To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Inne ekranizacje - Wives and Daughters (1999)

Nazgulica - Nie 19 Lut, 2012 18:45

Mi zdecydowanie podpasował książkowy Roger. Ten był jak dla mnie zbyt.. taki dziwny troszeczkę. Nie wiem jak określić. Ale może to z powodu aktora. Cały czas miałam wrażenie, że facet ma zeza, albo oczy za blisko nosa.. :shock:
Anonymous - Nie 19 Lut, 2012 18:46

Oj grzeszysz :P
Nazgulica - Nie 19 Lut, 2012 18:51

Domyślam się, ale nie mogłam pozbyć się tego wrażenia. Cholerka :?
Anonymous - Pon 20 Lut, 2012 10:59

Jak obiecałam tak uczyniłam, oglądnęłam pierwszy odcinek i kawalek drugiego. I popłakałam się jak bóbr. Tym razem to na pewno nie "zasługa hormonów", po prostu po lekturze książki, wyraźniej widać miłość państwa Hamley, która i w książce wycisnęła me łzy a w serialu to płakałam i zawodziłam okrutnie...

Nowa pani Gibson, wciąż mnie tak wkurza, że mam ochotę zabijać.

Admete - Pon 20 Lut, 2012 11:02

Okropna jest :) Jak się teraz czyta książkę, to czuć, że tam nie ma żadnego fałszu. Postacie są takie wyraziste i prawdziwe.
Anonymous - Pon 20 Lut, 2012 11:03

I jak świetnie przenieśli ją na ekran, przecież łatwo można było przeszarżować z odtwarzaniem, a tutaj jest cudowna wierność...
milenaj - Śro 22 Lut, 2012 17:34

Obejrzałam, jak tylko płyty dotarły. Książka świetna i serial też. Pozostaje jednym z moich ulubionych na zły nastrój.
Blair W. - Pon 05 Mar, 2012 19:25

Miniserial jak każda akcja BBC jest urocza i taka jaką byśmy chcieli oglądać. Justine Waddell jest śliczna jak to się mówi nietuzinkową urodą, ale czy nie było ładniejszej aktorki niż Keeley Hawes, by tchnęła życie w Cynthię Kirkpatrick? Albo chociaż w lepszej fryzurze? Rozumiem, że był to zabieg lekko prześmiewczy mający podkreślić nieprzystojną strojność panny z miasta, ale Karolina Bingley też była panną z miasta, brzydka jak noc październikowa w osobie Anny Chancellor zawsze wyglądała stylowo i nikt nie robił jej na głowie muffina i precli ala księżniczka Leia
Admete - Pon 05 Mar, 2012 19:49

A nie sądzisz, że zwyczajnie odtworzono modę z tamtych lat? Cynthia miała te ( jak to określasz ) precle, bo taka byłą moda ;)
Masz zabawny sposób wyrażania się ;)

Blair W. - Wto 06 Mar, 2012 20:36

Cóż, taki przepych na głowie jaki prezentowała Cyntia bardziej pasuje do czasów gregoriańskich niż do okresu wiktoriańskiego. A przecież miedzy nimi znajdowały się jeszcze najpiękniejsze czasy Regencji, gdzie eleganckie panny czesały się na wzór antycznych Rzymianek i Greczynek, opasując koki jedynie wstążeczką lub (przy większych okazajch) diademem. Okres wiktoriański raczej cechowały skomplikowane upięcia, i loczki jakie, z wrodzonym sobie smakiem prazentowała Molly.
Myślę ze biedna Cyntia zagubiła się gdzieś w żurnalach, mieszając gregoriańskie stroiki, wstążki, kokardki, z drobnymi loczkami właściwymi dla swojej epoki. A mnie razi głównie to, że na głowie ma wszystkiego zadecydowanie za dużo. A przecież jeszcze trzeba założyć kapelusz, prawda? ;)

Admete - Wto 06 Mar, 2012 21:50

Moda mnie nie obchodzi za bardzo ;) Wiktoria panowała od 1937, akcja książki rozgrywa się wcześniej. Molly ma 12 lat w roku 1822. Gdy powieść się kończy ma 20, 21. Mamy więc początek lat 30. To nie epoka wiktoriańska. Jakoś nie wierzę, że twórcy z BBC nie znali się na fryzurach. To dla mnie wyczerpuje dyskusję na tak trywialny temat, jak fryzury w W&D.
Akaterine - Wto 06 Mar, 2012 21:57

Nie do końca jednak, chyba że Gaskell nie wiedziała, o czym pisze ;) . Nawet w książce jest fragment, gdy pani Gibson denerwuje się na Molly, że jej włosy się kręcą, choć w modzie są proste. Z resztą patrząc na obrazy z tamtych lat widać, że jednak na głowie paniom piętrzyły się dziwne fryzury z wieloma ozdóbkami
Co do Cynthii to dla porównania:
Dama z lat 30. XIX wieku i Cynthia
Albo inna dama vs. Cynthia
Albo tutaj obrazek, gdzie po kolei są fryzury z lat: 1815, 1820, 1829 i 1835:
http://fashion-era.com/im...hair1815-35.jpg

Anonymous - Śro 07 Mar, 2012 05:57

Akaterine napisał/a:
Dama z lat 30. XIX wieku i Cynthia

a to nie byle jaka dama :wink:

Akaterine - Śro 07 Mar, 2012 12:12

A rzeczywiście, nie spojrzałam na podpis ;) .
Blair W. - Śro 07 Mar, 2012 23:24

I rest my case...
Blair W. - Pią 25 Maj, 2012 19:18

Ojej, skończyłam czytać książkę i o mało się nie popłakała. W zasadzie to dlatego, iż nie zdawałam sobie sprawy że to ostatnia powieść Pani Gaskell i w dodatku nie dokończona. Pomimo zapewnienia wydawcy, że Roger i Molly będą żyli długo i szczęśliwie, bez klękania, łez szczęścia i finalnego buziaka nie mogę pozbyć się smutnego odczucia, że młodzi nigdy się już nie więcej nie spotkają i słowa Rogera że jest już za późno okazały się prorocze.

