Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 58800 Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Wto 02 Wrz, 2008 15:51
To w jaki sposób weszłas w posiadanie tych cudów? Spadek?
_________________ „But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old." "We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
Lubię jesień.
Dołączyła: 16 Gru 2006 Posty: 44793 Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Wto 02 Wrz, 2008 18:04
odnośnie DHADKAN (2000) który ma wyjść niedługo moja recenzja:
Dla mnie tytuł jest kolejnym przykładem niezbyt szczęśliwego dla Polaków przynajmniej zapisu fonetycznego - bo czyta się Dharkan - bicie serca - skądinąd znane z rozlicznych piosenek spod alpejskich łąk.
Film opowiada historią trójkąta, a właściwie pod koniec czworokąta miłosnego wplecioną w nieśmiertelne różnice kast, bogactwa, wpływów, dobra i zła. Otóż, Anjali (Shilpa Shetty) biega sobie po łąkach z Devem (Sunil Shetty) no i wszystko jest super, tylko ojciec wydaje ją za Rama (Ashay Kumar). Rozpacz, łzy i zgrzytanie zębami. Oczywiście do czasu, gdy Anjali odkrywa, że jej mąż jest najlepszy na świecie a były ukochany zaczyna się mścić.
Przyznam szczerze - pierwszy raz naprawdę podobał mi się Akshay - powiem, więcej , takiego Akshaya mogłabym polubić (w odróżnieniu od nadpobudliwego Akshaya, z którym dotychczas miałam do czynienia ) Trochę tylko ten Ram wyidealizowany, dobry jak - nie szukając daleko - Rama, a w dodatku chodzi w białych ciuszkach, żeby nikt, ale to nikt nie miał cienia wątpliwości co do jego pozytywnych inklinacji. Dla kontrastu Dev biega ubrany na czarno i robi srogie miny. No i rodzina Rama - matka i rodzeństwo źli jeszcze bardziej - macocha od Śpiącej Królewny może się od nich sporo nauczyć.
Film ogląda się całkiem przyjemnie, a oglądałoby się jeszcze lepiej, gdyby nie fakt, że zamieścili w nim 5 razy tą samą piosenkę. A przynajmniej ja miałam takie wrażenie. Dodatkowo widz zostaje kilkanaście razy uraczony motywem przewodnim "hej hej hej, na na na na" oznaczającym jak zawsze "ależ jestem w niej zakochany".
Ergo: Odkładamy na półeczkę z oglądniętymi filmami (czytaj: oddajemy Ani nie przegrywając dla siebie bo nie ma po co )
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 58800 Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Wto 02 Wrz, 2008 20:36
19 września wychodzi na dvd film Jab We Met czyli Kiedy ją spotkałem. Polecam wszystkim z czystym sercem. Bardzo sympatyczna komedia romantyczna. Myslę, że mogłaby się spodobać nie tylko fanom Bollywood:
_________________ „But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old." "We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
Lubię jesień.
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 12367 Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro 03 Wrz, 2008 12:07
O, bardzo lubię ten film! Po nie zmieniłam swoje zdanie o Kareenie Do tej pory jej nie lubiałam, denerwowała mnie; w tym filmie jest bardzo fajna i całkiem nieźle zagrała.
_________________ And I'm not gonna lie Say I've been alright
'Cause it feels like I've been living upside down
What can I say? I'm survivin'
Crawling out these sheets to see another day
What can I say? I'm survivin'
And I'm gonna be fine I'm gonna be fine
I think I'll be fine
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 12367 Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro 03 Wrz, 2008 18:46
Też się zastanawiam nad zakupem Może nie od razu, ale chyba chciałabym mieć ten film na własność
Oglądałam ostatnio Kareenę w filmie Tashan - jej, ale tam się z niej chudzina zrobiła Ale ogólnie zaliczyła fajną rolę w dość specyficznym, aczkolwiek pozytywnym filmie.
