Z Południa na Północ Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.
Seriale - Chirurdzy - Grey's Anatomy
Alicja - Czw 14 Maj, 2009 19:41
Gosia napisał/a:
a jednak zajrzałaś
ostatnio prawie zawsze, tu oraz w Housie i Bonesach, bo nie mogę obejrzeć, a ciekawość mnie wręcz zżera, bo zjada to za mało Gosia - Czw 14 Maj, 2009 20:08 Ja po dzisiejszej emisji Ga w ABC będę się bała wejść do internetu, żeby nie znaleźć spoileru.
Zaraz po jednym z odcinków 5 sezonu, zanim ten odcinek zdążyłam obejrzeć, znalazłam notkę w Wiadomościach (!) na Wirtualnej Polsce, że bohater GA, Mark Sloan...
Spoiler:
złamał penisa
Alicja - Czw 14 Maj, 2009 20:11 to była niespodzianka dnia Anaru - Pią 15 Maj, 2009 00:11
Gosia napisał/a:
Ja po dzisiejszej emisji Ga w ABC będę się bała wejść do internetu, żeby nie znaleźć spoileru.
Zaraz po jednym z odcinków 5 sezonu, zanim ten odcinek zdążyłam obejrzeć, znalazłam notkę w Wiadomościach (!) na Wirtualnej Polsce, że bohater GA, Mark Sloan...
Spoiler:
złamał penisa
Ekhem, poszukałam czegoś na ten temat...
W Polsce po raz pierwszy opisaną przez Konstantego Porcyanko w roku 1838. Z "prawdziwym" złamaniem nie ma ono wiele wspólnego, człowiek nie posiada bowiem prawie nigdy kości prącia. http://www.wspolczesna.pl...SWIAT/775088746
Co to znaczy prawie nigdy???
Posiada czasami czy co?
... (chwilę później)
Khem, pogrzebałam głębiej...
Aspekt biblijny
W biblijnej Księdze Rodzaju Jahwe wyjmuje żebro Adama, aby stworzyć Ewę (zob. Adam i Ewa), chociaż mężczyźni i kobiety posiadają tę samą liczbę żeber, co Gilbert i Zevit w 2001 roku zinterpretowali jako wyjaśnienie nieobecności kości prącia u człowieka. http://pl.wikipedia.org/w...%87_pr%C4%85cia
No muszę przyznać, że dotychczas nie miałam pojęcia, że Ewa powstała z kości prącia... trifle - Pią 15 Maj, 2009 19:59 Ostatni odcinek
Spoiler:
jest rewelacyjny. Trudne przypadki, George, przysięga Dereka i Mer, Arizona, Bailey, Izzie...Owen i Cristina. Sporo niespodzianek, napięcie do końca. I piękne słowa z offu na koniec. I love you, I don't ever want to live without you. You changed my life. It might all be gone tomorrow
Powinni na tym skończyć, nie powinno być kolejnego sezonu...Aragonte - Sob 16 Maj, 2009 00:22 Trifle, a to już był ten podwójny odcinek? Od razu go puścili, on nie był dzielony? Pewnie coś przegapiłam
Skoro już naspoilerowałaś trochę, to napisz jeszcze, co z Alexem Agnesse - Sob 16 Maj, 2009 01:17
Spoiler:
Finał Greysów mocny. Bardzo mocny. Chyba najlepszy i jako odcinek i jako finał. Tego nie ma nawet jak opisać. To trzeba obejrzeć.
PS. I jak ja mam teraz pójść do łóżka i spokojnie zasnąć, hę?trifle - Sob 16 Maj, 2009 12:33
Aragonte napisał/a:
Trifle, a to już był ten podwójny odcinek? Od razu go puścili, on nie był dzielony? Pewnie coś przegapiłam
Skoro już naspoilerowałaś trochę, to napisz jeszcze, co z Alexem
Tak, to ten. Mam go jako eee jeden, tylko w środku pojawia się czarna plansza z "Grey's anatomy" i potem normalnie dalej.
Spoiler:
Agnesse ma rację, mocny koniec był, nie spodziewałam się tego udziału George'a. Alex? Przez prawie cały odcinek mnie irytował Nie wydarzyło się z nim nic, czego nie można było przewidzieć. Nawet nie ma co spoilerować
trifle - Nie 17 Maj, 2009 11:22 No serio, nikt jeszcze nie obejrzał prócz nas dwóch? Anonymous - Nie 17 Maj, 2009 12:16 oglądnęłam....
Najlepszy chyba finał sezonu. zwłaszcza w porównaniu z Kosćmi i Hałsem bo nie widziałam ostatnich 2 odcinków SPN i 2 Castle...
