PLIKI COOKIES  | Szukaj  | Użytkownicy  | Grupy  | Rejestracja  | Zaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
To czytamy - mole książkowe w akcji ;) Odsłona IV
Autor Wiadomość
Admete 
shadows and stars


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 57512
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Pią 31 Maj, 2024 18:45   

Też mam więcej zarzutów oczywiście. Tak naprawdę najlepszy był pierwszy tom "Warszawianki".
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
Czekam na październik.
 
 
annmichelle 


Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 3787
Skąd: z daleka
Wysłany: Pią 31 Maj, 2024 21:41   

Admete napisał/a:
Tak naprawdę najlepszy był pierwszy tom "Warszawianki".

Zgadzam się.
_________________
:-)
 
 
RaczejRozwazna

Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 4939
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Nie 02 Cze, 2024 13:51   

Tamara napisał/a:
To się teraz niedawno ukazało, w maju.
Z ciekawostek - specjaliści bariatrzy potwierdzają tam, że otyłości wywołane wadami metabolizmu czy zaburzeniami wydzielania hormonów regulujących łaknienie to jest max 5% przypadków, 95% to jest zwyczajna nadmierna podaż kalorii, natomiast pytaniem kluczowym, na które odpowiedź jest jak dotąd tylko częściowo poznana , jest dlaczego chorzy tyle jedzą , jaki mechanizm tym rządzi. Wiadomo, że każdy przypadek jest inny, ale na razie trwają poszukiwania jakiegoś wspólnego punktu zaczepu, łączącego wszystkich chorych. No i tak samo rozprawiają się tam z mitem o Hashimoto powodującym otyłość , ponieważ jest odwrotnie, to otyłość stymuluje procesy autoimmunologiczne , mogące doprowadzić do Hashimoto.


Problem nawet chyba nie dotyczy dlaczego tyle jedzą tylko dlaczego jedzą bezwartościowe żarcie. Bo ilość (w sensie na talerzu) to jedno a ważniejsze jest nieregularne jedzenie byle czego. A tu już może być sporo przyczyn, ze zwykłym lenistwem lub nielubieniem gotowania na czele. Poza tym cukier, cukier, cukier, który niestety uzależnia...

Czytam "Głos góry" - Kawabata Yasunari
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...


Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 20638
Skąd: zewsząd
Wysłany: Nie 02 Cze, 2024 19:14   

RaczejRozwazna napisał/a:
Problem nawet chyba nie dotyczy dlaczego tyle jedzą tylko dlaczego jedzą bezwartościowe żarcie. Bo ilość (w sensie na talerzu) to jedno a ważniejsze jest nieregularne jedzenie byle czego. A tu już może być sporo przyczyn, ze zwykłym lenistwem lub nielubieniem gotowania na czele. Poza tym cukier, cukier, cukier, który niestety uzależnia...

No po pierwsze cukier nie uzależnia, bo nikt nie miał zespołu odstawiennego czyli delirki , jak cukru nie zjadł, to jest zwykła bujda, bo można przestać słodzić i jeść słodycze z dnia na dzień i nikt w szpitalu z objawami zagrażającymi życiu nie wyląduje, jak w wypadku alkoholu czy heroiny.
Po drugie, otyłość olbrzymia istniała zawsze , jeszcze przed erą śmieciowego żarcia, bo przyczyną kluczową jest nadmiar kalorii, nie to skąd pochodzą, Różnica taka, że na śmieciowym żarciu tyje się szybciej, ale jak zjesz na jeden posiłek cały udziec barani to też będziesz tak samo tyć . I bardzo krzywdzącą opinią jest oskarżanie chorych o lenistwo. Choroba otyłościowa zaczyna się od dzieciństwa i wczesnej młodości, dzieci o lenistwo oskarżać nie można. Naprawdę proponuję Ci przeczytać tę książkę , bo jest tam właśnie odkłamanie i wyjaśnienie wielu stereotypów dotyczących ludzi chorych na otyłość . Bo czym innym jest nagłe przybranie na wadze u człowieka dotąd przez całe życie mającego prawidłową wagę np z powodu przyjmowania leków czy pojawienia się nagłego stresu, zajadanego dla uspokojenia, bo tego sie można stosunkowo łatwo i skutecznie pozbyć, a zupełnie czym innym choroba otyłościowa z rozwalonym od dzieciństwa metabolizmem.
_________________
"Mogę nie żyć wcale - ale żyć źle nie zmusi mnie żadna konieczność " - Bujwidowa :twisted:
 
