To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Powieści - Nad Niemnem

Admete - Czw 01 Wrz, 2011 19:44

Pociecha w tym, że na stare lata Marta odwiedzała Justynę i czuła sie potrzebna w Korczynie.
Aragonte - Czw 01 Wrz, 2011 21:46

Tamara napisał/a:
Chyba była , bo ani o sobie nie zapomnieli , ani nikogo innego nie chcieli , i oboje bardzo mocno rozstanie przeżyli .

Anzelm faktycznie próbował się starać o jakąś pannę i dał sobie spokój, bo zapomnieć nie mógł, ale Marta to chyba i tak nie miała nikogo innego? :mysle:

Hortensja - Pią 02 Wrz, 2011 09:45

No i cozescie najlepszego zrobily dziewczeta. Po tej wspanialej dyskusji naszla mi ochota na Nad Niemnem, i teraz jak pojade do domu to zamierzam sobie przywiezc ksiazke. Kolejna na liscie! Ja mam limit na bagaz!
Admete - Pią 02 Wrz, 2011 14:50

Gdybyś nie mogła wytrzymać:

http://literat.ug.edu.pl/niemen/index.htm

spin_girl - Pią 02 Wrz, 2011 16:05

Hortensja napisał/a:
No i cozescie najlepszego zrobily dziewczeta. Po tej wspanialej dyskusji naszla mi ochota na Nad Niemnem, i teraz jak pojade do domu to zamierzam sobie przywiezc ksiazke. Kolejna na liscie! Ja mam limit na bagaz!

Ale na Nad Niemnem warto sobie wygospodarować trochę miejsca :) Ja tę książkę czytam mniej więcej raz na 2 lata i za każdym razem coraz bardziej mi się podoba.

Anonymous - Pią 02 Wrz, 2011 16:10

"Nad Niemnem" i "Noce i dnie" to obowiązkowe powieści do których muszę wracać. Zresztą moim zdaniem mam więcej z Barbary niż z Justyny. Justyna była silna, odważna nie bala się działać. Ja jestem raczej taką irytującą, wiecznie niezadowoloną Barbarą.
spin_girl - Pią 02 Wrz, 2011 16:18

Ja tam najbardziej lubię Janka Bohatyrowicza - za szczerość i zdecydowanie. A Justyna ma wspaniałe momenty na końcu, jak spuszcza swojego byłego amanta na drzewo :mrgreen: Szacunek jej się również należy za dostrzeżenie i docenienie Jana, oraz za odwagę, której niemało potrzeba było, żeby przeciwstawić się rodzinie i popełnić mezalians i za to, że potrafiła pazurami trzymać się swojego szczęścia.
Tamara - Pią 02 Wrz, 2011 17:43

Aragonte napisał/a:
Tamara napisał/a:
Chyba była , bo ani o sobie nie zapomnieli , ani nikogo innego nie chcieli , i oboje bardzo mocno rozstanie przeżyli .

Anzelm faktycznie próbował się starać o jakąś pannę i dał sobie spokój, bo zapomnieć nie mógł, ale Marta to chyba i tak nie miała nikogo innego? :mysle:

No nie miała , ale chyba i nie bardzo jej kto inny byłby w głowie , skoro po nocach za Anzelmem płakała...

Tamara - Pią 02 Wrz, 2011 17:45

Hortensja napisał/a:
No i cozescie najlepszego zrobily dziewczeta. Po tej wspanialej dyskusji naszla mi ochota na Nad Niemnem, i teraz jak pojade do domu to zamierzam sobie przywiezc ksiazke. Kolejna na liscie! Ja mam limit na bagaz!

Są wydania kieszonkowe , ale pewnie w antykwariacie trzeba by szukać . Moje w sumie ma jakieś 3 cm grubości i rozmiar połowy kartki z zeszytu , a to trzy tomy :mrgreen:

zuza - Pon 05 Wrz, 2011 16:01

Bardzo jestem ciekawa czy dalabym teraz rade przeczytac "Nad Niemnem". Podchodzilam do tego trzy raz w roznych okresach mojego zycia i zawsze nudzilo mnie smiertelnie. Ale licze na to, ze w koncu kiedys to bedzie ten dzien...

Uwielbiam "Noce i dnie" za to cale.

Trzykrotka - Pon 05 Wrz, 2011 20:37

Jak zwykle - de gustibus non est disputandum :wink: Ja zmęczyłam Noce i dnie - tyle, ile kazano w szkole. Na więcej nie miałam najmniejszej ochoty. A Nad Niemnem bardzo lubię, od pierwszego czytania.
Fibula - Pon 05 Wrz, 2011 20:48

Dla równowagi: ja lubię i Nad Niemnem (dziecięciem z wczesnej podstawówki byłam, gdy dużo starsza kuzynka przeczytała mi fragment o Marcie wziętej za cholerę) :-) , i Noce i dnie. :-)
nicol81 - Pon 05 Wrz, 2011 21:24

Aragonte napisał/a:
Nie miała wizji, już to pisałam - sama przyznała przed sobą, że było to złudzenie wywołanie nadmiarem emocji czy jak tam to zwać.

Ale to, że sama wywołała tą wizję, to przeciez tym bardziej świadczy, że nie była gotowa. Jakby to rzeczywiście Andrzej był, to sori Winetu, ale dopóki śmierc nas nie rozłączy. A tak, to i wobec niej, i potencjalnego gostka nie byłoby fair.

Ania Aga - Pon 05 Wrz, 2011 21:54

zuza napisał/a:
Bardzo jestem ciekawa czy dalabym teraz rade przeczytac "Nad Niemnem". Podchodzilam do tego trzy raz w roznych okresach mojego zycia i zawsze nudzilo mnie smiertelnie. Ale licze na to, ze w koncu kiedys to bedzie ten dzien...

