|
"Przeminęło z wiatrem" - wspólne czytanie i koment |
| Autor |
Wiadomość |
nicol81

Dołączyła: 01 Paź 2006 Posty: 3325 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: Śro 30 Mar, 2011 20:11
|
|
|
Piotr ich wnerwil, bo nazwał Tarę farmą, zamiast plantacją Murzyni w Tarze mieli poczucie godności granica między nimi a robotnikami była ogromna. Służący w mieście chyba musieli być bardziej wszechstronni- ale i tak trudno mi sobie wyobrazić Piotra i kucharkę jak cały dom i gospodarstwo obskakują. Przecież jak żył Karolek, to on też musiał mieć służącego. |
|
|
|
 |
lady_kasiek [Usunięty]
|
Wysłany: Śro 30 Mar, 2011 21:08
|
|
|
| nicol81 napisał/a: | | Przecież jak żył Karolek, to on też musiał mieć służącego. |
Bo Piotr był z Ojcem meli i Karolka na wojnie. A Karolka puścili sote? |
|
|
|
 |
nicol81

Dołączyła: 01 Paź 2006 Posty: 3325 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: Śro 30 Mar, 2011 21:33
|
|
|
| Chyba, że Piotr pojechał i wrócił do śmierci Karolka... Ale zostawiłby pannę Pitty? I wtedy kucharka robiłaby wszystko... |
|
|
|
 |
lady_kasiek [Usunięty]
|
Wysłany: Śro 30 Mar, 2011 21:41
|
|
|
| A On później nie mówił, ze cały czas opikował się panną Pitty czy mówi tylko o burzliwej ewakuacji? |
|
|
|
 |
nicol81

Dołączyła: 01 Paź 2006 Posty: 3325 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: Czw 31 Mar, 2011 21:37
|
|
|
Chyba o całym zyciu?
W Tarze w domu byli: Pork, Mammy, dwie pokojówki, kucharka, pomocnik Porka i dziewczynka do szycia - czy ktoś jeszcze? Później doszły Dilcey i Prissy, ale to chyba ze względu na Porka, nie były potrzebne... |
|
|
|
 |
lady_kasiek [Usunięty]
|
Wysłany: Czw 31 Mar, 2011 22:00
|
|
|
| nicol81 napisał/a: | | Później doszły Dilcey i Prissy, ale to chyba ze względu na Porka, nie były potrzebne... |
Dilcey uznała, że Scarlett jest potrzebna pokojówka bo mammy jest dobra na nianię. |
|
|
|
 |
nicol81

Dołączyła: 01 Paź 2006 Posty: 3325 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: Pią 01 Kwi, 2011 21:58
|
|
|
Tylko, czy z tą pokojówką to była prawda obiektywna, czy Dilcey chciała wkręcić Scarlett swoją córkę, aby ta zrobiła karierę?
A jeśli Hamiltonowie rzeczywiście mieli tylko dwoje służących, czy nie byłoby rozsądniej zostawić kucharki w Atlancie? |
|
|
|
 |
lady_kasiek [Usunięty]
|
Wysłany: Sob 02 Kwi, 2011 10:39
|
|
|
Chyba obiektywne bo Dilcey była pokojówką panny Indii, czyli taka osoba była potrzebna
| nicol81 napisał/a: | | czy nie byłoby rozsądniej zostawić kucharki w Atlancie? |
A od kiedy pitty była rozsądna? |
|
|
|
 |
nicol81

Dołączyła: 01 Paź 2006 Posty: 3325 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: Sob 02 Kwi, 2011 21:08
|
|
|
Pitty może nie- ale nikt inny się nie zdziwił, że Scarlett, Melania i Wade zostają jedynie z Prissy?
| lady_kasiek napisał/a: | | Chyba obiektywne bo Dilcey była pokojówką panny Indii, czyli taka osoba była potrzebna |
To by miało sens- panna dorasta i zamiast niani dostaje pokojówkę. Tym bardziej nie orzumiem, czemu Mela nie miała. |
|
|
|
 |
lady_kasiek [Usunięty]
|
Wysłany: Sob 02 Kwi, 2011 21:50
|
|
|
Przed przybyciem Scarlett miały tylko kucharkę i Piotra, więc to nie aż tak kolosalna zmiana. | nicol81 napisał/a: | | Tym bardziej nie orzumiem, czemu Mela nie miała. |
Po zamieszkaniu w Atlancie z Ashleyem Mela miała tylko Dilcey? |
|
|
|
 |
nicol81

