To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Inne ekranizacje - Wives and Daughters (1999)

Admete - Wto 22 Kwi, 2008 12:53

Jest happy end, czy są przystojni bohaterowie? Dla mnie tak, ale to kwestia gustu :-) Ja ten film kocham nie dla samej historii miłosnej, raczej dla historii o dorastaniu do miłości.
Gunia - Wto 22 Kwi, 2008 12:55

Darcy napisał/a:
Dlatego mam dwa pytania do wszystkich z Was, które ten serial widziały. Po pierwsze, czy jest tam jakiś przystojny i wart grzechu bohater? I po drugie, czy jest happy end? Jeśli oba warunki są spełnione, będę kolejną fanką. :-)

Happy end jest, a co do bohatera... Hm. Jest sympatyczny, choć średnie z niego ciacho. ;)

Darcy - Wto 22 Kwi, 2008 14:25

Hm... de gustibus i tak dalej, więc przeżyję, jeśli bohater nie będzie Thorntonem. Najważniejsze, że wszystko dobrze się skończy, wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie, a ja będę mieć wewnętrzne przekonanie, że świat nie jest taki paskudny, jak przedstawia to TVN24. :wink:
Admete - Wto 22 Kwi, 2008 14:29

Po obejrzeniu tego serialu na pewno poczujesz sie lepiej :-)
Anonymous - Wto 22 Kwi, 2008 17:25

o happy end owszem, a bohater nie jakieś ciasteczko, ale herbatnik z odrobiną czekolady. Chociaż zależy od gustu. jednak serial jest super i warto oglądnąć
Admete - Wto 22 Kwi, 2008 17:38

Ja na przykład bardzo lubię herbatniki z czekoladą ;-)
Harry_the_Cat - Wto 22 Kwi, 2008 19:16

Ja tam bardzo bohatera lubię. I ma miły głos. Moim zdaniem pozycja obowiązkowa.
Darcy - Wto 22 Kwi, 2008 20:39

Przekonałyście mnie. Wpisuję na moją listę 'must have' i będę polować w Anglii na DVD. :-D
Harry_the_Cat - Wto 22 Kwi, 2008 20:47

Polecam Oxford Street, odradzam Virgin na Piccadily.
Darcy - Wto 22 Kwi, 2008 20:51

Harry_the_Cat napisał/a:
Polecam Oxford Street, odradzam Virgin na Piccadily.


Jestem wierna HMV na Oxford. Tam zawsze kupowałam i kupować będę. Nie cierpię Virgin przy Totenham Court Rd. Wieczny tłok i nigdy nic nie ma. :wsciekla:

A w HMV obsługa zawsze kompetentna, z panami można sobie o jazzie i muzyce dawnej pogadać. :mrgreen:

Gosia - Wto 22 Kwi, 2008 21:27

Darcy, a kiedy sie wybierasz do Londynu?
Darcy - Wto 22 Kwi, 2008 21:32

Lecę 22 maja na parę dni. Długi weekend. :banan:
trifle - Pią 25 Kwi, 2008 09:21

Mag13 napisał/a:
A ja się zaparłam, i nogi swej na Wyspach nie postawię. W końcu musi pozostać w Polsce ktoś, kto tam jeszcze nie był


No i po co tak? ;)

A do serialu - tak jest, pozycja obowiązkowa. Ja go uwielbiam za spokój i detale.

Darcy - Pią 09 Maj, 2008 09:49

No dobrze, obejrzałam sobie Wives and Daughters przed wizytą w UK i chyba jednak nie kupię go na DVD. Choć jak większość period dramas i ten serial jest uroczy, wątek romantyczny jest romantyczny, główny bohater przystojny (w moim typie, taki nienarzucający się :mrgreen: ), bohaterka piękna i mądra, ale całość... jakaś taka rozwlekła.

Wysłanie tego biednego Rogera na dwa lata do Afryki to dość ryzykowny zabieg, bo przez ten czas obserwujemy tylko mniej lub bardziej interesujące rozmowy między pozostałymi bohaterami zamiast porządnej historii miłosnej. Najważniejszym moim zarzutem jest jednak to, że postawy bohaterów i ich zachowania są mocno naciągane psychologicznie i kompletnie nieprzekonujące. Wszystko dzieje się tak nagle, film zupełnie nie pokazuje dojrzewania bohaterów do jakieś decyzji.

Dlaczego Mr. Gibson tak nagle postanowił poszukać sobie nowej żony? Dlaczego tak nagle zakochał się w tej wrednej kobiecie z głupią córką? Dlaczego Molly tak nagle (i kiedy?!) zakochała się w Rogerze, skoro zdradzała wyraźne oznaki fascynacji Osbornem? Dlaczego biedy Osborne w ogóle umarł? Dlaczego (i kiedy?!) Roger zakochał się w Cynthii i dlaczego równie szybko się odkochał? Przecież początkowo wydawało się, że czuje miętę do Molly.