Uwielbiam "Noce i dnie" za to cale.

Zuza, a może teraz jest odpowiedni moment, aby sprawdzić, czy polubisz "Nad Niemnem"?

nicol81 - Nie 11 Wrz, 2011 20:54

RaczejRozwazna napisał/a:
Ania Aga napisał/a:
Chciałam raczej zwrócić uwagę na to, że Bohatyrowicze również znali pojęcie "odpowiedniego" i "nieodpowiedniego" ożenku, a nie na sytuację Marty. Nie idealizowałabym także "zaścianku" - tam, jak i wszędzie byli ludzie dobrzy i źli, mądrzy i głupi, to nie była Arkadia.


Prawda. Casus Ładysia o tym świadczy.

Własnie- to nie tak, że tylko wyższe sfery są zdolne do snobizmu. Fabian Bohatyrowicz to jedna z moich najmniej ulubionych postaci.

Hortensja - Czw 01 Gru, 2011 09:59

Tamara napisał/a:
Hortensja napisał/a:
No i cozescie najlepszego zrobily dziewczeta. Po tej wspanialej dyskusji naszla mi ochota na Nad Niemnem, i teraz jak pojade do domu to zamierzam sobie przywiezc ksiazke. Kolejna na liscie! Ja mam limit na bagaz!

Są wydania kieszonkowe , ale pewnie w antykwariacie trzeba by szukać .


Bylam, zakupilam :) Bylo kilka do wyboru, takze kieszonkowe, ale w 3 tomach i troche rozpadajace sie. Torebka by dokonczyla jego zywota. Wiec kupilam takie lekturowe, jednotomowe, wyglada solidnie :) Juz zacieram raczki na lekture :banan:

Admete - Czw 03 Maj, 2018 18:35

Oglądam teraz końcówkę Nad Niemnem i jakoś się wzruszam ;) Marta, Benedykt, Kirłowa...
Agn - Czw 03 Maj, 2018 18:36

Bardzo lubię i książkę, i serial. :serce2:
Admete - Czw 03 Maj, 2018 18:46

Chyba sobie niedługo książkę przypomnę.
Alicja - Czw 03 Maj, 2018 20:27

Książka i film są nieśmiertelne
Admete - Czw 03 Maj, 2018 20:49

Nawet gdyby zrobili kiedyś nową wersję, to już takiego Benedykta nie będzie.
ita - Czw 03 Maj, 2018 20:56

Admete napisał/a:
Oglądam teraz końcówkę Nad Niemnem i jakoś się wzruszam ;) Marta, Benedykt, Kirłowa...

Ja też się załapałam na końcówkę. Lubię książkę i serial :serce: Nawet sobie odsłuchałam po filmie kilka razy " Życzenie" Chopina, które bardzo mocno mi się kojarzy z serialem. W bardzo romantycznych okolicznościach - akurat podłogi mi schły i byłam uwięziona na kanapie :lol:
Jedyne, co mnie zwykle uwiera przy okazji i książki i filmu - czy na miejscu Justyny wybrałabym jak ona? :mysle:

Agn - Czw 03 Maj, 2018 21:11

Gdybyś była Justyną? Na pewno.
ita - Czw 03 Maj, 2018 21:28

Agn napisał/a:
Gdybyś była Justyną? Na pewno.

Aha. W książce to wszystko pięknie wygląda. Wielka miłość i w ogóle .. Kto by tak nie chciał? Ale tak na życie? Wyobrażam sobie Justynę za np. 10 lat. Noszenie wody z rzeki, obora, praca w polu itp. Nie chodzi mi o małżeństwo dla pieniędzy, jakbyśmy to dzisiaj powiedzieli. Nie żeby zaraz miała wybierać tego okropnego Różyca. Ale kogoś w typie Witolda Korczyńskiego? Byłabym o nią spokojniejsza :wink:
Oczywiście pamiętam o Marcie i jak jej decyzja zaważyła na jej życiu. Wiadomo, książka się rządzi swoimi prawami. Mamy tu konkretne sytuacje "albo-albo" i żadnego innego wyboru.
W przypadku filmu dodatkowo mi nie leży wygląd Janka Bohatyrowicza :wink:

Agn - Czw 03 Maj, 2018 21:33

No tak, ale w tej rzeczywistości Justyna miała taki właśnie wybór - albo Jan, albo Różyc (flachm, nie!), albo może los Marty, który był jak dla mnie ironiczny do bólu - nie wyszła za mąż za swego wybranka, bo się bała ciężkiej pracy... a potem całe życie i tak zapierniczała.
Jasne, wielka miłość, ale też branie się do pracy. Justyna tego spróbowała i wybrała z pełną świadomością. Dzisiaj kobiety też wybierają i czasem dla innych jest to niezrozumiałe, a dla nich osiągnięcie tego, czego chcą. Myślę, że Justyna da sobie spokojnie radę. Zresztą salonowe życie też zaobserwowała i podziękowała za nie serdecznie. Życie z Janem nadaje (wg mnie oczywiście) jej życiu konkretny cel. Może się na coś przydać, coś robić, a nie tylko dać się sprzedać jak kobyłę na targu (małżeńskim), a potem znosić salony, nudę i tylko bezrozumne ładne wyglądanie.
Swoją szosą najgorsze już przeszła - najgorszy jest początek takiej ciężkiej pracy. Przyzwyczajenie się, zakwasy, palące słońce, rytm życia zgodny z tym, co ziemia daje - potem się człowiek przyzwyczaja i jedzie z koksem. A i to, co mieć będzie, będzie dla niej miało większą wartość. Z Janem zresztą nie skazuje się na jakąś biedę. :)



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group