|
Zamknięty przez: Caitriona Śro 07 Lut, 2007 01:23 |
Fajny film wczoraj widziałem... |
| Autor |
Wiadomość |
Gosia
Like a Wingless Bird

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 11056 Skąd: Marlborough Mills
|
Wysłany: Śro 01 Lis, 2006 17:50
|
|
|
| Ja jakos nie lubie tego filmu, wiec nie ogladalam ....... |
_________________ Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.
Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 |
|
|
|
 |
Alison
Dołączył: 18 Maj 2006 Posty: 6624
|
Wysłany: Śro 01 Lis, 2006 18:31
|
|
|
| Matylda napisał/a: | Obejrzałam sobie własnie LOVE STORY
Kiedys nie lubiłam tego filmu ale chyba sie starzeję
Qrcze ale ta Ali była tam sliczna
|
Matysiu, ja ciągle jestem śliczna...
Pamiętam jak film wszedł na ekrany to moja Mama z koleżanką latały do kina co drugi dzień i wracały z max spuchniętymi oczami. Ja byłam wtedy chyba za młoda żeby mnie zabrać, ale muzyka, której było wszędzie pełno, mnie poruszała do łez. Chyba słuchając jej, więcej sobie wyobraziłam niż w końcu osobiście sama zobaczyłam, ale fakt ryczę też za każdym razem jak on na tym lodowisku siedzi i wspomina.... [nerwowo szuka chusteczki...] |
|
|
|
 |
Matylda

Dołączył: 18 Maj 2006 Posty: 1129
|
Wysłany: Śro 01 Lis, 2006 19:21
|
|
|
| Gosia napisał/a: | | Ja jakos nie lubie tego filmu, wiec nie ogladalam ....... |
Historia miłości jak wiele innych
Mnie chodziło o to , że ładna ta dziewucha i to bez operacji plastycznej
Kiedy na nią patrzę to przypominaja mi się moje trzy kuzynki - śliczne siostry
Są starsze ode mnie, a w latach 70-tych tak właśnie wyglądały- te spódniczki, czapeczki , a ja smarkata też tak chciałam. No i oczywiście plakaty z Niemenem na scianach |
_________________ przede wszystkim nie jest się królową , aby być szczęśliwą |
|
|
|
 |
lady_kasiek [Usunięty]
|
Wysłany: Śro 01 Lis, 2006 19:29
|
|
|
Film jhest świetny.
Ile razy oglądam to ryczę.
W TV nie oglądałąm, ale mam na płycie to dam radę i moze dziś seans zrobię |
|
|
|
 |
Jeannette
Dołączyła: 20 Maj 2006 Posty: 476
|
Wysłany: Śro 01 Lis, 2006 19:49
|
|
|
| A ja czytałam. Nawet mi się łezka zakręciła.....A w niedzielę uśmiałam się na Zielonych palcach z cudnym Clivem.....uroczy film. |
|
|
|
 |
Agn
księgarniany wymiatacz

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 40805 Skąd: Arrakis
|
Wysłany: Śro 01 Lis, 2006 20:19
|
|
|
Ja zaś usiłowałam przeczytać książkę - książka mnie pokonała. Nie dałam rady. Filmu nie widziałam i jakoś mi nie pilno. Chyba wolę innego rodzaju historie |
_________________ Fear is the mind-killer. |
|
|
|
 |
Alison
Dołączył: 18 Maj 2006 Posty: 6624
|
Wysłany: Śro 01 Lis, 2006 23:42
|
|
|
| AineNiRigani napisał/a: |
Zdecydowanie ma. Ale z całą pewnością nic nie sprawia mu większej satysfakcji niż wkutentego Twojego Szczekacza
Jeśli jest jakakolwiek rzecz, która może doprowadzić cie do białej gorączki, badź pewna, że kot będzie ja robił z namiętnością i oddaniem |
Co rano przekonuję sie o tym boleśnie. Codziennie budzi mnie cichutki skowyt psa w welonie z zasłonki, rozdygotanego i wpatrzonego w jeden punkt, owym punktem jest czarny łeb z czarnymi trójkątnymi uszami, sterczący z kupy liści, które ktoś zgrabił na tę kupę, dokładnie naprzeciwko mojego balkonu. Za balkonem jest górka, więc mam tego kota na wysokości pierwszego piętra. Codziennie odgrażam się, że pieprznę w niego kartoflem, i on to juz chyba zrozumiał, bo jak podchodzę rano do okna odsłonić zasłony, to ta menda majestatycznie odchodzi sobie gdzieś, żeby po jakimś czasie znowu usadowić sie w tych liściach. Poznaję po skowycie zlokalizowanym przy drzwiach balkonowych. Pies go nie oszczekuje tylko się trzęsie i skomli. Mozna zwaryjować! |
|
|
|
 |
Alison
Dołączył: 18 Maj 2006 Posty: 6624
|
Wysłany: Czw 02 Lis, 2006 10:09
|
|
|
| Matylda napisał/a: | Ali to jak to jest
Roślinki kochamy a zwierzaczki wybiórczo ??
A nie mozna wychować psa w miłości do kotów?? |
Nie można, jak się kupiło psa w hodowli, w której hodowca szczuł szczeniaki na kota zamknietego w klatce na króliki, żeby sprawdzić ciętość szczeniaków. Ot myśliwy i myśliwskie zwyczaje. Dowiedziałam się o tym dopiero po paru miesiącach, jak zauważyłam co dzieje się z moim psem na widok kota. Tego się już nie da wyplenić, to zbyt głęboko tkwi w jego psychice. A koty bardzo lubię, i zawsze chciałam mieć kota i psa, a ten konkretny mnie denerwuje, bo denerwuje mi zwierzę domowe
Zresztą dziś był spokój bo śnieg go przepędził, a wichura rozwiała mu tą kupę liści |
|
|
|
 |
Marija