Wiem, że to fikcja i równie dobrze kosmici mogli wylądować na polance przed domem Gibsonów, ale oczekiwałam choć odrobiny psychologicznego realizmu. Tymczasem oglądając ten serial, ciągle zastanawiałam się "WHY?!". Ale ostatni odcinek był oczywiście słodki, oświecenie Rogera w pałacu lorda cudowne, a scena w deszczu po prostu obłędna. :mrgreen:

Anonymous - Pią 09 Maj, 2008 10:29

Dlaczego podjął decyzję o ożenku nagle? Niewiadomo wcale czy tak nagle. Córka mu dorastała potrzebna była jej matka kobieta w pobliżu, żeby te fazy zakochania, oświadczyn jakoś łątwo przeszły. żeby miała z kim rozmawiać, może się zwierzać. A kandydatka na żonę jako kandydatka na pewno nie była taka wredna i głupia. chciałą się wydać za mąż więc pewnie robiła co mogła.
Darcy napisał/a:
Dlaczego Molly tak nagle (i kiedy?!) zakochała się w Rogerze, skoro zdradzała wyraźne oznaki fascynacji Osbornem?

Roger była bardziej w jej typie, robaki te sprawy, taki dobry starszy brat.
Darcy napisał/a:
Dlaczego biedy Osborne w ogóle umarł?

bo chory był.
Darcy napisał/a:
Dlaczego (i kiedy?!) Roger zakochał się w Cynthii i dlaczego równie szybko się odkochał?

przyjechała nowa dziewuszka, egzotyczna in a niż otaczające Go damy i zakochał się jak w tropikalnym kwiatku a odkochał bo zobaczył, że równie dobrze a może i nawet lepiej może go uszczęśliwić polny kwiatek. Cynthia nie starała się zbytnio podżegać tego uczucia. Wręcz przeciwnie.

Admete - Pią 09 Maj, 2008 13:15

Dwa razy oglądałam ten serial i kocham go nie mniej niz N&S, tylko z innych powodów. Uwielbiam ten niespieszny sposób prowadzenia akcji, wzajemne relacje między bohaterami i różne smaczki dotyczące postaci. Nowa żona doktora to moja faworytka :-D
Gunia - Pią 09 Maj, 2008 13:50

Moim zdaniem wszystko jest przekonujące psychologicznie i uzasadnione.
Darcy napisał/a:
Dlaczego Mr. Gibson tak nagle postanowił poszukać sobie nowej żony?

Być może dlatego, że zachowanie jego ucznia dało mu do zrozumienia, że Molly staje się już kobietą i potrzebuje wsparcia kogoś, kto będzie umiał rozmawiać z nią o najintymniejszych sprawach. Nie on pierwszy i nie ostatni sądził, że młoda dziewczyna potrzebuje matki i myśli te nie były bynajmniej nieuzasadnione z jego punktu widzenia. Być może ten pomysł tkwił w jego świadomości długo, aż sięgnął zenitu przy sprawie "romansu", a kiedy dodatkowo doktor zadurzył się w tej kobiecie, wszystko nagle wydawało mu się splotem szczęśliwych okoliczności.
Darcy napisał/a:
Dlaczego tak nagle zakochał się w tej wrednej kobiecie z głupią córką?

Ponieważ nie wiedział, że kobieta jest wredna, a córka głupia. Hiacynta była atrakcyjna jak na swoje lata i dzięki swoim zabiegom, by go usidlić, jawiła mu się jako dobra, mądra i wspaniała. To historia stara jak świat vide pan Bennet, Edmund Bertram, Edward Ferrars etc., że już o wielu znanych z najbliższego otoczenia przypadkach takiej pomyłki nie wspomnę.
Darcy napisał/a:
Dlaczego Molly tak nagle (i kiedy?!) zakochała się w Rogerze, skoro zdradzała wyraźne oznaki fascynacji Osbornem?

Bo jak każda młoda dziewczyna, która lubi czytać i ma wyobraźnię, śniła o wrażliwym, utytułowanym, utalentowanym i wspaniałym księciu na białym koniu, a jako taki jawił jej się Osborne, o którego urodzie i romantycznej duszy cały czas prawiła jego matka. W jej pojęciu był ideałem i "zadurzyła" się w nim, zanim go poznała, więc do Rogera z punktu odnosiła się z dystansem, a potem nawet przez pewien czas negatywnie. Czas pokazał, że i on ma zalety, a okazując jej troskę, zainteresowanie i udowadniając własną mądrość i inteligencję, powoli stawał się jej bliski i w końcu dorosła do tego, że oceniła wartość człowieka głębiej i wybrała Rogera. Zdecydowała, że woli to co piękne w codzienny sposób, a nie to, co bajkowe i romantyczne. Zaskakujący może być tylko jej rozsądek, ale w końcu cały czas jest mowa o tym, że jej go nie brakowało. Była dość mądra, by zrozumieć swoje błądy i wybrać właściwą drogę, może nawet bardziej kierowana sercem, niż rozumem.
Darcy napisał/a:
Dlaczego (i kiedy?!) Roger zakochał się w Cynthii i dlaczego równie szybko się odkochał?

