|
Przesunięty przez: Caroline Śro 02 Mar, 2011 07:37 |
Tłumaczenia fragmentów powieści "N&S" |
| Autor |
Wiadomość |
Marija

Dołączyła: 15 Wrz 2006 Posty: 5613 Skąd: woj. dolnośląskie
|
Wysłany: Czw 05 Lip, 2007 11:50
|
|
|
A widzisz, jak miło? |
|
|
|
 |
mokasyn
Dołączyła: 05 Lip 2007 Posty: 5 Skąd: Cieszyn
|
Wysłany: Czw 05 Lip, 2007 13:01
|
|
|
Miło jest Delektuje sie ciasteczkami....
a czy nadal moge liczyc na maila z tłumaczniami???? |
|
|
|
 |
Gosia
Like a Wingless Bird

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 11056 Skąd: Marlborough Mills
|
Wysłany: Czw 05 Lip, 2007 14:46
|
|
|
Odsylam do ostatniego posta w watku:
http://forum.northandsout...t=485&start=150
P.S. W zwiazku z tym prosze inne uzytkowniczki forum o nie przesylanie sobie mailem dotychczasowych tlumaczen, zreszta z tego co wiem jedynie chyba ja mam (prawie) calosc
i to czesciowo już zredagowaną |
_________________ Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.
Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 |
|
|
|
 |
Adija
Dołączyła: 05 Wrz 2007 Posty: 6
|
Wysłany: Śro 26 Wrz, 2007 09:47
|
|
|
Kochane, zaraz się chyba rozpłaczę!!!!
Jak mogło to się stać!!!
Od kilku dni, czytam Wasze tłumaczenia, kilka brakuje, nie wiem czemu ale są puste rubryki. Ale najgorsze jest to, ze nie ma ostatniego fragmentu
Nie ma tłumaczenia Caroline z 12 sierpnia 2006.
Z sercem bicia szukłam ostatniego fragmentu, wielkiego finału a tu takie rozczarowanie
Serce mi pęka.
Proszę jeśli ktoś ma niech zamieści. PLS, pls, pls, pls. |
|
|
|
 |
Alison
Dołączył: 18 Maj 2006 Posty: 6624
|
Wysłany: Śro 26 Wrz, 2007 09:50
|
|
|
| Adija napisał/a: | Kochane, zaraz się chyba rozpłaczę!!!!
Jak mogło to się stać!!!
Od kilku dni, czytam Wasze tłumaczenia, kilka brakuje, nie wiem czemu ale są puste rubryki. Ale najgorsze jest to, ze nie ma ostatniego fragmentu
Nie ma tłumaczenia Caroline z 12 sierpnia 2006.
Z sercem bicia szukłam ostatniego fragmentu, wielkiego finału a tu takie rozczarowanie
Serce mi pęka.
Proszę jeśli ktoś ma niech zamieści. PLS, pls, pls, pls. |
Ostateczny finał był gdzieś na samiutkim początku, bo jak zaczęłam tłumaczyc tę książkę, to najpierw tłumaczyłam tylko takie wybrane fragmenciki, ich pierwsze spotkanie i finał, a potem to jakoś tak poszło, że wyszła całość. Tak więc szukaj gdzieś w pierwszej części wątku. Puste posty wzięły się z przenoszenia treści z poprzedniego forum... |
|
|
|
 |
Adija
Dołączyła: 05 Wrz 2007 Posty: 6
|
Wysłany: Śro 26 Wrz, 2007 09:53
|
|
|
Hm, wątek zaczyna się od tłumaczenia "Wizyta pani Thornton cz. 2 (Rozdział XXX, "Home at last" s. 284)"
Czytała wszystko sumiennie i nie ma. Chyba że początek był tłumaczony w innym wątku.
Poszukam. |
|
|
|
 |
Adija
Dołączyła: 05 Wrz 2007 Posty: 6
|
Wysłany: Śro 26 Wrz, 2007 11:42
|
|
|
Scena cudowna. Tylko szkoda że tak szybko się kończy.
Myslę, że jest lepsza niż filmowa.
A Henry spisał się na 100%.
Już nigdy na niego nie powinnismy przeklinać.
Myślę, że on też wykazał się ogromną miłością. Kochał kobietę, ale chcąc aby była szczęsliwa "oddał" ją drugiemu meżczyźnie. |
| Ostatnio zmieniony przez Gosia Śro 30 Sty, 2008 20:08, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
Alison
Dołączył: 18 Maj 2006 Posty: 6624
|
Wysłany: Śro 26 Wrz, 2007 11:57
|
|
|
Nic nie mamy do Henry'ego. Tylko po co się "wtranżalał" w piękny pocałunek peronowy i psuł cały efekt? |
|
|
|
 |
Gosia
Like a Wingless Bird

