Powieści Jane Austen - Perswazje
Anonymous - Sob 05 Sie, 2006 18:32
Mam nadzieje że post wyżej to nie do mnie gdyż ja tez uwazam że dojrzałość iszczęscie Anny to tylko jej zasługga. jej i jej męża
Maryann - Sob 05 Sie, 2006 18:49
Chodziło mi - oczywiście :smile: - o autorkę tej nieszczęsnej książkowej notatki.
Z Tobą, Kasiu, zgadzam się w całej rozciągłości.
Anonymous - Sob 05 Sie, 2006 20:22
A dziekuję Miło mi bardzo.
Zresztą często jest tak że noty wydawnicze nie są celnie trafione
Ktos czyta książke przed napisaniem czy tak na chybił trafil pisze?
Maryann - Sob 05 Sie, 2006 20:35
No, tutaj chyba zupełnie na chybił trafił - bo po przeczytaniu tylko tej notki raczej trudno byłoby się domyślić, że mowa o "Perswazjach". Aż żal, że taka książka została zaprezentowana w tak nieudolny sposób.
Anonymous - Sob 05 Sie, 2006 21:09
. Mnie zaintrygowała ta równośc. Mysle równośc w tamtych czasach. Ehhh wydawcy myślcie co piszecie.
Anonymous - Sob 05 Sie, 2006 21:10
. Mnie zaintrygowała ta równośc. Mysle równośc w tamtych czasach. Ehhh wydawcy myślcie co piszecie.
Maryann - Sob 05 Sie, 2006 21:20
Jeśli nawet mówimy o równości w tamtych czasach, to chyba Anna Elliot nie jest tu najlepszym przykładem. Zdecydowanie bardziej "wyzwolone" poglądy ma choćby Elżbieta.
Jedyne, co przychodzi mi do głowy, jako uzasadnienie tej teorii o równości, to rozmowa Anny z kapitanem Harville o miłości męskiej i kobiecej. Ale czy to rzeczywiście jest główna pointa tej książki ?
Anonymous - Sob 05 Sie, 2006 21:28
No ja jak mysle o równości to tylko o tej rozmowie. Fakt uwielbiam tą scenę i list kapitanka
Ale czy cala książka kreci sie dookoła równości?
Maryann - Sob 05 Sie, 2006 21:36
O równości to chyba tam akurat jest niewiele - ja bym powiedziała, że raczej jest o wierności samemu sobie, uczciwości i - jak zwykle u JA - o tym, że o wartości człowieka nie decyduje miejsce w "Almanachu baronetów" ani suma pieniędzy na koncie, tylko to, co sobą prezentuje.
A list kapitana też uwielbiam - nawet Darcy wysiada.
Anonymous - Sob 05 Sie, 2006 21:43
Wysiada. jak ja to przeczytałam to myslałam że już na ziemię nie wróce. List jest genialny.
Maryann - Sob 05 Sie, 2006 21:52
Tak w ogóle to obok Darcy'ego kapitan jest moim ulubionym austenowskim bohaterem.
Anonymous - Sob 05 Sie, 2006 21:57
Brandon ?
A płk?
Nie lubisz Pułkownika?
To tak jesli już o wojskowych mowa
Za mundury panny...sznurem
Maryann - Sob 05 Sie, 2006 22:03
Niby pułkownik ważniejszy, ale w tym wypadku to wolę niższą szarżę. Może dlatego, że więcej wiem na jego temat: jest inteligentny i odważny, ma silny charakter, jest dumny, ale umie przyznać się do pomyłki. Taki facet z krwi i kości.
O pułkowniku właściwie nie wiadomo nic więcej, że w młodości przeżył nieszczęśliwą miłość, a teraz bardzo kocha Mariannę.
Anonymous - Pon 07 Sie, 2006 14:54
Racja. Jenak Wenwortha Jane opisała dokładniej. Może dlatego tak go lubie?
Nieee. Perswazje to moja ulubiona powieść JA i to dlatego...
przecinek - Pon 07 Sie, 2006 19:40
Lubię i podziwiam Kapitana za to, że, chyba jako jedyny bohater z książek JA do swojej pozycji i majątku doszedł własną pracą, staraniem, trudem i odwagą. Darcy - bogaty i z pozycją od urodzenia i nie pracuje, Knightley - pracuje ale także bogaty z urodzenia, Edward Ferrars - bogaty, bez zawodu, ale chociaż jakieś ambicje miał. Może jeszcze Brandon - wstąpił do wojska i zajął się swoją karierą, ale to bardziej z powodu nieszczęśliwej miłości i żeby uciec od rodziny niż z konieczności. Reszta mężczyzn nie warta wspomnienia - oczywiście jeżeli chodzi o sposób kierowania i rozporządzania swoim życiem. Ale może znowu przemawia przez mnie dwudziesty pierwszy wiek? Ja zresztą patrzę na większość męskich bohaterów przez pryzmat Stasia Wokulskiego i mało który dorasta mu do pięt
Jeannette - Czw 10 Sie, 2006 22:35
No, ale Henry pracował mimo bogatego ojca. Ale on nie był pierworodnym tak jak i Edmund.