Spoiler:
świetny ten odcinek, co za koncóka... ile emocji w tym bonusowym podwójnym odcinku. George nie może umrzeć, nie może przecież jak go zobaczyłam w tych drzwiach windy.... a o tym, że to on zorientowałąm się sekundy przed Mer. Nie!! Nie zgadzam się... pal sześć Izzie na to byłam od biedy przygotowana. Ale nie Bambi On musi się zakochać szczęśliwie. Przeżyć swoje.
nie chcę...
Z krańcowo innych emocji słodki był ten "ślub Mer-Der jestem tandeciarą i to było urocze... takie...no kurczę
Cristina bardzo się zmieniła. Cieszę się, ze Ona i Owen... naprawdę.
No i biedna Baily... chociaż jej wątek z zabawą Leo był cudowny. jak małe dziecko.
i byłoby cudnie, ale nie George!!
trifle - Nie 17 Maj, 2009 12:42 Wreszcie!
Spoiler:
Ja totalnie się nie zorientowałam! Dopiero jak Meredith krzyknęła, to do mnie dotarło.. Dużo niespodzianek i każdy miał kawałek dla siebie. Obejrzałam finał SPN i nie ruszył mnie ani trochę tak jak ten odcinek GA
Admete - Nie 17 Maj, 2009 12:48
trifle napisał/a:
Wreszcie!
Spoiler:
Ja totalnie się nie zorientowałam! Dopiero jak Meredith krzyknęła, to do mnie dotarło.. Dużo niespodzianek i każdy miał kawałek dla siebie. Obejrzałam finał SPN i nie ruszył mnie ani trochę tak jak ten odcinek GA
A mnie nie rusza GA - to takie melodramatyczne, a ja nie znoszę melodramatów. Scenarzyści cierpią na jakieś zachwiania emocjonalne, w sam raz do telenowel wenezuelskich się nadają W tym wszystkim mają naprawdę dobrych aktorów - szkoda, że muszą takie rzeczy grać.Gosia - Nie 17 Maj, 2009 12:49 I ja obejrzałam
Spoilery!!
Cliffhanger na końcu, faktycznie. Tego się nie spodziewałam, dobre zakończenie. George fajnie wyglądał taki ogolony i w mundurze. I Izzie...
Bardzo dobre 2 odcinki. Miałam dwukrotnie łzy w oczach - chyba na przypadku Izzie z tą pamięcią (tak mi się wydaje) i te przysięgi Dereka i Mer mi się podobały bardzo, ale... na karteczkach samoprzylepnych??? To kpina jak dla mnie.
Nie chciałam wystawnego ślubu, ale jakikolwiek poważniejszy, każdy byłby chyba lepszy, ale na przylepcu??? Ja wiem, że nieważna jest ceremonia, że ważniejsze są uczucia, ale to taki ślub na niby bez ślubu, bardzo w stylu amerykańskim, jak dla mnie, za bardzo. Choć myśle, że i Amerykanie będą oburzeni, dlatego Shonda zamknęła możliwość dodawania komentarzy do ostatniego odcinka.
Emocjonujący był, to fakt, ale zabrakło mi tego czegoś.
Dobra, jestem tradycjonalistką albo... whatever.
Zakończenie z Georgem i Izzie mi się podobało, bo tego nie przewidziałam, było emocjonujące. Ale zakończenie wątku MerDer mi nie leży i nic na to nie poradzę. Wiedziałam że Dempsey nie chciał, żeby seria kończyła się ślubem DerMer, ale kurcze, mogli to dla ludzi zrobić albo zrobić to inaczej, nawet bez ceremonii, ale te przylepce????
Było kilka zabawnych fragmentów, choćby ta nowa relacja Mer-Cristina i wybuch uczuc
Wątek z żołnierzem, na ja bym mu nogi nie obcinała, trzeba leczyć, a nie kaleczyć. Trzeba szukać źródła bolu a nie robić z czlowieka kalekę. Bez nogi w armii? Mają setki zolnierzy zdrowych, po co im chlopak z jedną nogą? Dla mnie to przegięcie.... Nie zawsze trzeba spelniać wolę pacjenta, zwłaszcza jesli noga byla zdrowa tak naprawde.Anonymous - Nie 17 Maj, 2009 12:52
Spoiler:
chyba też dziś oglądnę SPN a sesja...phi Hałs mnie zirytował bo nie lubię jak się ze mnie głupka robi . Kosci no to żenua po prostu. A Chirurdzy!! zorientowałam się w momencie gdy narysował 7... to O i 7 tknęło mnie i aż zesztywniałam.... o takie zaskoczenie chodzi...gdyby Izzie tylko umarła...wszyscy się tego spodziewali..i w każdym z tych seriali przynajmniej od odcinka wiadomo było, ze coś jest nie tak a George to jest po prostu szok. Niesprawiedliwe, ze go zabili. On nie miał swojej szansy. Cristina miała Burke`a wcześniej, Mer ma swojego smutnookiego. Karev miał Izzie i Evę(czy jak jej tam), Izzie miała Dannego i Alexa... a George i Izzie i Callie były pomyłką...nie wspominając o Lexie i Mer. On zasługiował na szczęście. Taki prostoduszny, dobry, łagodny George... co to za szczęśliwe zakończenie jeżeli George umrze w taki sposób... powinien życ i być z tą dziewuchą co ją uratował.... Właśnie zawsze się tak zachowywał... jak ta panna opisała... nikt na niego nie zwracał uwagi...każdy szukał czegoś innego, kochał kogoś innego, dbał o kogoś innego a Georg był obok i w razie potrzeby odwalał całą robotę. przytulał, pocieszał był chłopcem od wszystkiego....
