PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Bluszcz
Autor Wiadomość
Tamara 
nikt nie jest doskonały...


Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 22164
Skąd: zewsząd
Wysłany: Czw 26 Lut, 2009 17:55   

Zależy , który fragment zamieszczą :wink:
_________________
Nie można uwięzić kogoś, kto mieszka we własnej głowie.
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11056
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Czw 26 Lut, 2009 18:51   

Mam nadzieję, że nie, bo to byłby mega spoiler...
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Alicja 


Dołączyła: 22 Lip 2008
Posty: 8106
Skąd: Północ
Wysłany: Pią 27 Lut, 2009 16:27   

właściwie mogliby od początku zacząć :?
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...


Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 22164
Skąd: zewsząd
Wysłany: Pią 27 Lut, 2009 17:07   

Może dadzą yyy :mysle: :mysle: :mysle: no nie wiem :rumieniec: pewnie kolejną składankę .
_________________
Nie można uwięzić kogoś, kto mieszka we własnej głowie.
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11056
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Nie 01 Mar, 2009 21:25   

Już jutro będzie można kupić marcowy numer "Bluszcza" lub "Bluszczu" (jak chce, zgodnie z dawną tradycją, określać czasopismo Mag13 :mrgreen: )
Nie wiem, czy zauważyłyście, ale na stronie czasopisma (w ten sposób uniknę tego nieszczęsnego wyboru formy ;) ) jest założone forum czytelniczek, dostępne po zalogowaniu. Ciekawe, czy i jak się rozwinie.
http://www.bluszcz.com.pl/Forum.aspx
Na stronie jest też reklama książki "Arsene Lupin", która ma się ukazać pod koniec marca, z "Bluszczem" (ufff! narzędnik :mrgreen: )
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11056
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pon 02 Mar, 2009 08:16   

W "Bluszczu" jest następny fragment "North and South", ciąg dalszy sceny oświadczyn - myśli Margaret i Thorntona oraz jego rozmowa z matką.
Całość zatytułowano: "Po burzy". To też, tak jak poprzednio, jest składanka.
Towarzyszy temu kolejny zniechęcający rysunek tego samego włoskiego autora. Thornton to zażywny pan w okularach :roll: (przyjaciel Rzeckiego ;) )
Tym razem tekst tłumaczyła Magdalena Moltzan-Małkowska.
Dziwi mnie trochę odmiana nazwiska Lennox jako Lenoksa czy Fairfax jako Fairfaksa.
Z tego co wiem -x może się zmieniać na -ks- jedynie w miejscowniku, a nie w dopełniaczu czy bierniku! (jeśli wymowa jest zgodna z pisownią pozostawia się oryginalną formę - a więc: Lennoxa)
Imię córki Higginsa to Bessy, a nie Betsy!
Oczywiście tłumaczenie przeanalizuję dokładnie w domu, choć kilka sformułowań niezbyt mi się podoba.
Aha, i tym razem jest zamieszczona krótka notka o samej Gaskell.

Przy okazji odkryłam, że Magdalena Moltzan-Małkowska tłumaczyła książki Sarah Waters (obie czytałam), a także "Lady Susan. Watsonowie. Sanditon" w wydaniu Prószyńskiego.

Edit:
Wracając do Tasso. Jest niejasne sformułowanie: "Tasso Fairfaxa", tak jest u Gaskell, jak pamiętam, ale dla nas to niezbyt czytelne. Edward Fairfax tłumaczył na język angielski dzieło Tassa "Jerozolima wyzwolona" i ja w tym miejscu bym napisała coś takiego: "Parodiując fragment z dzieła Tassa w tłumaczeniu Fairfaxa..."
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
Ostatnio zmieniony przez Gosia Pon 02 Mar, 2009 13:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
spin_girl 
Niepoprawna Optymistka