Zwrócił na nią uwagę, gdy tylko ją poznał, bo była śliczna i urocza w obejściu. Podobnie jak doktor Gibson zaufał błędnemu pierwszemu wrażeniu i zakochał się w tym, co podpowiedziała mu na jej temat wyobraźnia, a nie w niej samej. W końcu czas rozrzedził zasłonę, jaką sam nałożył sobie na oczy i zrozumiał, że Cynthia jest zupełnie inna, niż uważał. Sam o tym mówi.
Cytat:
Przecież początkowo wydawało się, że czuje miętę do Molly.

Początkowo traktował Molly jak uroczą dziewczynę, młodszą siostrą czy dziewczynę z sąsiedztwa, jak kto woli. Może gdyby nie Cynthia o wiele szybciej ujrzałby w Molly atrakcyjną kobietę, a tak zajęło mu to sporo czasu, ale nie ma w tym nic dziwnego.
Cały ten film bazuje w zasadzie na problematyce niedostrzegania prawy o ludziach i ufania pierwszemu wrażeniu: Roger i Cynthia, Cynthia i Preston, Pan Gibbson i Hiacynta, Molly i Osborne - wszystkie ich perypetie wypływały w zasadzie z tego samego powodu, choć oczywiście miały indywidualny charakter. A ponieważ ocenianie ludzi po pozorach i powierzchowności jest nam wszystkim dobrze znane, a konsekwencje wszystkich wydarzeń w filmie są realne i uzasadnione, to nie widzę nic, co można by uznać za galopująca fantastykę.

Darcy - Pią 09 Maj, 2008 14:06

OK, rozumiem ideę, rozumiem motywacje bohaterów. Uważam tylko, że zmiany, które zachodziły w bohaterach, nie były wiarygodnie zagrane, za co chyba można winić scenariusz. No może z wyjątkiem doktora Gibsona, którego zmiana stosunku do żony została bardzo dobrze przedstawiona. A reszta hm... Dla mnie ideałem filmowym jest transformacja Lizzy z DiU. Jej opinia o Darcy'm ulegała zmianie stopniowo, pod wpływem pewnych wydarzeń, zachowań Darcy'ego. Nie zakochała się w nim ciągu pięciu sekund.

A określenie "niespieszna narracja" to chyba trafne, choć niesamowicie eufemistyczne określenie. :wink:

Gosia - Pią 09 Maj, 2008 18:30

Ja jednak bardziej niż "Żony i Córki" cenie "Cranford (N&S jest oczywiscie poza wszelką konkurencją :mrgreen: ), "Cranford" mnie bawi i niesamowicie wzrusza, "Zony i Córki" sa oczywiscie bardzo dobre, ale jakos dla mnie letnie i dlatego cenie bardziej "Cranford".
Chyba jednak musze jeszcze raz ten film obejrzec i zrobie to jak sie pojawi u nas na DVD.

asiek - Pią 09 Maj, 2008 19:09

Darcy napisał/a:
Najważniejszym moim zarzutem jest jednak to, że postawy bohaterów i ich zachowania są mocno naciągane psychologicznie i kompletnie nieprzekonujące. Wszystko dzieje się tak nagle, film zupełnie nie pokazuje dojrzewania bohaterów do jakieś decyzji.

Hmm, ...przynam, że nie odniosłam takiego wrażenia. :mysle:
Darcy, na wszystkie pytania, które zadajesz jest w filmie odpowiedź. :-)
Bardzo lubię "Żony i Córki" i chętnie wracam do tego serialu. Dla mnie każda z postaci jest barwna i jak najbardziej wiarygodna.

Gosia - Pią 09 Maj, 2008 19:17

Poki co "Cranfordu" nie ma w zapowiedziach Epelpolu, a szkoda :(
A nawet ten film rekomendowalam dystrybutorowi. ...

Harry_the_Cat - Pią 09 Maj, 2008 19:19

Ja uwielbiam Zony i córki. Wlasnie dlatego, ze jest takie inne tempo niz w 'klasycznych" powiesciach o milosci z XIX w.
Admete - Pią 09 Maj, 2008 21:02

Jak dla mnie w Żonach i córkach tło obyczajowe jest świetnie zarysowane, tyle że inne niż w N&S. Scenariusz jest wierny książce. zakonczenie wymyslili sami, bo Gaskell zmarła zanim ukończyła powieść. Wbrew pozorom jest całkiem prawdopodobne. Pisałam kiedyś o tym w związku z książką Królowe Afryki.
Caitriona - Pią 09 Maj, 2008 21:32

Bardzo lubię "Żony i córki" właśnie za to tempo, takie niespieszne, powolne. Bardzo lubię większość bohaterów - szczególnie Osborne'a i jego ojca. I nie mogę się już doczekac kiedy to wydadzą u nas! :D
Caroline - Nie 11 Maj, 2008 16:28

Mag13 napisał/a:
cenić zaczynam natomiast te powieści, gdzie jest np. rozbudowane tło społeczne.

A znasz "Miasteczko Middlemarch" G. Eliot? Świetna książka.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group