To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Oczko!

Admete - Śro 15 Mar, 2023 21:50

Nie oglądałam jeszcze, ale też mi nie przeszkadza. Ciekawe co by powiedzieli o Call It Love. Tam to dopiero jest ślimacze tempo. Oglądam nadal z przyjemnością, choć postać ex dziewczyny głównego bohatera jest okropna. Niech ją rozjeździe dramowa biała ciężarówka, proszę.
BeeMeR - Śro 15 Mar, 2023 22:14

Trzykrotka napisał/a:
z Agn kruszyłyśmy kopie - a dokładnie o kluczową kwestię, czy poznali się wtedy w sensie biblijnym
Za czym optujesz? :mrgreen:
Osobiście myślę, że spokojnie można to tak interpretować, bo cóż, w dramach i innych filmach np. bolly po takiej nocy to i dzieci bywały ;) Ale równie dobrze można przyjąć, że to tylko grzanie mężczyzny z gorączką własnym ciałem, a prawdziwa noc poślubna dopiero przed nimi (nie od rzeczy byłoby, żeby jednak był w pełni sił ;) ). Tak czy inaczej jest to bardzo intymny krok bez powrotu dla obojga, ładnie sfilmowany zresztą :serce:
A ona rankiem pięknie zawstydana :zawstydzona2: .
A jak uważa Gosia, znawczyni chińszczyzny?

w/w scena tu:
https://www.youtube.com/watch?v=i76o_sBBLVo

Trzykrotka - Czw 16 Mar, 2023 08:51

Gosia i Agn były zdziwione, że ja mam wątpliwości, bo i mnie się marzyło, żeby rzecz owa odbyła się w pełni sił i w lepszych okolicznościach. I bronię swego zdania jak Rejtan normalnie... Ale właśnie Gosia zabiła mi ćwieka. Mówi że samo zdjęcie wierzchniego odzienia, czyli de facto - rozebranie się - jest znakiem. Ja tam jednak stawiam, że był to znak ekstremalnego "ja tylko niosę pomoc." Będę cała w skowronkach jeśli mnie poprzesz :-D

Edit: No i rzeczywiście był to krok bez powrotu - już w tylko jednym kierunku. Mnie się tam podobał moment, w którym Ping Ting rozstając się z Generałem po raz kolejny, odwraca się patrząc za nim i mówi sobie, że to idealny mężczyzna dla niej. Szkoda, że z wrogiego obozu.
Niemerytorycznie: jacy oni obydwoje są ładni :serce:

RaczejRozwazna - Czw 16 Mar, 2023 11:30

Dla mnie ekstremalne "ja niosę pomoc" nie wyklucza drugiego, zwłaszcza że generał się wyraźnie ożywił :wink: Mnie się to troszkę i z Healerem i z Personal Taste kojarzy - ciężka gorączka magicznie spada :lol:

Śliczni obydwoje.

Trzykrotka - Czw 16 Mar, 2023 11:51

RaczejRozwazna napisał/a:
Dla mnie ekstremalne "ja niosę pomoc" nie wyklucza drugiego, zwłaszcza że generał się wyraźnie ożywił :wink:


Tylko, że przed chwilą runął z Kasprowego. Obstawiam, że trochę kości go bolą :mrgreen: .
Ale w sumie - co to za przeszkoda, skoro moment według mnie właściwy odbył się kiedy generał pokryty był głębokimi ranami.

Loana - Czw 16 Mar, 2023 12:43

Trzykrotka napisał/a:
Ale równie dobrze można przyjąć, że to tylko grzanie mężczyzny z gorączką własnym ciałem

Trochę to bez sensu, bo człowieka z gorączką się nie grzeje, tylko się pilnuje, żeby mu ta gorączka nie zwiększyła się za bardzo, czyli się go chłodzi. Czyli rozebranie gościa - rozumiem, rozebranie jej - no już nie bardzo.
Ale obejrzałam tę scenę - bardzo ładna :) Chociaż chyba po tej scenie stanęłabym na stanowisku, że tam się nic więcej nie zadziało oprócz tego wspólnego spania na twardym kamieniu i przytulaniu się. Jakoś ta scena nie daje mi za bardzo wrażenia, że na coś więcej on miał siłę. No ale to tylko po scenie oceniam, więc to żadna ocena :P

Trzykrotka napisał/a:
No i rzeczywiście był to krok bez powrotu - już w tylko jednym kierunku. Mnie się tam podobał moment, w którym Ping Ting rozstając się z Generałem po raz kolejny, odwraca się patrząc za nim i mówi sobie, że to idealny mężczyzna dla niej. Szkoda, że z wrogiego obozu.

