To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Powieści - Nad Niemnem

Marija - Pią 26 Sie, 2011 19:38

Chwała Orzeszkowej, że tak w sumie pozytywna postać jak Kirłowa nie wyszła jej w powieści płaska jak naleśnik :roll: . Jak ww., dobro "medialne" nie jest.
Najciekawsze fragmenty w żywotach świętych to te, w których ów święty się rozsierdza.

Tamara - Pią 26 Sie, 2011 20:23

Z wyjątkiem św. Aleksego , który się nigdy nie rozsierdził , tylko se leżał pod schodami :-P

Kirłową bardzo lubię , a zwłaszcza zazdroszczę jej ogromnego blond warkocza i prostej sylwetki :mrgreen:

Marija - Pią 26 Sie, 2011 20:30

Ale wiesz, rys wredoty jednak okazał, porzucając złośliwie małżonkę, o ile pamiętam.
Alicja - Sob 27 Sie, 2011 21:19

Tamara napisał/a:
Z wyjątkiem św. Aleksego , który się nigdy nie rozsierdził , tylko se leżał pod schodami

:rotfl:
za to został świętym? od takigeo leżenia to można odleżyny dostać :wink:

Czytajac Nad Niemnem zawsze zastanawiałam się co by było gdyby. Gdyby Różyc jednak znalazł kobietę, która umiałaby go zainteresować i wziąć w karby. Jest już stracony czy jeszcze coś mogło z niego być?

Admete - Sob 27 Sie, 2011 21:25

Nie tak łatwo wyrwać się z nałogu...A w tamtych czasach o leczeniu uzależnienia nie wiedziano pewnie tyle, co teraz.
nicol81 - Sob 27 Sie, 2011 21:45

Marija napisał/a:
Aragonte napisał/a:
Zgadza się :) Nie zmienia to faktu, że jako postać literacka jest ciekawy.
Przeważnie wredne postaci są literacko ciekawsze.

A niekoniecznie :mysle:

nicol81 - Sob 27 Sie, 2011 22:22

Admete napisał/a:
Nie tak łatwo wyrwać się z nałogu...A w tamtych czasach o leczeniu uzależnienia nie wiedziano pewnie tyle, co teraz.

Za nałóg można go nie winić, zwłaszcza że nie sam zaczął. Ale przehulanie majątku to inna bajka...

Aragonte - Sob 27 Sie, 2011 23:09

No, przehulał z baletnicami, jak to określił Zygmuś Korczyński :roll:
Ja tam Różyca nie zamierzam jakoś specjalnie bronić - dla Justyny się nie nadawał absolutnie ani ona dla niego, to pewne. Cieszę się jednak, że pani Eliza nadała mu jakieś ludzkie rysy (jego relacje z Kirłową, to, że proponuje, że będzie łożył na naukę jej synów o czymś tam świadczą), bo przynajmniej jest wiarygodną i pełnokrwistą postacią.

A co do Zygmunta, to z odrobiną złośliwej satysfakcji dowiedziałam się dzisiaj, że biedaczek zaczął tyć, ku swej zgrozie i niesmakowi :twisted: Jasne, że nie ponosił winy za własne wychowanie, a wychowano go fatalnie (notabene Benedykt usiłował w pewnym momencie wpłynąć na panią Andrzejową i palnął jej mówkę na temat synalka), ale zasadniczo to trawię go mniej niż Różyca, który jakiś uczciwszym draniem mi się wydaje. A Zygmunt budzi we mnie głównie niesmak :?

A wiecie, że niewiele brakowało, aby pani Andrzejowa w kilka lat po śmierci męża wyszła za mąż? :wink:

Admete - Nie 28 Sie, 2011 08:45

Za kogo? Nie pamiętam tego szczegółu :)
Sofijufka - Nie 28 Sie, 2011 08:56

za świeżego przybysza, faceta przystojnego, bogatego i porzadnego. A w dodatku wszyscy - znajomi i rodzina męża pani Andrzejowej - zaaprobowali go, co więcej, sama miała na to ochotę, chyba nawet sie zgodziła, ale potem miała wizje nieboszczyka Andrzeja i wycofała się....
Admete - Nie 28 Sie, 2011 09:01

Biedula...Ofiara polskiej martyrologii.
Ania Aga - Nie 28 Sie, 2011 09:23

Sofijufka napisał/a:
miała wizje nieboszczyka Andrzeja i wycofała się....

oraz konkurent miał własną wizję wychowania Zygmusia, ciekawe, co przeważyło
przy podejmowaniu decyzji.
Aragonte napisał/a:
A co do Zygmunta, to z odrobiną złośliwej satysfakcji dowiedziałam się dzisiaj, że biedaczek zaczął tyć, ku swej zgrozie i niesmakowi
,
Słuchaj, zabrzmiało to tak, jak gdyby ci dzisiaj, np. panna Teresa osobiście przekazała smakowita ploteczkę!

Aragonte - Nie 28 Sie, 2011 12:25

Sofijufka napisał/a:
za świeżego przybysza, faceta przystojnego, bogatego i porzadnego. A w dodatku wszyscy - znajomi i rodzina męża pani Andrzejowej - zaaprobowali go, co więcej, sama miała na to ochotę, chyba nawet sie zgodziła, ale potem miała wizje nieboszczyka Andrzeja i wycofała się....