Ja to normalnie romantyczna jestem. Może obejrzę sobie końcówkę filmu.

Szafran - Nie 02 Sie, 2015 21:16

Bardzo mi się podobało. I wzbudziło żywe emocje. A to za sprawą drobiazgowości - w nakreśleniu tła społecznego - takiego mikroświatka zamkniętej, wysoce skonwencjonalizowanej społeczności - oraz portretów bohaterów. I ci ostatni mistrzostwo świata - poprzez to, jacy są nieoczywiści.

Preston - łatwo byłoby pokazać wyrachowanego, złego do szpiku kości typa. A tymczasem - mimo wszystko jego uczucie wydaje się prawdziwe. I postępuje słusznie.
Lady Harriet - co za mądra i szlachetna osoba. Zachwycona byłam sceną, gdy przeprasza Molly za naśmiewanie się z panien Browning. I jej prosta recepta na "uratowanie" Molly. A tak łatwo byłoby wpaść w szablon zepsutej i znudzonej dziedziczki.
Cynthia - pustogłowa, głupiutka trzpiotka, ale nie zła przyrodnia siostra. I nie zła osoba. Irytowała, ale nie mogę powiedzieć, bym jej nie lubiła.
Jej matka - okropna, ale również - żadna jednoznacznie zła postać. Tylko obdarzona paskudnym charakterem, ale ten też w jakimś stopniu ukształtowały czasy i okoliczności. Leży jej na sercu dobro Molly. I w swoim pokrętnym mniemaniu myśli, że troszczy się o innych.
Osborn - postać z rysem romantycznym:).
I Molly - odważna, szczera, bystra, empatyczna - jakże mi się podobała.

No i tak mogłabym wyliczać po daleki trzeci plan. :D

Bardzo mi się podobała scena romantycznego wyznania na odległość, w deszczu. Wbrew konwencjom nakazującym bliskość:D. Choć samego Rogera to miałam ochotę wrzucić do mrowiska;). Ech, wybrać śliczną buzię pustej lali, zamiast dziewczyny, co była dla niego równorzędnym partnerem jeśli chodzi o umysł, pojmowanie świata etc. Dobrze że w końcu się ogarnął;).

Anaru - Pon 03 Sie, 2015 10:15

Własnie sobie uświadomiłam, że kompletnie, ale to kompletnie nie pamiętam treści, postaci ani nic, chociaż na 100% oglądałam :shock: . Chyba to znak, że wypadałoby powtórzyć bardziej świadomie. ;)
Eeva - Pon 03 Sie, 2015 10:16

Anaru napisał/a:
Własnie sobie uświadomiłam, że kompletnie, ale to kompletnie nie pamiętam treści, postaci ani nic, chociaż na 100% oglądałam

Witaj w klubie :-)

BeeMeR - Pon 03 Sie, 2015 12:28

Ja oglądałam, ale powalona nie byłam. Suknie, owszem mi się podobały,m panowie za nic - tj najbardziej ojczulek, taki dickensowski trochę ;)
Szafran napisał/a:
Ech, wybrać śliczną buzię pustej lali, zamiast dziewczyny, co była dla niego równorzędnym partnerem jeśli chodzi o umysł, pojmowanie świata etc.
No ja właśnie wcale tamtej drugiej nie uważałam za ładniejszą :roll: Co najwyżej ładniej ubraną
Szafran - Pon 03 Sie, 2015 12:50

BeeMeR napisał/a:
No ja właśnie wcale tamtej drugiej nie uważałam za ładniejszą :roll: Co najwyżej ładniej ubraną


Ja właściwie też, ale wszyscy bohaterowie twierdzili, że ona taka piękna, a Molly brzydka, więc uznałam, że się nie znam;).

Admete - Pon 03 Sie, 2015 14:28

Ja Żony i córki lubię nawet bardziej niż N&S. Jak oglądałam pierwszy raz ( na kasetach vhs i z holenderskimi napisami ), to nie mogłam się oderwać. I powieść też bardziej mi się podoba.
Caitriona - Pon 03 Sie, 2015 22:46

Ja bardzo lubię W&D, mają inny klimat niż N&S, inaczej rozłożone akcenty, na inne sprawy. Muszę w końcu przeczytać książkę!
BeeMeR - Sob 05 Maj, 2018 14:34

Zaczęłam oglądać - bo niezbyt pamiętałam co i jak, przede wszystkim że główna panna była śliczna ale to jej przyszywana siostra uchodziła za piękność, oraz że bracia mi się nieco mylili a i tak najbardziej zachwycał aktorsko i charyzmatycznie ich ojciec :P Cóż się dziwić - Michael Gambon to klasa aktorska sama w sobie :oklaski:
Więcej się wypowiem może jak skończę miniserial, ale chciałam zauważyć, że ślub ojca Molly został wyznaczony na św. Michała (znowu ;) ) - no i kiedyż to, powiedzcie mi?

Agn - Pon 07 Maj, 2018 09:11

W internetach znajduję datę 29 września.

Bardzo lubię i książkę i serial. W książce wyraźnie też zaznaczano, że Cynthia była przepiękna, a Molly zdawała się być urocza jak młodsza siostrzyczka.
Ale jak ty braci myliłaś to ja nie wiem - nie podobni ani z wyglądu, ani ze wzrostu, ani z imienia, ani z charakteru. ;)



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group