To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Powieści Jane Austen - Perswazje

Anonymous - Nie 16 Mar, 2008 21:38

Beti** napisał/a:
Widziłam zakończenie poprzedniej wersji...nie da rady

Słońce nie przejmuj się i nie masz za co sorkować :mrgreen:
różnice zdań, różne wyobrażenia, ale jedna pasja(chociaż i z pasjami różnie bywa :wink: ) to podstawa tego miejsca :mrgreen:

Beti** - Nie 16 Mar, 2008 21:42

lady_kasiek, masz rację można sobie podyskutować w miłym towarzystwie
Z resztą często bywa, że ile osób dyskutuje, tyle opinii.
Dodam w uzupełnieniu, że do Perswazji przekonałam sie po ostatniej wersji.
Ta z 1995r. nie podobała mi sie (mało interesujaca obsada) :thud:

Anonymous - Nie 16 Mar, 2008 21:46

powiem tak, że wolę wresję z Rupertem, własnie dzięki niemu, owszem Ciran jest zdecydowanie bardziej morski.
I też bardzo lubię zakończenie Perswazji 07, które budzą kilka motylków, ale to zakończenie ze starszej wersji też jest sympatyczne, ten okręt i te spojrzenia i faktycznie ta upięniona miłością i szczęściem Anna :)
i po tych filmach nie lubię wracać do mojego szarego prozaicznego życia w XXI wieku...
]nawet wtedy gdy to życie mniej prozaiczne jest :rumieniec:

Beti** - Nie 16 Mar, 2008 21:59

lady_kasiek napisał/a:
powiem tak, że wolę wresję z Rupertem, własnie dzięki niemu, owszem Ciran jest zdecydowanie bardziej morski.
I też bardzo lubię zakończenie Perswazji 07, które budzą kilka motylków, ale to zakończenie ze starszej wersji też jest sympatyczne, ten okręt i te spojrzenia i faktycznie ta upięniona miłością i szczęściem Anna :)
i po tych filmach nie lubię wracać do mojego szarego prozaicznego życia w XXI wieku...
]nawet wtedy gdy to życie mniej prozaiczne jest :rumieniec:


"Bardziej morski" delikatnie to ujełaś....dla mnie jest delikatnie "nie ciekawy"
Jeśli chodzi o Annę...to w tej wersji jest ładniejsza.
czytałam opinie wcześniejsze, dla mnie Sally bardzo pasuje
A z tym powrotem do rzeczywistości....chyba wolę nasze czasy
Bo mając przed oczami przystojnego Fryderyka nie uległabym żadnym perswazjom na 100% bo czym jest życie bez miłości :serce2: :serce2:

Anonymous - Nie 16 Mar, 2008 23:18

Beti** napisał/a:
Bo mając przed oczami przystojnego Fryderyka nie uległabym żadnym perswazjom na 100% bo czym jest życie bez miłości

to kwestia osobowiości chyba.
Miłość miłością, ale wpływ innych wszak Lady Russel była jak matka dla Anny, więc aż tak zdziwione nie możemy być się posłuchała

fanturia - Pon 17 Mar, 2008 00:11

Poza tym Anna zaręczyny zerwała również ze względu na Fryderyka - jako kawalerowi łatwiej mu było zdobyć awans i majątek. Tak przynajmniej tłumaczyła sobie tę decyzję.
Beti** - Pon 17 Mar, 2008 08:08

fanturia napisał/a:
Poza tym Anna zaręczyny zerwała również ze względu na Fryderyka - jako kawalerowi łatwiej mu było zdobyć awans i majątek. Tak przynajmniej tłumaczyła sobie tę decyzję.


Fajne tłumaczenie....tylko, że mogło być za póżno
Chociaż nie!!!!-prawdziwa miłość :serce2:

Ulka - Pon 17 Mar, 2008 22:12

Trzykrotka napisał/a:

Zawsze zazdrościłam austenowskim pannom jednego: morza czasu. Ile one go miały, na robótki, grę na fortepianie, rozmowy, spacery...

Nie miały telewizora, internetu, for internetowych i... książek Austen :-P

Tamara - Pon 17 Mar, 2008 22:26

I nie musiały do pracy chodzić :cry2:
Ulka - Pon 17 Mar, 2008 22:30

Ale za to najmniejsza podróż zajmowała tyle czasu. A im się opłacało iść na wizytę na 15 minut...
Beti** - Pon 17 Mar, 2008 22:36

Ciekawe, o której chodziły spać??? :mysle:
Anonymous - Pon 17 Mar, 2008 22:59

bo czasu dużo miały mi sie na 15 minut to szkoda czasu organizować wyjście.
ale tak siedzieć sobie haftować, czytać, grac.
ehhh być taką dobrze urodzoną....