 
BeeMeR 


Dołączyła: 16 Gru 2006
Posty: 43376
Skąd: z Krakowa :)
Wysłany: Nie 02 Cze, 2024 20:08   

Imię róży - radiopowieść.
Rozsmakowałam się w słuchowiskach, to jedno z tych dobrze zrealizowanych :oklaski:
https://www.youtube.com/watch?v=wiXf9duLU-g

Obejrzałam też film z 1984, który oczywiście skraca i nieco zmienia wypadki, ale i tak go lubię, bo zachowuje klimat, teraz przymierzam się do serialu z 2019, bo właśnie odkryłam jego istnienie :mrgreen:
_________________

 
 
RaczejRozwazna

Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 4939
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Nie 02 Cze, 2024 20:28   

Tamara, problemem otyłości interesuję się od bardzo dawna, zanim zaczęło to być modne. Odnosiłam się tylko do Twojej wypowiedzi/pytania "dlaczego tyle jedzą?", zwracając uwagę, że dziś naprawdę nie musi chodzi o ilość (na talerzu), a przede wszystkim o jakość. To jest clou. Dlatego praca z osobami otyłymi polega w dużej mierze na zmianie nawyków żywieniowych i "smaków", a nie ograniczenie ILOŚCI jedzenia. Niektórzy mówią nawet, że nie są w stanie przejeść tego wszystkiego "nowego", a chudną. Bo gdy się odstawi słodycze, białą mąkę i ograniczy tłuszcze zwierzęce to jest szansa (jeśli nie ma przy okazji innych problemów) bez głodu zacząć chudnąć.
Nie zgodzę się też, że cukier nie uzależnia. Niestety poprawia on nastrój, a od tego bardzo łatwo się uzależnić, podobnie jak od innych używek. Po odstawieniu kawy też nikt raczej delirium nie dostanie, a jednak trudno ją odstawić.

Pisząc o lenistwie nie pisałam w kontekście obciążania tą przypadłością tylko osób otyłych. Mówię, że są ludzie - sama do nich należę - którzy za gotowaniem, łagodnie rzecz biorąc, nie przepadają, a wizja ślęczenia nad wagą i liczenia kalorii mnie przeraża. Dla takich osób zmiana nawyków jest szczególnie trudno bo przygotowanie zdrowego jedzenia jest czasochłonne i wymaga inicjatywy i pomysłów.

Z tym, że przy otyłości różne mogą być problemy dodatkowe, które utrudniają chudnięcie i to jest bardzo trudne. Zbadanie tego wszystkiego to jedno z wyzwań naukowych przed dzisiejszym światem.
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
annmichelle 


Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 3787
Skąd: z daleka
Wysłany: Pon 03 Cze, 2024 08:05   

BeeMeR napisał/a:
teraz przymierzam się do serialu z 2019, bo właśnie odkryłam jego istnienie :mrgreen:

Nawet nie wiedziałam, że jest serial. :shock:

A ja "na fali" "Zawieruchy" przeczytałam w weekend ponownie trylogię "Warszawianki" i po tych kilku latach nieco inaczej odebrałam te książki, tzn. pierwsza jest dla mnie poza wszelką konkurencją :-) - bardzo mi pasuje jej klimat (taki miks romantyczno-pozytywistyczny), wszystkie wątki poboczne (tak jak kiedyś wspominałam, szczególnie te relacje między Rosjanami, interakcje zaborcy-Polacy, ta szarzyzna jesienno-zimowa nadwiślańska, itd.).
Drugą część, która po premierze była dla mnie szokiem, teraz odebrałam lepiej, natomiast trzecia jest bardzo nierówna (ma świetne momenty oddjące klimat pierwszej części, by po chwili zaliczyć jakąś wtopę fabularno-obyczajową).

