Ekranizacje - Rozważna i Romantyczna Sense and Sensibility (2008)
Admete - Nie 02 Kwi, 2017 20:51
| Agn napisał/a: | | Ale Hattie Monaghan? Tak, |
Ona naprawdę ślicznie wygląda w wielu scenach, tak delikatnie. Zwłaszcza jak ma wysoko upięte włosy.
milenaj - Nie 02 Kwi, 2017 20:52
| Agn napisał/a: | | I niestety mam wrażenie, że większość ról Granta tak wygląda - to jego mruganie to mnie do szału doprowadza |
No gra tak niestety i dlatego zbytnią fanką nie jestem, ale Love Actually i jego wątek kocham akurat chyba najbardziej, "Cztery wesela i pogrzeb", i moje ukochane "Notting Hill".
Wiecie lubię w filmach epilogi.
Agn - Nie 02 Kwi, 2017 21:43
| Admete napisał/a: | | Ona naprawdę ślicznie wygląda w wielu scenach, tak delikatnie. Zwłaszcza jak ma wysoko upięte włosy. |
I to jest właśnie moja Elinor. Uwielbiam ją. Nie tylko za to, jak ładnie wygląda w strojach z epoki, ale za to jak Elinor zagrała.
Cztery wesela i pogrzeb było niezłą komedią, od lat nie oglądałam. LA oglądam dla wielu wątków, wszystkie są dla mnie super. Postać Granta mi się w tym filmie podobała, ale on sam - nie.
Nie cierpię Nothing Hill, ale nie bij...
Tamara - Nie 02 Kwi, 2017 22:31
A pamiętacie, jak się zachowywał powieściowy Edward ? jak potrafił się zamyślić i milczeć jak słup albo nie potrafił z siebie słowa rozsądnie wycisnąć tylko się zacinał i przeżywał męki zakłopotania , bo jak sam przyznawał, jego najistotniejszą cechą była nieśmiałość ? Wg mnie grant jest idealnym Edwardem pomijając fakt, że lubię go całkiem niezależnie od tej roli .
Admete - Pon 03 Kwi, 2017 06:37
Dla mnie jest przesądzony i manieryczny.
milenaj - Pon 03 Kwi, 2017 11:27
| Agn napisał/a: | | Nie cierpię Nothing Hill, ale nie bij... |
Nie będę. Ja kocham, za koniec, epilog. no i Julia Roberts, która też na ekranie uwielbiam.
BeeMeR - Pon 03 Kwi, 2017 13:40
| Tamara napisał/a: | | A pamiętacie, jak się zachowywał powieściowy Edward ? jak potrafił się zamyślić i milczeć jak słup albo nie potrafił z siebie słowa rozsądnie wycisnąć tylko się zacinał i przeżywał męki zakłopotania , bo jak sam przyznawał, jego najistotniejszą cechą była nieśmiałość ? | Zupełnie nie pamiętam, ale to widocznie nie mój typ bohatera
A HG aktora
Agn - Pon 03 Kwi, 2017 14:27
Tamaro, pamiętamy - był nieśmiały, ale nie głupkowaty. Grant mu nadał głupkowatość i to mruganie oczami. Nie i jeszcze raz nie.
praedzio - Pon 03 Kwi, 2017 14:44
Mam ochotę na powtórkę serialu (ciekawe, czemu, hmmm? ). Tylko pytanie za sto punktów: GDZIE DO JASNEJ &%$#@ PODZIAŁAM SERIAL???
milenaj - Pon 03 Kwi, 2017 18:38
praedzio, też sobie puszczę dzisiaj.
Tylko Jane Austen jest mi w stanie dzisiaj pomóc. Tylko rozważam, czy jednak widok Alana Rickmana, by mi bardziej jednak nie odpowiadał, ale po "Bestii" mam jednak głód Stevensa.
Admete - Pon 03 Kwi, 2017 19:42
Niedługo zamierzam powtórkę Dumy i uprzedzenia. Wieki już tego nie oglądałam. Jak zacznę, to odświeżę stosowny wątek.