Dołączyła: 25 Mar 2008
Posty: 2710
Skąd: Łódź
Wysłany: Pon 02 Mar, 2009 10:34   

Dorwałam się do "Bluszzca".
Najpierw ucieszyłam się, że przetłumaczono jedne z koich najukochańszych fragmentów. Potem ucieszyłam się, że przetłumaczyła je kobieta- to sie jednak czuje. Następnie ucieszyłam się z notki biograficznej Gaskell i myślników przy dialogach.
Nie ucieszyłam się za to wcale z kolejnej, beznadziejnej ilustracji, prezentującej kobietę w suknii z niewłaściwej epoki oraz starego, grubego faceta, najwyraźniej reprezentującego Thorntona. Uważam, że te ilustracje bardzo mocno działają na szkodę tekstu. Kiedy wyobraziłam sobie oszołomionego bólem i rozpaczą Thorntona, jadącego bez celu i sensu omnibusem i wygladającego przy tym jak ten podstarzały grubasek z ilustracji zachciało mi się śmiać. Wiem, że nie powinno się oceniać ludzi po wyglądzie, ale taki właśnie podstarzały grubasek, uderzający do młodej, pieknej dziewczyny i zdruzgotany jej odmową jest dla mnie śmieszny. I żałosny. W przeciwieństwie do pięknego Thorntona w wersji RA.
Ogólnie tłumaczenie, moim zdaniem, bardzo dobre, oprócz błędów dostrzeżonych przez Gosię znalazłam jeszcze trzy inne:
1. żywotne usposobienie (zdecydowanie głosowałabym za żywym)
2. sięgnąć po Henry'ego "Komentarze do Biblii" (po polsku kolejność powinna być odwrotna- najpierw tytuł, potem nazwisko autora)
3. aby liczył się ze zdaniem jej, suwerennej jednostki (niezgrabnie! zamiast przecinka mogłoby być "jako", albo w ogóle zmienić zdanie)
Na razie przeczytałam tekst tylko raz, w dodatku w pracy. Jeśli dojrzę coś więcej nie omieszkam napisać. :mrgreen:
_________________
To be called Mr Darcy and to stand on your own looking snooty at a party is like being called Heathcliff and insisting on spending the entire evening in the garden, shouting 'Cathy' and banging your head against a tree.
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11056
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pon 02 Mar, 2009 12:28   

Mam przerwę śniadaniową i zasiadłam znowu nad Bluszczem.

Fragment jest kompilacją dwóch rozdziałów:

XXV FREDERICK (początek tego rozdziału czyli myśli Margaret)

XXVI MOTHER AND SON (wędrówka Thorntona i rozmowa Johna z matką)

Cały czas jak widzę rysunek z tym Bluszczowym Thorntonem to aż mnie odrzuca :confused3:

He could remember all about it now; the pitiful figure he must have cut;
Nie wiem czy użyłabym takiego sformułowania: Zobaczył wszystko jak na dłoni: siebie, żałosnego błazna ...
Chyba ten błazen jest za mocny, chyba wolałabym żałosnego głupca.
Nie pamiętam, jak to zostało przełożone u nas...

No i warehouse - w przypadku przędzalni Thorntona użyłabym innego słowa niż zakład.

No i tu:
he had to secure them from all chance of communication with the discontented work-people of Milton

zostało przełożone:
Należy dołożyć wszelkich starań, ażeby uniknęli kontaktu ze wzburzonymi tubylcami.
Brzmi to tak, jakby Thornton nie był z Milton, a jego przędzalnia znajdowała się w Afryce...
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
spin_girl 
Niepoprawna Optymistka


Dołączyła: 25 Mar 2008
Posty: 2710
Skąd: Łódź
Wysłany: Pon 02 Mar, 2009 12:44   

Ten "zakład" też mi się nie podoba. Tym bardziej, że w tym akurat fragmencie nie jest wspomniane, czym konkretnie zajmuje się (stary i gruby :-P ) pan Thornton.
_________________
To be called Mr Darcy and to stand on your own looking snooty at a party is like being called Heathcliff and insisting on spending the entire evening in the garden, shouting 'Cathy' and banging your head against a tree.
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...


Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Pon 02 Mar, 2009 13:00   

nie no - ta ilustracja! Margaret jakby się octu napiła i papa Pławicki jako Jasiek!!!!! :opad_szczeny:
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11056
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pon 02 Mar, 2009 13:09   

Widząc ilustrację w Bluszczu, moja koleżanka z pracy nieświadoma tego, co jej pokazuje, zapytała: "A to jej ojciec?"

Czy czymś takim podróżował Thornton po odrzuceniu go przez Margaret?


Omnibus konny.
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11056
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pon 02 Mar, 2009 13:41   

Mnie też: Tylko mama jedna nie pasuje, po prostu burzy to moje wyobrażenie, ale faktycznie jestem już przywiązana do pewnych sformułowań.

O tym: in this strange wild passionate way też powinnam wspomnieć, bo mnie ten fragment tłumaczenia nieco zdziwił.

Z tą handlarką ryb i ja miałam problem.
W Słowniku Fundacji Kościuszkowskiej jest taka definicja:
fishwife -
1. handlarka ryb
2. przest. uj. - przekupka (=głośna, kłótliwa i wulgarna kobieta)


A propos cdn. ciekawe, jaki tym razem będzie rysunek :roll:
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
spin_girl 
Niepoprawna Optymistka


Dołączyła: 25 Mar 2008
Posty: 2710
Skąd: Łódź
Wysłany: Pon 02 Mar, 2009 14:02   

Dla mnie handlarka ryb jest ok. Mogłoby być przekupka, ale handlarka jest równie obrazowa.
_________________
To be called Mr Darcy and to stand on your own looking snooty at a party is like being called Heathcliff and insisting on spending the entire evening in the garden, shouting 'Cathy' and banging your head against a tree.
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...


Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Pon 02 Mar, 2009 14:04   

wolę przekupke lub przekupę niz handlarkę ryb..., choć coraz częściej spotykam to drugie tłumaczenie....
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...


Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Pon 02 Mar, 2009 14:49   

znalazłam w sieci:
Fishwives were working-class women who sold fish from baskets along the quays of fishing villages, touting their wares at the top of their lungs. Sweet Molly Malone aside, this was not considered a reputable occupation for women, who too readily picked up the sailors' rough talk, and gained a bad reputation for both the timbre and content of their speech.
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
Alicja 


Dołączyła: 22 Lip 2008
Posty: 8106
Skąd: Północ
Wysłany: Pon 02 Mar, 2009 14:53   

jeśli rysunek starego grubego Thorntona jest taki jak piszecie, to z pewnością wpływa na odbiór :? po czymś takim wszystkie czytelniczki Bluszczu będą kibicować Margaret, a jeśli nie obejrzą filmu wpadną w rozpacz, że jednak Margaret i Thornton będą razem :thud:
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11056
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pon 02 Mar, 2009 14:59   

Alicjo :mrgreen: Chyba masz rację, niestety...

Aż muszę zobaczyć jak jest u nas z tą handlarką ryb, ale chyba zostawiłam tę formę, choć już nie pamiętam, a nie mam tłumaczenia przy sobie.

Jak wrócę do domu, zrobię fotkę tej strony z rysunkiem dla zainteresowanych ;)
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Alicja 


Dołączyła: 22 Lip 2008
Posty: 8106
Skąd: Północ
Wysłany: Pon 02 Mar, 2009 15:03   

pewnie i tak kupię gazetę, ale nie dla Gaskell i fragmentu powieści. Denerwuje mnie że ktoś tłumaczący albo odpowiadajacy za oprawę graficzną artykułu nie może się powstrzymać od popełniania takich błędów. Że niby jak mężczyna z dawnej epoki to od razu stary ?? I nikt go nie uświadomi?
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11056
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pon 02 Mar, 2009 15:04   

Thornton miał przecież około 30 lat, a nie 50 czy 60 :roll:
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Alicja 


Dołączyła: 22 Lip 2008
Posty: 8106
Skąd: Północ
Wysłany: Pon 02 Mar, 2009 15:07   

dlatego większe pretensję roszczę do odpowiadających za grafikę numeru :? i osoby odpowiadajacej za zatwierdzanie całości.
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11056
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pon 02 Mar, 2009 15:21   

Zaskoczyło mnie to nieco, że zmienił się tłumacz, ale w końcu sama powieść jest obszerna i trudna do przekładu - niedawno mnie to przeraziło, ale mój plik z naszym tłumaczeniem N&S (czcionka Garamond 12 + przypisy 10) to prawie 300 stron tekstu :paddotylu:
Ciekawe, czy faktycznie myślą o całości...
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Sofijufka 
ja chcę miec spokój...