Dołączyła: 15 Wrz 2006 Posty: 5613 Skąd: woj. dolnośląskie
|
Wysłany: Czw 02 Lis, 2006 10:53
|
|
|
| Odważyłam się wczoraj obejrzeć pierwszą minutęi i ostatnie 15 minut "Pianisty" :oops: . Nie wyrabiam - dość mam na ekranie wojny, okrucieństwa, przemocy itd. Może stąd miłość do kostiumowych i łagodnych seriali BBC? Żadnych "9 kompanii", "Pasji" też nie widziałam :oops: Czy ja jestem niedostosowana czy co? |
|
|
|
 |
Alison
Dołączył: 18 Maj 2006 Posty: 6624
|
Wysłany: Czw 02 Lis, 2006 11:05
|
|
|
| Marija napisał/a: | | Odważyłam się wczoraj obejrzeć pierwszą minutęi i ostatnie 15 minut "Pianisty" :oops: . Nie wyrabiam - dość mam na ekranie wojny, okrucieństwa, przemocy itd. Może stąd miłość do kostiumowych i łagodnych seriali BBC? Żadnych "9 kompanii", "Pasji" też nie widziałam :oops: Czy ja jestem niedostosowana czy co? |
Trudno się dostosować do takiego świata jak się ma choć minimum wrażliwości. Codziennie bombardują nas okrucieństwami, to chyba normalne, że w wolnych chwilach chcemy popatrzeć na miłość, niechby i nierealną i kiczowatą, ale żeby koniecznie był happy end, skoro w życiu realnym tak rzadko się to zdarza.
Ja też unikam filmów pełnych przemocy, niechby były największymi arcydziełami, juz nie wyrabiam po prostu. Na Pianiście byłam w kinie z synem, bo uważałam za swój obywatelski obowiązek, pokazać mu, co się działo z ludźmi w tym czasie. Z Polakami, Żydami i Niemcami... Że nie wolno nikomu przyklejać etykietek, bo za każdą etykietką "Polaczek", Żydek", Szwab" może się kryć prawdziwy, wartościowy, utalentowany człowiek, ktorego jeśli się zabije dla jakieś idiotycznej idei, to cała ludzkość na tym traci.
I koniec, drugi raz już nie chciałam tego oglądać. Choc pamiętam jakie wrażenie zrobiła na mnie scena, kiedy Szpilman gra na fortepianie przed tym Niemcem, a ten otwiera szeroko oczy i zaczyna w tym zarośniętym brudnym zwierzęciu dostrzegać człowieka. Piękna scena! |
|
|
|
 |
Matylda

