Inne ekranizacje - Wives and Daughters (1999)
Caitriona - Nie 13 Sie, 2006 22:04
Harry, ogromnie się cieszę że serial Ci się spodobał. I ten maratonik!
Justin Wendell, faktycznie ma na głowie burzę loków, ale moim zdniem dodaje jej to uroku. A te nakrycia głowy, sama się zastanawiałam na ile są wiarygodne...
Harry_the_Cat - Nie 13 Sie, 2006 22:10
I jeszcze jedno - tak sie przejęłam zakończeniem, przez chwile wydawało mi sie nieco naciągane - że czym prędzej sprawdziłam w oryginale, jak duzo zostało dodane. To prawda, w pewnych okolicznościach mogłoby sie okazać, że Roger znowu wyjechał do Afryki (w książce bez pożegnania), ale aż tak duzo na końcu nie dokleili. Uff.
Jednak mam większe zaufanie do pomysłów Pani Gaskell niż scenarzystów (przy całym szacunku dla A. Daviesa, który jest królem w tej dziedzinie)
Admete - Wto 15 Sie, 2006 18:14
Z perspektywy czasu wolę Żony i córki. Są bogatsze w szczegóły, postacie,w ątki. Kojarzą mi sie troszkę z Emancypantkami.
Gitka - Śro 23 Sie, 2006 09:41
Znalazłam jeszcze takie
Gosia - Śro 23 Sie, 2006 22:40
Probowalam ale to lepiej wyglada w ruchu, moge dla ciebie sprobowac raz jeszcze.
Jedynie to zlapalam:
Harry_the_Cat - Śro 23 Sie, 2006 22:43
A ja bym chciała z rogerem brodaczem... jeskli to mozliwe...
Gosia - Śro 23 Sie, 2006 22:46
Gosia - Śro 23 Sie, 2006 22:51
Mowisz - Masz!

Gosia - Śro 23 Sie, 2006 23:10
To chyba jedyne ujecie, na ktorym widac go z broda z tak bliska.
Harry_the_Cat - Śro 23 Sie, 2006 23:13
Jest piękne, dzięki. Szkoda, ze zdjęcia nie oddają głosu, bo musze przyznać, że ma cudny
Gosia - Śro 23 Sie, 2006 23:23
Ale jako zachete dam jeszcze jedna fotke Rogera
Mam za dobre serce
Gitka - Czw 24 Sie, 2006 13:49
Harry, to ja też może dodam trochę fotek w podzięce :grin:
Gitka - Czw 24 Sie, 2006 13:52
Gitka - Czw 24 Sie, 2006 13:53
Gitka - Czw 24 Sie, 2006 13:56
Gitka - Czw 24 Sie, 2006 14:02
Jeszcze trochę znalazłam kiedyś avatarków
KIKA - Czw 24 Sie, 2006 14:09
po tych waszych fotkach zatęskniłam do W&D....
Harry_the_Cat - Czw 24 Sie, 2006 14:34
A tak swoją drogą, to , ja Molly szła z tymi 10 funtami od ojca do sklepu, yo ja caly czas myślałam "tylko nie kupuj tej ohynej sukienki..."
KIKA - Pią 25 Sie, 2006 09:08
powtórzyłam wczoraj seans sam na sam z W&D...
moje wrażenia i opinie z tego filmu nie uległy zmianie... wręcz przeciwnie ugruntowały się na dobre..
powtórzę się ale.... film jest fantastyczny, jak już ktoś wcześniej napisał wszystkie sceny w tym filmie są niezbędne i doskonałe...
aż do sceny w deszczu.. jest przeurocza i doskonale rozumiem to, że stoją od siebie tak daleko.... osobiście razi mnie sam koniec filmu... po oświadczynach...nie mówię o pocałunku (chociaż byłby najbardziej pożądany), ale o bliskości... przecież są po ślubie a oprócz głaskania ręki Molly przez Rogera (scena w ogrodzie) i wymiany spojrzeń to nie ma nic więcej (a czas był na to odpowiedni).... przydałby się chociaż jakiś ukradkowy uścisk, dotyk... coś zmysłowego....
jednak najgorszą sceną dla mnie jest scena na pustyni kiedy idą razem (nawet za ręce si enie trzymają).... dopiero kiedy są bardzo daleko widać, że Roger obejmuje nieśmiało Molly... przecież mógł to zrobić dużo, dużo wcześniej....( musiałam oczy wpatrywać w ekran) a tak to co.... szli i szli po tych piaskach jak para przyjaciół a nie zakochani.... nawet w czółko jej nie pocałował...chociaż zapewne umiał całować, bo wcześniej pocałował Cinthię.... Molly też mogła coś zrobić... ośmielić go w jakiś sposób, a miałam wrażenie jakby tworzyła dystans pomiędzy nimi w tej scenie... chyba ta ostatnia scena nie była do końca przemyślana i wyszła jak wyszła....
rozumiem, że trudno jest dorównać kunsztowi Gaskell, ale taki piękny film mógłby zakończyć się ciekawiej....