Przeżywam to jak wątek Zacka w ubiegłym sezonie Kości....
mam ochotę kogoś pobić.... łoj dziś rano potrzebowałam tylko jednej bomby atomowej... teraz przydałyby się ze dwie....
Agnesse - Nie 17 Maj, 2009 13:03 Nareszcie! Bo już chciałam zaspoilerować
Spoiler:
Jestem ciekawa jaką decyzję podejmie Bailey. Czy wybierze chirurgię ogólną czy pediatryczną? Widzę, że powstrzymuje ją ultimatum Tuckera.
Z początku nie mogłam zrozumieć o co chodzi z tym 007... Jakiś agent czy co? A potem mnie olśniło, przecież to George!!! Jeden z pierwszych odcinków, kiedy samodzielnie operował pod okiem Burke'a i coś poszło nie tak takie dostał przezwisko.
Ja tez bardzo nie chcę, żeby zmarł. Może i ciapa i ciepła kluska, ale ogólnie fajny facet. Zgadzam się z Gosią, że powinien mieć prawo do szczęścia, do szczęśliwej miłości, może z tą dziewczyną, którą uratował.
Na śmierć Izzie też byłam w jakiś sposób przygotowana, ale jak zobaczyłam, że operacja się udała i potem zaczęła jej wracać pamięć krótkotrwała, to mnie zaskoczyli. Izzie łączyła ich wszystkich w jakiś sposób z normalnością, każdy z nich miał swoje przejścia, był nieco zwichrowany, a ona to taka "normalna dziewczyna z sąsiedztwa".
Marki i mała Grey. Od początku mi coś nie pasowało, a w tym odcinku nie było już żadnej chemii między nimi.
"Ślub MerDer" czegoś podobnego się spodziewałam. Ale nie poczułam się zbyt mocno poruszona tą sceną.
Owen i Cristina w końcu znaleźli swoje szczęście. Moim zdaniem jest między nimi więcej chemi niż przy jej związku z Burkiem.
Jestem ciekawa co zaserwują nam scenarzyści w 6 sezonie. Chociaż nie wiem, czy nie powinni skończyć na tym. Mało co mogłoby przebić ten finał.
Gosia - Nie 17 Maj, 2009 13:13 SPOILERY!
Tak mysle jeszcze o MerDer: może powinnam się cieszyć, że ich związek się nie rozpadł albo że nie ma kryzysu, bo w przypadku Shondy wszystko jest możliwe...
Nie wiadomo czy George umrze, ale są na to duże szanse. Izzie być może przeżyje, Zauważyliści, że tym razem Denny nie był na czarno???
Mark i Grey - od poczatku mi nie pasowali i jesli nie beda razem, wcale mi to nie bedzie przeszkadzalo.
Kiedy George napisal 007 to od razu zrozumiałam, zanim jeszcze chyba Mer się zorientowala... To było emocjonujące.Anonymous - Nie 17 Maj, 2009 13:15
Spoiler:
w tym odcinku nie było wcale chemii mark-małą grey. chyba scenarzyści chcą udziwnić za bardzo ten związek...
Najpierw Młoda chce, zeby Mark poznał jej ojca a teraz staje okoniem?
Międzi Cristiną a Rudim jest większa chemia. Cristina kocha Owena a nie tylko podziwia go jako fachowca.... zmieniła się... także choroba Izzie zmieniła ją...ich wszystkich zresztą. Wszyscy teraz żyją na Carpe diem...
W sumie ciekawe jak wybierze Miranda.... ja ją chyba wolałabym na ogólnej... no jak to tak bez niej? Te chore dzieci kosztowały ją bardzo dużo emocji... a teraz jako samotna matka? No nie wiem...
Gosi przeszkadzają przylepce... a mi nie przeszkadzają ładny kolor miały....
Agnesse - Nie 17 Maj, 2009 13:15
Spoiler:
Muszę przyznać przystojniak z George'a w tym mundurze. Ale ja mam słabość do mundurów.
Przylepce ok, ale przysięga na przylepcach... Nie spodziewałam się romantyzmu (wiedziałam, że nie będzie z wielką pompą, zaślubiny w urzędzie by wystarczyły), ale takiej siermiężności też nie.