No, wizję jak wizję - sama zdawała sobie sprawę, że to nie wizja, tylko efekt napięcia nerwowego i złudzenie. Ale zadziałało i z powtórnego ożenku nic nie wyszło.

Ania Aga napisał/a:
Aragonte napisał/a:
A co do Zygmunta, to z odrobiną złośliwej satysfakcji dowiedziałam się dzisiaj, że biedaczek zaczął tyć, ku swej zgrozie i niesmakowi
,
Słuchaj, zabrzmiało to tak, jak gdyby ci dzisiaj, np. panna Teresa osobiście przekazała smakowita ploteczkę!

Raczej panna Marta, panna Teresa nie przekazałaby mi nic podobnie... rubasznego :lol:

Admete, mogę żałować pani Andrzejowej, mogę ją szanować, ale lubienie mi za bardzo nie wychodzi. Spaskudzenia syneczka nie mogę jej darować. Może Zygmunt nie byłby tak zmanierowany, gdyby wychowywano go zgodnie z sugestiami Benedykta? :roll: On chciał go posłać do normalnej szkoły, ale mamusia uznała, że synuś nie może się do tego zniżać i stykać z brudem tego świata :?

Admete - Nie 28 Sie, 2011 12:46

Na pewno byłby inny, miałby szansę na normalne życie. A tak...obcy w obcym kraju.
Aragonte - Nie 28 Sie, 2011 14:57

I jakoś mam wrażenie, że żadnego specjalnego talentu to on nie miał :roll:
Chociaż kto wie, może, gdyby został inaczej wychowany, to by został jakimś miejscowym Chełmońskim i malował to, co miał pod ręką?

Anonymous - Nie 28 Sie, 2011 15:00

No Grottgerem to raczej nie mial szans zostać. A w Polsce na takich obojetnych chyba nie było popytu
nicol81 - Nie 28 Sie, 2011 20:51

Aragonte napisał/a:
No, wizję jak wizję - sama zdawała sobie sprawę, że to nie wizja, tylko efekt napięcia nerwowego i złudzenie.

Jak to było złudzenie, to chyba tym lepiej, że nie wyszła za mąż. Ojczym mógł być dobry dla Zygmusia, ale byłoby nie fair.

Admete napisał/a:
Biedula...Ofiara polskiej martyrologii.

Myślę, że to nie martyrologia, a szaleńcza miłość do męża i jakby zginął inaczej, byłoby podobnie.

Anonymous - Nie 28 Sie, 2011 20:53

nicol81 napisał/a:
Myślę, że to nie martyrologia, a szaleńcza miłość do męża i jakby zginął inaczej, byłoby podobnie.

Kobiety nie zapominają... już Austen to wykazała. I jakoś tak pewnie statystycznie wdowiec obrączkuje się częściej niż wdowa...

Aragonte - Nie 28 Sie, 2011 20:58

nicol81 napisał/a:
Aragonte napisał/a:
No, wizję jak wizję - sama zdawała sobie sprawę, że to nie wizja, tylko efekt napięcia nerwowego i złudzenie.

Jak to było złudzenie, to chyba tym lepiej, że nie wyszła za mąż. Ojczym mógł być dobry dla Zygmusia, ale byłoby nie fair.

Czegoś tu nie łapię w tym rozumowaniu :mysle: Dlaczego nie fair?

Dla Zygmusia ojczym przypuszczalnie byłby zbawieniem, chociaż Zygmuś pewnie doceniłby to grubo później. No i zakładam, że Zygmuś dostałby konkurencję do serca mamusi (bo miała około trzydziestki, kiedy tamten facet o nią się starał, więc kolejny przychówek byłby jak naj bardziej realny).

Anonymous - Nie 28 Sie, 2011 21:00

Bo jeśli dobrze rozumiem nicol, a teraz wypowiem co i ja czuję, to skoro Ona nadal kochala męża i żyła myśląc o nim to nie byloby to fair. Oddać mężczyźnie tylko ciało a myślami być przy mężu, pewna profesja się tym zajmuje, ale nazwa wypadła mi z glowy :wink:
nicol81 - Nie 28 Sie, 2011 21:12

Lady kasiek dobrze rozumie :kwiatki_wyciaga: Dla dobra syna nie powinna powstępować nie fair wobec faceta.
Admete - Nie 28 Sie, 2011 21:17

nicol81 napisał/a:
Myślę, że to nie martyrologia, a szaleńcza miłość do męża i jakby zginął inaczej, byłoby podobnie.


Nie sądzę. Tutaj zasadnicze znaczenie miał fakt, że Andrzej Korczyński zginął w powstaniu.

nicol81 - Nie 28 Sie, 2011 21:21

Ale ona go uwielbiała i za życia.
Admete - Nie 28 Sie, 2011 21:25

W porządku, ale po jego śmierci otrzymała jeszcze dodatkowy powód - patriotyczny nakaz kultywowania jego pamięci.
Anonymous - Nie 28 Sie, 2011 21:27

I w związku z tym nie miała prawa być szcześliwa z nowym mężem. Ba! Jego też by unieszczęśliwiła, a nicol slusznie stwierdziła, że byłoby to nie fair.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group