Agn - Pon 03 Kwi, 2017 19:56
No patrz, great minds think alike. Ostatnio zaczęło za mną chodzić DiU (1995), wprawdzie widziałam kilka miesięcy temu, ale co stoi na przeszkodzie, by obejrzeć znów? A tu wspominasz, że też masz ochotę.
Admete - Pon 03 Kwi, 2017 20:13
Bardzo wielką ochotę Dawno, naprawdę dawno tego nie widziałam.
annmichelle - Pon 03 Kwi, 2017 21:18
To ja się wyłamię, bo pułkownik Brandon bardziej mi odpowiadał w wykonaniu Davida Morisseya niż tej starszej. Nie mam nic do tego jak przedstawił go Alan Rickman, ale jednak ten z serialu wygląda i zachowuje się jak prawdziwy wojskowy, jest młodszy (wiekiem bardziej odpowiada temu książkowemu i bardziej pasuje przez to do młodziutkiej Marianny), jest taki surowy w obyciu (jak to żółnierz), ale też przez to męski i jego spojrzenia na Mariannę są baaaardzo romantyczne i chwytające za serce.
Ale ja po prostu bardzo lubię tę wersję, kiedyś (dawno temu) pisałam już moją recenzję w tym wątku, więc nie będę się powtarzać. Może tylko, że podobało mi się tam wszystko : gra aktorska, widoki, scenografia i atmosfera (typowa brytyjska pogoda, szaro-buro), nawet czołówka.
Agn - Pon 03 Kwi, 2017 21:21
I cudna muzyka! Nie zapomnij o muzyce!
Też lubię Morisseya. Wolę Rickmana, bo Rickmana po prostu b. lubię, ale nie mam nic do współcześniejszej wersji Brandona.
Marianna za to podobała mi się bardziej w wersji u Anga Lee. Ale to po prostu młodziutka Kate Winslet, która swoją urodą po prostu wpisała mi się w głowę jako idealna Marianna (i do tego to świetna aktorka, więc co tu dużo mówić). Do tej z 2009 też nic nie mam, no ale...
Tamara - Pon 03 Kwi, 2017 22:22
| Agn napisał/a: | Tamaro, pamiętamy - był nieśmiały, ale nie głupkowaty. Grant mu nadał głupkowatość i to mruganie oczami. Nie i jeszcze raz nie. |
Ale to nie głupkowatość, tylko skrajna nieśmiałość, znam to z własnych doświadczeń, więc będę Granta bronić do upadłego aż za dobrze wiem , co to jest nie umieć i nie móc wykrztusić z siebie słowa
Agn - Pon 03 Kwi, 2017 22:42
Ja też, ale nieszczególnie chcę to oglądać. Edward nie był głupi, a w wersji Granta takie sprawiał wrażenie.
Tamara - Wto 04 Kwi, 2017 07:59
Eeetam
BeeMeR - Wto 04 Kwi, 2017 08:43
| Tamara napisał/a: | | to nie głupkowatość, tylko skrajna nieśmiałość, znam to z własnych doświadczeń, | Ja nieśmiałość i to chorobliwą tez znam z własnych doświadczeń, nie wiąże się ona jednak z jąkaniem, mruganiem i przestępowaniem z nogi na nogę, a małomównością i wycofaniem - moim filmowym ideałem nieśmiałości jest Mateusz w wiadomej ekranizacji Ani z Zielonego Wzgórza
Ok, ja wiem, że to nie bohater romantyczny, ale idealny człowiek nieśmiały
HG też nim dla mnie bohaterem romantycznym nie jest, nie mogłam uwierzyć zresztą co ta rozważna w nim widzi - ale ja za tą wersją nie przepadam, przy pierwszym obejrzeniu uznałam ja za nietrafioną obsadowo (i w dużej mierze po prostu za starą), doceniłam ją dopiero znacznie później, jej humor i aktorów (Grant się do nich wciąż nie zalicza, tj. do tych docenionych ale Alan Rickman czy Hugh Laurie np. i owszem Emmę ogromnie lubię - ale nie w tej roli).
