To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Malarstwo i Teatr - Ten wspaniały wiek XIX

Dorfi - Wto 05 Sie, 2008 19:24

A jak się ma wyżej wymieniony kołtun do obecnych dredów? Pomijam tu kwestie robactwa i chorób.
Admete - Wto 05 Sie, 2008 19:35

Dorfi napisał/a:
A jak się ma wyżej wymieniony kołtun do obecnych dredów? Pomijam tu kwestie robactwa i chorób.


Kurcze to moje miasteczko kanalizacje miało już na przełomie XIX - XX wieku - jesteśmy lepsi od Łodzi ;-) Jest nawet taki ładny secesyjny budynek wodociagów.

nicol81 - Wto 05 Sie, 2008 20:47

Mag13 napisał/a:
Wystarczy poczytać Historię Polski 1795-1918 Andrzeja Chwalby, zwłaszcza rozdział o higienie i zdrowiu, żeby raz jeszcze potwierdzić historyczne cywilizacyjne zacofanie ziem polskich w stosunku do Europy Zachodniej. W zaborze rosyjskim jeszcze w II połowie XIX w. większość domów wiejskich były to kurne chaty, czyli domy nie majace komina, gdzie dym uchodził przez nieszczelności w dachu. Dzisiejszy smog w Pekinie był niczym w porównaniu z powietrzem w takim domu. W którym zresztą razem z ludźmi mieszkały zwierzęta gospodarskie. Gdzie nie było osobnych łóżek dla dzieci, co najwyżej dla matki i ojca, a reszta mościła sobie legowisko na podłodze (to autentyczna relacja pewnej pani profersor na moim uniwersytecie, urodzonej przed II wojną w okolicach Nieświeża na Litwie, w rodzinie drobnoszlacheckiej; buty były jedne na czworo rodzeństwa!). Gdzie myto się raz do roku na Wielkanoc. Gdzie takie miasta jak Włocławek jeszcze w końcu XIX w. nie miały żadych wodociągów i ludność pobierała wodę z Wisły. O kanalizacji już nie wspominam - miasto Łódź dorobiło się jej dopiero w PRL-u. :mrgreen:

Autentyczna relacja mojego profesora- jeszcze po drugiej wojnie w pewnej wsi na ziemiach dawnego zaboru rosyjskiego nie było wygódek. Chodziło się do lasu albo pod stodołę...

Anaru - Śro 06 Sie, 2008 00:33

nicol81 napisał/a:
Chodziło się do lasu albo pod stodołę...

No to zimą musiało być cudnie.... :thud:

Sofijufka - Śro 06 Sie, 2008 08:05

Ojejej, o ile pamiętam, taki Kazimierz nad Wisła nie miał kanalizacji tak do sześćdziesiątego któregoś roku - chodziło się do budki z serduszkiem....
BeeMeR - Śro 06 Sie, 2008 09:30

Anaru napisał/a:
No to zimą musiało być cudnie.... :thud:
Że o dniach słabizny niewieściej nie wspomnę :paddotylu: :paddotylu: :paddotylu:
Anonymous - Śro 06 Sie, 2008 09:38

helloł w mojej wsiowinie kanalizacji nie ma i nie będzie bóg wie ile jeszcze... :paddotylu: :frustracja: a byłym miasteczku żydowskim od jakiś 30 lat które stało się dzielnicą miasta innego kanalizację kopali gdzieś dwa lata temu
Tamara - Śro 06 Sie, 2008 12:07

Dorfi napisał/a:
A jak się ma wyżej wymieniony kołtun do obecnych dredów? Pomijam tu kwestie robactwa i chorób.

Historia kołem się toczy :mrgreen: wszak to kołtunki , za które ciężkie pieniądze sie płaci :mrgreen:

Admete - Śro 06 Sie, 2008 22:28

A ja tam mimo wszystko wolę Galicję ;-) U nas moze było głodno ( Golicja i Głodomeria ;-) ), ale więcej było wolności niż u Prusaków czy Rosjan.
Tamara - Pią 08 Sie, 2008 18:01

Kołtun jest wieczny - zaczątki kołtuna u dziecka spotkałam kilka lat temu i argumentacja była taka , że jak się obetnie , to dziecku zaszkodzić może :thud: :thud: :thud: :paddotylu: :paddotylu: :paddotylu:
Tamara - Pią 08 Sie, 2008 18:30

Trzeba zostać współczesną Różą Luksemburg , idę po "Krótki kurs WKP(b)" :mrgreen:
BeeMeR - Pią 08 Sie, 2008 20:45

Cytat:
Chciałoby się tak pożyć. :wink: Cisza, spokój, kakao, książki, dodałabym jeszcze sprawne DVD z dobrym kompletem płyt.... :-D
I komputer z dostępem do sieci (mówi taka uzależniona :mrgreen: ) - tylko zamieniłabym zimne nacieranie na ciepły prysznic :mrgreen:
nicol81 - Pią 08 Sie, 2008 21:41

Mag13 napisał/a:
lady_kasiek napisał/a:
helloł w mojej wsiowinie kanalizacji nie ma i nie będzie bóg wie ile jeszcze... :paddotylu: :frustracja: a byłym miasteczku żydowskim od jakiś 30 lat które stało się dzielnicą miasta innego kanalizację kopali gdzieś dwa lata temu

Już się powtarzam - inny zabór. :mrgreen: W moim kominy były w II poł. XIX w. właściwie we wszystkich domach, nie słyszałam też, by Prusacy, w licznych swych zarzutach wobec Polaków, których z niejaką słusznością o "Polnische Wirtschaft" oskarżali ("polska gospodarka" - określenie, upowszechniające się od końca XVIII w. i mówiące o nieudolności gospodarczej naszej nacji - twórcą był pochodzący z Gdańska podróżnik, wykładowca uniwersytetu wileńskiego, a potem jakobin Georg Forster), o kołtunie coś wspominali.