O co chodzi z tym krokiem bez powrotu? :)

Admete napisał/a:
Nie oglądałam jeszcze, ale też mi nie przeszkadza. Ciekawe co by powiedzieli o Call It Love. Tam to dopiero jest ślimacze tempo. Oglądam nadal z przyjemnością, choć postać ex dziewczyny głównego bohatera jest okropna. Niech ją rozjeździe dramowa biała ciężarówka, proszę.

:lol: Znajoma na fejsie też ogląda tę dramę i bardzo jej się podoba. Jestem ciekawa, jak to się zakończy :)

Loana - Czw 16 Mar, 2023 12:53

Dołeczek coś z problemami próbuje wrócić do dram. Naprawdę mocno oberwał przez jedną głupią babę :(
https://www.soompi.com/ar...BGsvxT8sANA5nus
https://mydramalist.com/article/kim-seon-ho-declines-haesi-s-shinru-in-talks-to-return-with-the-k-drama-into-the-dead

Czasami próbuję obejrzeć odcinki dramy "You are my Destiny" i muszę przyznać, że główni aktorzy są naprawdę dobrzy! Fajnie się ich ogląda, dobrze odgrywają swoje postacie. Jeszcze żeby ten scenariusz był jakiś normalniejszy, to może bym i obejrzała całość z przyjemnością. A tak przyznaję, że o ile sceny między głównymi jak najbardziej mi wchodzą, to jednak te wszystkie wydarzenia naokoło nich mnie po prostu męczą. Doszłam do momentu, gdzie główni się już prawie dogadali, a tu bach - z niespodziewaną wizytą wpadła druga. Stwierdziłam, że nie będę się już dłużej męczyła, zobaczę w opisach gdzie jeszcze będą sceny, że główni się dogrywają, a resztę opuszczę, bo to jednak za mocne dla mnie. I widziałam, że ta para się teraz połączy w nowej dramie, są już nawet plakaty:
https://mydramalist.com/article/jang-na-ra-and-jang-hyuk-s-family-unveil-new-poster
i ciekawe, czy ta drama wypadnie lepiej jako całość :)

Aragonte - Czw 16 Mar, 2023 12:56

Trzykrotka napisał/a:
Ja tam jednak stawiam, że był to znak ekstremalnego "ja tylko niosę pomoc." Będę cała w skowronkach jeśli mnie poprzesz :-D

Ja Cię popieram, to była zmyłka dla widza :mrgreen:

RaczejRozwazna - Czw 16 Mar, 2023 13:12

Gorączka powoduje zimne dreszcze zatem grzanie własnym ciałem bez przyodziewku jak najbardziej pasuje. Natomiast darmowa moc takiego "specyfiku" to już inna inszość. :wink:

Szkoda Dołeczka :( Trzymam za niego kciuki.

Nadal bardzo polecam Pachinko - świetnie zarysowany jest kontekst historyczno-społeczny w tej powieści, stosunki koreańsko-japonskie i portrety bohaterów. Wciągnęłam się bardzo, tylko żałuję, że autorka nie pokusiła się o więcej niż jeden tom. Mankamentem są - a raczej pozostawiają niedosyt - dość duże przeskoki czasowe.
Na marginesie - w powieści malzonkowie zwracają się do siebie per yobo - tłumaczone jako "kochanie". Nigdy się z tym określeniem nie spotkałam w dramach chyba... :mysle:

Loana - Czw 16 Mar, 2023 13:18

RaczejRozwazna napisał/a:
Na marginesie - w powieści malzonkowie zwracają się do siebie per yobo - tłumaczone jako "kochanie". Nigdy się z tym określeniem nie spotkałam w dramach chyba... :mysle:

Ja się spotkałam kilka razy, chociaż tak z głowy nie potrafię powiedzieć w jakich dramach.
Chociaż nie, jedną pamiętam :) "Premier and I" - żona jednego z polityków (szwagier głównego bohatera) tak się zwracała do męża :) To ładne słowo, mi się podoba :)

Aragonte - Czw 16 Mar, 2023 13:19

RaczejRozwazna napisał/a:
Na marginesie - w powieści malzonkowie zwracają się do siebie per yobo - tłumaczone jako "kochanie". Nigdy się z tym określeniem nie spotkałam w dramach chyba... :mysle:

Bardzo często pada to między małżonkami we wspólczesnych dramach, w segukach jest inna forma, mam wrażenie :) I "kochanie" chyba najlepiej tu pasuje.