Dołączyła: 01 Paź 2006 Posty: 3325 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: Sob 02 Kwi, 2011 22:11
|
|
|
Tylko Dilcey, ale wtedy biedni byli...
I nie sądzę, że Prissy=wuj Piotr i kucharka |
|
|
|
 |
lady_kasiek [Usunięty]
|
Wysłany: Sob 02 Kwi, 2011 23:23
|
|
|
| Ale i warunki lokalowe mieli kiepściutkie |
|
|
|
 |
nicol81

Dołączyła: 01 Paź 2006 Posty: 3325 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: Nie 03 Kwi, 2011 18:39
|
|
|
I później pewnie będziemy dyskutowac, czemu nie mieszkają u Pitty
Mnie jeszcze interesuje Scarlett całująca się z kuzynem Wilkesów- a niby taka zakochana w Ashleyu? |
|
|
|
 |
lady_kasiek [Usunięty]
|
Wysłany: Nie 03 Kwi, 2011 18:44
|
|
|
Bo Ona leciała na każdego
zresztą w rozdziale w którym była mowa o uwodzeniu dała temu wyraz
Tematów mamy do dyskusji dużo |
|
|
|
 |
nicol81

Dołączyła: 01 Paź 2006 Posty: 3325 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: Nie 03 Kwi, 2011 20:26
|
|
|
A nie myslała o reputacji- to mogło zniechęcić Ashleya a przynajmniej jego ojca...
To może rozdział następny? |
|
|
|
 |
nicol81

Dołączyła: 01 Paź 2006 Posty: 3325 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: Nie 17 Kwi, 2011 15:46
|
|
|
| Czy ktoś ma jakieś refleksje a propos rozdziału 19? |
|
|
|
 |
Eeva
Rtyhm is my life

Dołączyła: 06 Wrz 2010 Posty: 4530 Skąd: Land Down Under
|
Wysłany: Wto 19 Kwi, 2011 22:08
|
|
|
ja mam! ja mam!
Bardzo podoba mi sie rozmowa R. ze S. i jej oburzenie jak zdała sobie sprawę, ze odpowiedziała nie tak jak powinna
I mistrzowskie spostrzeżenie wuja Henryka, że przyszedł sprawdzić czy S. nadal jest z M. Mam wrazenie, że wszyscy (w mniejszym lub większym stopniu) zdawali sobie sprawę jaka naprawdę jest S. No oprócz M. oczywiście, która kochała ją jak siostrę.
Szczerze mówiąc postawa S. trochę mnie zaskoczyła pozytywnie - że nieważne z jakich pobudek ale została z M. |
_________________ I live in the real world where vampires burn in the sun.
I don't want to achieve immortality through my work; I want to achieve it through not dying.
The Cure, Joy Division and Morrissey make it cool to be unloved. |
|
|
|
 |
lady_kasiek [Usunięty]
|
Wysłany: Wto 19 Kwi, 2011 22:42
|
|
|
| Eeva napisał/a: | | Szczerze mówiąc postawa S. trochę mnie zaskoczyła pozytywnie - że nieważne z jakich pobudek ale została z M. |
Obiecała ukochanemu.
Swoją drogą czy Ashley domyślał się, ze po urlopie Mela będzie w odmiennym stanie?
Jestem zboczenie ciekawa jak wyglądało pożycie małżeńskie u Wilkesów. Bo jakoś o to dziecko starać się musieli. |
|
|
|
 |
Eeva
Rtyhm is my life

Dołączyła: 06 Wrz 2010 Posty: 4530 Skąd: Land Down Under
|
Wysłany: Śro 20 Kwi, 2011 21:45
|
|
|
No obiecać obiecała, ale instynkt przetrwania jednak nie zmusił jej do opuszczenia Meli i ciągle przy niej trwała.
Ja w sumie nie zastanawiałam się nad pożyciem Wilkesów, ale skoro poruszyłas temat to mogę wyrazić swoje zdanie - myślę, ze było bez szału zważyszy na to że A. to ciapa a M. jest mega wstydliwa. Co nie znaczy że nie było im dobrze, bo mysle ze było im fajnie. |
_________________ I live in the real world where vampires burn in the sun.
I don't want to achieve immortality through my work; I want to achieve it through not dying.
The Cure, Joy Division and Morrissey make it cool to be unloved. |
|
|
|
 |
lady_kasiek [Usunięty]
|
Wysłany: Śro 20 Kwi, 2011 22:25
|
|
|
| Eeva napisał/a: | | No obiecać obiecała, ale instynkt przetrwania jednak nie zmusił jej do opuszczenia Meli i ciągle przy niej trwała. |
Bo ona się bała tego jak spojrzy Ashleyowi w oczy później.
Masz rację co do charakterów Meli i Ashleya, czy było im fajnie, bo ja wiem.... czy Mela uważała, że jest fajnie - nie sądzę... No ale Ashley raczej na panny nie cięzkich obyczajów nie chodził... |
|
|
|
 |
Eeva
Rtyhm is my life