A teraz mam dylemat, bo w sumie mogłabym wskoczyć w "Miasteczko Middlemarch", ale poczekam na Tamarę :wink: , więc chyba przeniosę się do Berlina początku lat 30-tych, (Hitler właśnie doszedł do władzy) i poczytam najnowszą część serii Susanne Goga o inpektorze Wechslerze. Czytając tę serię kojarzy mi się zawsze z cyklem Ryszarda Cwirleja o komisarzu Fischerze. Aż sprawdziłam kiedyś daty wydań i Goga zaczęła wydawać Wechslera rok wczeżniej niż Cwirlej Fischera. Ciekawa jestem, czy Cwirlej ją czytał (nie została wydana po polsku). :mysle:
_________________
:-)
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...


Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 20638
Skąd: zewsząd
Wysłany: Pon 03 Cze, 2024 08:57   

RaczejRozwazna napisał/a:
Dlatego praca z osobami otyłymi polega w dużej mierze na zmianie nawyków żywieniowych i "smaków", a nie ograniczenie ILOŚCI jedzenia.

Przeczytaj tę książkę po prostu. Znakomita większość osób z otyłością ma za sobą dziesiątki diet, prób zmiany sposobu żywienia, pracę z dietetykami , i to nie pomaga. Gdyby to było takie proste jak piszesz, problem otyłości by nie istniał.

RaczejRozwazna napisał/a:
Nie zgodzę się też, że cukier nie uzależnia. Niestety poprawia on nastrój, a od tego bardzo łatwo się uzależnić, podobnie jak od innych używek. Po odstawieniu kawy też nikt raczej delirium nie dostanie, a jednak trudno ją odstawić.

mylisz się . Po pierwsze cukier to pojecie nader szerokie i ogólne, ale zakładając , że mamy na myśli sacharozę, nie spełnia ona żadnych kryteriów substancji uzależniającej, a zamiłowanie do słodkiego smaku mamy zakodowane genetycznie. Tak samo kawa nie spełnia kryteriów środka uzależniającego . Ani jedno ani drugie nie wywołuje reakcji psychofizycznych charakterystycznych dla uzależnień. Ponadto jeżeli komuś objadającemu się słodyczami podsuniemy rzeczy zawierające słodziki a nie cukier, nie odczuje żadnej różnicy i nic nie zauważy, przy uzależnieniu od cukru miałby zespół odstawienny. I najważniejsza rzecz - sacharoza jest połączeniem glukozy i fruktozy, fruktozę masz we wszystkich roślinach, oczywiście z przewagą owoców, glukoza jest podstawowym paliwem komórki i bez glukozy czyli składnika cukru mózg w ciągu paru minut odjeżdża i zapadasz w śpiączkę. Ponadto różne cukry sa obecne we wszystkich produktach pokarmowych jakie spożywamy, więc można nie jeść sacharozy, a glukozę i tak organizm sobie znajdzie lub przekonwertuje z innych cukrów. Natomiast to co się popularnie nazywa ""uzależnieniem od cukru" jest zwyczajnym kompulsywnym jedzeniem, natomiast nie znam przypadków - może czegoś nie wiem - gdy osoba, która nie może zjeść herbatnika albo wypić kawy, rzuca się na domowników z pięściami, jak to ma miejsce w uzależnieniach , również psychicznych.
Ponadto cukier jako taki nie poprawia nastroju, bo nie on działa na system nagrody, tylko poczucie przyjemności ze zjedzenia czegoś konkretnego . Różnie dobrze można mówić o uzależnieniu od fastfoodów albo jarzyn czy owoców,też dają przyjemność. Termin "uzależnienie" jest często nadużywany in public przez osoby nie mające pojęcia o zdrowiu i medycynie, za to promujące tzw altmed , różnych Tombaków, Ziebów itp. oraz przez publikacje typu "Czego lekarze ci nie powiedzą" , a co jest po prostu szkodliwymi bzdurami.
_________________
"Mogę nie żyć wcale - ale żyć źle nie zmusi mnie żadna konieczność " - Bujwidowa :twisted:
 
