To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Mansfield Park (1983)

Gosia - Pon 07 Sie, 2006 22:25

Jak najbardziej :D

Przy okazji znalazlam rewelacyjna stronke.
Sa na niej m.in. screencapy z "Mansfield Park" posrod wielu innych ekranizacji powiesci JA i innych filmow. Tyle ze nie moge na razie znalezc lepszego indeksu.

Np:
http://www.operagloves.co...nsfield-08.html
http://www.operagloves.co...thanger-10.html
http://www.operagloves.co...suasion-05.html
http://www.operagloves.co.../emma96-09.html
http://www.operagloves.co...pride95-07.html
http://www.operagloves.co...5/sense-01.html

Gunia - Wto 26 Gru, 2006 21:14

Przebrnęłam przez to. Powiem Wam, że kiedy przetrwałam pierwszych kilknaście minut, to nawet się wciągnęłam. W sumie fajne jest to, że to było przeniesienie książki słowo w słowo na ekran. Dawno temu czytałam "MP" i miło było sobie przypomnieć dialogi etc.
Obsada kiepska... Aktor grający Edmunda to wg. mnie porażka, a Fanny w większości scen wyglądała ja wrona, chociaż kiedy widać ją było od tyłu, to wyglądała świetnie. (Nie jest to złośliwość, po prostu bardzo podoba mi się jej szyja.) Nie rozgryzłam tylko zagadki fryzury Miss Crowford - czy ona miała krótkie loczki, czy kok w miejscu, którego nie odnalazłam?

Admete - Wto 26 Gru, 2006 21:33

A jak byłam mała to ta wersja bardzo mi się podobała. Ciekawe jak byłoby teraz...
annmichelle - Nie 06 Maj, 2007 11:50

Serial z lekka nudnawy (podobnie jak książka....).
Aktorka grająca Fanny - fatalna! :twisted: Sprawiała wrażenie niedorozwiniętej....
Natomiast rodzeństwo Crawfordów bardzo sympatyczne! Dobrze zagrane, no i pierwszy raz się spotykam, żeby dobrano trójkę aktorów tak podobnych do siebie, że naprawdę przypominają rodzeństwo (Mary i Henry mogą nawet uchodzić za bliźniaków :mrgreen: )

Gunia napisał/a:
Nie rozgryzłam tylko zagadki fryzury Miss Crowford - czy ona miała krótkie loczki, czy kok w miejscu, którego nie odnalazłam?

Też się nad tym zastanawiałam :lol: I obstawiam, że to jednak krótkie włosy.

maenka - Sob 10 Lis, 2007 16:31

Własnie nabyłam i obejrzałam . Podzielam uwagi wypowiadających sie powyżej. Fanny fatalna. Nie do uwierzenia, że światowy przystojny, inteligentny mężczyzna jak Henry Ford mógłby nią sie zainteresować a nawet zapalać tak namiętnym uczuciem. Ze swoim wyglądemi temperamentem nadawała by sie na żone pan Collinsa z DiU a nie nawet na żone Edmunda, który tu też obsadzony został fatalnie.

Tak jak wszystkim najbardziej podobaja mi się negatywni bohaterowie: rodzeństwo Crawfordów.

Wersja Rozemy chociaż mniej wierna książce dużo bardziej mi sie podobała.

We wcześniejszym poście , któras z was pisala, że rozpoznala 3 postacie z podobnych ekranizacji. Dodam jeszcze jeden: Maria Bertram to pózniejsza pani Weston w wersji Emmy z Kate Beckinsale.

Maryann - Pon 17 Gru, 2007 13:02

Wreszcie obejrzałam. To znaczy pierwsze trzy odcinki.
I nawet mi się podobało.

Fakt - Fanny jest... fatalna. Nie chodzi o to, że niezbyt ładna i odrobinę zbyt postawna (jakoś trudno uwierzyć w tą jej słabowitość). Ale te jej miny... :roll: Ale Edmund mi się podobał. Taki spokojny i sympatyczny - akurat taki, jak sobie wyobrażałam.
Jednak to, co najlepsze w tym serialu, to rodzeństwo Crawfordów. Mary jest śliczna i zalotna, a Henry to taki typowy bawidamek z wybujałym mniemaniem o sobie.
Aha - i świetna ciocia Norris.

nicol81 - Pon 17 Gru, 2007 15:06

A jak byś oceniła tę ekranizację w porównaniu do innych?
Maryann - Pon 17 Gru, 2007 15:28

No cóż, tak wiele ich znowu nie było... Z pewnością jest zrobiona bardzo "po bożemu" i zdecydowanie bardziej przypomina książkowy pierwowzór niż to, co nakręciła Patricia Rozema. I to mi odpowiada. Może "pożyczyłabym" od niej Fanny i - może - Henry'ego. Ale nic więcej.
Wersji z 2007 nie widziałam, ale po tym, co przeczytałam na jej temat jakoś mnie do tego filmu nie ciągnie.
W ogóle to mam wrażenie, że ta książka JA nadal czeka na swoje 5 minut... :?