Anonymous - Nie 17 Maj, 2009 13:17
Spoiler:
też właśnie myślę, ze może z Georg`em to nie wszystko przesądzone... nie wsiadł do windy przecież.
A właśnie swietna była reakcja Kapo na wieści Georg`a
Gosia - Nie 17 Maj, 2009 13:23 Spoiler!
W tym fragmencie po raz pierwszy George jako facet mi się podobał
Przylepcom mówię stanowcze: Nie!
P.s. Swoją drogą, skąd mu się tyle odznaczeń wzięło, skoro nawet jeszcze nie był w armii?
Anonymous - Nie 17 Maj, 2009 13:27
Spoiler:
ale w innych warunkach ten ślub... no popatrzcie Izzie umiera George też... to by zniknęło gdzieś a te spartańskie warunki dobrze rokują na przyszłość i myślę, ze będziemy mieli swój ślub Mer-Der plus może Cristina z Rudim? Może końcem końców będzie potrójny, albo poczwórny śłub....
Bo Chirurdzy mogą wiązać się tylko z Chirurgami inaczej to wszystko się rozsybie jak związek Szefa czy Kapo? prędzej czy później...
trifle - Nie 17 Maj, 2009 13:45
Spoiler:
A ja bym chciała, żeby nie było nowego sezonu, choć będzie ciężko, bo ich strasznie polubiłam. Ale teraz jest fajnie, nie wszystko jest jasne, są dobre i złe zakończenia...
Ślub na karteczkach - jakieś takie... eee... Ale myślę, że to tak na teraz, prawdziwy ślub i tak wezmą.
Cristina bardzo się zmieniła i widać to w tym odcinku. Właściwie wszyscy się zmienili... Meredith też, już mnie nie irytowała. I naprawdę bardzo mi się podobał jej głos z offu tutaj.
A Bailey - przecież powiedziała, że zostawia Tuckera. Ultimatum jej nie powstrzymuje - co to za małżeństwo na ultimatach oparte? Nowa specjalizacja łączy się z dodatkowymi godzinami, a jako samotna mama nie będzie miała na to czasu..
Może to i wszystko jest melodramatyczne, ale jak chyba lubię się wzruszać. Chyba wolę się wzruszać niż śmiać na filmach I nie te miłosne/romansowe perypetie mnie wzruszają tylko te o życiu i śmierci, o odchodzeniu, zostawianiu kogoś...
Bałam się, że rozbabrają ten odcinek, że będzie tradycyjny, nudny ślub i wielki happy end abo wielki sad end ze śmiercią Izzie. A tymczasem wielu rzeczy się kompletnie nie spodziewałam, nie wiem, jeszcze czy dobrze oceniam pomysły czy nie, ale podobał mi się ten odcinek bardzo...
Anonymous - Nie 17 Maj, 2009 13:55 podpisuję się pod trifle. z wyjątkiem karteczek Oni mieli już tyle słów... tyle okazji... że te kartki mi pasuję
Spoiler:
też wolę si ę powzruszać.... a tu się powzruszałam... bardzo...
I faktycznie wszyscy się zmienili bardzo. Chyba w każdej dziedzinie. Ot Cristina kiedyś wolałaby ciekwą operację wycięcia hipokampu a nie patrzyłaby na to, że ktoś straci pamięć... i chyba faktycznie moze lepiej gdyby nie było kolejnego sezonu.... dobra zastanawiam sięczy umarł czy nie... strasznie mnie to nurtuje.. ale dla jednego wątku kolejny długi sezon? pełen wątpliwości kiedy śłub jak, gdzie... może lepiej nie... tak samo uważam, ze House mógłby się skończyć w tym momencie. Pięć sezonów wytarczy.
Gosia - Nie 17 Maj, 2009 14:15 Ale przysięga była ładna, trzeba przyznać:
Co chcemy sobie przyrzec?
Że będziesz mnie kochał... Nawet kiedy mnie znienawidzisz.
Że będziemy się kochać, nawet jeśli będziemy się nienawidzić..
Żadnych ucieczek... nigdy.
Nikt nie odejdzie, nieważne co się stanie..
Żadnych ucieczek.
Będziemy się o siebie troszczyć
Nawet jeśli będziemy starzy, niedołężni, śmierdzący.
Nawet jeśli dostanę Alzheimera i Cię zapomnę...
Będę Ci przypominał każdego dnia, kim jestem.
Że będziemy się sobą zajmować na starość... jak będziemy niedołężni.
To ...
To na zawsze. trifle - Nie 17 Maj, 2009 15:28 Właśnie do mnie dotarło, że jeśli ogląda się ten serial dla duetu Meredith-Derek to tym finałem można być naprawdę rozczarowanym