 
annmichelle 


Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 3787
Skąd: z daleka
Wysłany: Pon 03 Cze, 2024 09:39   

A ja chyba wiem o co chodzi RaczejRozważnej. :-)
Co do rzucania się pięściami na domowników, bo nie było w domu słodkiego czy kawy to nie znam, ale jestem sobie w stanie wyobrazić, bo znam przypadki (na szczęście nie domowników), że ludzie potrafili jechać w nocy "po batonika" (na stację benzynową) lub hamburgera do Maca. I nie, to nie jest sytuacja, że nie mieli w domu nic do jedzenia. Znam też osoby, które potrafią tak zrobić z braku papierosów. Nieważne jaka pogoda, pora dnia/nocy - "ciąg" jest tak silny, że choćby w deszcz o północy, ubiorą się do wyjścia i pojadą 5 km na stację, żeby kupić fajki/czekoladę/colę.
Może nie jest to uzależnienie z definicji medycznej, ale na mój rozum to nie jest normalne, żeby choćby się paliło i waliło to "muszę zapalić", "muszę zjeść coś słodkiego", "muszę mieć hamburgera". A jak nie dostaną czego "im się chce" to potrafią być nieprzyjemne, agresywne i zafiksowane na tym dopóki "nie dostaną".
Dla mnie uzależnienie/nałóg to coś "bez czego nie możemy żyć", nie tylko w sensie fizycznym (czyli delirium albo "chodzenie po ścianach" jak się odstawi), ale jeśli o czymś cały czas myślimy, że muszę to mieć/robić/zjeść/itd.
Od kompulsywnego mycia rąk/seksoholizmu/grania na kompie też raczej nie ma się delirki (a może?) po odstawieniu, a dla mnie jest to takie samo uzależnienie jak alkoholizm czy inne używki, bo pojawia się "mus" nad którym osoba nie może zapanować i musi, musi, musi to robić.
Tak oto niemedycznie definiuję uzależnienie. :-P
_________________
:-)
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...


Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 20638
Skąd: zewsząd
Wysłany: Pon 03 Cze, 2024 10:57   

Nikotyna jest uzależniającą substancją psychoaktywną, cukier nie. Tzw uzależenienie od cukru jest kompulsywnym zajadaniem innych problemów, tak jak każde kompulsywne jedzenie, ale nie jest uzależnieniem sensu stricto, pomijając to co pisałam, że od cukru uzależnić sie nie można. Muszę zapalić to jest uzależnienie fizyczne, jak od alkoholu albo narkotyku. Sporadyczne wyjście w środku nocy po czekoladę może się zdarzyc każdemu, w wypadku kompulsji jest tak bez przerwy i nie ma znaczenia czy to czekolada czy hamburger. Mnie szło o to , że cukier nie uzależnia i samo pojęcie uzależnienia od cukru jest z założenia fałszywe i będąc bezpodstawnie nadużywanym robi dużo szkody.