Harry_the_Cat - Pią 25 Sie, 2006 10:20
| KIKA napisał/a: | jednak najgorszą sceną dla mnie jest scena na pustyni kiedy idą razem (nawet za ręce si enie trzymają).... dopiero kiedy są bardzo daleko widać, że Roger obejmuje nieśmiało Molly... przecież mógł to zrobić dużo, dużo wcześniej....( musiałam oczy wpatrywać w ekran) a tak to co.... szli i szli po tych piaskach jak para przyjaciół a nie zakochani.... nawet w czółko jej nie pocałował...chociaż zapewne umiał całować, bo wcześniej pocałował Cinthię.... Molly też mogła coś zrobić... ośmielić go w jakiś sposób, a miałam wrażenie jakby tworzyła dystans pomiędzy nimi w tej scenie... chyba ta ostatnia scena nie była do końca przemyślana i wyszła jak wyszła....
rozumiem, że trudno jest dorównać kunsztowi Gaskell, ale taki piękny film mógłby zakończyć się ciekawiej.... |
Miałam to samo Kiko!
Oni szli i szli, napisy końcowe leciały i leciały, a ja wpatrzona w ten monitor, że aż mnie oczęta bolały... I wcale nie jestem pewna do końca co ten Roger zrobił, bo to juz mogła być iluzja wywołana moim obłędenym pragnieniem, żeby ją objął, albo omamy wzrokowe będące skutkiem silnego wytrzeszczu gałek ocznych...
Dla mnie chyba równie dobrze (jeśli chodzi o Molly i Rogera), ten film mógłby się zakończyć tą sceną w deszczu, chociaż bardzo mi się podoba pomysł, że ona pojechała z nim do Afryki.
Ta scena przyjęcia, to taka dla mnie nie dokońca naturalna była. Myślę, że Gaskell nic takiego by nie napisała. I wiem, że sprawa Cynthii zakończyła się, ale wcale nie jetsem pewna, czy ona się tak ustatkowała i uspokoiła, jakby to wynikało z tego sielankowego obrazu.
Ale wracając do scen w deszczu, to chyba sobie gdzieś rejestr będę prowadzić...
KIKA - Pią 25 Sie, 2006 10:31
| Harry_the_Cat napisał/a: | | Oni szli i szli, napisy końcowe leciały i leciały, a ja wpatrzona w ten monitor, że aż mnie oczęta bolały... I wcale nie jestem pewna do końca co ten Roger zrobił, bo to juz mogła być iluzja wywołana moim obłędenym pragnieniem, żeby ją objął, albo omamy wzrokowe będące skutkiem silnego wytrzeszczu gałek ocznych... |
tak tak tak ...czułam to samo.... cofałam tę końcówkę kilka razy i jestem pewna, że ją lekko objął.... faktycznie... ja też się wpatrywałam, aż ziarenka piasku mogłabym policzyć....
jeżeli chodzi o scenę w ogrodzie... najbardziej podobał mi się w tej scenie dialog pomiędzy Hiacyntą i doktorem... trochę jej dopiekł...
Harry_the_Cat - Pią 25 Sie, 2006 10:35
| KIKA napisał/a: | | tak tak tak ...czułam to samo.... cofałam tę końcówkę kilka razy i jestem pewna, że ją lekko objął.... faktycznie... ja też się wpatrywałam, aż ziarenka piasku mogłabym policzyć.... |
| KIKA napisał/a: | | jeżeli chodzi o scenę w ogrodzie... najbardziej podobał mi się w tej scenie dialog pomiędzy Hiacyntą i doktorem... trochę jej dopiekł... |
Tak, dokładnie. Trochę dzięki temu przełamali ten idylliczny obrazek.
KIKA - Pią 25 Sie, 2006 11:00
| Harry_the_Cat napisał/a: | | Trochę dzięki temu przełamali ten idylliczny obrazek. |
... bo scena w ogrodzie jest przesłodzona... i tam chociaaaaaaaaaaż... przy tym jeziorku młodzi mogliby coś ze sobą zrobić... (czyt. trzy posty wyżej)
żeby już tak całkiem słodziutko było.... mniam.....
Admete - Pią 25 Sie, 2006 13:55
Dialog Hiacynty z doktorem w ogrodzie jest żywcem przeniesiony z książki, dlatego jest taki dobry. Tylko był w innym momencie
Harry_the_Cat - Czw 31 Sie, 2006 01:46
W nawiązaniu do mojej rozmowy z KIKĄ nt. ostatniej sceny filmu: oto ten moment. Jak widac nastapił już nawet po zakończeniu napisów końcowych...
(i trzeba b. uważanie sie wpatrywać )
|
|
|