| Maryann napisał/a: | | Tak w ogóle to obok Darcy'ego kapitan jest moim ulubionym austenowskim bohaterem. |
Ja tam wolę Tilneya. Ma coś w sobie. Oczywista Darcy ma pierwszeństwo. Chociaż Wentworth....jakoś nie czułam do niego sympatii przez całą książkę. Tylko ten list mnie jakoś przekonał.
GosiaJ - Pią 11 Sie, 2006 08:34
| Maryann napisał/a: | | Tak w ogóle to obok Darcy'ego kapitan jest moim ulubionym austenowskim bohaterem. |
Maryann, podpisuję się każdą ręką i nogą I też sądzę, że duży wpływ ma to, że kapitan Wentworth jest takim "współczesnym" człowiekiem. Wiąże się to ze sposobem dojścia do majątku, stawania się kimś.
Darcy był, jak wiadomo, doskonałym zarządcą, ale tak z zupełnie współczesnego punktu widzenia trochę "krzywo patrzę" na to "nicnierobienie" arystokratyczne Dlatego punkty zdobywa tu kapitan (i John Thornton - ale o pewnym podobieństwie tych dwóch postaci już kiedyś wspominałam).
Maryann - Pią 11 Sie, 2006 18:41
Gdzieś kiedyś znalazłam informację, że pierwowzorem kapitana był jeden z braci Jane - Frank. Też marynarz, dosłużył się rangi admirała i nawet otrzymał tytuł szlachecki. Taka kariera trochę - powiedziałabym - w amerykańskim stylu (mimo, że rodzinę Austenów, choć niezamożną, trudno porównać do tego przysłowiowego pucybuta).
A co do arystokratycznego "nicnierobienia" - będę bronić Darcy'ego. Fakt, nie miał zawodu, ale chyba mimo to miał wystarczająco dużo zajęć. Bycie panem tak wielkiej posiadłości jak Pemberley to była praca - nawet jeśli się miało dobrego rządcę. Jeśli się nie trzymało ręki na pulsie można było szybko skończyć jak małżonek naszej "sympatycznej" pani Smith. Darcy na pewno miał wpojone obowiązki związane z byciem właścicielem ziemskim i - jeśli wierzyć pani Reynolds - dobrze się z nich wywiązywał.
GosiaJ - Pią 11 Sie, 2006 20:08
| Maryann napisał/a: |
A co do arystokratycznego "nicnierobienia" - będę bronić Darcy'ego. |
Toteż dlatego zaznaczyłam, że dobrze zarządzał posiadłością Zresztą trudno mu mieć za złe "nicnierobienie" - w końcu urodził się w takiej, a nie innej klasie i rodzinie, a obowiązki przynależne swemu stanowi spełniał stuprocentowo.
Maryann - Pią 11 Sie, 2006 20:14
Za co został nagrodzony - przecież gdyby nie wrócił wcześniej do Pemberley na spotkanie z rządcą, to nie spotkałby Elżbiety... :smile:
Jeannette - Pią 11 Sie, 2006 20:18
Dziewczyny offtop!
Maryann - Pią 11 Sie, 2006 20:30
Offtop ? Nieee... Tylko mała dygresja... :smile:
GosiaJ - Pią 11 Sie, 2006 20:43
| Maryann napisał/a: | | Offtop ? Nieee... Tylko mała dygresja... :smile: |
... która naturalnie wyniknęła z rozmowy o kapitanie W każdym razie lubię to, że Wentworth jest człowiekiem czynu i ceni kobiety podobne jednak jakoś do niego samego (jedną mam tu szczególnie na myśli ).
Maryann - Pią 11 Sie, 2006 21:03
Podobne do niego i umiejące go zrozumieć w pół słowa, albo nawet bez słów.
Nikt poza Anną nie umie tak odczytywać jego prawdziwych uczuć i nastrojów - jak wtedy, gdy pani Musgrove wspomina zmarłego syna - marynarza na jego statku, czy gdy odbiera od Elżbiety zaproszenie na przyjęcie. Wszyscy go lubią - ona jedna go rozumie.
Caroline - Nie 13 Sie, 2006 13:47
Ja też bardzo szanuję kapitana za to, że sam doszedł do swojej pozycji. Jest tylko jedno małe ale, on ten majątek zdobył na wojnie! Wiem, że taka epoka, to był standard i tak dalej, ale mimo wszystko, wojna - grabież i morderstwo!
|
|
|