Kompulsje to co innego, mają innych mechanizm, aczkolwiek część zachowań kompulsywnych zalicza się do uzależnień psychicznych tak jak np gry komputerowe czy pracoholizm .
_________________
"Mogę nie żyć wcale - ale żyć źle nie zmusi mnie żadna konieczność " - Bujwidowa :twisted:
 
 
annmichelle 


Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 3787
Skąd: z daleka
Wysłany: Pon 03 Cze, 2024 11:11   

A mnie chodzi o to, że zwał jak zwał :wink: - jeśli ktoś "musi" myć ręce co 10 minut, "musi" mieć szafki pełne czekolady, bo inaczej "umiera" i wychodzi w nocy kupić zapas to dla mnie jest to tak samo "mus" psychiczny jak palenie czy picie.
Znałam/znam osoby z takimi przypadkami i przyznam, że często psycha im tak siada i ciężko do nich dotrzeć, że szybciej dogadam się z palaczem niż z osobą, która zdziera sobie ręce do krwi, bo ma je "cały czas brudne" lub wcina kolejną tabliczkę (tabliczę, nie kostki) czekolady mimo, że ma nadwagę i choroby (nadciśnienie, cukrzycę, itd.).
Ale to już jest mega OT :wink: - więc albo wydzielimy te posty i podyskutujemy w innym temacie albo ja milknę :no_comment: , żeby nie skrzywiać tematu książkowego.
_________________
:-)
 
 
RaczejRozwazna

Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 4939
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Pon 03 Cze, 2024 11:13   

Właśnie o coś takiego mi chodzi Annmichelle, dzięki :kwiatek: I naprawdę znam dobrze te mechanizmy - książkę może przeczytam, ale nie sądzę, żebym czegoś nowego się z niej dowiedziała. Mam w swoim bliskim otoczeniu osoby od lat borykające się z otyłością, sama notorycznie mam problemy z wagą, choć nie na taką skalę. I problem odstawienia słodyczy - z bardzo trudnym czasem początkowym, który trzeba przetrzymać, a później będzie łatwiej też znam. Po jakichś trzech tygodniach bez słodyczy mija na nie ochota - sęk w tym, że trudno w kolejne święta nie kosztować wspaniałego serniczka u ciotki i problem powraca.
Mechanizmy są wszędzie te same. Kluczem jest trwała zmiana myślenia, nawyków zywieniowych na trwałe, a z tym jest największy problem. Owszem, osoby bardzo otyłe mają same z siebie problem z zrzuceniem wagi, bo organizm jest jak titanic - mało zwrotny. Mam bliską osobę, która od ponad miesiąca jest na lekach w walce z otyłością, a dopiero teraz zaczyna bardzo powoli chudnąć. Niemniej bez zmiany nawyków - trwałej, nie na chwilę, takie osoby są skazane na porażkę.
Wiem co piszę, bo naprawdę przez lata napatrzyłam się jak to w praktyce wygląda, jak jest ciężko.
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...


Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 20638
Skąd: zewsząd
Wysłany: Pon 03 Cze, 2024 12:25   

RaczejRozwazna napisał/a:
trudno w kolejne święta nie kosztować wspaniałego serniczka u ciotki

I tu się kryje kluczowy mechanizm - co sprawia, że mimo osiągniętej zmiany w sposobie żywienia trudno nie spróbować ? I czemu po jednym skosztowaniu problem wraca, co sprawia, że nie daje się wytrwać w zmianie nawyków i co zrobić, żeby za zmiana weszła na stałe w krew, żeby być odpornym na serniczki ciotki i inne takie rzeczy? odkrycie tego będzie połową sukcesu w leczeniu choroby otyłościowej. Diety, liczenie kalorii, zdrowe żywienie, samodzielne gotowanie to jest działanie objawowe, bardzo potrzebne, ale nie rozwiązujące problemu, który tkwi zupełnie gdzie indziej.
_________________
"Mogę nie żyć wcale - ale żyć źle nie zmusi mnie żadna konieczność " - Bujwidowa :twisted:
 
 
RaczejRozwazna

Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 4939
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Pon 03 Cze, 2024 12:39   

Przyzwyczajenie do biesiadowania. Jedzenie pełni niesamowitą funkcję emocjonalną. Rozmawiałam o tym niejednokrotnie z moimi bliskimi. Nie jeść - jeść coś innego niż biesiadnicy równa się wykluczeniu. Bardziej aniżeli z alkoholem - choć znam przypadki, że ludzie rezygnowali np. z męskich posiadowek bo nie pili, a mieli dość nagabywania.
Poza tym - myślę, że części chorym narracja o uzależnieniu by pomogła. Nie możesz zjeść tego sernika bo wszystko wróci.

