Malarstwo i Teatr - Ten wspaniały wiek XIX
Anonymous - Wto 20 Maj, 2008 18:53
no ba dobrzy, bogobojni nie pracują w niedzielę, jeden dr opowiadał, ze On od któregoś roku studiów nie uczył się w niedzielę
Tamara - Śro 21 Maj, 2008 19:10
To pastor nie był mężczyzną , skoro niedziele nie wliczone do statystyki ?
Tamara - Czw 19 Cze, 2008 21:59
Skład kompletu sreber stołowych liczącego 661 sztuk , wykonanego w wiedeńskiej firmie Józefa Klinkoscha , C.K.Dostawcy Dworu i Skarbu :
-łyżki wazowe
-chochelki do sosów
-widelce do pieczystego
-łyżki i widelce do sałatek
-szczypce do szparagów
-łyżki do ragout
-noże , widelce i łopatki do ryb
-widelczyki do ostryg
-łyżki , noże i widelce stołowe
-łyżeczki do jajek
-łyżeczki do herbaty
-łyżeczki do kawy z mlekiem
-łyżeczki do kawy mocca
-szczypce do cukru
-łopatki do ciast
-szufelki do nakładania lodów
-widelczyki deserowe
-łyżki do kompotu
oraz jeszcze 9 innych rodzajów sztućców , nie wymienionych "z imienia i nazwiska" , bo w sumie było ich 27
Podejrzewam jeszcze istnienie noży do masła , łyżek deserowych , widelców do zakąsek , widelczyków i noży do owoców , łopatek do sardynek , kółek do serwetek , szczypiec do ciastek , widelców i noży śniadaniowych (mniejsze od obiadowych) ...
Opisany komplet jest własnością muzeum w Kozłówce .
Marija - Czw 19 Cze, 2008 22:49
I kto to wszystko spamiętał i odróżnił w akcji??
Tamara - Pią 20 Cze, 2008 19:23
Mag , masz racje , jak ja mogłam zapomnieć o nożach do sera !
W grejpfruty w XIX wieku wątpię , przodkowie preferowali słodsze smaki , w żadnej ze starych książek kucharskich ani słowa o tym owocu nie ma . O ile wiem moda na nie przyszła po I wojnie z USA .
A zupę zwykłą łyżką do zupy czyli stołową , właśnie dlatego filiżanki zupne szerokie są .
Aaa , jeszcze mogą być łyżeczki do szpiku . I uchwyty do kości
Bo sitka do cedzenia fusów herbacianych z imbryka należały raczej do serwisów herbacianych .
Tamara - Pią 20 Cze, 2008 21:50
Właśnie wydaje mi się , że nie , a takie łyżki jak opisujesz to były łyżki deserowe - mniejsze od zupnych , ale większe od dzisiejszych herbacianych , używanych obecnie jako deserowe , tak przynajmniej przekazali mi przodkowie . Do zupy był jeden rozmiar niezależnie od naczynka . Po prostu przodkowie biegli we władaniu biała bronią i z łyżką w filiżance umieli sobie radzić , jak również widelczykiem zjeść ptysia bez użycia rąk i wycierania kremu z sąsiada
Tamara - Sob 21 Cze, 2008 19:00
Obiadowe rzeczywiście były większe , ale śniadaniowe były tej samej wielkości co współczesne , też mam stare aczkolwiek nieco zdekompletowane , sądząc po wzorze jeszcze sprzed I wojny , ale może to byc równie dobrze wyrób z XX-lecia m/wojennego wg. starego wzoru
A w razie czego taki widelec mógł jako broń biała posłużyć...
Tamara - Nie 22 Cze, 2008 12:57
Ha jeszcze łyżeczki do konfitur !
Długość XIXw. noża obiadowego wynosiła 25,5 cm , widelca 21 cm , a łyżek nie mam , ale pewnie były zbliżonej długości do noża , bo w późniejszych kompletach taka jest proporcja - nóż i łyżka równe , widelec krótszy o ok. 4cm .
