To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Powieści Jane Austen - Perswazje

nicol81 - Śro 24 Paź, 2007 17:51

Może myślał, że kiedyś coś do niego czuła (choć o wiele mniej niż on do niej), ale jednak i to już dawno minęło. Nie wierzę, by w czasie teraźniejszym on wierzył w jej jakiekolwiek uczucia.
Agn - Śro 24 Paź, 2007 19:17

Ulka napisał/a:
hm...myślę, że z urazy, którą powziął zadusił w sobie uczucie do Anny

Będę do bólu formalna - USIŁOWAŁ zdusić w sobie uczucie do Anny. :D
Poza tym zgadzam się z Nicol - wydaje mi się, że nie wierzył, by Anna go wciąż kochała, ale obserwacja i zbierane malutkie informacje na temat jej osoby pozwoliły na nowo rozpaliły w nim nadzieję. Uczucie nie musiało się odradzać - wciąż było gdzieś w głębi, ale przykrywała to uraza i chęć zwalczenia w sobie jakichkolwiek sentymentów.
Ale bełkoczę...

Ulka - Śro 24 Paź, 2007 22:25

nicol81 napisał/a:
Może myślał, że kiedyś coś do niego czuła (choć o wiele mniej niż on do niej), ale jednak i to już dawno minęło. Nie wierzę, by w czasie teraźniejszym on wierzył w jej jakiekolwiek uczucia.

Agn napisał/a:
Ulka napisał/a:
hm...myślę, że z urazy, którą powziął zadusił w sobie uczucie do Anny

Będę do bólu formalna - USIŁOWAŁ zdusić w sobie uczucie do Anny. :D
Poza tym zgadzam się z Nicol - wydaje mi się, że nie wierzył, by Anna go wciąż kochała, ale obserwacja i zbierane malutkie informacje na temat jej osoby pozwoliły na nowo rozpaliły w nim nadzieję. Uczucie nie musiało się odradzać - wciąż było gdzieś w głębi, ale przykrywała to uraza i chęć zwalczenia w sobie jakichkolwiek sentymentów.
Ale bełkoczę...

tak, o to mi chodziło, może wyraziłam się mało precyzyjnie, ale byłam zmęczona.

wierzył, że wtedy gdy się zaręczali kochała go. no, coś takiego... odpowiednie dać rzeczy słowo... :pomocy:

nicol81 - Śro 24 Paź, 2007 22:34

Ale też mogł myśleć po byciu kopniętym przez nią w głowę, że to nie była miłość, tylko kaprys. Skoro go rzuciła, to nie kochała. On by tego nigdy nie zrobił.
Ulka - Śro 24 Paź, 2007 22:41

No to z tym się nie zgadzam :) im krótsze wypowiedzi tym łatwiej tłumaczyć z czym się zgadzam a z czym nie :mrgreen:
nicol81 - Śro 24 Paź, 2007 22:44

Ja się nie dam za to pokroić, ale moim zdaniem to możliwe. Czepię tylko, że nie wierzy w jej miłość w teraźniejszości.
Agn - Czw 25 Paź, 2007 09:36

Raczej - nie ma na nią nadziei. A jeśli chodzi o przeszłość, to uważał ją za niestałą i pozostającą pod wpływem innych ludzi, zamiast sama decydować o własnej przyszłości.
snowdrop - Pią 26 Paź, 2007 14:17

Jestem w trakcie czytania Perswazji i musze przyznać rację tym którzy uważają Anne za najlepszą postać kobiecą w powieściach JA.
Lizzy zdecydowanie na drugim miejscu.

nicol81 - Pią 26 Paź, 2007 15:35

Najlepszą- tzn. najlepiej napisaną czy najmilszą?
Ulka - Pią 26 Paź, 2007 17:47

Najgłębiej pokazaną?
fanturia - Pią 26 Paź, 2007 23:47

Najbardziej skomplikowaną? A może po prostu z najbardziej skomplikowaną sytuacją zyciową?
Marija - Sob 27 Paź, 2007 11:06

Anna jest najpoważniejszą bohaterką JA, bo chyba jest z nich wszystkich najstarsza :roll: , 27 lat - wiek dojrzały, by nie rzec podeszły. Pozostałe heroiny to według dzisiejszych kryteriów - niedojrzałe siksy :twisted: .
Nie mogę sobie wyobrazić, że taka pani Bennet w czepcu, szukająca mężów dla stada córek, była w wieku starszyzny forumowej :mrgreen: :hello:

nicol81 - Sob 27 Paź, 2007 21:58

Ja sobie wyobrażam panią Bennet jako całko atrakcyjną babkę- mimo czepca :wink:
Czy podeszły wiek Anny sprawia, że różni się ona od reszty bohaterek?