Trudne to wszystko naprawdę. Ma razie trzymajcie kciuki za bliska mi osobę, która walczy.
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
annmichelle 


Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 3787
Skąd: z daleka
Wysłany: Pon 03 Cze, 2024 12:40   

A ja bym nie demonizowała tego serniczka. :-P
Sorry, ale często osoby, które schudły stają się więźniami tego schudnięcia, tzn. stają się świętsze od papieża i często męczą się, bo właśnie stawiają sobie zakazy "zero", czyli "kostka czekolady mnie zabije, kulka lodów - zbrodnia, hamburger- od razu mogę iść się powiesić". Kawałek tortu zjedzony na urodzinach nie spowoduje, że od razu się przytyje, podobnie porcja frytek czy pizza (oczywiście w normalnych ilościach i raz na jakiś czas).
Neofici w odchudzaniu popadają często w skrajność odmawiając sobie dosłownie wszystkiego "co niezdrowe", często będąc nieszczęśliwymi z tego powodu i lekko terroryzując otoczenie: no bo jak tu skusić się na porcję lodów przy spotkaniu na kawę, gdy koleżanka ogranicza się do wody mineralnej i patrzy tak, że człowiek prawie się dławi przełykając? :roll:
Myślę też, że przez to czarno-białe widzenie spora część szybko wraca do starych nawyków, bo jednak silna wola nie wytrzymuje, gdy narzuci się sobie tak ostry rygor.
_________________
:-)
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...


Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 20638
Skąd: zewsząd
Wysłany: Pon 03 Cze, 2024 12:55   

No więc właśnie z tym jest problem, że w chorobie otyłościowej ten serniczek jest demonem, gdyby to było takie proste, nie byłoby choroby. Serniczek nie będzie problemem dla osoby zdrowej, której się z jakiegoś powodu utyło, a potem schudła, ale dla kogoś walczącego z otyłością od dzieciństwa, jest to ogromny problem. Naprawdę, przeczytajcie , to jest pierwsza tego typu publikacja na polskim rynku, przybliżająca zjawisko choroby otyłościowej i przedstawiająca najnowsza wiedzę na ten temat.
_________________
"Mogę nie żyć wcale - ale żyć źle nie zmusi mnie żadna konieczność " - Bujwidowa :twisted:
Ostatnio zmieniony przez Tamara Pon 03 Cze, 2024 12:57, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
RaczejRozwazna

Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 4939
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Pon 03 Cze, 2024 12:56   

To też prawda. Ale ostateczny bilans zysków i strat zależy od danej osoby. No i dlatego upieram się, że u niektórych to działa na zasadzie uzależnienia - kosztuje tego serniczka i dalej już leci nawet nie wiesz kiedy i jak.
Koleżanka wyszła z otyłości - takiej klasycznej, od dziecka. Jej opowieści o tym jak to było trudne ale jak była konsekwentna były niesamowite. Do słoja z wąskim gardłem wsypywała sobie malutkie cukierki czekoladowe, które uwielbiała (lentylki?). Przy wyjątkowej ochocie mówiła sobie - jutro o tej porze będziesz mogła zjeść jeden. A często gęsto w owe jutro już nie miała takiej ochoty. Bardzo rzadko jednak nagradzała się tym jednym lentylkiem - wąskie gardło słoja działało jak naturalny ogranicznik.
Byłam pod wielkim wrażeniem jej konsekwencji.
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
annmichelle 


Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 3787
Skąd: z daleka
Wysłany: Pon 03 Cze, 2024 13:02   

Tamara napisał/a:
No więc właśnie z tym jest problem, że w chorobie otyłościowej ten serniczek jest demonem, gdyby to było takie proste, nie byłoby choroby.

