|
Fajny film wczoraj widzialam... III |
| Autor |
Wiadomość |
malmik
Gerry zawsze wraca

Dołączyła: 19 Wrz 2006 Posty: 1396 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pią 16 Sty, 2009 17:39
|
|
|
| Harry_the_Cat napisał/a: | | w skrócie - widziałam Madagaskar2 i Ile waży koń trojański?. Nuda. |
Ile waży koń to może nie seksmisja ale generalnie dla osób"w moim wieku" to niezłe przeżycie - poszukiwania paszporu w szufladzie, próba przenocowania w miejscu zameldowania, jaskrawo niebieskie makijaże..... |
_________________ Gosia zachwycająca się Ryśkiem - daje mi to poczucie ładu i porządku na świecie... |
|
|
|
 |
RaczejRozwazna
Dołączył: 17 Paź 2007 Posty: 5870 Skąd: zza drzewa
|
Wysłany: Pią 16 Sty, 2009 17:57
|
|
|
| Harry_the_Cat napisał/a: | | w skrócie - widziałam Madagaskar2 Nuda. |
Nic dodać nic ująć. Czemu się tak zachwycają tą bajką na całym śweicie? |
_________________ ...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/ |
|
|
|
 |
BeeMeR

Dołączyła: 16 Gru 2006 Posty: 44790 Skąd: z Krakowa :)
|
Wysłany: Sob 17 Sty, 2009 12:32
|
|
|
Everest - 45-min reportaż w wyprawy IMAX
Przepiękne zdjęcia przepiękne góry choć mordercze czasami
Bardzo ładnie zrealizowany program - polecam!
   
   
     |
_________________
 |
|
|
|
 |
Gosia
Like a Wingless Bird

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 11056 Skąd: Marlborough Mills
|
Wysłany: Nie 18 Sty, 2009 17:59
|
|
|
Obejrzałam film "Podwójna gra" (Different Loyalty)
Z Rupertem Everetem, Sharon Stone i Julianem Wadhamem. Nie wiedziałam nawet, że mam w domu film z tym ostatnim
Nie przepadam za Rupertem (i chyba dlatego tego filmu dotąd nie widziałam), ale lubię Sharon Stone, więc w sumie oglądało mi się nieźle. No i było sporo Juliana
Dramat. Film oparty na faktach opowiadający o życiu Sally, której mąż Leo był szpiegiem pracującym dla ZSRR infiltrującym brytyjski wywiad. Luźno oparty na autentycznej historii Brytyjczyka Kima Philby i jego żony Eleanor
Eleonor poznaje w Bejrucie dziennikarza Leo, (który wcześniej odszedł z pracy w kontrwywiadzie) i zakochuje sie w nim. Rozwodzi się z mężem i zostają małżeństwem, mija kilka lat, tworzą dobrą rodzinę. Pewnego dnia Leo znika, a ona dowiaduje się, że pracował dla Rosji. Ta wiadomość jest dla niej szokiem, nie może się pogodzić z tą myślą. W dodatku sugeruje się jej, że KGB werbowało szpiegów na uczelniach wśród homoseksualistów. Kim naprawdę jest jej mąż, czy sie z nim jeszcze kiedykolwiek spotka, czy go odzyska? W niektórych sprawach pomaga jej przyjaciel męża - Andy, który pracuje dla wywiadu brytyjskiego....
Film skupia się nie na pracy szpiegowskiej (właściwie nie wiadomo, co przekazywał Rosjanom i jak wyglądała jego praca), ale raczej na relacjach pary bohaterów - co dla Leo jest ważniejsze? Idea, praca czy żona? Czy potrafi wybrać? Co poświęci?
Ogólnie można powiedzieć, że życie agentów pracujących dla Rosji nie jest łatwe, i nie wiadomo, jaką mają z tego korzyść. Sceny kręcone w Moskwie są depresyjne i pokazują, że właściwie ich praca nie może dawać im żadnej satysfakcji, nie ma mowy o wygodnym życiu, są więźniami swoich czynów, mieszkania, tego kraju.
Stone, choć widać, że nie najmłodsza wypadła niezle i do twarzy jej w kapeluszach. Rupert nigdy mi się nie podobał, więc i tu nie zrobił na mnie wrazenia, jest niezdrowo szczupły. A Juliana było sporo, wyglądał nieźle i w ogole film obejrzałam z zainteresowaniem, choć czegoś mu brakowało, chwilami silili się na klimaty jak z Casablanki
Casablanka 2