Marija - Sob 27 Paź, 2007 22:01

Musowo - staropanieństwo groziło jej realnie :mrgreen:
nicol81 - Sob 27 Paź, 2007 22:07

Od kiedy wówczas uważano staropanieństwo?
Nie tyle chodizło mi o okoliczności życiowe, co o charakter- czy Anna wydaje się dojrzalsza, bardziej doświadczona, rozsądniejsza?

fanturia - Sob 27 Paź, 2007 22:47

Marija napisał/a:
Musowo - staropanieństwo groziło jej realnie :mrgreen:


Przez niektórych to juz chyba była uważana za starą pannę. Zwłąszcza, że wygląd troche nieszczególny miała, przynajmniej czasowo ;)

Marija - Sob 27 Paź, 2007 23:24

Taa, zwłaszcza w ostatniej ekranizacji, w której dla Anny nie przewidziano muślinów i musiała obnaszać suknie ze starych obić meblowych :zalamka:
snowdrop - Sob 27 Paź, 2007 23:32

Miałam na myśli charakter. Wychowywała się wśród takich płytkich ludzi jak jej ojciec i siostry i nie przesiąkła nimi. Była uczuciowa, inteligentna, rozsądna a nade wszystko miała dużo empatii. Taka do rany przyłóż. Umiała się zachować w krytycznych sytuacjach, jak: wypadek chłopca tzn. nie traciła rozumu, nie panikowała. Nie była dumna ani przepełniona pychą Elliotów.
Jedyne co można jej zarzucić, to to, że była melancholijna, to znaczy szybko traciła nadzieję.
Zastrzegam jednak, że nie przeczytałam całej książki, jestem w połowie. Coś niecoś może ulec zmianie, albo i nie.

Marija - Sob 27 Paź, 2007 23:36

No, miała na szczęście Lady Rusell, w szkole miała rozsądne koleżanki, a i matka chyba zdążyła na nią wpłynąć, kiedy żyła.
nicol81 - Nie 28 Paź, 2007 18:05

Mi się ta jej melancholijność akurat podoba. Nie może być samych żywych bohaterek :wink:
Zastanawia mnie to staropanieństwo. Niekiedy widać przekonanie, że w tych czasach już dwudziestka bez faceta mogła palnąć sobie w łeb. W sumie wydaje się, że u Austen ta granica to właśnie 25-26 lat. Już Anna i Charlotta Lucas są za górką... :-P

snowdrop - Wto 30 Paź, 2007 21:43

Ona myślała o sobie jako o osobie której nadzieja na szczeście minęła. Na pewno już była za górką. Straszne. Jaki jest wiek w naszych czasach? 35?
nicol81 - Wto 30 Paź, 2007 21:47

Oj, to chyba zależy...Od cech jednostki i uwarunkowań środowiska, porównań z innymi...U mojej koleżanki w rodzinie wychodziło się przed 24 rokiem, więc ona w tym wieku już się niepokoiła. Co mnie się z kolei wydawało dziwne, gdyż w moim kręgu to z kolei szybko.
bezpaznokcianka - Śro 31 Paź, 2007 00:28

a czy w dzisiejzych czasach istnieje jeszcze staropanieństwo?
fanturia - Śro 31 Paź, 2007 07:43

W naszych czasach nie ma ograniczeń jakie staropanieństwo niosło ze sobą. Zazwyczaj nikt nie wymaga skromnego obejścia i dziewczęcego stroju ;) .
Marija - Śro 31 Paź, 2007 07:43

Czy istnieje staropanieństwo? Zależy - gdzie mieszkasz, jaką masz rodzinę, co robisz w życiu...Nie chodzi o skromny strój, tylko o brak męża/partnera/jak zwał tak zwał, ogólnie o samotność tego rodzaju :roll: . Tzw. panna z dzieckiem na pewno nie jest postrzegana jako stara panna, więc posiadanie dziecka też od razu "staropanieństwo" skreśla.
Jak tak się zastanawiam, to w moim otoczeniu "starą panną" określa się kobiety raczej starsze, po 50-tce i wyżej. Te młodsze są po prostu "niezamężne" :) .



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group