Dołączył: 18 Maj 2006 Posty: 1129
|
Wysłany: Czw 02 Lis, 2006 12:50
|
|
|
| Marija napisał/a: | | Odważyłam się wczoraj obejrzeć pierwszą minutęi i ostatnie 15 minut "Pianisty" :oops: . Nie wyrabiam - dość mam na ekranie wojny, okrucieństwa, przemocy itd. Może stąd miłość do kostiumowych i łagodnych seriali BBC? Żadnych "9 kompanii", "Pasji" też nie widziałam :oops: Czy ja jestem niedostosowana czy co? |
Nie miej nawet takich wątpliwości
Ja wczoraj też załozyłam ,że nie bedę oglądać tego filmu dokładnie z takich samych powodów.
Ponieważ bywam niesolidna to jednak obejrzałam i bardzo mi sie film podobał- nie żałuję
Oczywiście scena gdy grał Szpilman dla Niemca była niesamowita
Nie dość , że uwielbiam muzykę fortepianową -( boże jaką siłę mają palce pianisty i jak zarazem potrafią byc delikatne) to wygląd , strach i te ogórki powodowały , że chciało się łkać.
I pomysleć , że ci nadludzie z Niemiec tacy wrażliwi na piękno muzyki potrafili tak zniszczyć artystę , artystów, ludzi
Ale chyba największe wrażenie zrobiła na mnie scena może niewielka - ale ta zamiana miejsc
Dzisiaj my a jutro wy za drutem kolczastym
Zgadzam sie z Tobą Mariju , że filmy wojenne sa okropne ,ale chyba trzeba czasem je obejrzeć nie tylko po to , żeby nie zapomnieć , ale żeby docenić to co mamy
A tak a propos to grał tę piękną muzyke do filmu - który pianista???? |
_________________ przede wszystkim nie jest się królową , aby być szczęśliwą |
| Ostatnio zmieniony przez Matylda Czw 02 Lis, 2006 14:33, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
Agn
księgarniany wymiatacz

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 40805 Skąd: Arrakis
|
Wysłany: Czw 02 Lis, 2006 12:58
|
|
|
Mogę pomarudzić? Powiedzmy, że mogę.
Pianistę widziałam w kinie - średnio mi się podobał. Znaczy się - sceny z Niemcem (jak on się zwał???) były świetne albo kiedy Szpilman wychodzi na zbombardowaną Warszawę - też robi wrażenie. Albo koniec, kiedy okazuje się, że nie mógł się odwdzięczyć jedynemu porządnemu Niemcowi. Generalnie film jest całkiem dobrze zrobiony, ale drażniła mnie pewna sprawa. To byłby naprawdę dobry film... gdyby Adrien Brody inaczej swoją postać zagrał. Doprawdy! Nie wiem, za co on dostał tego całego Oscara. Za mdłe przesunięcie się po postaci? Za nijakie odegranie człowieka, który tyle przeżył??? Facet przeżył wojnę tylko cudem, wymordowano mu rodzinę, widział śmierć niewinnych ludzi... a Adien Brody tylko smutno patrzy. HUH?
Aczkolwiek nie powinno mnie to dziwić - od lat Oscary rozdawane są nie wiadomo za co, a ci, którzy naprawdę sobie na tę "najważniejszą" nagrodę zasłużyli regularnie są pomijani. Ujmę to tak - jako książce Pianiście przydałaby się solidna redaktorka (Szpilman może i był świetnym pianistą, natomiast o pisaniu miał mgliste pojęcie), tak filmowi przydałby się inny aktor. Nie jestem przeciwniczką Adriena B., ale moim zdaniem przez błędną interpretację zepsuł odbiór obrazu. Zresztą nie wina samego aktora, wiadomo, że aktor gra jak mu reżyser zagra. Panie Polański, co pan narobił? |
_________________ Fear is the mind-killer. |
| Ostatnio zmieniony przez Agn Czw 02 Lis, 2006 13:02, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
Marija

Dołączyła: 15 Wrz 2006 Posty: 5613 Skąd: woj. dolnośląskie
|
|
|
|
 |
Agn
księgarniany wymiatacz

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 40805 Skąd: Arrakis
|
Wysłany: Czw 02 Lis, 2006 13:19
|
|
|
| Matylda napisał/a: | | A tak a propos to robił te piękną muzyke do filmu - który pianista???? |
Muzyke... heh, tu sprawa jest dosyc zabawna. Marija podrzucila linka do szczegolow. Ja natomiast podziele sie mala refleksja. Kiedy kupuje sie plyte z muzyka do Pianisty (tak jak zrobilam to ja), na okladce jak wol stoi, ze kompozytorem jest Wojciech Kilar. Troche smiesznie to brzmi, gdyz pan Kilar skomponowal tylko jeden utwor (zreszta b. dobry), natomiast pozostale 10 (jak to ujal ktorys krytyk) "malo znany, poczatkujacy w muzyce filmowej kompozytor nazwiskiem Chopin". |
_________________ Fear is the mind-killer. |
|
|
|
 |
Matylda