Ciekawi mnie różnica między łyżeczkami do kawy z mlekiem , a do kawy mocca
BeeMeR - Śro 16 Lip, 2008 11:38
Znalazłszy dłuższą chwilę czasu doczytałam wątek - cudne to i pouczające rozważania - a już liczba i różnorodność zastawy stołowej powalająca
Przyznam, że mój odziedziczony po przodkach komplet (początek XX wieku, a może i koniec XIX w, licho wie) też jest wielki i ciężki, zwłaszcza noże, jednak nie aż tak rozbudowany
Tamara - Śro 16 Lip, 2008 18:29
No to teraz możesz już uzupełniać
BeeMeR - Pią 18 Lip, 2008 09:58
hłe hłe - a bo ja to rozróżnię
Ale szafy mam przecudne - stare, dwie mocarne, malowane folklorystycznie, reszta umeblowania (biblioteczki, nakastliki, lustro/toaletka (?) takie z siedziskiem i szafkami itp.) najprawdopodobniej pamięta wiek XIX
Tamara - Pią 18 Lip, 2008 12:06
Jak lustro osadzone na amen na czymś z szafeczkami /szufladkami itp. to toaletka , ja mam międzywojenną , a może wrzuciłabyś zdjęcie takiego cudeńka ?
BeeMeR - Pią 18 Lip, 2008 15:22
postaram się wieczorem albo jutro
wiem jedno - widziałam te meble na zdjęciach daaaawnych - mocno zniszczonych, czarno-białych oczywiście - pokolenie mojego Dziadzia (ur. 1910) znało je chyba od maleńkości
Tamara - Pią 18 Lip, 2008 17:13
O rany , jak ja Ci zazdroszczę , mieć meble od pokoleń będące w rodzinie Po mojej rodzinie historia dość skutecznie przejechała walcem , w związku z czym sprzed pierwszej wojny zostało tylko kilka starych zdjęć i kilka adamaszkowych ręczników , o których już gdzieś kiedyś pisałam ( co chwalebnie o przodkach świadczy - że przede wszystkim ocalili rzeczy do higieny służące ), więc nic takiego nie mam , a baaardzo bym chciała
Admete - Pią 18 Lip, 2008 17:17
U mnie to ocalać nie było co Majątek żaden Z chłopów pańszczyźnianych rodem jestem
Anonymous - Pią 18 Lip, 2008 19:44
Ja podobnie jak Admente jestem w 3/4 z chłopów pańszczyźnianych a w 1/4 z warstwy troszkę wyższej, toteż żadnych burżujskich przedmiotów nie posiadam. I o to mam pretensje do taty zachciało mu się bawić w opozycję socjalizm upadł a jakby trwał to bym miała takie punkty za pochodzenie, że ohohoh
BeeMeR - Pią 18 Lip, 2008 21:50
| Tamara napisał/a: | A ja odpowiedziałam, że fakt zachowania ręczników tak dawnych świadczył o tym, że rzadko były używane! (Była to dyskusja o XIX-wiecznej higienie!) | Czytałam, czytałam
Po mojej rodzinie ręczniki nie zostały
Ale za to haftowana monogramami pościel i serwetki oraz kilka sztuk dziwnej garderoby - jakieś koronkowe rękawiczki, jakiś szczątek gorsetu (ale nie takiego z N&S, tylko chyba z początków XXw), jakaś szlafmyca czy co, berecik z muszelek, kilka kapeluszy, pończochy niemal po szyję - wszystko strasznie sterane, ale nie mam serca tego wyrzucić.
Biżuterii ani innych cennych rzeczy ani trochę, bo podczas wojen i po rodzina mocno zbiedniała - meble i serwis to jedyna pamiątka.
Acha - nie do końca - mam jeszcze figurkę Maryi ulepioną przez kogoś z rodziny, nie dosłownego przodka, z chleba na wygnaniu na Syberii, trochę zdjęć i książek oraz opowieści o
- jakimś mezaliansie panny dziedziczki z obcokrajowcem (bodaj Węgrem), leśniczym wydziedziczeniu
- uratowaniu chłopca-dziedzica z rzezi galicyjskiej przez służbę
- ślubach czystości kilku osób różnego charakteru (zakonne i nie)
Już jako dziecko i nastolatka chłonęłam te opowieści - teraz coraz mniej osób coś pamięta i może opowiadać
A szkoda - bo to bezcenne
Rodzina od strony drugiego Rodzica zaś pochodzi z galicyjskich chłopów
opowieści o zbieraniu i młóceniu zboża, dobrym i złym proboszczu, innowiercach, powojennych odłamkach i niewypałach itd. też chłonęłam
Anonymous - Pią 18 Lip, 2008 22:12
| BeeMeR napisał/a: | | opowieści o zbieraniu i młóceniu zboża, dobrym i złym proboszczu, innowiercach, powojennych odłamkach i niewypałach itd. też chłonęłam |
super się tego słucha moja sędziwa mamusia coraz częściej odczuwa potrzebę poopowiadania o tym a ja wierną słuchaczką jestem. Lubię też posłuchać o 1/4 pochodzenia nie-chłopskiego czyli o dziadku po kądzieli jego bratowej Żydówce, która się przechrzciłą i ją wykleli z rodziny.... Ciekawe o czym my będziemy dzieciakom opowiadać....