_________________ And I'm not gonna lie Say I've been alright
'Cause it feels like I've been living upside down
What can I say? I'm survivin'
Crawling out these sheets to see another day
What can I say? I'm survivin'
And I'm gonna be fine I'm gonna be fine
I think I'll be fine
Prawda, że Tashan to niezła jazda? Obejrzałyśmy go z BeeMer i ren i miałyśmy wspaniałą zabawę. Kareena chudziutka, ale tak seksowna, ze zagięłaby Salmę Hayek w Desparado, pieknooki Saif , a Akshay Kumar do zakochania się. I scenariusz nieźle zakręcony.
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 12367 Skąd: Warszawa
Wysłany: Śro 03 Wrz, 2008 22:10
Zdecydowanie Tashan to taka ostra jazda bez trzymanki z przymrużeniem oka Szczególnie ta końcówka! Te wszystkie bijatyki, wybuchy i strzelanki. Troje bohaterów pokonało chyba dwustu przeciwników Ale ja się dobrze na nim bawiłam. Kareena piękna (choć za szczuplutka jak dla mnie) i fajnie się prezentowała z karabinem, Saif jak zwykle zaliczył bardzo udany występ, a pan Kumar to dla mnie odkrycie, raczej pozytywne. Nie wszystkie piosenki mi się podobały, ale ta Kareeny i Akshay bardzo.
_________________ And I'm not gonna lie Say I've been alright
'Cause it feels like I've been living upside down
What can I say? I'm survivin'
Crawling out these sheets to see another day
What can I say? I'm survivin'
And I'm gonna be fine I'm gonna be fine
I think I'll be fine
Dołączyła: 16 Gru 2006 Posty: 44793 Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Czw 11 Wrz, 2008 22:52
Też dziś obejrzałam do końca Zranione Serce (Kachche Dhaage) czyli sympatyczny
oldskul - czyli bzdurkę na resorach, z rozdzieleniem i ponownym łączeniem rodziny w tle.
A do tego strzelanina, gonienie pociągów, kradzieże broni, absolutnie niepotrzebne dla akcji, ale sympatyczne i co ważniejsze - bardzo ładnie nakręcone piosenki.
Najbardziej rozbroiła mnie karawana, pojawiając się dwukrotnie, aby zatańczyć i zaśpiewać dla naszych bohaterów: Ajaya i Saifa
Nota bene Saif spełnia tu zdecydowanie rolę item-boya, pokazując klatę kiedy się tylko da, okazjonalnie zmieniając koszulę, wchodząc pod prysznic, wskakując pod wodospad, smarując się błotem...
W dodatku wypowiada co jakiś czas osłabiające kwestie, w stylu:
- "Jestem naprawdę zły"
- "dobrze, przekonałeś mnie, będę operował"
Za to wygląda ślicznie choć włos ma przydługi i rozwiany.
Oglądało mi się naprawdę przyjemnie
W ramach poprawiania sobie humoru oglądam hinduską "RiR", czyli pierwszy w swej karierze film tamilski. Te wąsy nie są nawet takie złe Póki co wrażenia mam pozytywne, ciekawie przetworzone wątki i charakterystyki postaci, żeby dopasować je do lokalnego kolorytu
Napiszę coś więcej, jak obejrzę całość, czyli raczej już nie dzisiaj, bo całość trwa dwie i pół godziny, a ja obejrzałam niecałą połowę.
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 58800 Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pon 15 Wrz, 2008 14:31
Cieszę się bardzo, że film Ci sie spodobał. Mnie zawsze interesował odbiór naszej kultury przez inne.
_________________ „But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old." "We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
Lubię jesień.
Podobał, podobał Nawet jakaś łezka mi się zakręciła pod koniec, kiedy major (eee... niestety, opanowanie imion bohaterów mnie przerosło ) próbował zeswatać hinduską Mariannę. Widzę, że zmodyfikowali wątek "Willoughby'ego" - z powodów kulturowych? Czy to uwiedzenie niewinnej dziewczyny nie wchodziło w grę, czy po prostu wybrano wątek bardziej pasujący do realiów?