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 11056 Skąd: Marlborough Mills
|
|
|
|
 |
snowdrop

Dołączyła: 04 Wrz 2007 Posty: 1410
|
Wysłany: Czw 27 Wrz, 2007 09:17
|
|
|
Po dłuższych przemyśleniach uważam, że szkoda że nie zdecydowali się na finałową scenę z ksiązki.
Dla mnie ta scena jest bardziej wymowna i namiętna niż scena peronowa mimo że nie ma w niej pocałunków.
Rozmawiają sobie o interesach az tu nagle on mówi swoim męskim głosem "Margaret". Jego głos drży, ze strachu że ona może go drugi raz przegonić, jednakże ryzykuje ponieważ kocha ją do bólu i nie może już dłużej wytrzymać.
Ona nic nie odpowiada.
W jeszcze większym napięciu powtarza "Margaret".
Słysząc to, zakrywa oczy i płacze, w głowie kłębi jej się mnóstwo emocji z których przeważa ta że ona nie jest jego godna.
Jej reakcja daje mu nadzieję, że może ona coś do niego czuje. Podchodzi do niej, klęka przed nią i obejmuje.
Ona wtula się w niego, w jego mocne, męskie ramiona. Czuje że wszystkie emocje, nerwy, ból, strach odchodza. Czuje się bezpieczna. Po tym wszystkim co przeżyła, jak musiała skrywac swoje uczucia, pokazywać że jest silna, wreszcie może pozwolic sobie na słabość. Poddaje się jemu.
Chwyta ją za ręce i kładzie je na swoich ramionach. Oboje sa wtuleni w sobie.
Pokazuje jej róże z Helstone, które trzyma jak skarb. Zwykłe kwiatki są dla niego skarbem. I pomyślec, że wielki facet, który jest postrzegany jako ostry, twardy fabrykant, trzyma kwiatki w książce. Jak jego miłośc do Margaret musi być ogromna. (Czy Pani Gaskell nie uczyniła z tego znaku).
Tak wtuleni milczą, napawają się tą chwilą, na którą tak długo czekali o której marzyli ale nie sądzili że się kiedykolwiek spełni.
Oboje wiedza już że nigdy więcej się nie rozstaną i że się pobiorą.
Zauważcie że Thorton nie ponawia swoich zaręczyn. Nagle wszystko stało się dla nich jasne.
Margaret mówi: jak ona powie to swojej ciotce.
Och, ta scena jest urocza. |
|
|
|
 |
Alison
Dołączył: 18 Maj 2006 Posty: 6624
|
Wysłany: Czw 27 Wrz, 2007 09:20
|
|
|
Wiesz, miałysmy tu pomysł, żeby nakręcić dwa alternatywne zakończenia z daniem widzowi możliwości wyboru, w zależnosci od potrzeb |
|
|
|
 |
Maryann

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 3935 Skąd: Wrocław
|
Wysłany: Czw 27 Wrz, 2007 09:22
|
|
|
| snowdrop napisał/a: | | nie ma w niej pocałunków |
Ależ są... W domyśle...
Pod hasłem "chwila słodkiego milczenia". |
_________________ If I could write the beauty of your eyes...
 |
|
|
|
 |
trifle

Dołączyła: 29 Maj 2006 Posty: 12066
|
Wysłany: Sob 29 Wrz, 2007 14:03
|
|
|
| Maryann napisał/a: | | snowdrop napisał/a: | | nie ma w niej pocałunków |
Ależ są... W domyśle...
Pod hasłem "chwila słodkiego milczenia". |
I dzięki temu ta scena jest bardziej poprawna politycznie Nie ma całowania w miejscu publicznym. Wszystko jak trzeba.
PS. Scenę peronową i tak lubię Ale mogliby dokręcić to drugie teeeeeż |
_________________ Spieszmy się kochać wypłatę, tak szybko odchodzi. |
|
|
|
 |
Afresco
Dołączyła: 29 Mar 2008 Posty: 4
|
Wysłany: Sob 29 Mar, 2008 20:24 TŁUMACZENIE ZAKOŃCZENIA
|
|
|
Znalazłam dzisiaj tę stronę i oszalałam z radości
Cały dzień czytałam tłumaczenie książki w zamkniętym już Temacie i z wypiekami na twarzy oczekiwałam tłumaczenia zakończenia (czyli finałowej sceny). A tu nic, w temacie, gdzie zamieszczałyście tłumaczenia nie było go :-((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((( strasznie smutno mi było :-((
czy mogę porposić jakąś Dobrą Duszyczkę o zamieszczenie go lub udostępnienie mi mailowo??
Będę dozgonnie wdzięczna
afresco@wp.pl |
|
|
|
 |
Gosia
Like a Wingless Bird