Sharon Stone w kapeluszu (czemu ona się starzeje? Wygląda super, a mogłaby zagrać jeszcze wiele ciekawych ról!)
Julian Wadham (czemu on się starzeje? nie mógłby zawsze być taki jak tu, co najmniej? Albo taki jak w Ptaku bez skrzydeł?)
     |
_________________ Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.
Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 |
|
|
|
 |
BeeMeR

Dołączyła: 16 Gru 2006 Posty: 44790 Skąd: z Krakowa :)
|
Wysłany: Nie 18 Sty, 2009 23:18
|
|
|
Obejrzałam Mamma Mia
Lubię musicale, lubię komedie romantyczne, ale MM jakoś mi "nie siadło".
Owszem, poziom absurdu jak tańce w płetwach, czy odjechanie jak wygibasy przy Waterloo mi nie przeszkadza - a nawet mi się podoba , ale głupota i absolutne nieprawdopodobieństwo niektórych rozwiązań scenariuszowych mnie nie przekonuje:
Nie oczekiwałam nie-wiadomo-czego, tylko dobrej rozrywki, a przyznam się, że miejscami się nudziłam
Móje Tomek natomiast w połowie seansu lub nawet nieco wcześniej obrócił się na jakiś kwadrans tyłem do ekranu, twierdząc że ani Meryl ani Pierce'a nie lubi - więc to też nie sprzyjało seansowi
Doceniam natomiast przepiękne lokacje, śpiew, choreografię i kostiumy - czyli całą otoczkę filmu - przychylam się jednak do czyjejś opinii, że najlepsza w filmie jest muzyka ABBY. |
_________________
 |
|
|
|
 |
Anaru

Dołączyła: 11 Sie 2006 Posty: 30228 Skąd: Tu i tam ;)
|
Wysłany: Nie 18 Sty, 2009 23:26
|
|
|
| BeeMeR napisał/a: | Mój Tomek natomiast w połowie seansu lub nawet nieco wcześniej obrócił się na jakiś kwadrans tyłem do ekranu, twierdząc że ani Meryl ani Pierce'a nie lubi - więc to też nie sprzyjało seansowi |
Następnym razem weź Rambo na tapetę, najwyżej Ty będziesz tyłem do ekranu |
_________________
 |
|
|
|
 |
BeeMeR

Dołączyła: 16 Gru 2006 Posty: 44790 Skąd: z Krakowa :)
|
Wysłany: Nie 18 Sty, 2009 23:35
|
|
|
| Anaru napisał/a: | Następnym razem weź Rambo na tapetę, najwyżej Ty będziesz tyłem do ekranu | Ostatnio przysnęłam
Ale wracając do Mamma Mia - Tomek też chciał obejrzeć, tylko go film znudził - stwierdził, że daje mu 2/5 gwiazdek. Ja daję co najmniej jedną więcej - bo podobało mi się dokładnie średnio, a muzyka bardzo |
_________________
 |
|
|
|
 |
trifle

