To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Powieści Jane Austen - Perswazje

Anetam - Wto 09 Paź, 2007 16:06

Ja też z twórczości Jane Austen najbardziej lubię wracać do Perswazji i Dumy.Za to w ogóle nie przypadła mi do gustu Rozważna i Romantyczna,jakoś nikt mnie tam co do prawdziwości swoich uczuć nie przekonał :(
Agn - Wto 09 Paź, 2007 17:01

Nawet płk. Brandon???

No ale tu mowa o P. Anne mi się wydaje nieco... hmmm... za mało ma charakteru. Ale myślę, że Jane chciała ją przedstawić jako istotę pełną słodyczy i wewnętrznego żalu. A Kapitan Wentworth, jak większość porządnych facetów u JA, jest taki, że się pokrajać za niego można dać...

izek - Wto 09 Paź, 2007 17:15

"Perswazje" zawsze mnie chwytają za serce, nie są tak zabawne jak np. DiU ale najbardziej wzruszające.
A Anna jak dla mnie była asertywna, w końcu nie dała się przekonać do wyjścia za mąż za kogoś kogo nie kochała. Nawet panią Smith odwiedziła mimo ewidentnego niezadowolenia ojca i siostry. A że lubiła czuś się potrzebna i z pewnego punktu widzenia można powiedzieć, że ją wykorzystywano - myślę, że nie robiła niczego czego nie lubiła, tyle że inni tych rzeczy nie lubili robić.

Już niedługo do nich wrócę... czekam tylko na własny egzemplarz, z serii ŚK

nicol81 - Wto 09 Paź, 2007 22:30

Asertywnych bohaterek jest na kopy, przyda się odmiana. Nie można powiedzieć, że Anna nie miała charajteru, tylko miała charakter różniący się od innych dziewczynek Austen. Co jest słuszne- nie ma nic gorszego, niż autor robiący postacie na jedno kopyto.
MiMi - Śro 10 Paź, 2007 10:19

Mojego poprzedniego posta pisałam w trakcie czytania książki i teraz mogę stwierdzić, żę Anna jednak trochę charakteru miała. Coś w niej jest ujmującego, ale jednak wolę Lizzy.
Agn - Wto 16 Paź, 2007 15:47

Przybywam po przeczytaniu! Haaaaa... tralalalalala! Dobra, dosyć fałszowania. Czas na konkrety. Ekhm. A więc...

Pojęłam wreszcie o co biega z Anne, stąd moją bezmyślną uwagę, że za mało w niej charakteru muszę odszczekać, co niniejszym czynię. Hau hau hau! To po prostu inny typ bohaterki (ależ odkrycie, prawda?), bardziej... hmmm... stabilny, poważny. No i cała powieść napisana w nieco innej konwencji niż DiU czy Emma. Historia była mniej żartobliwa, bardziej taka... ja wiem? Uczuciowa? Zaraz mnie napadną, że DiU też jest uczuciowe... *drapie się po głowie* Nie w tym rzecz! Ja tylko chcę zaznaczyć, że to innego typu historia. O nieprzemijaniu, rzekłabym.
Cpt. Wentworth dostarczył mi nie lada skołowacenia. No bo jak ujrzałam nazwisko... przed oczami stanął mi sami wiecie który Wentworth. :mrgreen: Ale jednak, w trakcie czytania, gdy napięcie to narastało, to się uspokajało, gdy czytałam o wymianach spojrzeń, o tym jak Anne świetnie tego człowieka rozumie, jak interpretuje każdą jego minę czy gest (bo go zna, więc wie, co mógł pomyśleć etc.). No nic nie poradzę, przed oczyma stawał mi Matthew Macfadyen. On się nadaje do takich ról. I cpt. Wentworth, pomimo odpowiedniego nazwiska, miał u mnie prezencję Macfadyena. Co zresztą bardzo mnie cieszy, bo Mateusza uwielbiam.
Ogółem. Książka diabelnie mi się podobała. Czytało mi się ją znakomicie, Jane wciągnęła mnie w tę historię słowo za słowem. Znów muszę paść na kolana przed jej kunsztem. :thud:

Admete - Wto 16 Paź, 2007 17:24

Bardzo się cieszę, że Perswazje Ci sie spodobały! To chyba moja ulubiona książka Austen. Melancholijna, ale przepiękna. Książka jak odzyskuje sie to, co wydawało się na zawsze utracone.
Alison - Wto 16 Paź, 2007 20:23

Agn napisał/a:
Ogółem. Książka diabelnie mi się podobała. Czytało mi się ją znakomicie, Jane wciągnęła mnie w tę historię słowo za słowem. Znów muszę paść na kolana przed jej kunsztem. :thud:


No ojciec, to masz plusa :mrgreen: . To moja ulubiona książka Jane. Powiedz, mialaś dreszczyczki przy scenie z listem? Bo ja za każdym razem drżę febrycznie :excited: :wink:

Agn - Wto 16 Paź, 2007 20:32

Alison, ty NAPRAWDĘ masz dzisiaj jakiś dzień zadawania niemądrych pytań. Umierałam przy tym liście! Szczególnie przy końcówce!
Cpt. Wentworth napisał/a:
I must go, uncertain of my fate; but I shall return hither, or follow your party, as soon as possible. A word, a look will be enough to decide whether I enter your father's house this evening, or never.

