Z Południa na Północ Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.
Seriale - "A droga wiedzie w przód i w przód..."
Deanariell - Sob 03 Mar, 2012 13:39 Jensen... Ty tego nie wiesz, ale moje serce nadal należy do Ciebie/Deana... Sto lat! Caitriona - Nie 18 Mar, 2012 17:35 Chłopcy wrócili Eeva - Nie 25 Mar, 2012 20:14 Wrócił też Cass Anaru - Nie 25 Mar, 2012 22:42 Ooo, warto się rozejrzeć i nadrobić zaległości.
Czyli Bobby to pewnie też kwestia czasu. Anonymous - Wto 27 Mar, 2012 21:45 Nie wiedzialam, ze to powiem - ogladam nowe odcinki SPN i czuje sie jak Sherlock - tylko pistolcow mi brak: bored, bored, bored...Admete - Wto 27 Mar, 2012 21:48 Ja już dzisiaj Rielli powiedziałam, że u mnie to już koniec z Spn. Mam 5 sezonów na dvd i to dla mnie kanon. Nawet 6 sezon juz sobie odpuszczę.Anonymous - Śro 28 Mar, 2012 00:49 Po 5 sezonie juz mowilam, ze gdyby teraz zakonczyli serial, stalby sie kultowy (jak Battlestar na ten przyklad). Piekne zamkniecie - i chociaz zal sie rozstawac, to byloby to lepsze niz to rozczarowanie i olbrzymia nuda wiejaca z kazdej minuty. Nawet Dean w scenach lozkowych nie wzbudzal wiekszych emocji. Zreszta uwazam, ze nowa scenarzystka jednak nie bardzo sobie radzi.
Noremalnie nuuuuuuda...
Dam temu sezonowi jeszcze jedna szanse - jak dalam temu apokaliptycznemu (i nie zaluje - zmienilam swoje zdanie calkowicie i teraz to jeden z moich ulubionych sezonow, chociaz i tak sie slekka rozczarowalam ichniejszym Michasiem) Ogladanie regularne jednak mnie rozprasza. Pozniejsza powtorka odcinek po odcinku bez przerwy zwieksza poziom skupienia. Jesli jednak pozostane przy tym samym zdaniu, to przykro mi bardzo - ale rowniez powiem "Goodbye my love, goodbye..."Admete - Śro 28 Mar, 2012 06:55 On jest kultowy. Pięć serii stanowi całość. Jestem przyzwyczajona do tego, że serial w pewnym momencie należy opuścić. Tak zrobiłam z Archiwum X, z ER...A Battlestar mnie znudziło po 2 sezonie, więc nie mogeępowiedzieć nic o jego ewentualnej kultowości BeeMeR - Śro 28 Mar, 2012 08:02 A ja właśnie rozważam, czy się nie wziąć za Battlestar czy cuś innego - mam ochotę na jakąś space opera czy coś w tym guście.
Supernatural i mnie znudziło już ale skoro Castiel wraca to chyba zerknę Admete - Śro 28 Mar, 2012 12:01 Battlestar może się podobac. Ja mam dwie serie ST - Deep Space 9, może za to bym się zabrała...Tez mi brak czegoś kosmicznego. Szkoda że SGU zlikwidowali.Deanariell - Śro 28 Mar, 2012 15:27 Bo SPN się konwencjonalnie już trochę wypalił, tylko pani reżyser i producenci nie chcą tego przyjąć do wiadomości... Cóż, pozostanę sama na placu boju - bo póki jest Dean, póty Riella będzie oglądała. Nawet nudy. Anonymous - Śro 28 Mar, 2012 16:58 Admete, II sezon BSG konczyl sie dosc mdlawo, III rozpoczal tak dolujaco, ze sama mialam ochote rzucic to w cholere, ale przetrzymalam pierwsze odcinki i jak juz wrocili w kosmos - naprawde sie zaczelo dziac.
A potem w IV i V sezonie nie moglam wrecz oderwac sie - nie rozdrabniali watki, bylo ich zaledwie kilka, przez to prowadzone dosc spojnie i konsekwentnie - wytlumaczono kim naprawde byl Numer 6 ukazujacy sie Gaiusowi i kim byl Gaius ukazujacy sie Caprice - zastanawiam sie, czy lepiej bylo to wyjasnic wlasnie w taki sposob, czy pozostawic w sferze fantastycznych domniemywan, jak to ma sie w przypadku Starbucka... Ani jedno ani drugie nie do konca mnie satysfakcjonuje (chociaz sama koncowka serialu - baaardzo), a z cala pewnoscia pozostawia wielu rozczarowanych odbiorcow. Za to ostatnia scena jest dla mnie piekna - skorzystano z pewnej hipotezy i polaczono ja z fabula filmu. Ciekawa jestem, czy mieli to od poczatku, czy jednak powstalo w trakcie...
No i muzyka - do tej pory motyw przewodni z koncowki serialu jest jednym z moich ulubionych:
http://www.youtube.com/watch?v=J1__dINxiXU
Co do kultowosci - tak, SPN jest kultowy, ale obnecny sezon wzbudza pewien niesmak i wieeeelkie rozczarowanie. Tak jak -pisalam - zrobie sobie powtorke calosci, ale poki co zamierzam zrzedzic i... leciec na podgladzie w niektorych momentach.Admete - Śro 28 Mar, 2012 17:43 Do BSG już się nie przekonam. Za ponury i zbyt mało spójny.Anonymous - Śro 28 Mar, 2012 17:49 W sumie troche szkoda - dla Ciebie znaczy sie, ale widocznie nie jestes TYM odbiorca
Caprica juz byla znacznie slabsza. Jak spodobal mi sie pilot, tak chetnie zostawilabym go jako wariacje, a nie poczatek serialu. Tam juz w ogole kompletne bajery byly...