Kolejnym faktem anegdotycznym zapodanym przez mojego historyka jest opowieść o tym, jak po drugiej wojnie dawni mieszkańcy zaboru rosyjskiego przewiezieni na tereny dawnego zaboru pruskiego ścinali na opał słupy telegraficzne :shock:

Admete - Sob 09 Sie, 2008 09:53

No tak my chłopi pańszczyźniani... :-P
Tamara - Pią 07 Lis, 2008 22:25

Coś to cicho o zmierzchu :mrgreen: ...

"Między gośćmi była sławna z wiecznie trwającej młodości pani Zajączkowa [wdowa po generale] ;ubrana w lekki muślinek do stanu i malutki kapelusik krepowy , miała już lat 80 . Kiedy szła ulica , biegła za nią zaciekawiona młodzież , nie przypuszczając , aby twarz tej , która nóżką małą z kamienia na kamień tak lekko sadziła , mogła być niemłodą . Na balach nieraz proszono ją w taniec [...] . Opowiadano też , iż od pewnego czasu nosiła biusta woskowe , i gdy na cały karnawał zapisała ich 50 , sekretarz jej złośliwie dopisał zero ,a za przybyciem paków z Paryża nie wiedziała biedaczka co z 500 biustami robić . Świadomi jej życia mówili , że winna była swą świeżość i zdrowie skrzyni lodu , nad którą spała w nieopalonym pokoju." :mrgreen:

Gosia - Pią 07 Lis, 2008 22:51

:rotfl:
a to złośliwcy :roll:

Tamara - Pią 07 Lis, 2008 23:30

No wiesz , człowiek to mięso , mięso się w cieple psuje... :wink: Podobno z tym lodem to była prawda .
Anaru - Sob 08 Lis, 2008 21:21

Tamara napisał/a:
wiadomi jej życia mówili , że winna była swą świeżość i zdrowie skrzyni lodu , nad którą spała w nieopalonym pokoju." :mrgreen:

Konserwowała się ewidentnie :mrgreen:
I gdzieś czytałam, że tylko zimne rzeczy jadła... :confused3:
... znalazłam ;)
"Podobno kąpała się w lodowatej wodzie, spała w nieogrzewanej sypialni ochładzanej lodem, spożywała tylko zimne i surowe posiłki. Dla utrzymania dobrej kondycji odbywała codzienne dziesięciokilometrowe spacery i jeździła konno. "
http://www.biblioteka.opa...index.php?go=13

Tamara - Sob 08 Lis, 2008 21:56

W jakimś innym miejscu ale nie pamiętam gdzie , czytałam , że pod łóżkiem trzymała wanny z lodowatą wodą . I że w wieku lat 80 budziła namiętności w młodzieńcach , którzy kochali się w niej na zabój :confused3:
Dorfi - Nie 09 Lis, 2008 09:15

A wyłącznie zimne posiłki nie szkodzą na żołądek?
Tamara - Nie 09 Lis, 2008 14:20

Jej widać nie szkodziły :mrgreen: myślę że nie były lodowate prosto z lodówki , tylko o temperaturze pokojowej , a na tym przeżyć się da , no i na pewno na proszonych obiadach jednak jadła potrawy gorące gdy je podano , nie czekała aż ostygną , no i kawa i herbata gorące też na pewno były :wink:
Tamara - Czw 16 Kwi, 2009 20:00

Coś dla maturzystów współczesnych , żeby nie narzekali , że im trudno :-P :
tryb zdawania matury w Liceum Warszawskim w latach 1814-1830 :
"Egzamin poprzedzała faza wstępna , połączona ze zgłoszeniem właściwego kierunku przyszłych studiów uniwersyteckich . Od tego zależała pewna część egzaminu piśmiennego , mianowicie temat związany z kierunkiem studiów . Do tejże piśmiennej części egzaminu należały ponadto małe rozprawy : z języka łacińskiego , francuskiego i niemieckiego . Obejmowały : pisanie listów , powieści , ewentualnie opisów historycznych . Potem szły przekłady z języków obcych na polski .
W dzień egzaminu ustnego , który odbywał się w obecności uczniów klas wyższych , przychodzących na egzamin dobrowolnie , profesorowie oceniali prace piśmienne uczniów , po czym przystępowali do pytań z następujących przedmiotów : matematyki , logiki , historii powszechnej i polskiej , konstytucji krajowej , fizyki , chemii , historii naturalnej , języków wraz z literaturą (przy tych obowiązywały przekłady i objaśnienia w językach : polskim , niemieckim , francuskim i łacińskim ) . "
:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Anaru - Czw 16 Kwi, 2009 21:01

Tamara napisał/a:
tryb zdawania matury w Liceum Warszawskim w latach 1814-1830 :

:shock: :thud: :thud: :thud:

aneby - Czw 16 Kwi, 2009 21:16

I to było tzw wszechstronne wykształcenie, nie to, co teraz :wink: :mrgreen:
Tamara - Pią 17 Kwi, 2009 17:37

I taka matura rzeczywiście coś znaczyła :roll:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group