Trzykrotka - Czw 16 Mar, 2023 13:45

Aragonte napisał/a:
Bardzo często pada to między małżonkami we wspólczesnych dramach, w segukach jest inna forma, mam wrażenie :) I "kochanie" chyba najlepiej tu pasuje.


Tak, to słówko zarezerwowane dla małżonków i ja też spotkałam się z tłumaczeniem "kochanie" czy "dear."

Dzięki za poparcie, Aragonte :banan:

RaczejRozwazna - Czw 16 Mar, 2023 14:17

Dzięki, zatem będę się przysluchiwać :) Mnie też podoba się to słowo.
Trzykrotka - Czw 16 Mar, 2023 14:34

To słówko może też ładnie grać w scenariuszu, bo kiedy - nawet przed ślubem - jedna osoba tak się zwróci do drugiej, to ta druga już wie, że to na poważnie. Albo na komediowo - w Wiedźmie "yobo" wołał za wiedźmą jej młodociany chłopak, kiedy inni mężczyźni się za nią oglądali na jakimś kiermaszu. A oni ślubu do końca nie wzięli :wink:
RaczejRozwazna - Czw 16 Mar, 2023 15:22

Miłe :-) W powieści służące-przyjaciółki świeżo poślubionej głównej się ekscytują pytając "czy powiedział już do Ciebie yobo?" A słówko ostatecznie pada po raz pierwszy w pierwszej scenie intymnej. Ładnie wybrzmiewają niuanse w tej powieści.
Aragonte - Czw 16 Mar, 2023 15:25

Trzykrotka napisał/a:
To słówko może też ładnie grać w scenariuszu, bo kiedy - nawet przed ślubem - jedna osoba tak się zwróci do drugiej, to ta druga już wie, że to na poważnie. Albo na komediowo - w Wiedźmie "yobo" wołał za wiedźmą jej młodociany chłopak, kiedy inni mężczyźni się za nią oglądali na jakimś kiermaszu. A oni ślubu do końca nie wzięli :wink:

O, faktycznie, zapomniałam o tej scenie :-D
A pamiętacie rozgryzanie znaczenia zwrotu "tangsin"? :mrgreen:
Rozważna, no i zamówiłam "Pachinko" :wink: plus jeszcze jedną książkę, która mnie zainteresowała. W dodatku w papierowej wersji :zalamka: :wink:

RaczejRozwazna - Czw 16 Mar, 2023 15:26

Pamiętam dyskusję o owym rozgryzaniu gdy sama rozgryzałam to słówko w Faith :-D

Aragonte napisał/a:

Rozważna, no i zamówiłam "Pachinko" :wink: plus jeszcze jedną książkę, która mnie zainteresowała. W dodatku w papierowej wersji :zalamka: :wink:


:banan: Super, dziel się wrażeniami! Chętnie skonfrontuję moje wrażenia z kimś bardziej doświadczonym w temacie, bo nie wiem do końca czy moje super-pozytywne odczucia są przejawem różowych okularów mojej koreańskiej fazy czy rzeczywiście obraz odmalowany w powieści jest jakoś tam prawdziwy. Na pewno nie jest słodki, chwilami brutalny, ale dużo tam ciepła i miłości.
Natomiast na pewno jest to dobrze napisane i ma klimat.