nicol81 - Pon 17 Gru, 2007 15:34

Ja też mam takie wrażenie. Czy rzeczywiście w tej książce tkwi coś, co utrudnia dobrą ekranizację? Czy się po prostu twórcom nie chce?
Maryann - Pon 17 Gru, 2007 15:39

No przecież chciało się trzy razy - to więcej niż NA. A jednak w przeciwieństwie do Opactwa nic satysfakcjonującego z tego nie wyszło.
Może to kwestia tego, że ma chyba najmniej w porównaniu z innymi książkami JA tego charakterystycznego dla niej dowcipu ? Że główni bohaterowie są nieco zbyt na serio i trudno je atrakcyjnie dla widza "sprzedać" ? No bo to chyba nie przypadek, że we wsyztskich ekranizacjach najprzychylniejsze recenzje zbiera rodzeństwo Crawfordów...

nicol81 - Pon 17 Gru, 2007 15:59

Chodziło mi raczej, że się nie chce zrobić wiernej ekranizacji. Czy ta z 83 była bardzo wierna?
Crawfordowie są lubiani i w książce przez wiele osób. Wydaje się, że główny problem stanowi przedstawienie Fanny.
W "Perwazjach" chyba nie ma więcej dowcipu.

Maryann - Pon 17 Gru, 2007 16:07

nicol81 napisał/a:
Chodziło mi raczej, że się nie chce zrobić wiernej ekranizacji. Czy ta z 83 była bardzo wierna?

Bardzo. Jak zresztą wszystkie ekranizacje BBC.

nicol81 napisał/a:
W "Perwazjach" chyba nie ma więcej dowcipu.

Może nie, ale jest więcej ciepła i emocji. W MP wszystko jest takie spokojne i uładzone, że bardzo trudno z tego zrobić coś ciekawego.

nicol81 napisał/a:
Wydaje się, że główny problem stanowi przedstawienie Fanny.

Fanny ma wyjątkowo silny charakter, jest bardzo zasadnicza i do bólu poprawna. No i w ogóle nie poełnia błędów. Jest z pewnością godna podziwu, ale to bardzo niewdzięczny materiał na romantyczną heroinę...
Z drugiej strony nie zgadzam się na taką Fanny, jaką stworzyła Rozema - to nie jest Fanny Jane Austen.

Sofijufka - Pon 17 Gru, 2007 16:14

Maryann napisał/a:
Fanny ma wyjątkowo silny charakter, jest bardzo zasadnicza i do bólu poprawna. No i w ogóle nie poełnia błędów. Jest z pewnością godna podziwu, ale to bardzo niewdzięczny materiał na romantyczną heroinę...
Z drugiej strony nie zgadzam się na taką Fanny, jaką stworzyła Rozema - to nie jest Fanny Jane Austen.

Myślę, że recepta na Fanny jest aktorka: w klasyczny acz nienachalny sposób ładna, pełna wdzięku, młoda [lub młodo wyglądająca], krucha i bezradna, zdolna [żeby dobrze zagrać te bezkompromisowość i cnotę oraz podtekstowa miłość do Edmunda]. Ja iwem, może ktoś w stylu Tatou?
Edmund powinien być obdarzony urokiem osobistym, no i talentem, bo też ma trudną rolę do zagrania.
Reszta obsady jest łatwiejsza do skompletowania....

nicol81 - Pon 17 Gru, 2007 16:24

Sofijufka napisał/a:
Maryann napisał/a:
Fanny ma wyjątkowo silny charakter, jest bardzo zasadnicza i do bólu poprawna. No i w ogóle nie poełnia błędów. Jest z pewnością godna podziwu, ale to bardzo niewdzięczny materiał na romantyczną heroinę...
Z drugiej strony nie zgadzam się na taką Fanny, jaką stworzyła Rozema - to nie jest Fanny Jane Austen.

Myślę, że recepta na Fanny jest aktorka: w klasyczny acz nienachalny sposób ładna, pełna wdzięku, młoda [lub młodo wyglądająca], krucha i bezradna, zdolna [żeby dobrze zagrać te bezkompromisowość i cnotę oraz podtekstowa miłość do Edmunda]. Ja iwem, może ktoś w stylu Tatou?
Edmund powinien być obdarzony urokiem osobistym, no i talentem, bo też ma trudną rolę do zagrania.
Reszta obsady jest łatwiejsza do skompletowania....

Problem jest też w scenariuszu, nie tylko obsadzie. Jak ukazać , żeby Fanny była Fanny, a jednocześnie nie uznać jej za nudziarę?

nicol81 - Pon 17 Gru, 2007 16:28

Maryann napisał/a:
nicol81 napisał/a:
Chodziło mi raczej, że się nie chce zrobić wiernej ekranizacji. Czy ta z 83 była bardzo wierna?

Bardzo. Jak zresztą wszystkie ekranizacje BBC.

nicol81 napisał/a:
W "Perwazjach" chyba nie ma więcej dowcipu.

Może nie, ale jest więcej ciepła i emocji. W MP wszystko jest takie spokojne i uładzone, że bardzo trudno z tego zrobić coś ciekawego.

nicol81 napisał/a:
Wydaje się, że główny problem stanowi przedstawienie Fanny.