Zresztą, co ja się czepiam, zmieniono w ten sposób właściwie wszystko A jednak duch Austen i sporo jej wątków pozostało
Dołączyła: 16 Gru 2006 Posty: 44793 Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Wto 16 Wrz, 2008 23:21
Aragonte napisał/a:
Czy to uwiedzenie niewinnej dziewczyny nie wchodziło w grę
Podejrzewam, że właśnie o to chodziło - pewnie nie chcieli wprowadzać do filmu familiarnego jak by nie było zbyt drastycznych rozwiązań, a taki wątek nie mógłby zakończyć się dobrze dla dziewczyny.
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 58800 Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Wto 16 Wrz, 2008 23:21
No właśnie - mimo zmian duch Austen pozostał. Jest to tym bardziej dziwne, że u takiej Rozemy Austen nie ma za grosz. Tez się wzruszyłam na koncu Uwielbiam Tabu, jest prześliczna ( grała hinduski odpowiednik Eleonory ).
_________________ „But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old." "We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
Lubię jesień.
BeeMer, tak właśnie sobie pomyślałam - że to przeważyło.
Lubię Eleonorę, ta hinduska była odrobinę usunięta w cień, jak mi się wydaje... Ale naprawdę się nie czepiam, takie "tłumaczenie" Austen bardzo mi się podobało
Teraz na obejrzenie czeka Omkara , ale trochę pewnie poczeka, bo to jednak inna kategoria
Dołączyła: 16 Gru 2006 Posty: 44793 Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Śro 17 Wrz, 2008 08:40
Cytat:
czeka Omkara , ale trochę pewnie poczeka, bo to jednak inna kategoria
eee? Że w jaki sposób "inna"? Owszem, trochę mroczna, trochę chwilami mętna, trochę prześlizguje się "po łebkach" po końcówce, ale film generalnie świetny - znakomicie przenosi Szekspira w realia indyjskie - polecam!
Inna kategoria tak samo, jak Otello Szekspira różni się dla mnie radykalnie od powieści Austen
Dla zachęty - bo to naprawdę film z najwyższej półki, fantastyczny, powiem jedno. To jest obraz o mężczyznach i ich mrocznych sprawach, ich wojenkach, polityce, intrygach, podchodach. Ale jak tam pokazano wątek miłosny, tę niezwykłą, namiętną i czułą więź między Omkarą i Dolly! Już pierwsza scena, w której pojawia się Omkara, jest podszyta czymś bardzo erotycznym. Ojciec porwanej Dolly przyjeżdża do domu Omkary upomnieć się o nią, a on pojawia się na dziedzińcu, okryty pięknym grubym szalem i w jakiś sposób wie się, że przed chwilą dopiero wysunął się z jej ramion. Jest taki spokojny, nasycony, wręcz senny. Widać, że ojciec to wie, wie też, że porwanie stało się za wiedzą i zgodą jego córki - i chyba rozwściecza go to najbardziej.
Scena zeznania Dolly - opowiedziana przez nią historia miłości do Omkary jest prościutka, oszczędna i pełna podskórnego erotyzmu. Ja już po tej sekwencji wiedziałam, że kocham ten film. I tak jest przez cały czas; wojnom, bójkom, jakimś intrygom, towarzyszy miłość - pokazana oszczędnie, w kilku obrazach, ale tak pięknie, jak rzadko zdarza się to widzieć na ekranie.
Nie musi się nawet wiedzieć, czy Indor, o którym wciąż jest mowa, pojawia się w końcu, czy nie. Nieważne też są linie podziałów politycznych. Ważne jest napięcie między osobami dramatu.
Powtórka z Kondukondain Kondukndain jeszcze przede mną. To był jeden z moich pierwszych tamili, a skupiałam się głównie na nadążaniu za napisami (tempo ich mówienia jest ekspresowe). Bardzo czekam na powtórny seans.
Od trzech wieczorów oglądam Choker Bali, dołączony miesiąc temu do Olivii film bengalski z 2003 roku. To az dziwne, ze tyle czasu mi zabrało zobaczenie filmu, który trwa dwie godziny i nie ma w nim piosenek, a który na dodatek bardzo mi się podobał. Może to jego niepochopność, niespieszność to sprawiła, powolność działań i rozwijania się wszystkiego - uczuć, decyzji, akcji w ogóle.