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 11056 Skąd: Marlborough Mills
|
Wysłany: Sob 29 Mar, 2008 20:39
|
|
|
Tłumaczenie książki "North and South" bylo w większosci zamieszczane na forum. Niektore posty po prostu zniknely w czelusciach netu w czasie przeprowadzki forum na inny serwer.
Po raz drugi raczej powiesc zamieszczana nie bedzie, a poza tym trwa redakcja calosci. Juz o tym zreszta pisalysmy w innym watku.
http://forum.northandsout...p?p=59074#59074
| Gosia napisał/a: | Tłumaczenie N&S bylo spontaniczną akcją prowadzoną przez kilka osób i trwalo wiele miesiecy. Na poczatku wcale nie zamierzalysmy tlumaczyc calosci, bo wydawalo sie to nierealne.
Powieść zostala przetlumaczona dla użytkowniczek tego forum. Jest to przeklad amatorski, a książka nie zostanie wydana drukiem. Dotąd nie ma całości, choć jest zdecydowana wiekszosc. Caly czas trwają prace związane z tłumaczeniem i wstępną redakcją. I z pewnością szybko się nie zakończą, więc proponuję poczekać, aż cała praca zostanie zakończona. Gdy to nastąpi, natychmiast o tym wszystkich poinformujemy.
To naprawdę ogromny materiał, który wymaga choć pobieżnego ujednolicenia (tlumaczylo powieść kilka osób). Dlatego poczekajcie cierpliwie. Potrzeba nam czasu. |
Witamy na forum i zapraszamy do dyskusji |
_________________ Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.
Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 |
| Ostatnio zmieniony przez Gosia Pią 30 Maj, 2008 16:29, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
maniutka
Madridista całym sercem

Dołączyła: 11 Lut 2008 Posty: 762 Skąd: Gallifey
|
Wysłany: Sob 29 Mar, 2008 23:25
|
|
|
To byłoby ciekawe nie powiem
ale chyba musimy cierpliwie czekać aż coś się urodzi |
|
|
|
 |
Afresco
Dołączyła: 29 Mar 2008 Posty: 4
|
Wysłany: Sob 29 Mar, 2008 23:33
|
|
|
wiem, wiem, czytałam, ze trwają pracę nad całością (co mnie ogromnie cieszy
jednak liczyłam na to, ze być może ktoś gdzieś przypadkiem posiada zakończenie, co byłoby cudowne ! może osoba, która tłumaczyła, tzn. Caroline czy Achatka lub ALison w swoich archiwach (dokumentach) posiadają;
jeżeli nie, to oczywiście przepraszam, ze zawracam głowę swoją prośbą i czekam cierpliwie na całość
pozdrawiam ! |
|
|
|
 |
Caroline

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 1927
|
Wysłany: Nie 30 Mar, 2008 08:22
|
|
|
Gosia, może wrzuć samo zakończenie.
Nie wiadomo, jak długo potrwają poprawki (zwłaszcza, jeśli co poniektórzy spóźniają się ze swoimi ), a głupio trzymać Afri tak długo w zawieszeniu. |
|
|
|
 |
Afresco
Dołączyła: 29 Mar 2008 Posty: 4
|
Wysłany: Nie 30 Mar, 2008 09:37
|
|
|
tak zupełnie poza tematem, to po prostu cudownie, że zostało założone to forum (pewnie się powtarzam za innymi) od wczoraj, kiedy je odkryłam, jestem po prostu wniebowzieta
Gosiu, czy możesz proszę udostępnić zakończenie? pleseeeeeeee
|
|
|
|
 |
Gosia
Like a Wingless Bird

