowoczesne spojrzenie na czasy JA i jej bohaterów :D

Trzykrotka - Nie 28 Maj, 2006 20:19

Witaj Gabra - im nas więcej tym weselej, jak mówi Gunia :grin:
W tym co mówisz jest dużo racji: nie wiem czy to urok munduru, czy magia dalekich oceanów, ale widok marynarzy en masse robi piorunujące wrażenie :oops: . Sorki za wtręt, ale aż mnie korci :razz: . Kiedyś przejeżdzałam przed Szkołą Morską w Gdyni, kiedy wychodził stamtąd cały rocznik w galowych mundurach: ja na co dzień prezentuję raczej angielską rezerwę, ale wtedy o mało szyby nie wybiłam głową :wink: . Drugi raz - chyba Włosi to byli, w niepokalanie białych mundurach - wychodzili całą falangą z pewnego zabytku prosto na mnie i moją przyjaciółkę: do dziś mam w oczach ich uśmiechy na widok naszych min!

Gosia - Nie 28 Maj, 2006 23:02

Wszystko pieknie , ale chyba nie w tym koszmarnych kapeluszach jak w ekranizacji ???
Trzykrotka - Pon 29 Maj, 2006 09:34

Nawet kapelusze nie przeszkadzałyby, zapewniam Cię Gosiu. Ech...


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group