BeeMeR - Pią 18 Lip, 2008 22:15
I czy będą chciały słuchać...
Bo czasem to jest tak, że zanim człowiek dojrzeje do słuchania, to już nie ma kogo
maniutka - Pią 18 Lip, 2008 22:26
Wy znacie takie fascynujące historie swoich rodzin, choć nie zawsze szczęśliwe. Ja wiem tylko żem szlachcianka i to pewnie z biednej szlachty, ale mój wujek ma u siebie w domu dowód szlachectwa
Anonymous - Pią 18 Lip, 2008 22:27
| Mag13 napisał/a: | | Nie każdy ma szczęście urodzić się w Galicji, gdzie ostatnią rabację to Wam Jakub Szela w 1846 r. wyprawił! I trochę porcelany wtedy potłuczono |
My jako biedne chłopstwo wykorzystywane przez taką burżuazję nie mieliśmy porcelany | Mag13 napisał/a: | | Cóż można było ratować w tej sytuacji? |
znajomi wiedzą, że ja z domu wyszłabym w jednej koszuli, ale za to ratowałabym książki, chyba, że byłby ktoś rozsądny co kazałby mi się ocząśnąć, ale i to wątpię...
BeeMeR - Pią 18 Lip, 2008 22:36
| Mag13 napisał/a: | | Cóż można było ratować w tej sytuacji? | Oczywiście niewiele (Ale ile można było zdobyć po przeciwnej stronie barykady )
Meble to są ze spokojniejszych storn najpierw nie wiem skąd - chyba Lwów, potem Jasło, potem Kraków/Wola Justowska - być może po drodze coś ominęłam.
Nic nie wiem, żeby moich przodków przesiedlano... wiem! Za zaboru austriackiego - do wioski Königsau (obecnie: Równe) - zbudowanej na planie regularnego pięciokąta.
http://www.koenigsau-galizien.de/index_pl.html
Nazwisko (austriackie, ale przodkowie wg opowiadań czuli się Polakami) widać na planie, mam gdzieś też genealogię sięgającą w tej linii dość daleko
Natomiast później, w czasie wojny/okupacji mój św.p. Dziadek przenosił rodzinę kilka razy (chyba jak się zmieniała linia frontu) - raz tuż przed zbombardowaniem poprzedniego miejsca zamieszkania
BeeMeR - Pią 18 Lip, 2008 22:39
| lady_kasiek napisał/a: | | znajomi wiedzą, że ja z domu wyszłabym w jednej koszuli, ale za to ratowałabym książki, | my najpierw ratowalibyśmy świnki morskie/chomiki, a dopiero potem książki
Tamara - Pią 18 Lip, 2008 22:45
Dziewczyny , zapisujcie to , co Wam rodzice , dziadkowie opowiadają !!! Pamięć jest zawodna , wydaje sie , że zapamięta sie na zawsze , a wystarczy parę lat i dużo ucieka , a potem nie ma już kogo spytać Jestem późnym dzieckiem , gdy dziadkowie byli w dobrej formie , byłam za mała , żeby się interesować losami rodziny , rodzice mimo moich nalegań nie spisali tego , co pamiętali sami , oboje zmarli dość wcześnie , a ja stwierdziłam , że wielu rzeczy nie pamiętam i nie jestem w stanie ich odtworzyć a pozostałe zdjęcia i papiery niewiele mówią
Moja rodzina przepasażowała się przez ucieczkę ze Śląska w ostatnich dniach sierpnia , oblężenie Warszawy , ucieczkę z Grodna przed bolszewikami , obozy , Pawiak , Powstanie Warszawskie , Syberię , Kazachstan i ci , którzy przeżyli , wyszli właściwie jak stali , to co zostało , jakimś cudem uchowało się przed towarzyszami zza wschodniej granicy , którzy na ostatku splądrowali to , czego nie zabrali Niemcy . A została mi pokrywka od wazy do zupy z serwisu babci i dwa talerzyki śniadaniowe i musztardniczka z serwisu prababci , co w połączeniu z ręcznikami daje interesujący zbiór pamiątek rodzinnych
maniutka - Pią 18 Lip, 2008 22:46
To ja może się pochwale tablica genealogiczna mej rodziny. I ja nawet jestem tam umieszczona
tablica
Nie sięga czasów starożytnych , ale to zawsze coś
|
|
|