Devdasowska Kalkuta ubiegłego wieku. Bogata rodzina z dwoma studiującymi synami. Kiedy przychodzi czas na ślub, starszy, Mehendra, odrzuca kandydatkę na żonę, nie patrząc nawet na zdjęcie przyniesione przez matkę. Młodszy, Bihari, robi to samo, po prostu przez solidarność z bratem. Wzgardzona w ten sposób młoda, inteligentna, piękna Binodi (Aishwarya Rai), wychodzi za mąż za ubogiego człowieka i w błyskawicznym tempie zostaje wdową z całym "dobrodziejstwem" tego stanu: skromnym życiem, strojem, restrykcjami. Tymczasem starszy z braci żeni się z dziewczyną przeznaczoną młodszemu. Jego uczucie do pięknej Ashy (Raima Sen, znana z Parineety i Podróży poślubnej) jest namiętne i czułe. W ręce Binodini trafia przypadkiem poemat napisany pod jego wpływem. Sama młoda, pełna życia i potrzeb, postara się zamieszkać w domu, w którym mogla być synową. Dzięki swej inteligencji, wdziękowi, sprytowi, wykorzystując naiwność i potulność Ashy, wejdzie w życie obu braci.
Film rozgrywa się powoli, wśród codziennych rytuałów zamożnych, nie spieszących się nigdzie ludzi. Kamera pięknie pokazuje urodę kobiet, szczegóły strojów, biżuterii, wnętrz. Muzyka towarzysząca temu w tle, jest piękna, a piosenek mamy tyle, ile śpiewają ich kobiety przy pracy i odpoczynku. Wszystko dzieje się powoli, narasta stopniowo, ale to narastanie ogląda się z - przynajmniej mnie się oglądało - z przyjemnością intelektualną i estetyczną, rozciągniętą na trzy wieczory.
Kobiety bardzo piękne - Ash z "niewidocznym" makijażem wyglądała fantastycznie, Raima Sen nie gorzej. Grały bardzo dobrze, podobnie panowie. Wyczytałam, ze grający Mehendrę Prasenjit Chatterjee rok wcześniej był Devdasem w bengalskiej ekranizacji. Szkoda tylko, ze aktorzy byli zdublowani - to była wersja hindi, a ja chciałabym posłuchać języka oryginału.
Tak czy inaczej - powolna to przyjemność, ale spora.
Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 58800 Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Nie 28 Wrz, 2008 22:18
Obejrzałam po raz drugi Kondukondain czyli po naszemu Rozważne i romantyczne. Za pierwszym razem nie do końca zrozumiałam dialogi, bo były po angielsku i na dodatek oni tam tak szybko mówią. Muzyka jest w tym filmie genialna. Pamiętam, że zaraz po obejrzeniu słuchałam piosenek nieustannie, miałam je w odtwarzaczu MP3 przez wiele tygodni. Chyba znów je tam wrzucę. Niezwykłe są stroje dziewcząt w piosenkach. Aish nosi monochromatyczne, jakby nowoczesne sari i wygląda w nich wyjątkowo pięknie. Tabu w tej piosence pustynnej nosi taki oryginalny strój, który nazwałabym etnicznym i wygląda zjawiskowo. Wzruszają mnie obie historie, podoba mi się, że postać grana przez Aish, a będąca odpowiednikiem Marianny, tak wyraźnie zmienia swoje nastawienie do majora. Tu nie ma miejsca na wątpliwości czy ona go kocha naprawdę. Historia Sowmyi jest ostatecznie bardziej romantyczna czyli ten element zgadza się z pierwowzorem. Wydaje mi się, że duch R&R został zachowany, mimo przeniesienia wszystkiego na zupełnie inny kulturowo grunt. Będę do tego filmu wracać
Przy okazji - Trzykrotko nie rozumiałam motywów postępowania głównej bohaterki Choker Bali. Jak skończyła się cała historia? Nie widziałam końcówki, a potem nie kupiłam filmu.
_________________ „But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old." "We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
Lubię jesień.
Przy okazji - Trzykrotko nie rozumiałam motywów postępowania głównej bohaterki Choker Bali. Jak skończyła się cała historia? Nie widziałam końcówki, a potem nie kupiłam filmu.