Dołączył: 18 Maj 2006 Posty: 1129
|
Wysłany: Czw 02 Lis, 2006 14:34
|
|
|
Mnie chodziło kto grał tę muzykę a nie kto komponował
Kto nagrywał
Bo przecież nie Brody |
_________________ przede wszystkim nie jest się królową , aby być szczęśliwą |
|
|
|
 |
AineNiRigani [Usunięty]
|
Wysłany: Czw 02 Lis, 2006 17:35
|
|
|
Na mnie pianista nie zrobił spodziewanego wrażenia. Natomiast przeolbrzymie zrobiła książka. Obraz spłyca przemyślenia i doświadczenia. Cięzko jest za jego pomocą zekranizować ksiązke pisaną najczęściej w 1 osobie l.poj. Uczucia i obserwacje Szpilma Polański nie był wstanie oddać obrazem, bo tego się nie da zrobić. Można spróbować zagrać twarzą, ale wyjdzie groteska, zupełnie nie na miejscu.
Szpilman miał dar obserwacji i lekkiego pióra. A może po prostu pisał z głębi serca. Wg relacji syna, ten pamiętnik miał być niejako formą zamknięcia pewnego rozdziału. Imię ojca, matki, brata i sióstr nie pojawiło się w jego domu już nigdy potem. Zostały uwiecznione na kartach pamiętnika i w sercu.
Ja ze swej strony chciałam skorygować kilka zdań.
Wilm Hosenfeld nie był jedynym "dobrym" Niemcem. W Wehrmachcie było ich dość sporo. Nie zapominajmy, że do tej jednostki wcielano pod przymusem. Wielu Ślązaków o propolskich poglądach należało do tych jednostek. SS rekrutowano z ochotników, ludzi którzy najczęsciej zostali wychowani w hitlerjugend, którzy przeszli pranie mózgu. Ci, którzy nie zgłosili się na ochotnika byli przymusowo wcielani do Werhmachtu. Takim Niemcem był Wilm Hosenfeld.
Kolejna rzecz - Wilm nie zobaczył człowieka w brudnym zarośniętym Szpilmanie dopiero gdy ten zaczął grać. On go widział od samego początku. W egzemplarzu "Pianisty", który czytałam był dołączony pamiętnik Wilma Hosenfelda, jego przemyślenia na temat Hitlera, systemu, na temat żydów, wojny i tego co ona zrobiła z ludzmi. Szpilman nie był pierwszym Żydem, któremu Wilm udzielił pomocy. Był jednak najznaczniejszym. Potem będąc w radzieckim obozie jenieckim własnie Szpilmanowi chciał przekazać wiadomość. Bo nazwisko Szpilman coś znaczyło, można było do niego dotrzeć, ktoś go znał. Jakiś Szlajbmitz był anonimowy i mógłby po prostu nie zostać znaleziony.
Szpilman zrobił wszystko, co w jego mocy, by uratować Hosenfelda, zaangażował wszystkie możliwe organizacje humanitarne. Mur, na któy natrafił był nie do przebicia. Ale przez całe życie utrzymywał kontakt z żoną i dziećmi Hosenfelda, w najtrudniejszym, powojnennym czasie to on uratował im życie, zapobiegł śmierci głodowej, tak jak Wilm uratował jemu.
I to mnie niezwykle wzruszyło. Wszystkie nasze uczynki wracają niczym fala. Człowieczeństwo, humanitaryzm i sumienie niemieckiego oficera odbiło się i falą dotarła do jego rodziny. A dzięki Polańskiemu dowiedział się o nich cały świat. I chyba to jest jedno z najpiękniejszych przesłań jakie ktoś mi kiedykolwiek przekazał w swojej książce. |
|
|
|
 |
Agn
księgarniany wymiatacz