Aragonte - Czw 16 Mar, 2023 18:13

RaczejRozwazna napisał/a:
Pamiętam dyskusję o owym rozgryzaniu gdy sama rozgryzałam to słówko w Faith :-D

Z "Faith" to kojarzę słówko "imja", też bardzo mocno znaczące :D

RaczejRozwazna - Czw 16 Mar, 2023 18:37

Ach imja :serce2: Sporo się nauczyłam przy Faith :lol:
Admete - Czw 16 Mar, 2023 19:34

Jaki piękny był 11 odcinek Our Blooming Youth! Najpierw scena na drodze w mieście, ta z dzieckiem i rozbitym wazonem, a potem osamotnienie i rozpacz księcia. Zagrane to było wspaniale. Zupełnie nie rozumiem narzekań, że brakuje romansu. Odnoszę wrażenie, że niektóre z oglądających spodziewały się po prostu czegoś innego. To jest bardziej o dorastaniu do swojej roli, znajdowaniu własnego miejsca niż o miłości.
Trzykrotka - Czw 16 Mar, 2023 19:47

Dokladnie! Ale myślę że do niezrozumienia przyczynili się sami twórcy. Tytuł sugeruje, że skoro kwitnąca młodość, to i miłość, na plakacie dziewczyna jest dziewczyną, nie eunuchem, a książę szykuje się wyraźnie do back hugu. Ja też myślałam ze to będzie jakiś młodzieżowy romans, ale nie zmartwiłam się kiedy sprawy poszły w inną stronę.
Tak, sceny rozpaczy i żalu księcia, przedtem tej gniewnej rozmowy z nieudolnym ojcem - krolem były pieknie zagrane i nasz książę mógł pokazać się aktorsko :oklaski:

Admete - Czw 16 Mar, 2023 19:54

Jak się zastanowić to tytuł pasuje właśnie do dorastania - po prostu widać to dopiero w trakcie oglądania. Wiosna, młodość - dojrzewanie.
BeeMeR - Czw 16 Mar, 2023 19:54

Cytat:
Gosia zabiła mi ćwieka. Mówi że samo zdjęcie wierzchniego odzienia, czyli de facto - rozebranie się - jest znakiem.
No i ma rację, bo tak to w dramach jest ;) Zdjęcie warstwy wierzchniej oznacza nagość, a oni tam wyraźnie ubrań nie mieli ;)


Nawiasem, w lakornach wystarczy całus w czółko i zjazd na jakiś umowny kominek, kwiaty, sufit, nawet jeśli budzą się potem ubrani od stóp do głów ;)
Ale siła w interpretacji, jak ktoś chce to niech sobie ma pierwszą noc tutaj, ja nie bronię, w dramach nieraz nie ma rozsądku, bywało już że pan w jednej chwili jest pijany w trąbkę/gorączkuje/niedomaga jakkolwiek, a za chwilę ma siłę i energię kochać się z kobietą - nie wiem jak to możliwe i dla pani atrakcyjne, bo dla mnie niekoniecznie ;)
Ja wolę jednak żeby to było tylko/aż grzanie się ciało do ciała - to też nieodwracalne i nie ma odwrotu - w sensie są dla siebie poślubieni, acz nieoficjalnie i żadne z nich nie zwiąże się z nikim innym. Mnie się podobał całokształt sceny - i to, że obiecała przyjąć jego nazwisko (na razie chyba w duszy, bo przecież nie pochwali się towarzyszom "hejo, nieoficjalnie wyszłam za naszego naczelnego wroga i teram noszę jego nazwisko!" ;) ), i to, że przeszli na imiona, co jest samo w sobie znakiem niezwykłej intymności i zażyłości związku i to, jak to zagrali - wraz ze sceną rankiem, ze wstydaniem i czesaniem włosów :serduszkate:

Trzykrotka napisał/a:
Tylko, że przed chwilą runął z Kasprowego. Obstawiam, że trochę kości go bolą .
Wiesz, on magicznie spadał, trzymając się skał ;)
Skoro u Loany gość ze złamaną ręką nosi pannę to tu też się mógł wygoić szybko ;)
Żartuję, obstawiam, że tylko się przytulali, tłumili dreszcze i co tam jeszcze ;)

Imja, yobo, tangshin też kojarzę - jak i tajskie odpowiedniki :serce:

Admete - Czw 16 Mar, 2023 22:20

12 odcinek też szalenie mi się podobał. Najpierw się uśmiałam z plotek o księciu, a potem był turniej łuczniczy. Idzie zmiana warty.
Trzykrotka - Pią 17 Mar, 2023 11:24

Właśnie sprawdziłam, że drama ma 20 odcinków. Jest jeszcze trochę czasu na ewentualne romanse. I na intrygi też, oraz humor. Całe szczęście, że w tym całym nieszczęściu nie brakuje humoru, a głównie druga para pięknie go zapewnia.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group