To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Moje serce ma gęsią skórkę, czyli randka numer 14

Admete - Pon 19 Lut, 2018 06:53

Trzykrotka napisał/a:
Trzecie to ten kosmiczny, koszmarny , dupkowaty bohater Radio Romance Nie mam zdrowia do jego wielmożnej nadętości.


Zupełnie go tak nie odbieram, ale ja też nie za bardzo się przejmuję podczas oglądania :) Nie jestem zaangażowana za bardzo. Po prostu oglądam rozrywkowo. Dopóki mi się nie znudzi czy odwidzi. BeeMer włosy będą czarne, a odcinki ( oba ) dopiero jutro.

Trzykrotka - Pon 19 Lut, 2018 06:58

To był żuraw, nie bocian :-D Frustruję się zapowiedzią tego, co nas czeka w Hwayugi i techniczne kłopoty forum mnie frustrują, az się boję pisać.
Reakcja Oh Gonga na słowa Patriarchy bardzo trafna i na miejscu :confused3:

Admete - Pon 19 Lut, 2018 06:58

Mnie Forum działa normalnie, może w nocy coś było nie tak. Zaczyna się nowa drama - Should We Kiss First. Będzie w poniedziałki i wtorki, ale puszczą dwa odcinki dopiero jutro. Ciekawe czy Cross idzie dziś, czy też dwa odcinki jutro.
BeeMeR - Pon 19 Lut, 2018 07:15

Admete napisał/a:
Zupełnie go tak nie odbieram,
Ja go też tak nie odbieram - tj. zachował się dupkowacie do potęgi, ale potraktowałam to jako kolejny punkt wyjścia do ewolucji - no i już to ewoluowało, tj. mamy za sobą audycję autorstwa panny - wprawdzie nie wiem jak można o szkole i jednym uczniu gadać przez 2 godziny, ale staram się wyłączyć czepianie się przypadku rom-komów ;)
Mnie się podobał ten etap początkowy, bo skupiłam się na tym, jak bardzo on chciałby, żeby ona go pamiętała/poznała i jak bardzo ona jest totalnie nieczuła na jego gwiazdorską pozycję i na niego jako faceta ogólnie - to się teraz niewątpliwie zmieni tj. podejrzewam, że ona się do tego jeszcze nie przyzna ale będzie przeżywać wspomnienia ;)
Ja to w każdym razie traktuję lekko i będę oglądać dalej - szukam też jakiejś innej dramy z posiadanych do zaczęcia :mysle:

Admete - Pon 19 Lut, 2018 07:21

BeeMeR napisał/a:
Mnie się podobał ten etap początkowy, bo skupiłam się na tym, jak bardzo on chciałby, żeby ona go pamiętała/poznała i jak bardzo ona jest totalnie nieczuła na jego gwiazdorską pozycję i na niego jako faceta ogólnie


Ogólnie to ja właśnie lubię, jak facetowi zależy, a pannie jeszcze nie bardzo albo jest tego nieświadoma ;) Should We Kiss First to będzie chyba drama z romansem w wydaniu dorosłych i dojrzałych osób. Pewnie trochę melo. Gra tam aktorka z City Hall.

BeeMeR - Pon 19 Lut, 2018 07:30

Admete napisał/a:
Ogólnie to ja właśnie lubię, jak facetowi zależy, a pannie jeszcze nie bardzo albo jest tego nieświadoma
Ogólnie to ja też ;) Ale lubię również, jak ta relacja potem ewoluuje i pannie też zależy oraz jak się rozwija związek bez klasycznego Noble Idiocy i oszukiwania się "dla czyjegoś dobra" oraz bez rozstań na absurdalne wyjazdy kilkuletnie za granicę :roll:
Admete - Pon 19 Lut, 2018 07:34

To podobnie jak ja ;) W Hwayugi niestety przestałam się angażować, bo za dużo komplikacji, a ja to odbierałam jako romans. Inaczej niż Black, który dla mnie był fantastyką i sensacją z romansem w tle. Wchodzi nowa drama OCN w sobotę, ale nie nastawiam się, bo pewnie nie będzie napisów jak w przypadku Bad Guys. Dlatego nawet się nie interesowałam jakoś szczególnie o czym to. A BG podobno będą na Netflixie w marcu, no zobaczymy.
Aragonte - Pon 19 Lut, 2018 08:38

Trzykrotka napisał/a:
To był żuraw, nie bocian

A racja, napisałam o bocianie, a potem sobie uświadomiłam, że się mylę, ale nie chciało mi się prostowac. To przez skojarzenie z dziecięciem napisałam o bocianie :-P