Anaru - Wto 04 Kwi, 2017 09:08
| BeeMeR napisał/a: | moim filmowym ideałem nieśmiałości jest Mateusz w wiadomej ekranizacji Ani z Zielonego Wzgórza |
O tak, uwielbiam go
Tamara - Wto 04 Kwi, 2017 13:42
Dla mnie Grant to jedyny słuszny Edward , nic nie poradzę i w ogóle wersja Anga Lee jest tą jedyną najsłuszniejszą wersją , serial jest bardzo miły, ale Willoughby , Brandon, aczkolwiek jest zbyt pełen życia i zbyt gadatliwy , Marianna ma krzywy zgryz , a Barton Cottage nie wiadomo czemu jest prawie ruderą
milenaj - Wto 04 Kwi, 2017 15:48
Tamara, z głowy mi to wyjęłaś.
Wczoraj łyknęłam serial i jednak film to bardziej moja ekranizacja.
Stevens - no lepszy, ale mimo wszystko mam słabość do Hugh.
I ja już kiedyś pisałam, nie przeszkadza mi wiek Emmy Thompson w tej ekranizacji, a ze scenariuszem odwaliła taki dobry kawałek roboty.
Zresztą jak oglądałam nową "Bridget" i bawiłam się przednio, to też mi przyszło do głowy, że to pewnie zasługa Emmy w scenariuszu.
Tamara - Wto 04 Kwi, 2017 17:00
Zdecydowanie też tak sądzę, nie przyłożyłaby ręki do chały .
Natomiast dużym plusem serialu jest panna Anna Steele , której brakowało mi w filmie , oraz pani Ferrars , chociaż tej drugiej jest zdecydowanie za mało
Agn - Wto 04 Kwi, 2017 20:48
Willoughby jest ok, ale to rzecz gustu, o Brandonie już pisałam, krzywy zgryz u Marianny - toż to Angielka, nie Amerykanka.
A Barton Cottage - no to miała być chatka, miała mieć ciasnotę i niestety, powinna wyglądać bidaśnie. W filmie to taki po prostu dom jak dom, większy od mojego rodzinnego, a mam jednorodzinny.
Chatynka o wiele bardziej mi odpowiada, jest cudowny kontrast między tą chatką a Norland. Nie wspomnę też, że tym bardziej pasuje to, że panie gwałtownie musiały zmienić swój styl życia i zaakceptować to, że teraz będzie znacznie biedniej i ciaśniej. Dla mnie jest idealna, nie może wyglądać idealnie jak współczesne projekty, które czasem wyglądają jak tworzone z myślą o umeblowaniu z Ikei.
Tamara - Śro 05 Kwi, 2017 08:16
Ale w środku tynk odpada i zacieki są, krzywe nieszczelne futryny , pustka wieje z każdego kąta , a w książce jest wyraźnie napisane że dom był odnowiony i odświeżony przez Middletona , gotowy do zamieszkania łącznie z meblami , a nie taka bida wszystkie naprawy , reperacje itp zostały przed przyjazdem pań wykonane i dom był jak nowy .
A kontrast i tak jest jak się kto przeprowadza z rezydencji do domku wiejskiego , który zresztą obiektywnie rzecz biorąc wcale taki ciasny nie był, bo na dole były dwa saloniki , kuchnia i jadalnia bodaj, a na górze 4 sypialnie, bagatelka w filmie to niemal dwuizobwa chata , na dole odrapany ciasny niby-salonik, na górze ze dwa pokoiki i szlus poza tym panie zabrały ze sobą bieliznę stołową i pościelową, srebra, porcelanę, książki, pianino Marianny (więc scena z ofiarowaniem pianina jest kompletnie wyimaginowana) - a jak wspomina Fanny były to bardzo cenne rzeczy i niektóre lepsze i ładniejsze niż należące do Norland - więc w codziennym życiu nie miały aż takiego kontrastu materialnego jeżeli idzie o wyposażenie domu .
|
|
|