Dołączyła: 18 Lis 2007
Posty: 3440
Skąd: Pustelnia żelazna
Wysłany: Pon 02 Mar, 2009 16:00   

to już wolałabym naszego Wokulskiego-Dmochowskiego, bo coś w sobie mniał, a nie taka beczke....
_________________
Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp -
bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem tudzież
elegancją.
 
 
aneby 
:(


Dołączyła: 31 Lip 2008
Posty: 3717
Skąd: z Krakowa
Wysłany: Pon 02 Mar, 2009 16:14   

Przeraża mnie to, co widać na tych zdjęciach :confused3: Stary Thornton i Margaret w kapeluszu jakby miała rogi :paddotylu: Wątpliwa zachęta do przeczytania całej książki.
Moze by im do redakcji zdjęcie Rysia wysłać ? :mysle: Najwidoczniej żadna z pracujących tam osób nie widziała ekranizacji. :zalamka:
_________________

 
 
spin_girl 
Niepoprawna Optymistka


Dołączyła: 25 Mar 2008
Posty: 2710
Skąd: Łódź
Wysłany: Pon 02 Mar, 2009 16:56   

aneby napisał/a:
Moze by im do redakcji zdjęcie Rysia wysłać ?

Jestem za! Niech go po prostu ładnie przerysują i po krzyku, skoro zdjęcia być nie może.
Swoją drogą ciekawe, jak będzie wyglądała ilustracja wieńcząca szczęśliwe zakończenie powieści- stary gruby Thornton spleciony w miłosnym uścisku z przesadnie szczupłą Margaret w suknii z nieodpowiedniej epoki i rogatym kapeluszu z woalką? :obrzydzenie:
_________________
To be called Mr Darcy and to stand on your own looking snooty at a party is like being called Heathcliff and insisting on spending the entire evening in the garden, shouting 'Cathy' and banging your head against a tree.
 
 
Gosia 
Like a Wingless Bird


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 11056
Skąd: Marlborough Mills
Wysłany: Pon 02 Mar, 2009 17:36   

spin_girl napisał/a:
aneby napisał/a:
Moze by im do redakcji zdjęcie Rysia wysłać ?

Jestem za! Niech go po prostu ładnie przerysują i po krzyku, skoro zdjęcia być nie może.
Swoją drogą ciekawe, jak będzie wyglądała ilustracja wieńcząca szczęśliwe zakończenie powieści- stary gruby Thornton spleciony w miłosnym uścisku z przesadnie szczupłą Margaret w sukni z nieodpowiedniej epoki i rogatym kapeluszu z woalką? :obrzydzenie:
Spin :rotfl:
Masz dużo racji, oczywiście.

Mag, a to nie wiedziałam, że przesłałaś im pakiecik. Tym bardziej ta ilustracja mnie dziwi :mysle:

Jeśli chodzi o nasze tłumaczenie tego kontrowersyjnego fragmentu brzmi ono tak:
Był całkowicie oszołomiony tak, jakby Margaret zamiast wyglądać, mówić i poruszać się jak delikatna, pełna wdzięku kobieta, była krzepką handlarką ryb, która słownie przyłożyła mu pięścią.

Warehouse przetłumaczone jest u nas jako magazyny.
A zamiast tubylcami jest u nas - "niezadowolonymi robotnikami Milton"
_________________
Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.

Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach tego forum (w domenie forum.northandsouth.info) stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę tego forum. | Forum dostępne było także z domeny spdam.info
Administracją danych związanych z zawartością forum, w tym ewentualnych, dobrowolnie podanych danych osobowych użytkowników, zgromadzonych w bazie danych tego forum, zajmuje się osoba fizyczna Łukasz Głodkowski.