Fanny ma wyjątkowo silny charakter, jest bardzo zasadnicza i do bólu poprawna. No i w ogóle nie poełnia błędów. Jest z pewnością godna podziwu, ale to bardzo niewdzięczny materiał na romantyczną heroinę...
Z drugiej strony nie zgadzam się na taką Fanny, jaką stworzyła Rozema - to nie jest Fanny Jane Austen.

Ja tej ekranizacji nie widziałam, ale właśnie słyszałam, że jest nabyt teatralna.
Eleonora jest również godna podziwu i nie popęłnia błędów.

Maryann - Pon 17 Gru, 2007 16:33

nicol81 napisał/a:
Ja tej ekranizacji nie widziałam, ale właśnie słyszałam, że jest nabyt teatralna.

Ja bym z tej teatralności nie czyniła zarzutu. Po prostu taka była wtedy konwencja.

nicol81 napisał/a:
Eleonora jest również godna podziwu i nie popęłnia błędów.

Ma jednak w sobie zdecydowanie więcej życia. Fanny jest okropnie nieśmiała i niemal przeprasza, że żyje. Rzadko się wypowiada, a większość z jej rozterek rozgrywa się w warstwie pozasłownej. Z nią jest podobny problem, jak z Darcym, który też w książce mało się oddzywa i trudno było go "uczłowieczyć". Może Fanny po prostu jeszcze się nie doczekała swojego żeńskiego odpowiednika Colina ? :wink:

nicol81 - Pon 17 Gru, 2007 18:58

No i Eleonora jest trochę równoważona przez Mariannę...
Ale z tego co czytałam, to właśnie ta ekranizacja jest używana jako argument, że ksiązka jest niefilmowalna, a Fanny nie nadaje się na bohaterkę.
Ale w sumie Anna też się dużo nie odzywa... :mysle:

Maryann - Pon 17 Gru, 2007 19:15

nicol81 napisał/a:
Ale z tego co czytałam, to właśnie ta ekranizacja jest używana jako argument, że ksiązka jest niefilmowalna, a Fanny nie nadaje się na bohaterkę.

Widziałam już parę takich, podobno niefilmowalnych, z których wyszły całkiem udane filmy, więc...

nicol81 napisał/a:
Ale w sumie Anna też się dużo nie odzywa... :mysle:

Ale w jej życiu tyle się dzieje...

nicol81 - Śro 19 Gru, 2007 16:56

A jakie to te niefilmowalne?
Myślę, że Fanny mogłaby łatwo zdobyć sympatię publiczności jako Kopciuszek. Pozostaje w cieniu atrakcyjniejszych i towarzyskich kuzynek. Kocha się nieszczęśliwie, w kimś, kto jej nie widzi...Bardzo romantyczna heroina :-)
I cieszę się, że panuje tu słuszna opinia, że Fanny ma silny charakter. Z reguły spotykam się z przeciwnymi opiniami. :mrgreen:

Maryann - Śro 19 Gru, 2007 17:05

nicol81 napisał/a:
A jakie to te niefilmowalne?

Dla mnie taki trudnofilmowalna książka to np. "Pachnidło".

nicol81 napisał/a:
I cieszę się, że panuje tu słuszna opinia, że Fanny ma silny charakter. Z reguły spotykam się z przeciwnymi opiniami. :mrgreen:

Gdyby nie miała silnego charakteru, to przy swojej nieśmiałości pewnie nie oparłaby się naciskom wuja i w końcu wyszła za Crawforda.

nicol81 - Śro 19 Gru, 2007 17:24

Ja całkowicie popieram, ale wiele osób myli słabość charakteru z cichością i dla nich Fanny jest słaba.
"Pachnidło" było sfilmowane, ale ja tego nie widziałam.

Maryann - Śro 19 Gru, 2007 17:30

Ja widziałam. I podobało mi się (choć może akurat w TYM przypadku to nie jest najlepsze słowo). :wink:
nicol81 - Czw 20 Gru, 2007 16:58

I jak wpłynęło to na twoją opinię o trudnofilmowalności tej ksiązki?
Dla mnie niefilmowalną książką jest "Dzban ciotki Becky" ("W pajęczynie życia") L.M.Montgomery. Chyba nikt się za to nie zabrał. Większość akcji toczy się w myślach bohaterów.

Maryann - Czw 20 Gru, 2007 19:53

nicol81 napisał/a:
I jak wpłynęło to na twoją opinię o trudnofilmowalności tej ksiązki?

Zostałam pozytywnie zaskoczona. Nie wyobrażałam sobie, jak można przenieść na ekran historię, która rozgrywa się głównie w świecie zapachów. Nie mogę powiedzieć, że na pewno chciałabym ten film zobaczyć jeszcze raz (bo to dosyć traumatyczne przeżycie), ale chylę czoła przed reżyserem.

nicol81 - Czw 20 Gru, 2007 22:40

Czyli jednak zdolny reżyser potrafi poradzić sobie z trudnofilmowalną książką?
Więc mam nadzieję, że jakiś zapaleniec się znajdzie do filmu Mansfield Park.
Była tam mowa o niewolnikach?



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group