Dołączyła: 29 Maj 2006 Posty: 12066
|
Wysłany: Czw 22 Sty, 2009 00:05
|
|
|
Zaczęłam ogladać "Fotografa elfów" z Tobym S. Właściwie od 22.20 leciał sobie u mnie do tej pory, choć zajęłam się czym innym. W ogóle nie porywający W ogóle. Mam ochotę nawet powiedzieć, że głupawy lekko. Elfy w ogóle nie realistycznie przedstawione, nijak mnie to nie przekonuje. Strata czasu.
A o czym to? Zaczyna się od ślubu. Fotografa z piękną kobietą. Dzień po ślubie, ona niestety ginie w górach. On zostaje sam, zajmuje się fotografią. Któregoś dnia demaskuje oszusta, który na jakimś pokazie wmawia ludziom, że na jego zdjęciu jest prawdziwy elf. Wszystko jest normalnie do czasu, kiedy przychodzi do naszego fotografa pani ze zdjęciem - ekhem - niezwykłym. No i tak to się powoli rozkręca.
Ja nie polecam. |
_________________ Spieszmy się kochać wypłatę, tak szybko odchodzi. |
|
|
|
 |
praedzio

Dołączyła: 25 Mar 2007 Posty: 23807 Skąd: Puszcza Knyszyńska
|
Wysłany: Czw 22 Sty, 2009 07:58
|
|
|
A ja właśnie odwrotnie.
To jest piękny, oniryczny film. Zwracam uwagę na cudne zdjęcia i przepiękną muzykę. Powraca jak bumerang jedna melodia, związana z ukochaną żoną głównego bohatera (Charles mu było?). Akurat przedstawienie elfów też mi się podobało. Bo co to znaczy "realistycznie przedstawione elfy"? Ktoś z was widział elfa?
Mnie ten film zapadł głęboko w duszę. Toby rewelacyjny, podobnie jak Ben Kingsley. |
_________________ For the test of the heart is trouble
And it always comes with years.
And the smile that is worth the praises of earth
Is the smile that shines through the tears.
Irlandzkie przysłowie |
|
|
|
 |
damamama
nowa wielbicielka DiU oraz JE

Dołączyła: 14 Maj 2008 Posty: 952 Skąd: Rybnik
|
Wysłany: Czw 22 Sty, 2009 15:05
|
|
|
| aneby napisał/a: | Obejrzałam "Jeszcze dalej niż północ". Ale się uśmiałam
Film inteligentnie zabawny, w odróżnieniu od amerykańskiej bezmózgiej papki (przeważnie).
widziałam wersję z lektorem i podobało mi się tłumaczenie na śląską gwarę.
Tekst z meblami rozłożył mnie na łopatki |
Dołączam do grona wielbicielek tego filmu. Świetna była mama listonosza, no i te ich odmawianie picia wódki podczas pracy. Super. . Miałam okazję także zobaczyć amerykańską wersję "Domu nad jeziorem". Bardzo mi się podobał, szczególnie streszczenie "Perswazji". Czy w wersji koreańskiej, także jest o nich mowa? |
|
|
|
 |
trifle

Dołączyła: 29 Maj 2006 Posty: 12066
|
Wysłany: Czw 22 Sty, 2009 15:07
|
|
|
| praedzio napisał/a: | A ja właśnie odwrotnie.
To jest piękny, oniryczny film. Zwracam uwagę na cudne zdjęcia i przepiękną muzykę. Powraca jak bumerang jedna melodia, związana z ukochaną żoną głównego bohatera (Charles mu było?). Akurat przedstawienie elfów też mi się podobało. Bo co to znaczy "realistycznie przedstawione elfy"? Ktoś z was widział elfa?
Mnie ten film zapadł głęboko w duszę. Toby rewelacyjny, podobnie jak Ben Kingsley. |
Realistycznie - np we Władcy Pierścieni
Te latające duszki mi się nie podobały. |
_________________ Spieszmy się kochać wypłatę, tak szybko odchodzi. |
|
|
|
 |
praedzio