:thud:
Oh, captain! My captain!

Alison - Wto 16 Paź, 2007 20:47

Agn napisał/a:
Alison, ty NAPRAWDĘ masz dzisiaj jakiś dzień zadawania niemądrych pytań.


Kopnę Cie zaraz! :wink: To się to wszystko wyeksplikowuje dokładnie, a nie takie tam... żebym musiała sama kompinować. Ja muszę wszystko dokładnie wiedzieć, co myślą moje córki i ojciec ich. Więc nie każ mi sie wiecznie domyślać, tylko wal mi prawdą w oczy! :lol:
Choć bolesną prawdę ciężko znoszę, to fakt :wink: Np. permanentne na tym forum niedocenianie Jamesa :roll:

snowdrop - Śro 17 Paź, 2007 09:49

Jejku, zaczynam czytac perswazje poraz pierwszy, a ponieważ tyle się naczytałam, że jest takie miodzio, to dosłownie czuje się jakbym obcowała z arcydziełem. Az mi się ręce trzesą jak biorę ksiązkę do ręki.
Agn - Śro 17 Paź, 2007 10:01

Matka, nie kopie się wspólnika w wielbieniu Jamesa po tyłku! Poza tym myślałam, że to OCZYWISTE. Ale ok, następnym razem nie pominę takiego szczegółu ;)

Snowdrop, miłej lektury! Warto!

Alison - Śro 17 Paź, 2007 10:16

Agn napisał/a:
Matka, nie kopie się wspólnika w wielbieniu Jamesa po tyłku!


A czy ja coś o tyłku wspominałam? Przecież są jeszcze kostki :wink: , a poza tym to i tak tylko wirtualnie, a w ogóle jak mówię kopnę, to zawsze mam na myśli zwykłe pyknięcie za niesubordynację :wink:


snowdrop - Śro 17 Paź, 2007 10:56

Matulu, uśmiałam się z tych pingwinków. :thud:
Alison - Śro 17 Paź, 2007 11:27

snowdrop napisał/a:
Matulu, uśmiałam się z tych pingwinków. :thud:


Ty tu jesteś jeszcze stosunkowo nowa, ale musisz wiedzieć, że jestem znaną wielbicielką pingwinków :serduszkate: , szczególnie pingwinka Radzia :wink: , a "pyknięcie" to moja odwieczna broń na niesforne córki. Jak widać powyżej, czasem i na ojca przychodzi mi jej użyć.
Chroba, czy to już przemoc w rodzinie? :shock: :wink:

Loana - Czw 18 Paź, 2007 12:26

Alison napisał/a:
szczególnie pingwinka Radzia

Who is pingwinek Radziu? Ja kojarze glownie pingwinka z linusa,bo mam sporo kolegow - wielbicieli tego systemu.

Perswazje sa rowniez moja ulubiona ksiazka. Za Anne - spokojna, zrownowazona i dobra dziewczyna, wypelniajaca swoje obowiazki bez problemow. Oraz za kapitana, ktory mimo uplywu czasu, niepowodzenia z Anna, potrafil jej wybaczyc i nadal o nia walczyc :) . Ze mimo wszystko nie zadowolil sie inna kobieta, a przeciez nie mialby z tym pewnie zadnego problemu.

nicol81 - Czw 18 Paź, 2007 13:38

Rzeczywiście inny typ bohaterki...Bardziej chyba bliższa Eleonorze niż Emmie czy Lizzie...Ale cieszę się, że Austen nie klonowała bohaterek.
Scena z listem- świetna, ale moim zdaniem wrażenie byłoby większe, gdyby do tej pory Anna nie domyśliła się, że Wenworth może mieć coś do niej...

Ulka - Sob 20 Paź, 2007 21:48

nicol81 napisał/a:
Scena z listem- świetna, ale moim zdaniem wrażenie byłoby większe, gdyby do tej pory Anna nie domyśliła się, że Wenworth może mieć coś do niej...

Ale byłoby bardziej hm kiczowate (?) romansowate ;) Perswazje są świetną książką, przy tym najlepiej z powieści JA oddają psychikę kobiety. Mniej wydarzeń, więcej introspekcji. I właśnie fajne jest, że Anna tak domyśla się, waha, przeżywa rozterki, a wszystko z jej punktu widzenia pokazan :)

nicol81 - Sob 20 Paź, 2007 22:57

Ulka napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Scena z listem- świetna, ale moim zdaniem wrażenie byłoby większe, gdyby do tej pory Anna nie domyśliła się, że Wenworth może mieć coś do niej...