Trzykrotka - Pon 19 Lut, 2018 08:44

Ja nie mogę za skarby świata polubić gościa z RR, choćbym nawet rozumiała, że ma problemy z sobą i pokręconą rodziną, oraz trudną osobowość. On jest dla mnie jak młodsza wersja Maestra z BV, dla którego pomiatanie ludźmi było normalnym sposobem komunikacji.
O właśnie, ta drama jest zupełnie jak BV, teraz mnie olśniło! Też jest kobieta z wizją, pełna zapału i ognia, która próbuje zaciągnąć w tę wizję niechętnego i wzgardliwego gwiazdora. Jeszcze jakoś tam miałam nadzieje, ale straciłam ją po tym, jak nie przeczytał ani słowa z jej skryptu, nie uprzedzając o tym nikogo. Jego zachowanie jest niedopuszczalne także na polu zawodowym. Nie mogę z nim... Gdyby nie dziewczyna i bardzo fajne postaci drugoplanowe, lekarz (wreszcie jakaś troszkę większa rola naszego Nietoperza) - i pan Namaste, oraz polskie napisy, chyba nie dałabym rady tego pociągnąć. On ją traktuje jak kawałek gumy do żucia przyczepiony do buta i oczekuje, że ona go sobie przypomni wdzięcznym sercem? Acha......
W tej dojrzałej dramie mają grać moja ulubiona Kim Sam Soon i drugi pan z King and the Clown. Chętnie tego spróbuję, czekam też na Noonę, która kupowała mi jedzenie - już jakieś stillsy się pojawiły.
W Hwayugi faza romansu już się zakończyła, Admete. To znaczy - przewaliły się duszne komplikacje, państwo ustalili pomiędzy sobą, że oboje się kochają, bez względu na artefakt, który ich do tego doprowadził. Ostatnie odcinki - jak na to nie patrzeć - będą poświęcone nadciągającej apokalipsie. Już w 16 widać to wyraźnie - czarne chmury, zaraza, miecze, złowieszcze znaki i przepowiednie.... To tylko gwoli informacji, nie zachęcania :kwiatek:

Admete - Pon 19 Lut, 2018 08:59

Trzykrotka napisał/a:
On jest dla mnie jak młodsza wersja Maestra z BV, dla którego pomiatanie ludźmi było normalnym sposobem komunikacji.


Bez przesady ;) Ja tego nie traktuję ani przez sekundę realistycznie.

Trzykrotka napisał/a:
Już w 16 widać to wyraźnie - czarne chmury, zaraza, miecze, złowieszcze znaki i przepowiednie.... To tylko gwoli informacji, nie zachęcania


Dlatego być może obejrzę. Na razie Endeavour ;)

BeeMeR - Pon 19 Lut, 2018 09:20

Trzykrotka napisał/a:
Ja nie mogę za skarby świata polubić gościa z RR, choćbym nawet rozumiała, że ma problemy z sobą i pokręconą rodziną, oraz trudną osobowość. On jest dla mnie jak młodsza wersja Maestra z BV, dla którego pomiatanie ludźmi było normalnym sposobem komunikacji.
Przyjmuję, acz mam zupełnie inaczej - tj. zupełnie nie kojarzy mi się z maestrem z BV, dla którego nie było szans na poprawę komunikacji i był tylko on i jego wizja. Ten z RR jest dla mnie klasycznym Pierwszym z napisanym na czole "spadaj" ale coraz to robi coś dla innych, choć z początku wbrew sobie - mnie się jak już pisałam kojarzy z Masterem, który na początku miał identyczne zachowania i obaj potrzebują dużo czasu i zmiany, by się panna zainteresowała nimi a nie kimś innym.
Z drugiej strony - ja chyba żadnego "Pierwszego" z rom-komu nie traktuję realistycznie :P Maestra z BV też nie :P

Trzykrotka - Pon 19 Lut, 2018 09:30

No dobra, wiadomo, że to rom-kom i nie realistycznie i tak dalej. Ale w AM1988 jednak jednego bohatera traktujesz z sympatią i przyklaskujesz jego działaniom, a drugiego skreślasz jako bohatera romantycznego, prawda? Więc tego tutaj ja nie jestem (na razie) w stanie przyjąć jako przyszłego dobrego chłopca, który uszczęśliwi naszą bardzo sympatyczną scenarzystkę. W tym rzecz. Rom kom musi mieć choć trochę podstaw do uwierzenia w tę jedną jedyną rzecz - że tej dwójce będzie ze sobą kiedyś dobrze. Jak dla mnie, to pierwszą audycją bohater popełnił rom-komowe harakiri, podobnie jak kiedyś Jung Hwan różową koszulą,
Nie przejmujcie się mną zbytnio, bo i tak dramę oglądam, dla ładnego filmowania, radia i innych bohaterów. Ale nie kupuję romansu.