Dołączyła: 25 Mar 2007 Posty: 23807 Skąd: Puszcza Knyszyńska
|
Wysłany: Czw 22 Sty, 2009 15:16
|
|
|
No, właśnie - młodzież jest noremalnie rozpieszczona przez WP!
Moim zdaniem elfy w Fotografie elfów miały wyglądać jak taka niezgłębiona tajemnica, coś, co do tej pory nie było widziane przez nikogo. I moim zdaniem, nastrój odkrywanej właśnie tajemnicy został wspaniale przedstawiony.
P.S. Trifle - trzeba było od razu mówić, że spodziewałaś się fotki Haldira! |
_________________ For the test of the heart is trouble
And it always comes with years.
And the smile that is worth the praises of earth
Is the smile that shines through the tears.
Irlandzkie przysłowie |
|
|
|
 |
trifle

Dołączyła: 29 Maj 2006 Posty: 12066
|
Wysłany: Czw 22 Sty, 2009 15:29
|
|
|
| praedzio napisał/a: | | fotki Haldira! |
Że kogo?
Ale nie tylko o elfy chodzi. Cała historia mi się naciągana wydawała, nieinteresująca, elfy mnie w zasadzie tylko dobiły |
_________________ Spieszmy się kochać wypłatę, tak szybko odchodzi. |
|
|
|
 |
praedzio

Dołączyła: 25 Mar 2007 Posty: 23807 Skąd: Puszcza Knyszyńska
|
Wysłany: Czw 22 Sty, 2009 16:36
|
|
|
Podejrzewam, że to przez sposób opowiedzenia tej historii. Mnie akurat ten sposób przypadł do gustu. Połączenie baśniowości z dojmującym smutkiem straty. No, nie wiem. Ja jestem na tak.
A Haldir to ten pan: http://jmsstyxnyes.tripod...dir/haldir.html |
_________________ For the test of the heart is trouble
And it always comes with years.
And the smile that is worth the praises of earth
Is the smile that shines through the tears.
Irlandzkie przysłowie |
|
|
|
 |
BeeMeR

Dołączyła: 16 Gru 2006 Posty: 44790 Skąd: z Krakowa :)
|
Wysłany: Czw 22 Sty, 2009 23:44
|
|
|
| Cytat: | | "Domu nad jeziorem". Bardzo mi się podobał, szczególnie streszczenie "Perswazji". Czy w wersji koreańskiej, także jest o nich mowa? | Nie - tam zupełnie inaczej rozegrane są pewne sceny - np. bohaterowie nie spotykają się na przyjęciu "przed laty" by się ukradkiem całować
Ale mnie się podobały obie wersje - koreańska jest chyba bardziej nostalgiczna, ale amerykańska jest też ładna - nastrojowe są obie, każda trochę inaczej |
_________________
 |
|
|
|
 |
szarlotka

Dołączyła: 23 Gru 2008 Posty: 137
|
Wysłany: Pią 23 Sty, 2009 09:51
|
|
|
Ja jeszcze o „Fotografie elfów” – w sumie jestem raczej na nie (bohater wydał mi się z lekka irytujący, scenariusz cieniutki, a efekt końcowy zwyczajnie nudny), ale dotrwałam do końca dzięki Toby’emu S, który moim zdaniem sporo wydobył z tej papierowej postaci Charlesa. Szacun |
|
|
|
 |
praedzio

Dołączyła: 25 Mar 2007 Posty: 23807 Skąd: Puszcza Knyszyńska
|
Wysłany: Pią 23 Sty, 2009 18:30
|
|
|
Oho, Mag, wzięło cię! |
_________________ For the test of the heart is trouble
And it always comes with years.
And the smile that is worth the praises of earth
Is the smile that shines through the tears.
Irlandzkie przysłowie |
|
|
|
 |
Gosia
Like a Wingless Bird