Bo właśnie problem siedzi w głowie.
Serniczek jest demonem, u innych bakterie są demonem (szorują te biedne dłonie), wódka jest demonem, itd.

Mimo zachęcania Tamaro - nie sięgnę, bo temat jest mi odległy, nie ogarniam tego zdroworozsądkowo.
_________________
:-)
 
 
Tamara 
nikt nie jest doskonały...


Dołączyła: 02 Lut 2008
Posty: 20638
Skąd: zewsząd
Wysłany: Pon 03 Cze, 2024 22:29   

I dlatego nie można mówić otyłym mniej jedz i więcej sie ruszaj, albo że są leniwi, bo zupełnie nie tędy droga i nie o to chodzi.
_________________
"Mogę nie żyć wcale - ale żyć źle nie zmusi mnie żadna konieczność " - Bujwidowa :twisted:
 
 
RaczejRozwazna

Dołączył: 17 Paź 2007
Posty: 4939
Skąd: zza drzewa
Wysłany: Wto 04 Cze, 2024 09:01   

Co nie zmienia faktu, że ostatecznie muszą przyjmować mniej kalorii (niekoniecznie mniej jeść - jak pisałam wyżej) i więcej się ruszać. Z tym, że pod opieką specjalisty, żeby pobudzić leniwy metabolizm.
W narracjach osób mających problem z wagą dość często pomija się ten absolutnie fundamentalny fakt.
_________________
...najbardziej poruszające są opowieści nieopowiedziane /J.R.R. Tolkien/
 
 
annmichelle 


Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 3787
Skąd: z daleka
Wysłany: Wto 04 Cze, 2024 10:04   

RaczejRozwazna napisał/a:

W narracjach osób mających problem z wagą dość często pomija się ten absolutnie fundamentalny fakt.

Bo jako społeczeństwo popadamy w skrajności w skrajność.
Np. bodypositive jest super, ALE nie można przemilczać faktu, że nadwaga, otyłość jest niezdrowa, szkodliwa.
Widzę dwudziestolatki, które są po prostu grube (tak, nie boję się użyć tego słowa) i nie myślą, że za 5-10 lat będą pewnie otyłe, jeśli nie zmienią swoich nawyków, a w social mediach wymagają, żeby ludzie zachwycali się ich puszystą urodą (po odpowiednio przerobionych zdjęciach) to nie jest dobre.
Co innego akceptować siebie, a co innego promować nadwagę, otyłość.
_________________
:-)
 
 
annmichelle 


Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 3787
Skąd: z daleka
Wysłany: Wto 04 Cze, 2024 16:11   

Dosyć przypadkowo trafiłam na debiutancką powieść Ewy Sobieniewskiej "Srebrne wrzeciono".
Dzieje się na dwóch płaszczyznach czasowych: w połowie XVII wieku i w połowie XIX wieku. Losy dwóch kobiet, dosyć dramatyczne i poruszające.
Książka napisana jest ładnym językiem, postaci wyraziste, wydarzenia dynamiczne, a do tego taki trochę bajkowy klimat (ten z XVII wieku).
Miło spędziłam z tą lekturą kilka godzin i jak na polską, współczesną powieść historyczno-obyczajową to jest dobrze.
A kompletnie nie słyszałam wcześniej ani o autorce, ani o tej książce, więc po raz kolejny potwierdza się opinia - szukać nie tylko wśród rezreklamowanych powieści.