Chociaz Stoltz zawsze jest milo widziec, a i na Esai Moralesie fajnie zawiesic oko Admete - Śro 28 Mar, 2012 17:52 Mnie nie żal Po każdym odcinku czułam się zdołowana i zirytowana. Nie po to coć oglądam, żeby się wkurzać. Podobała mi się tylko historia pani prezydent i starszego Adamy. Porządna historia miłosna. Nie podobały mi się natomaist te powierzchowne związki każdego z każdym. Jak w Chirurgach czy innej telenoweli No i Cyloni w zasadzie nie mieli żadnego planu.Anonymous - Śro 28 Mar, 2012 18:03 Czy ja wiem, czy kazdego z kazdym? Zwiazek Lee i Starbucka rowniez byl dosc solidny - pozostaje jedynie tutaj kwestia niezgrania sie w czasie, przyznania sie do swoich uczuc - zazwyczaj w czasie gdy sie bylo uwiklanym w zwiazek z kims innym. Przeciez wiadomo bylo od samego poczatku, ze Lee i Starbuck sa sobie przeznaczeni. Zreszta idealnie do siebie pasuja... Dlugo sie szukali i kazde zorientowalo sie o swoim uczuciu w czasie, gdy drugie bylo zaangazowane w zwiazek z kims innym i nie chcialo burzyc mu szczescia.
I ci partnerzy nie byli szwarccharakterami - normalni ludzie (no prawie ), ktorzy obdarzyli naszego bohatera miloscia. Fakt, ze nie rzucali wszystkiego ot tak, walczyli (w jakis sposob), odczuwali wstyd nad swoja slaboscia i bezradnosc z samego faktu, ze zaistniala. Ostatecznie byla to milosc niespelniona, fatalna i zakonczyla sie samymi porazkami.
Ale sam watek jednak ciekawy.
A to, ze wybierali swoich znajomych, coz... biorac pod uwage zaglade wszystkich planet, biorac pod uwage charakter pracy i zajec, ile czasu angazowala - nie mieli zbyt wielkiego wyboru w kwestii znalezienia partnerow, jak tych z najblizszego otoczenia... Admete - Śro 28 Mar, 2012 18:59
Cytat:
Lee i Starbuck
Blee...Za dużo tam było takich telenowelowych rozwiązań w całym serialu BeeMeR - Śro 28 Mar, 2012 19:35 SPN jak dla osiągnęło etap: "to wszystko już było"
Obejrzałam 7x16 i niby ok, ale lepiej nie było. Za to olśniło mnie skąd ja znam te lewiatanowe uzębione paszcze: z "V/ Visitors": królowa - matka taką miała.Anonymous - Śro 28 Mar, 2012 19:58
BeeMeR napisał/a:
Za to olśniło mnie skąd ja znam te lewiatanowe uzębione paszcze: z "V/ Visitors": królowa - matka taką miała.
Racja, chociaz u mnie bylo na odwrot - skad znam to Vizytorskie uzebienie: lewiatany takie mialy BeeMeR - Czw 29 Mar, 2012 10:30 Cóż, ona była wcześniej
obejrzałam 7x17 - co z tego, że pojawił się Cass, jak nawet on nie jest w stanie ożywić dla mnie serialu: dalej są nudy i wszystko przewidywalnie się rozwija.
Najwyraźniej osiągnęłam taki etap, że starzy znajomi mnie irytują (na widok Meg jęknęłam "znowu... ", nowi także .
Coś czuję że na koniec sezonu triumfalnie skasuję sezon 7
albo nawet wcześniej Anonymous - Czw 29 Mar, 2012 11:55
BeeMeR napisał/a:
Cóż, ona była wcześniej
Dla mnie pozniej Caitriona - Pią 30 Mar, 2012 19:22 BSG to jedna z lepszych przygód w moim życiu, oglądałam maratonem, nic mnie nie obchodziło.
SPN będę oglądac dalej, tak jak obejrzałam The X-Files do końca, ale zgadzam się z Wami, że to już nie jest to... Nawet powrót Cassa nie ratuje sytuacji.Admete - Pią 30 Mar, 2012 19:50 A mnie BSG tak dołowało, że mogłabym się rzucić z mostu.BeeMeR - Pią 30 Mar, 2012 20:49
Caitriona napisał/a:
BSG to jedna z lepszych przygód w moim życiu, oglądałam maratonem, nic mnie nie obchodziło.
Ja miałam podobnie z B5 s3 i 4 wstawałąm bladym świtem chodziłam spać później byle oglądać dalej
Tak więc postanowione - po świętach biorę się za BSG (jak zdobędę )
A SPN też dokończę, tylko początkowe sezony sobie kiedyś powtórzę, a ss7 nie sądzę Anonymous - Sob 31 Mar, 2012 00:43 BSG tez ogladalam niemal jednym ciagiem - z niewielka przerwa w III bodajze sezonie
Spoiler:
(w sam raz jak trafili na Caprice II i sie tam osiedlili. Biorac pod uwage ilosc watkow, nie spojleruje zbyt mocno. ) Nie przezylam tej przerwy jakos zbyt mocno, bo to byl najslabszy fragment calego serialu i wkurzaly mnie rozwiazania. Wkurzaly mnie nie dlatego, ze byly zle, ale dlatego, ze chcialam, aby bylo wszystkim... latwiej, bardziej lajtowo. Zeby bylo to jakos radosniejsze, szczesliwsze. A ogolnie ta czesc byla chyba najbardziej pesymistyczna w calym serialu. Potem jedynie pod koniec widok Starbucka i jej miotaniny powodowal smutek...
Chyba zawsze sie chce, aby ulubieni bohaterowie byli szczesliwi. A ja bardzo lubilam Starbuck.