Spoiler:
Ja też nie jestem do końca pewna, czy zrozumiałam ją dobrze. Film kończy się tak:
Starszy brat, odrzucony przez Binodi, wraca do domu i żony. Młodszy oświadcza sie jej. Binodi nie mówi nie, jednak znika w dniu ślubu. Żegna sie listem wysłanym do niedoszłej szwagierki.
Słyszałam zawsze, ze Choker Bali to film o zemście, której dokonuje kobieta na mężczyznach, którzy nią wzgardzili. Ja tego tak nie odbieram. Wydaje mi się, ze jest to raczej film o młodej kobiecie, której nie dano szansy na bycie w pełni kobietą. Jest piękna, wykształcona i inteligentna i zaraz po ślubie została indyjską wdową. Na swój cichu sposób nie godzi się ze swoim pogrzebaniem za życia. Gorycz pogłębia jeszcze fakt, że obaj mężczyźni, którzy pogardzili nią, pokochali inną kobietę. W jej ręce wpada namiętny list napisany do "rywalki", który budzi jeszcze większą tęsknotę. Binodini chce - moim zdaniem - potwierdzenia i spełnienia własnej atrakcyjności, kobiecości, zdolności do wzbudzania uczuć i namiętności. Kiedy dopina swego, znika.
Kondukondain Kondukondain leży sobie w kolejce do obejrzenia. Patrzę na płytę z narastającą niecierpliwością. Postanowiłam obejrzeć film, kiedy będę mieć całe popołudnie, wolne trzy godziny, bez konieczności przerywania sobie przyjemności w połowie.
Dołączyła: 16 Gru 2006 Posty: 44793 Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Czw 02 Paź, 2008 12:12
Niedługo będzie wydany w którejś gazetce TAAL (1999)- nie mam pojęcia w jakiej ani pod jakim tytułem, ale sobie obejrzałam mając ochotę na głośny bollywood:
No.... Głośny to on specjalnie nie jest, ot, powolnie tocząca się, lekkostrawna opowieść miłosna (film nie ma posmaku oldskula - oglądanie nie boli )
Otóż...
Daleko, daleko w górach, w sielskim, anielskim grajdółku mieszka ojciec z trzema córkami, a co jedna to piękniejsza. Panny lubią tańczyć w deszczu, wyglądać pięknie, a Mansi (Aishwarya) w dodatku ćwiczy jogę.
Na wakacje (i w niecnych celach, ale o tym później) przyjeżdża tam Przemysłowiec Mehta (Amrish Puri) z synkiem Manavem (Akshaye Khanna). Manav zajmuje się głównie robieniem zdjęć ślicznej Mansi i ekspresowym zakochaniem się w niej - zresztą grzechem byłoby się nie zakochać, bo Aish wygląda naprawdę ślicznie, rolę zranionej łani dostał zaś Akshaye . Jego postać wpada w liczne tarapaty, spada ze skały,
Muzyka jest śliczna, lekka, Rahmanowa, teledyski przyjemne, zdjęcia ładne, kostiumy częściowo przypominają te z DTPH (tylko Aish o niebo lepiej wygląda w takich przylepiastych do ciała niż Madhuri a choreografia też jest ciekawsza, a fryzury nieraz są porażające )
I tylko akcji niewiele, oj, niewiele .
A potem się robi nawet ciekawe, gdy poruszony zostaje wątek relacji dziecko-ojciec-obcy, który zagraża ojcu. Niby nic nowego, ale ładnie przemyślana i zagrana scena. A jeszcze potem pojawia się gwiazdor Vikrant Kapoor (Anil Kapoor) i wiele można sobie dośpiewać
Za to na pewno nie brakuje w Taal coca coli
Taal jest drugim filmem z trylogii Subhasha Ghai na temat NRI - pozostałe to Pardes i Yaadein. Pardes słychać nawet, bo jeden ze statystów słucha sobie "Do Dil..."
Generalnie - to taka sympatyczna landrynka, którą można obejrzeć, ale wielkie kino to to nie jest - a pod koniec jest strasznie, straaasznie zakalcowate :wahluje: .