Sofijufka - Wto 18 Mar, 2008 03:12

lady_kasiek napisał/a:
bo czasu dużo miały mi sie na 15 minut to szkoda czasu organizować wyjście.
ale tak siedzieć sobie haftować, czytać, grac.
ehhh być taką dobrze urodzoną....

Ale to BARDZO dobrze urodzoną, bo juz np. Jane miała strrrasznie dużo domowej roboty, w porywach nawet fizycznej.... Na przykład szycie [koszule panom szyły panie z ich rodziny], chyba nawet pranie koronek i muślinów, czasem nawet przygotowywanie posiłków, może mycie porcelany [bo nie można jej dać byle dziewce], nadzorowanie służby przy gotowaniu i sporządaniu przetworów....

Beti** - Wto 18 Mar, 2008 13:16

Właśnie przeczytałam książkę...wciągnęła mnie obłędnie, dlaczego? :shock:
Otóz powiem Wam, że jest w niej wiele wątków nie uwzględnionych w filmie, a szkoda.!!!!
Bo moim zdaniem film na tym stracił. :cry2:
Podobnie jak film-serial DiU.
Spokojnie z Perswazji można byłoby nakręcić kilku odcinkowy serial, oczywiście w obsadzie 2007!!!! ///dlaczego tego nie zrobili/!!!!!// :frustracja:

Gunia - Wto 18 Mar, 2008 13:23

A moja przyjaciółka powiedziała ostatnio (przeczytała "Emmę", "MP", "RR" i "OA" i nawet jej się podobało), że "Perswazje" są nudne. :shock: :paddotylu:
ka-siulka - Wto 18 Mar, 2008 14:53

dzieki nie ma sprawy na drugli raz bede pamietac...:) tylko szkoda ze zaden z zakonczen filmu nie byl opisany w ksiazce...bo ani to ze jest na statku z fryderykiem ani ze dostala od niego kellynch tylko ze byli razem i ze ana nie poddala sie juz zadnym perswazjom i mieli szczesliwe zakonczenie...szkoda;(
Sofijufka - Wto 18 Mar, 2008 14:55

Dlaczego szkoda? Dzięki temu, że ta ich przyszłość jest 'niedookreślona", same możemy wyobrazić ją sobie, jak chcemy....
Admete - Wto 18 Mar, 2008 14:57

Wiesz - scenarzyści mogą sobie wymyślić, co im się żywnie podoba, ale kanoniczne zakończenie jest to u Austen. Dzięki temu każdy może sobie ich szczęście wyobrażać na swój sposób. Powieści Jane sa powieściami z przełomu wieków XVIII i XIX - jako gatunek powieść dopiero się kształtowała. Pewne sposoby opisywania jeszcze się nie pojawiły. Zakończenia u Jane są w większości przypadków takie podsumowująco - uogólniające. Perswazje to chyba moja ulubiona powieść Austen.
I jeszcze jedno Kasiu - na Forum przestrzegamy zasad pisowni - wyedytuj swój post i wstaw wielkie litery, bo trochę źle się czyta. Dobrze? Ogólnie jak się któraś pomyli i wstawi literówkę, to potem staramy się poprawić :)

maenka - Wto 18 Mar, 2008 19:17

Admete napisał/a:
Tu o tym filmie toczyły się zażarte dyskusje i nie jest powszechnie uwielbiany. Część z nas ( na przykła ja ) uważa go za przekłamamy i nazbyt fikcyjny. Kasiu trzymamy się wątków. Tutaj rozmawiamy o Perswazjach ( powieści ). Wątek o Zakochanej Jane ( tfu! co za tytuł ;-) ) można znaleźć tutaj
http://forum.northandsout...=204&start=1500
- to właściwie jego koncówka, bo liczy cobie jakieś 60 stron.


Toże nie do końca zgodny z prawdą historyczna nic nie znaczy. Myślę że za bardzo zgeneralizowałas pisząc , żefilm nie jest powszechnie lubiony. Co to znaczy powszechnie?. Ja go lubię nawet bardzo. A z tego co się zorientowałam na forum także wiele innych osób. Dyskusje toczyły sie właśnie raczej co do tej zgodności historycznej. Jane w filmie jak dla mnie bardzo przypomina charakterologicznie mlodą Jane z jej listów. A jaka była prawda skąd nam po tylu latach wiedzieć jeśli nawet listy JA zostały w dużej części zniszczone. A że dodano kilka postaci jak pan np Wisley to taki zabieg scenariuszowy. Musimy pamiętać, że TO NIE BYŁ FILM DOKUMENTALNY, a bardzo dobry film kosztiumowy oparty na życiu Jane Austen (a raczej na jej postaci). Bez urazy. Pozdrawiam