Admete- masz jeszcze dostęp do e-booków? :mysle: Pytam, bo trafiłam na nową powieść, ale nie znalazłam fragmentu do poczytania, a trochę tak nie chcę kupować w ciemno i mimo, że nam się gusty czytelnicze rozchodzą :wink: (choć nie zawsze) to może słyszałaś coś o "Szeptach przeszłości" Sandry Nikoniuk? Bo czytam super opinie, ale jednak podchodzę do nich ostrożnie .
_________________
:-)
 
 
Admete 
shadows and stars


Dołączyła: 18 Maj 2006
Posty: 57512
Skąd: Babylon 5/Gondor
Wysłany: Śro 05 Cze, 2024 15:20   

U mnie teraz rzecz nie całkiem nowa - Sapiens. Od zwierząt do bogów. Jakos mi tak sporo czasu zeszło zanim się za to wzięłam, ale czyta mi się teraz bardzo dobrze. [/quote]https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5097749/sapiens-od-zwierzat-do-bogow

annmichelle napisał/a:
słyszałaś coś o "Szeptach przeszłości" Sandry Nikoniuk?


Na Legimi jak najbardziej jest. Ma ocenę 4,4. Recenzji ma 5. Czytelniczki oceniają między 2 a 5 gwiazdkami. Nie znam autorki.
_________________
„But the music is broken, the words half-forgotten, the sunlight has faded, the moon grown old."
"We are star stuff. We are the universe made manifest trying to figure itself out."
Czekam na październik.
 
 
annmichelle 


Dołączyła: 01 Maj 2007
Posty: 3787
Skąd: z daleka
Wysłany: Śro 05 Cze, 2024 17:45   

Admete napisał/a:
Czytelniczki oceniają między 2 a 5 gwiazdkami.

Niezły rozstrzał. :lol:
Admete napisał/a:
Nie znam autorki.

Bo to jest jej debiut.

Przeczytałam dziś przedziwną książkę ("Dama z wahadełkiem" Pauliny Kuzawińskiej) - myślałam, że jednak jej nie skończę :roll: , bo czytało mi się jak jakiś pastisz.
Pełno anachronizmów (niezamierzonych, jak mniemam), głupich błędów (np. Zygmunt Freud nie był Niemcem, a Austriakiem), jakiegoś pomieszania Christie z Doylem i powieścią gotyckopodobną.
Niby kryminał, ale znając książki Christie od razu domyśliłam się osoby mordercy, bo metoda zabicia jest żywcem skopiowana z jej jednej książki (nie będę spoilerować której).
Jedyne co trochę ratuje tę powieść to nieoczekiwany koniec jednego z wątków, tyle, że też jest z błędami, gdy przekartkuje się strony, żeby sprawdzić czy wszystko się zgadza.
Szkoda, bo język powieści był dobry, ale przemieszanie konwencji plus "nie czucie" epoki (jak mniemam dzieje się na przełomie XIX i XX wieku) powoduje błędy (m.in. obyczajowe), które są drażniące.
Jak to mówią - pomysł był, warsztat literacki był, ale zabrakło wykonania.
_________________
:-)
 
 
Trzykrotka 


Dołączyła: 21 Maj 2006
Posty: 20667
Skąd: Kraków
Wysłany: Śro 05 Cze, 2024 23:14   

Admete napisał/a:
U mnie teraz rzecz nie całkiem nowa - Sapiens. Od zwierząt do bogów. Jakos mi tak sporo czasu zeszło zanim się za to wzięłam, ale czyta mi się teraz bardzo dobrze.

To dobry autor i ma ciekawe przemyślenia. Sapiens bardzo mi się podobała.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Na stronach tego forum (w domenie forum.northandsouth.info) stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowaniu forum do preferencji użytkownika.
Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym jest możliwe po właściwym skonfigurowaniu ustawień używanej przeglądarki internetowej.
Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może znacznie utrudnić używanie forum lub powodować błędne działanie niektórych stron.
Brak blokady na zapisywanie plików cookies jest jednoznaczny z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie i używanie przez stronę tego forum. | Forum dostępne było także z domeny spdam.info
Administracją danych związanych z zawartością forum, w tym ewentualnych, dobrowolnie podanych danych osobowych użytkowników, zgromadzonych w bazie danych tego forum, zajmuje się osoba fizyczna Łukasz Głodkowski.