Zwłaszcza że
Spoiler:
w tą wilka miłość Mahava nie udało mi się uwierzyć - jeszcze na początku troszkę owszem, ale po Wielce Dramatycznej Scenie już nie bardzo. W młodzieńczy upór - tak, ale zapewnienia, że panna dalej go kocha i że ją na pewno dostanie nieszczególnie.
A już najmniej przekonuje mnie miłość Mansi do chłopca, który upokorzył (choćby i na podstawie fałszywych przesłanek) jej ojca. Nie wiem, czy umiałabym kochać kogoś, kto nakrzyczał na mojego tatę Nie sądzę
Już nie mówiąc o tym, że baaardzo bym się wkurzyła, gdyby mnie ktoś przekonywał że mnie kocha, po czym ochoczo pobiegł do tej drugiej osoby
Dołączyła: 11 Sie 2006 Posty: 30228 Skąd: Tu i tam ;)
Wysłany: Pon 20 Paź, 2008 10:59
Obejrzałyśmy z Basią piękny film "Before the Rains" (2008) w reżyserii Santosha Sivana, postarałam się o niego , zachęcona newsem z b.pl. http://bollywood.pl/news.php?Id=2532
Fabuła jest prosta - rok 1937, lata panowania Anglików w Indiach, zaczynają się już powoli jakieś rozruchy, ale w odległych wioskach jest nadal spokojnie. Podczas nieobecności żony (znana z serialowej "Dumy i Uprzedzenia" Jennifer Ehle w wyjątkowo nietwarzowej fryzurze) angielskiego pana i jego hinduską służącą połączy uczucie, która nie ma szans w tamtych warunkach, środowisku, czasie. Tym bardziej, że on ma żonę, ona męża... Świadkiem tego jest służący, na oczach którego rozgrywa się dramat, wymagający od niego trudnych, bolesnych wyborów...
Faktycznie, ten film klimat ma niesamowity i rewelacyjne zdjęcia - widać w nich rękę twórcy Dil Se (tu zdjęć) i Asoki. Jest spokojny, nieprzegadany, niespieszny, a jednocześnie pełen napięcia i przykuwający bardzo. Fantastyczna, oszczędna gra aktorska zarówno Linusa Roache (Anglik Henry Moores), jak i rewelacyjnego Rahula Bose (jego wierny służący T. K. Neelan) i przepięknej Nandity Das (Sajani), gra spojrzeń, mowa ciała, milczenie mówiące więcej niż jakiekolwiek słowa - dawno już nie widziałam podobnie klimatycznego filmu. Przepiękny i wart obejrzenia, ani trochę nie bollywoodzki, kręcony w pięknych plenerach Kerali.
I jeszcze jedno - to niesamowite, że człowiek (o całkowicie normalnych zainteresowaniach ) bardziej zachwyca się główną bohaterką niż głównym bohaterem (mam na myśli angielskiego bohatera ) - to absolutnie przepiękna kobieta.
Dołączyła: 19 Maj 2006 Posty: 4457 Skąd: ...z morza
Wysłany: Pon 20 Paź, 2008 17:11
Anaru napisał/a:
Obejrzałyśmy z Basią piękny film "Before the Rains"
Anaru bardzo ciekawa recenzja, już czuję się zachęcona.
Admete napisał/a:
nie rozumiałam motywów postępowania głównej bohaterki Choker Bali.
Przyznam, że ja też. ...Sądzę, że Aish zabrakło talentu dramtycznego, aby zbudować wiarygodnią postać. Nie przeczę film jest ciekawy /obejrzalam go 2krotnie/, ładnie sfotografowany, ale...No właśnie czuję niedosyt, motywacja Binodi jest dla mnie niezrozumiała, odniosłam wrażenie, że Aish pogubiła się i nie bardzo wiadomo, o co jej bohaterce szło. ...Oszywiście IMHO.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
Na stronach tego forum (w domenie forum.northandsouth.info) stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron. Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę tego forum. | Forum dostępne było także z domeny spdam.info Administracją danych związanych z zawartością forum, w tym ewentualnych, dobrowolnie podanych danych osobowych użytkowników, zgromadzonych w bazie danych tego forum, zajmuje się osoba fizyczna Łukasz Głodkowski.