Gunia - Wto 18 Mar, 2008 19:32

Maenko, Admete chyba miała na myśli "nie jest powszechnie uwielbiany", a nie "jest powszechnie nie uwielbiany". To może niauns językowy, ale ja przez to rozumiem, że nie wszyscy go lubią, a nie że nikt go nie lubi. :D Ja za nim przepadam i widziałam go ze dwa razy, a szykuję się na trzeci seans. ;)
Beti** - Wto 18 Mar, 2008 21:13

ka-siulka napisał/a:
dzieki nie ma sprawy na drugli raz bede pamietac...:) tylko szkoda ze zaden z zakonczen filmu nie byl opisany w ksiazce...bo ani to ze jest na statku z fryderykiem ani ze dostala od niego kellynch tylko ze byli razem i ze ana nie poddala sie juz zadnym perswazjom i mieli szczesliwe zakonczenie...szkoda;(


właśnie, właśnie...zakończenie filmu to wersja reżysera.
Czy trafna i satysfakcjonująca, to każda z nas musi ocenić sama :-D :-D

ka-siulka - Czw 20 Mar, 2008 16:13

Nie ktorzy uwazaja ze Anna w tej powiesci jest beznadziejna i nie podoba im sie ta slabos i uleglosc wobec perswazji Lady Rusell. Dla mnie Anna i Lizzy to takie dwie bohaterki, ktore strasznie mi imponuja i dla mnie sa takim wzorem prawdziwej kobiety w tamtych czasach. Mimo roznych wad jakie posiadaly sa nadal dla mnie niezwyklymi bohaterkami. i nie zgadzam sie osobiscie na to by byly jakies beznadziejne, bez charakteru i takie tam jak przeczytalam gdzies nie podam gdzie bo szkoda czytac :) Jestem ciekawa jak Wy uwazacie Anne?
P.S Z gory przepraszam jesi przeszkadzaja komus literki bez ogonkow aczkolwiek nie mam kompa przeprogramowanego na polski:)

Anonymous - Czw 20 Mar, 2008 16:45

ka-siulka napisał/a:
Jestem ciekawa jak Wy uwazacie Anne?

Ładne jest na pewno to jak ona jest otwarta na drugiego człowieka, ma dobry charakter, ja jestem złym człowiekiem bo na miejscu Anny już kilka razy by mnie krew zalała, albo bym kogoś pobiła, a już na pewno strzeliła pyskówkę i wiązeczkę aż miło. Dba o wszystkich tylko zapomina o sobie. I to juz jest troszkę niedobre moim zdaniem, bo gdyby nie zbieg okoliczności to zostałaby sama, lub z tym nicponiem. nie można do końca być biernym i poddatnym na opinie innych, bo to moze nikomu nie wyjść na dobre

Beti** - Czw 20 Mar, 2008 20:05

lady_kasiek napisał/a:
ka-siulka napisał/a:
Jestem ciekawa jak Wy uwazacie Anne?

Ładne jest na pewno to jak ona jest otwarta na drugiego człowieka, ma dobry charakter, ja jestem złym człowiekiem bo na miejscu Anny już kilka razy by mnie krew zalała, albo bym kogoś pobiła, a już na pewno strzeliła pyskówkę i wiązeczkę aż miło. Dba o wszystkich tylko zapomina o sobie. I to juz jest troszkę niedobre moim zdaniem, bo gdyby nie zbieg okoliczności to zostałaby sama, lub z tym nicponiem. nie można do końca być biernym i poddatnym na opinie innych, bo to moze nikomu nie wyjść na dobre


Moim zdaniem, gdzieś się zagubiła i pozwoliła zdominować innym.
Z każdej strony otaczały ją "twardsze" charaktery.
***************************************
Ona była delikatną i ciepłą osobą.
Najinteligentniejszą ze wszystkich kobiet w powieści.
Oczytaną, mądrą ( najlepszy przykład zachowanie po wypadku Luizy)
W takiej kobiecie zakochał się F.W. i co potwierdził nie zmienila się przez lata rozłąki.
Na koniec dodam, że po przeczytaniu książki polubiłam Annę jeszcze bardziej. Zabrakło mi w ekranizacji kilku ważnych wątków. Wspominałam o tym już, dodam że mam pewien niedosyt. Cóż miejmy nadzieję, że kolejna ekranizacja ( może serial) zrekompensuje ten niedosyt :wink: :wink:
:kwiatek: :kwiatek:

Tamara - Czw 20 Mar, 2008 21:56

To ,że Anna wydaje się zdominowana ma wg.mnie źródło w dwóch rzeczach : raz , że jako dorastająca dziewczyna po śmierci matki została zostawiona sama sobie i nikt się nią nie zajmował , dwa - bycie średnią siostrą : nie jest panną Elliot , której przysługują wszelkie przywileje i względy jako najstarszej , nie jest najładniejszą i rozpieszczaną najmłodszą , i dlatego musi podporządkowywać się otoczeniu , bo nie ma z niej innego pożytku , niż świadczenie przysług i grzeczności innym . A wszystko przez głupotę baroneta .


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group