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 11056 Skąd: Marlborough Mills
|
Wysłany: Nie 30 Mar, 2008 11:40 TŁUMACZENIE ZAKOŃCZENIA
|
|
|
Zakończenie jeszcze nie jest zredagowane
No dobra, bo z pewnoscia redakcja calosci jeszcze potrwa, a ten rozdział jest krotki. Miłej lektury
Rozdział LII
Przepędź chmury
Edith chodziła na paluszkach i powstrzymywała Sholto głośną rozmową następnego ranka, gdyby jakiś nagły hałas przerwał naradę, która miała miejsce w salonie. Nadeszła druga, a oni wciąż tam siedzieli przy zamkniętych drzwiach. Wtedy dały się słyszeć męskie kroki zbiegające po schodach, a Edith wyjrzała z salonu.
- No i, Henry? – powiedziała z pytającym spojrzeniem.
- No i nic – powiedział raczej krótko.
- Wejdź na lunch!
- Nie, dziękuję, nie mogę. Straciłem tu już zbyt wiele czasu.
- Zatem nie wszystko ustalone – powiedziała Edith załamana.
- Nie! W ogóle. To nigdy nie zostanie ustalone, o ile „to” to jest to, co przypuszczalnie masz na myśli. To się nigdy nie stanie Edith, więc przestań o tym myśleć.
- Ale to byłoby takie miłe dla nas wszystkich – prosiła Edith – czułabym się zawsze komfortowo jeśli chodzi o dzieci, gdybym miała Margaret blisko siebie. A tak, ciągle się boję, że wyjedzie do Cadiz.
- Spróbuję, jeśli będę się żenił, poszukać młodej damy, która posiada umiejętność opiekowania się dziećmi. To wszystko co mogę zrobić. Panna Hale za mnie nie wyjdzie. A ja jej nie będę pytał.
- No więc o czym rozmawialiście?
- O tysiącu rzeczach, których byś nie zrozumiała – o inwestycjach, dzierżawach, wartości ziemi.
- No to już sobie idź, jeśli to wszystko. Ty i ona jesteście nieznośnie głupi, jeśli przez ten cały czas rozmawialiście o takich bezużytecznych rzeczach.
- Bardzo dobrze. Przyjdę jutro i przyprowadzę pana Thorntona żeby jeszcze porozmawiać z panną Hale.
- Pana Thorntona? A co on ma z tym wspólnego?
- Jest zarządcą panny Hale – powiedział pan Lennox odwracając się – i ma zamiar oddać swoją dzierżawę.
- No i bardzo dobrze. Nie rozumiem szczegółów, więc mi ich nie uświadamiaj.
- Jedynym szczegółem, który chciałbym żebyś zrozumiała to to, żebyś zostawiła nam, tylny salon tak jak dziś. Zazwyczaj wszędzie jest pełno służących i dzieci, tak że nie mogę satysfakcjonująco objaśnić żadnej sprawy. A interesy, które mamy załatwić jutro są bardzo ważne.
Nikt się nigdy nie dowie dlaczego pan Lennox nie zjawił się na spotkaniu następnego dnia.
Pan Thornton przyszedł dokładnie na czas, i po prawie godzinnym oczekiwaniu, do pokoju weszła blada Margaret wyglądając na raczej niespokojną.
- Tak mi przykro, że nie ma tu pana Lennoxa, zrobiłby to znacznie lepiej niż ja. Jest moim doradcą w tych sprawach – zaczęła pospiesznie.
- Przepraszam jeśli moja obecność tutaj sprawia pani kłopot. Może pójdę do kancelarii pana Lennoxa i spróbuję go znaleźć?
- Nie, dziękuję. Chciałam panu powiedzieć, jak bardzo zasmuciła mnie wiadomość, że tracę pana jako zarządcę. Ale pan Lennox mówi, że sprawy na pewno się wyjaśnią...
- Pan Lennox niewiele wie na ten temat – powiedział spokojnie pan Thornton - zadowolony ze wszystkiego człowiek nie dba o szczęście, nie rozumie jak to jest, nie będąc już młodym, znaleźć się w punkcie wyjścia, w którym potrzebna jest pełna nadziei energia właściwa młodym, nie wie jak to jest poczuć, że połowa życia minęła, a nic nie zostało, nic poza straconą szansą, która jest już tylko gorzkim wspomnieniem. Panno Hale, wolałbym raczej nie słuchać opinii pana Lennoxa o moich sprawach. Ci, którzy są szczęśliwi i cieszą się własnymi sukcesami, są też zbyt skłonni do tego by lekceważyć niepowodzenia innych.
- Jest pan niesprawiedliwy – powiedziała łagodnie Margaret - pan Lennox mówił tylko, że wierzy iż jest wielce prawdopodobnym, że mógłby pan odzyskać, nawet więcej niż odzyskać, to co pan stracił – proszę nic nie mówić, zanim nie skończę, błagam!
Opanowując się jeszcze raz, zaczęła pospiesznie przekładać drżącymi rękami jakieś prawnicze dokumenty, zestawienia wydatków.
- O, jest tutaj! Pan Lennox przedłożył mi propozycję – och, chciałabym, żeby był tu i sam panu wytłumaczył – wygląda na to, że gdyby pan wziął trochę moich pieniędzy, 18 tysięcy i 57 funtów, leżących teraz bezużytecznie w banku, i dał mi tylko 2,5 %, umożliwiłby mi pan lepszy dochód, a sam mógłby utrzymać w ruchu Marlborough Mills.
Jej głos rozjaśnił się i wzmocnił. Pan Thornton nie odezwał się, a ona chodziła szukając jakiegoś papieru, na którym zapisane były propozycje zabezpieczeń; była bardzo zdenerwowana tym, jak zdołać przedstawić wszystko jako zwykłą umowę biznesową, w której zasadnicza korzyść właśnie jej przypadnie w udziale. W czasie gdy wciąż poszukiwała tego pisma, jej przyspieszone bicie serca zostało wstrzymane na moment przez ton jakim przemówił nagle pan Thornton. Jego głos był zachrypnięty i drżący od czułej namiętności z jaką powiedział:
- Margaret!
Na chwilę podniosła wzrok, ale już za chwilę chcąc zasłonić swoje błyszczące oczy, ukryła twarz w dłoniach. On, podchodząc bliżej, ponowił błaganie i z drżącym zapałem powtórzył jej imię:
- Margaret!
Wciąż ze szczelnie zasłoniętą twarzą, opuszczała głowę coraz niżej, prawie opierając ją o stół, przy którym stała.
Podszedł bardzo blisko. Ukląkł tak, by mieć twarz na wysokości jej ucha i szepnął zdyszany:
- Uważaj. Jeśli się nie odezwiesz, uznam cię za moją własność w jakiś nadzwyczajnie śmiały sposób. Odeślij mnie natychmiast, jeśli mam odejść. Margaret!
Na to trzecie zawołanie odwróciła głowę ku niemu, wciąż osłaniając twarz swoimi drobnymi białymi dłońmi i położyła ją na jego ramieniu, wtulając się w nie; i było to zbyt słodkie dla niego, czuć jej miękki policzek tuż przy swoim, chciał zobaczyć ten głęboki rumieniec i kochające oczy. Przytulił ją mocno. Oboje milczeli. W końcu szepnęła łamiącym się głosem:
- Och, panie Thornton, nie jestem wystarczająco dobra!
- Nie jesteś wystarczająco dobra?! Nie drwij z mojego niskiego mniemania o sobie.
Po minucie lub dwóch, delikatnie odciągnął jej dłonie od twarzy i położył jej ręce tam gdzie znajdowały się, kiedy chroniła go przed buntownikami.
– Pamiętasz, kochana? – zamruczał – A to jak bezczelnie odwdzięczyłem ci się następnego dnia?
- Pamiętam jak okropnie się do ciebie odezwałam, to wszystko.
- Popatrz. Podnieś głowę. Chcę ci coś pokazać!
Wolno spojrzała na niego, prześlicznie zawstydzona.
- Poznajesz te róże? – zapytał, wyciągając z kieszeni książkę, w której zasuszone były jakieś kwiaty.
- Nie – odpowiedziała z niewinnym zdziwieniem – to ja ci je dałam?
- Nie. Ot, próżność. Nie dałaś mi ich. Bardzo prawdopodobne, że takie same nosiłaś na sobie.
Spojrzała na nie, zastanawiając się przez minutę, po czym uśmiechnęła się, mówiąc:
- One są z Helstone, prawda? Poznaję po okrągłym kształcie liści. Och! Byłeś tam? Kiedy?
- Chciałem zobaczyć miejsce, gdzie Margaret stała się tym kim jest, nawet w najgorszym momencie, kiedy nie miałem żadnej nadziei, że będę mógł cię nazwać moją Margaret. Pojechałem tam wracając z Havre.
- Musisz mi je dać – powiedziała, próbując delikatną przemocą wydostać je z jego dłoni.
- Dobrze, ale musisz mi za nie zapłacić!
- Boże, jak ja to powiem cioci Shaw? – szepnęła po chwili słodkiego milczenia.
- Pozwól mi z nią porozmawiać.
- O, nie! Jestem jej to winna – ale co ona powie?
- Niech zgadnę. Jej pierwszy okrzyk będzie brzmiał: TEN mężczyzna!?
- Ciii – powiedziała Margaret – spróbuję i pokażę ci jak będzie brzmiał oburzony ton twojej matki: Co? TA kobieta?!
----------------------------------------------------------------
Tłumaczenie rozdziału: Alison |
_________________ Nie wiemy nigdy, czym i jacy jesteśmy w oczach bliźnich, ale nie wiemy również,
czy istotnie jesteśmy tacy, jakimi wydajemy się sami sobie.
Adresy moich blogów:
I believe we have already met
Strona North and South by Gosia
 |
| Ostatnio zmieniony przez Gosia Śro 27 Sie, 2008 14:47, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 |
lady_kasiek [Usunięty]
|
Wysłany: Nie 30 Mar, 2008 12:26
|
|
|
| Gosia napisał/a: | Na chwilę podniosła wzrok, ale już za chwilę chcąc zasłonić swoje błyszczące oczy, ukryła twarz w dłoniach. On, podchodząc bliżej, ponowił błaganie i z drżącym zapałem powtórzył jej imię:
- Margaret!
Wciąż ze szczelnie zasłoniętą twarzą, opuszczała głowę coraz niżej, prawie opierając ją o stół, przy którym stała.
Podszedł bardzo blisko. Ukląkł tak, by mieć twarz na wysokości jej ucha i szepnął zdyszany:
- Uważaj. Jeśli się nie odezwiesz, uznam cię za moją własność w jakiś nadzwyczajnie śmiały sposób. Odeślij mnie natychmiast, jeśli mam odejść. Margaret!
Na to trzecie zawołanie odwróciła głowę ku niemu, wciąż osłaniając twarz swoimi drobnymi białymi dłońmi i położyła ją na jego ramieniu, wtulając się w nie; i było to zbyt słodkie dla niego, czuć jej miękki policzek tuż przy swoim, chciał zobaczyć ten głęboki rumieniec i kochające oczy. Przytulił ją mocno. Oboje milczeli. W końcu szepnęła łamiącym się głosem:
- Och, panie Thornton, nie jestem wystarczająco dobra!
- Nie jesteś wystarczająco dobra?! Nie drwij z mojego niskiego mniemania o sobie. |
jakie słodkie, kochane..ojej | Gosia napisał/a: | Niech zgadnę. Jej pierwszy okrzyk będzie brzmiał: TEN mężczyzna!?
- Ciii – powiedziała Margaret – spróbuję i pokażę ci jak będzie brzmiał oburzony ton twojej matki: Co? TA kobieta?! | o tak reakcja Pani Thornton |
|
|
|
 |
Gosia
Like a Wingless Bird