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 11056 Skąd: Marlborough Mills
|
Wysłany: Pią 23 Sty, 2009 20:34
|
|
|
Mag chyba wzięło na Stephensa
Ocenie jak obejrzę. |
_________________ Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.
Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 |
|
|
|
 |
lady_kasiek [Usunięty]
|
Wysłany: Pią 23 Sty, 2009 21:11
|
|
|
wgłębiając się głębiej w kulturę mojej drugiej Ojczyzny oglądnęłam Wszystko o mojej matce
film oglądać skończyłam wczoraj. i jest coś w nim fascynującego. owszem spowdziewałam się może czegoś trochę innego, ale nie powiem, ze się zawiodłam. Ba! nawet uroniłam łzę...
Piękne zdjęcia i przejmująca muzyka wprawiają w nastrój dzięki, któemu wpada się w problematykę filmu i momentami chciało się mi śmiać w scenach poważnych. Warta uwagi jest gra aktorów. Penelope Cruz jest śliczna i delikatna w tym filmie. Główna bohaterka też świetnie się prezentuje i wiem, że na pewno sięgnę jeszcze po filmy Almodovary, bo zaiste chyba są ciekawe i warte oglądania.
Problematyka filmu jest ciężka, problem z tożsamością i tak nie do końca rozumiany przeze mnie nie jest to film kręcony przez Hiszpana a tam przecież dystans kobieta- mężczyzna jest ogromny a granica pomiędzy nakreślona grubo i wyraźnie toteż mogę mieć mgliste tylko wyobrażenie o ogromie tragedii przedstawionej w filmie. |
|
|
|
 |
Gosia
Like a Wingless Bird

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 11056 Skąd: Marlborough Mills
|
Wysłany: Sob 24 Sty, 2009 17:45
|
|
|
A ja dodam: "Każdy ma takiego Wadhama na jakiego sobie zasłużył"
Toby`ego lubię właściwie najbardziej w "Jane Eyre", był tam świetny i czarujący. Oglądałam też z nim "Dom na wzgórzu" (The Tenant of Wildfell Hall), "Onegina", "Opętanie", "Poirota".
Mam "Twelfht Night" i "Wielki Gatsby" ale jeszcze ich nie ruszyłam..
Generalnie nie przepadam za rudzielcami. |
_________________ Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.
Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 |
|
|
|
 |
Gosia
Like a Wingless Bird

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 11056 Skąd: Marlborough Mills
|
Wysłany: Sob 24 Sty, 2009 21:55
|
|
|
W sosie własnym, bez żadnych przypraw... |
_________________ Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.
Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 |
|
|
|
 |
praedzio

Dołączyła: 25 Mar 2007 Posty: 23807 Skąd: Puszcza Knyszyńska
|
Wysłany: Sob 24 Sty, 2009 22:07
|
|
|
Czy ktoś wie, o czym tu one gadają? Co za przyprawa? |
_________________ For the test of the heart is trouble
And it always comes with years.
And the smile that is worth the praises of earth
Is the smile that shines through the tears.
Irlandzkie przysłowie |
|
|
|
 |
trifle

Dołączyła: 29 Maj 2006 Posty: 12066
|
Wysłany: Sob 24 Sty, 2009 22:18
|
|
|
| praedzio napisał/a: | Czy ktoś wie, o czym tu one gadają? Co za przyprawa? |
Mój abstrakcyjnie myślący o tej porze umysł doszedł do wniosku, że przyprawa to napisy |
_________________ Spieszmy się kochać wypłatę, tak szybko odchodzi. |
|
|
|
 |
Gosia
Like a Wingless Bird

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 11056 Skąd: Marlborough Mills
|
Wysłany: Sob 24 Sty, 2009 22:20
|
|
|
Ależ skąd! A co to są napisy? |
_________________ Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.
Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 |
| Ostatnio zmieniony przez Gosia Sob 24 Sty, 2009 22:25, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
praedzio

Dołączyła: 25 Mar 2007 Posty: 23807 Skąd: Puszcza Knyszyńska
|
Wysłany: Sob 24 Sty, 2009 22:23
|
|
|
Wyszłam z wprawy, jeśli chodzi o tajno-forumowy szyfr. Umierać czas... |
_________________ For the test of the heart is trouble
And it always comes with years.
And the smile that is worth the praises of earth
Is the smile that shines through the tears.
Irlandzkie przysłowie |
|
|
|
 |
|
|