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 40805 Skąd: Arrakis
|
Wysłany: Czw 02 Lis, 2006 17:40
|
|
|
Użyłam skrótu myślowego - oczywiście, że Wilm nie był jedynym dobrym Niemcem (też mam to wydanie z jego pamiętnikiem), ale był chyba jedynym dobrym, którego spotkał Szpilman.
Ja co prawda nie wczoraj, a przed chwilą to zobaczyłam i nie film, a trailer do filmu, ale jestem tak podjarana i szczęśliwa, że chyba uścisnę cały świat. Ludu! Nie mam bladego pojęcia, pod jakim tytułem wypuszczą w końcu The Decameron (najnowsza wersja: Virgin territory... a, nie, pomerdało mi się. Już się gubię. Wg trailera teraz jest Chasing temptation <--- WTF?! ), ale szukuje się niezła, seksowna komedia. |
_________________ Fear is the mind-killer. |
|
|
|
 |
Alison
Dołączył: 18 Maj 2006 Posty: 6624
|
Wysłany: Pią 03 Lis, 2006 12:53
|
|
|
Czy ktoś widział wczoraj w środku nocy "Poskromienie złośnicy" z Rufusem?
No... muszę przyznać, że mimo wszechwładnej miłości do pana Rochestera, długo nie mogłam zasnąć |
|
|
|
 |
Trzykrotka

Dołączyła: 21 Maj 2006 Posty: 21959 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Pią 03 Lis, 2006 18:53
|
|
|
A ja zobaczyłam w końcu Volver. Wiem, ze już była mowa o tym filmie, ale spieszę donieść, ze ogromnie mi się podobał i jestem pod wrażeniem kreacji Penelopy Cruz, ktorej dotąd nie znosiłam. W tym filmie jest bardzo dobra i - o dziwo - ładna, z niedoczesanymi włosami i w dziwnych ciuchach. Po filmie nachodzi refleksja: wreszcie cos normalnego Almodovar zrobił - i zaraz przypomnienie: zaraz-zaraz: molestowanie nieletniej, kazirodztwo, morderstwa w rodzinie, trup w zamrażarce na zapleczu restauracji...hmmmm. Chyba tylko Almodovar to potrafi. Film mimo wszystko jest normalny. I grają prawie same kobiety. Za to przed nim pokazują zapowiedź filmu z Gabrielem Barnalem, tym razem nie występującym w sukience |
|
|
|
 |
Agn
księgarniany wymiatacz

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 40805 Skąd: Arrakis
|
Wysłany: Pon 06 Lis, 2006 21:21
|
|
|
Właśnie wróciłam z Wrocławia. Kochani! Byłam na Ludzkich dzieciach! Ach, Clive... No dobra, co to ja miałam? *doprowadza się do porządku* Straciłam pierwsze 5 minut (przeklęte niech będą korki na Grunwaldzie!!!), więc być może ominelo mnie wyjaśnienie, dlaczego ludzie stracili zdolność do reprodukcji. Tak więc, jeśli ktoś obejrzy, to ja poproszę o streszczenie, co było w pierwszych 5-10 minutkach, ok?
Film oceniam na wcale niezły. Wprawdzie wszystko się dzieje w przyszłości, ale raz, że jest niedaleka, a dwa, że się tego nie odczuwa. Być może dlatego, że wcale nie tak trudno wyobrazić sobie sytuację, jaka się prezentuje w tym filmie w Wielkiej Brytanii (a różowo nie jest - by nie spojlerować rzeknę tylko, że imigranci mają przesrane).
O co chodzi? Chodzi o to, że Clive gra faceta imieniem Theo, który musi ochronić dziewczynę w drodze na statek. Czemu ma ją chronić? Ponieważ przez ostatnie 18 lat żadna kobieta nie zaszła w ciążę, a tu bach - dziewczyna jest w ósmym miesiącu. Musi niestety uciekać, jako że jest imigrantką, no a poza tym jako jedyna ciężarna miałaby przegwizdane ze strony rządu. Że nie wspomnę o tym, że ów rząd zapewne odebrałby jej dziecko. Rzecz w tym, że dziewczyna jest b. cenna zarówno dla rządu jak i dla imigrantów, którzy szykują powstanie. Czemu? Wiadomo - ma się narodzić nowy człowiek. Imigranci niby pomagają Kee, ale tak naprawdę też chcą jej dziecię odebrać zaraz po narodzinach, żeby na pewno zostało z nimi i żeby udowodnić, że też są ludźmi i zasługują na ludzkie traktowanie. I mamy film - Theo bierze pod pachę Kee i jej opiekunkę Miriam i zwiewa gdzie pieprz rośnie (ale zawsze w stronę statku) zarówno przed powstańcami jak i policją.
Niektóre sceny są wręcz niesamowite ------ SPOILER!!! ----- jak choćby moment, w którym w samym środku strzelaniny wszystko się ucisza, a ludzie ze zdziwieniem wpatrują się w dziewczynę niosącą na rękach malutkie dziecko. Wrazenie jest, jakby mieli przed sobą Maryję z dzieciątkiem.
No, w kazdym razie film polecam. Ciekawy i na swoj sposob piekny. |
_________________ Fear is the mind-killer. |
|
|
|
 |
Gunia