Dołączyła: 06 Wrz 2010 Posty: 4530 Skąd: Land Down Under
|
Wysłany: Czw 21 Kwi, 2011 20:04
|
|
|
| lady_kasiek napisał/a: | | Bo ona się bała tego jak spojrzy Ashleyowi w oczy później. |
Może masz racje, chociaż z drugiej strony ja chciałabym wierzyć, ze w niej sie odezwało dobre serce. Serio
| lady_kasiek napisał/a: | | czy Mela uważała, że jest fajnie - nie sądzę |
A ja właśnie myślę, ze ona uważała że jest fajnie jest taka delikatna i nieśmiała i w ogóle, że wg mnie idealnie do siebie pasują. Także w sypialni. |
_________________ I live in the real world where vampires burn in the sun.
I don't want to achieve immortality through my work; I want to achieve it through not dying.
The Cure, Joy Division and Morrissey make it cool to be unloved. |
|
|
|
 |
lady_kasiek [Usunięty]
|
Wysłany: Czw 21 Kwi, 2011 21:48
|
|
|
Z jednej strony to zazdroszczę im tej intymności, tajemnicy alkowy, czegoś niezrozumiałego w dobie, seksu wylewającego się i atakującego wszędzie.
Natomiast jednakże to ekhm.
| Eeva napisał/a: | | A ja właśnie myślę, ze ona uważała że jest fajnie |
Czyli, że podobało się jej? hmmmm nie wiem dlaczego mi to nie leży. |
|
|
|
 |
nicol81

Dołączyła: 01 Paź 2006 Posty: 3325 Skąd: Gdańsk
|
Wysłany: Czw 21 Kwi, 2011 22:45
|
|
|
| Eeva napisał/a: | | Bardzo podoba mi sie rozmowa R. ze S. i jej oburzenie jak zdała sobie sprawę, ze odpowiedziała nie tak jak powinn |
Mnie zastanawia, jak bardzo serio Rett składał Scarlett tę propozycję...
| Eeva napisał/a: | | No obiecać obiecała, ale instynkt przetrwania jednak nie zmusił jej do opuszczenia Meli i ciągle przy niej trwała. |
Mnie się podobało, jak Mela i Scarlett się przytulały, gdy było słychac wybuchy
| Eeva napisał/a: | | było bez szału zważyszy na to że A. to ciapa a M. jest mega wstydliwa. Co nie znaczy że nie było im dobrze, bo mysle ze było im fajnie. |
Tylko nie ciapa
Z resztą się zgadzam - miło, ale bez szału. |
|
|
|
 |
lady_kasiek [Usunięty]
|
Wysłany: Pią 22 Kwi, 2011 09:25
|
|
|
| nicol81 napisał/a: | | Mnie zastanawia, jak bardzo serio Rett składał Scarlett tę propozycję... |
I później ponowił a jeszcze później jest, że nie traktował tego serio. Kociokwiku idzie dostać. |
|
|
|
 |
Eeva
Rtyhm is my life

Dołączyła: 06 Wrz 2010 Posty: 4530 Skąd: Land Down Under
|
Wysłany: Pią 22 Kwi, 2011 13:22
|
|
|
| nicol81 napisał/a: | | Tylko nie ciapa |
A ja uważam, ze ciapa i spróbuj mnie dogonic z tą pałką
| nicol81 napisał/a: | | Mnie zastanawia, jak bardzo serio Rett składał Scarlett tę propozycję... |
R. jest dla mnie tak skomplikowaną postacią, ze w sumie to do końca nie umiem go rozszyfrować. Myślę, ze na swój sposób mogła to byc poważna propozycje. Chociaż z drugiej... może tylko ją testował czy pójdzie na coś takiego ?? |
_________________ I live in the real world where vampires burn in the sun.
I don't want to achieve immortality through my work; I want to achieve it through not dying.
The Cure, Joy Division and Morrissey make it cool to be unloved. |
|
|
|
 |
|
|