Dołączyła: 18 Maj 2006 Posty: 11056 Skąd: Marlborough Mills
|
|
|
|
 |
lady_kasiek [Usunięty]
|
Wysłany: Nie 30 Mar, 2008 12:29
|
|
|
czytając to przy jednoczesnym wyobrażaniu sobie bohateró z serialu to trzeba śłiniaczek mieć w pogotowiu
Tembr głosu Rysia-jasia (jak będę miała synka jak bym cyk cyk będzie właśnie takich dwu imion ) |
|
|
|
 |
Afresco
Dołączyła: 29 Mar 2008 Posty: 4
|
Wysłany: Nie 30 Mar, 2008 15:02
|
|
|
Dziękuję !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
|
|
|
|
 |
lady_kasiek [Usunięty]
|
Wysłany: Nie 30 Mar, 2008 19:40
|
|
|
| Mag13 napisał/a: | Zawsze mnie intryguje fakt, że Thornton szepnął z namiętnością i nawet zdyszany "Margaret", dopiero po tym, gdy ona wcześniej powiedziała o 18 tysiącach + 57 funtach....
Jak Elisabeth w DiU, co się zakochała dopiero po ujrzeniu Pemberley.... |
materialiści, tak Drogie panie nie badźmy romantyczkami, Oni(lizzy i Jaś) polecieli na kasę, nie ma się co oszukiwać |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
Na stronach tego forum (w domenie forum.northandsouth.info) stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron. Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę tego forum. | Forum dostępne było także z domeny spdam.info Administracją danych związanych z zawartością forum, w tym ewentualnych, dobrowolnie podanych danych osobowych użytkowników, zgromadzonych w bazie danych tego forum, zajmuje się osoba fizyczna Łukasz Głodkowski.
|