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 5400
|
Wysłany: Pią 10 Lis, 2006 16:48
|
|
|
Wczoraj zachciało nam się iść do kina, a że Legnica jest ograniczona pod względem kinowym, poszłyśmy na "Step Up".
Rozczarowałam się mocno, bo oczekiwałam czegoś mniej więcej w konwencji "Dirty Dancing", a był to kolejny hollywoodzki gniot oparty na starej jak świat konwencji. Całą fabułę filmu (o którym wcześniej ledwo słyszałam) przewidziałam jeszcze w trakcie napisów początkowych.
Jedyną zaletą tego filmu jest momentami dobra muzyka i choreografia, która mimo wszystko cieszy (przynajmniej moje) oczy. |
_________________ Dobra wiadomość jest taka, że Bóg zawsze odpowiada na nasze modlitwy.
Czasami po prostu odpowiedź brzmi: nie. |
|
|
|
 |
Caitriona
Byle do zimy

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 12367 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Nie 12 Lis, 2006 23:42
|
|
|
Polecam wszyskim Children of Men - świetny film, z fantastyczną rolą Clive'a Owena!! |
_________________ And I'm not gonna lie Say I've been alright
'Cause it feels like I've been living upside down
What can I say? I'm survivin'
Crawling out these sheets to see another day
What can I say? I'm survivin'
And I'm gonna be fine I'm gonna be fine
I think I'll be fine
 |
|
|
|
 |
migotka
migotka

Dołączyła: 19 Maj 2006 Posty: 1461 Skąd: mazowsze
|
Wysłany: Pon 13 Lis, 2006 09:49
|
|
|
| a ja polecam SKAZANEGO NA BLUSA i TRZECI z Markiem konradem. pierwszy smutny i z łezką w oku, drugi poprawiający humor.Takie to miałam niedzielne popołudnie;) |
_________________ http://slowemmalowane.blogspot.com/ |
|
|
|
 |
miłosz
kucharz jedno ma imię

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 1750 Skąd: Krakówek
|
Wysłany: Śro 15 Lis, 2006 09:58
|
|
|
viva la Provence! - powinien zakrzyknąć na koniec swojego filmu Ridley Scott wraz z aktorami, a wdzięczni mieszkańcy Prowansji winni wystawić ekipie filmowej conajmniej pomnik w spiżu
Piekna historia ( moze banalna ale na miły Bóg, życie jest banalne) pięknie sfotografowana (Philip le Sourd), piękna muzyka (Hans Zimmer - co klasa to klasa okraszona standardami) , nieco zramolały ( z gatunku starej pierdoły - i nieco zbyt leciwy do tej roli) Russel Crowe. No i nade wszystko - MARION COTTILARD ( godna następczyni Moreau, Deneve, Ardant,). Za moment zagra Edith Piaf. Widać, że w tej kobiecie drzemie wulkan..
Oj czarowny ten film - chapeau bas przed Scottem, który kocha piękne zdjęcia (kiedyś studiował malarstwo ) i w każdym jego filmie rzuca sie to w oczy, a w "Dobrym roku" nasze oczy znajdą poprostu ukojenie.
a na dokładke po ekranie platał się pan Colins z D&U 2005 i co tu gadac platał się zupełnie uroczo |
_________________ Z Tobą ciemność nie będzie ciemna.......... |
|
|
|
 |
Trzykrotka

Dołączyła: 21 Maj 2006 Posty: 21959 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Śro 15 Lis, 2006 18:28
|
|
|
| Popieram każde słowo Miłosza. Przecudne, rozmyte, światło. Piękna muzyka z wieloma starymi ale jarymi coverami. Świetni aktorzy. Winnica. Sielskość francuskiego chateau i stalowo - szary chłód Londynu. Trzy piękne kobiety. Wino. Śpiew tylko z offu, ale uroczy. Nawet Russell w okropnych wdziankach nie zakłócił idylli. Do kina, miłe Panie! To naprawdę były dobre dwie godziny. |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
Na stronach tego forum (w domenie forum.northandsouth.info) stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron. Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę tego forum. | Forum dostępne było także z domeny spdam.info Administracją danych związanych z zawartością forum, w tym ewentualnych, dobrowolnie podanych danych osobowych użytkowników, zgromadzonych w bazie danych tego forum, zajmuje się osoba fizyczna Łukasz Głodkowski.
|