Ale byłoby bardziej hm kiczowate (?) romansowate ;) Perswazje są świetną książką, przy tym najlepiej z powieści JA oddają psychikę kobiety. Mniej wydarzeń, więcej introspekcji. I właśnie fajne jest, że Anna tak domyśla się, waha, przeżywa rozterki, a wszystko z jej punktu widzenia pokazan :)


Dlaczego kiczowate? Gdyby odzyskała Wenwortha po całkowitej utracie nadziei, lepiej byłoby mi się z nią utożsamiać.

Agn - Sob 20 Paź, 2007 22:58

Ha! Nicol, pomysł niezły! Wprawdzie list pełni rolę upewnienia niż zaskoczenia, ale taka wizja mi się też podoba. Anne, pewna, że na zawsze utraciła uczucie Fredericka, nagle dostaje taki list... mniam, mniam! Chociaż ja bym jednak niczego w Perswazjach nie zmieniała...

EDYCJA: Nie zgodzę się, by taki pomysł był kiczowaty. Np. sytuacja Lizzy - przez myśl by jej nie przeszło, że Darcy ją kocha, a tu pach - oświadczyny. Jak wyszło, tak wyszło, ale zaskoczenie było pełne, a kiczu nie było.
Zaskoczenie Anne wyglądałoby podobnie. A znając pióro Austen mogę być pewna, że tego by nie spaprała. :mrgreen:

Ulka - Nie 21 Paź, 2007 00:06

Mnie się podoba tak, jak jest :mrgreen: Lizzy zresztą też miała nadzieję, inaczej chyba w ogóle by sobie odpuściła. Ale każdy ma swoje preferencje :)
Anonymous - Nie 21 Paź, 2007 00:11

JAk sę kocha to się ma nadzieję, nawet podświadomie, nawet wtedy gdy wszystko jest złą wróżbą, chyba zawsze na dnie serca tli się jakieś światełko nadzieii, które każe wierzyć.
I czy dla Anny wyznanie kapitana byłoby zaskoczeniem czy nie, i tak list powala na kolana:D

nicol81 - Nie 21 Paź, 2007 11:16

No powala. Ale powalałby bardziej, gdyby był większym zaskoczeniem. Anna nie oczekująca miłości Wenwortha byłaby ciekawsza i bardziej w zgodzie ze swoim charakterem.
Gunia - Nie 21 Paź, 2007 12:09

Czy ja wiem? Prawie każda kobieta ma w sobie jakąś niekoniecznie uzasadnioną wiarę w uczucie, które jest czymś tak wielkim i potężnym, że nie może tak po prostu zniknąć.
Ulka - Nie 21 Paź, 2007 12:13

Może trochę... Chociaż nie do końca. To, że Anna domyśla się, oczekuje jest dowodem na to, że
1. Anna przechodzi przemianę (co jest prawdą, ale nie w tym, o czym chcę powiedzieć)
lub-co mi bardziej odpowiada
2. Anna jest niedoceniana także przez czytelników, którzy widzą w niej zahukaną siostrę Fanny Price ;) Podczas gdy Anna jest dojrzałą młodą kobietą, mającą o sobie adekwatne zdanie i właściwą samoocenę, mimo lekceważenia rodziny. Na to wskazuje zresztą JA - pojawia się takie mniej więcej zdanie, że Anna nie oddałaby swojego wypielęgnowanego umysłu w zamian za "przyjemność" bycia panną Musgrove, a nawet (sic!) czuła pewną wyższość nad nimi. (o ile dobrze pamiętam, sprawdzę za chwilę). Anna jest może wyciszona, introwertyczna, stonowana, ale w żadnym razie nie nieśmiała czy niedoceniająca się. Ponadto ma dobry zmysł obserwacji, jest bardzo wrażliwa, empatyczna, widzi więcej niż inni i wierzy we własne obserwacje. Raczej ufa swoim sądom. No i nie zapominajmy, ze Annę z kapitanem łączyło kiedyś poważne uczucie i zaangażowanie, ona go zna, mimo czasu, który upłynął, wie, jak się zachowuje w pewnych sytuacjach. To nie jest młodziutka, niepewna nastolatka, to jest kobieta, znająca swoją wartość, znająca mężczyznę, którego kocha, stąpająca twardo po ziemi, jeśli ma tę nadzieję na jego powtórną (! w której możliwość zupełnie! nie wierzyła) wzajemność to opiera ją na mocnych przesłankach, nie złudnej nadziei. Kasiek, ona nie wierzyła zupełnie, że to jest możliwe. Rozpatrywała jego małżeństwo z inną i życzyła im szczerze szczęścia. Moim zdaniem niemożliwe jest właśnie przy charakterze Anny, żeby się nie domyśliła, to jest spójne i logiczne:) Nie domyślać się mogła Fanny, Emma, nawet Lizzy, ale nie Anna, no i Eleonora :)

ps. może trochę do było do wypowiedzi Nicole:)



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group