BeeMeR - Pon 19 Lut, 2018 10:04

Trzykrotka napisał/a:
Jak dla mnie, to pierwszą audycją bohater popełnił rom-komowe harakiri, podobnie jak kiedyś Jung Hwan różową koszulą,
ok, przyjmuję rozumowanie :kwiatek:
Admete - Pon 19 Lut, 2018 10:06

Jung Hwan był dla mnie romantyczny w sensie mrocznych bohaterów romantycznych, mam tu na myśli epokę - ha - mam już wyjaśnienie moich skłonności :lol: Ja po prostu lubię w fikcji tych co nieco udręczą i sami są udręczeni - takie małe zboczenie ;) Nie dla mnie ci ładni, słodcy i grzeczni ;) No Shi Mok jest słodki na swój sposób, ale dziwny ;)
BeeMeR - Pon 19 Lut, 2018 10:16

W sumie to dla mnie działaniem tego samego typu "harakiri" jest przywiezienie przez Mastera fałszywej narzeczonej i zatajenie przed panną prawdziwego stanu relacji z w/w omc narzeczoną :nudelkula1_zolta: A byli z panną od duchów "dalej posunięci" w relacji, bo stopę mieli partnersko-przyjacielską z elementem flirtu i ta narzeczona to było prawdziwe świństwo, niezależnie od udawania czy wmawiania sobie, że między nimi niczego nie ma.
Jung Hwan początkowy był świetnym bohaterem i gdyby jego rozwój poszedł inaczej (w ogóle był :P ) jak najbardziej bym go widziała u boku panny (acz niekoniecznie DS :P )
Gostek od RR się już nieco rozwinął, więc oglądać będę czekając na dalszy ciąg ;)

Aragonte - Pon 19 Lut, 2018 10:32

Admete napisał/a:
To podobnie jak ja ;) W Hwayugi niestety przestałam się angażować, bo za dużo komplikacji, a ja to odbierałam jako romans. Inaczej niż Black, który dla mnie był fantastyką i sensacją z romansem w tle.

Dla mnie romans w Blacku był (jak teraz myślę) żaden - tzn. nie mogę traktowac specjalnie serio romansu dorosłej kobiety i trzynastolatka :-P

Admete - Pon 19 Lut, 2018 11:18

Tak czy inaczej w Black był ogólnie inny nastrój. Tamta scenarzystka jak nie umie kończyć, tak pomysły ma i nieco dziwne poczucie humoru :wink: Dialogi ma dobre i postacie męskie. Ale niech ją ktoś nauczy pisać zakończenia.
Aragonte - Pon 19 Lut, 2018 11:28

Admete napisał/a:
Tak czy inaczej w Black był ogólnie inny nastrój. Tamta scenarzystka jak nie umie kończyć, tak pomysły ma ii nieco dziwne poczucie humoru :wink: Dialogi ma dobre i postacie męskie. Ale niech ją ktoś nauczy pisać zakończenia.

A to prawda :kwiatek:
Jasne, że Black i Hwayugi są kompletnie różne.
Ale w to, że scenarzystka nauczy się pisac zadowalające (dla mnie) zakończenia, już zwątpiłam.

Trzykrotka - Pon 19 Lut, 2018 11:28

Kończyć nie umie KES, ta od Kropek i Goblina. Siostry Hong mają z zakończeniem inny problem. Te najpopularniejsze ich dramy: TGL, Master's Sun, dostają przedłużenia. I wtedy jest tragedia z naciąganiem materiału i kombinacjami alpejskimi. Mam wielką nadzieję, że Hwayugi nie zaliczy takiego losu, bo na razie, a jest już grubo po połowie, scenariusz ma bardzo logicznie poprowadzoną linię dramaturgiczną. I jest niezmiennie zabawny, choć już nie az tak, jak w początkowych, w miarę beztroskich, odcinkach.
Admete - Pon 19 Lut, 2018 13:13

Scenarzystę znać po tym, nie jak zaczął, ale jak skończył ;)
BeeMeR - Pon 19 Lut, 2018 13:20

TGL nie było przedłużane i nie przypominam sobie, żeby coś mnie tam drażniło w końcówce (dwa odcinki przed końcem Dokko miał operację, potem jeszcze wyznawał miłość na wizji - wszystko rozwija się jak należy), ale Master faktycznie niepotrzebnie zdziwia i przeciąga w tych dodanych odcinkach :roll:

Wracając do RR - ja potraktowałam "świństwo" przy audycji nr 1 jako swoisty punkt wyjścia dla przyszłej audycji nr 2 - i tak imho było. Przy czym podoba mi się to, że do zmiany podejścia gwiazdor potrzebował Namaste, który nie tylko spełnia rolę klasycznego Drugiego, drażniąc Pierwszego swym familiarnym podejściem do panny, obejmowaniem, jedzeniem jej kanapki i insynuowaniem wspólnych nocy przy pracy itp. ale jest też bezpośredni we wskazaniu Pierwszemu co tenże robi źle: tj. że on też nie traktuje panny serio ignorując jej scenariusze :bejsbol: , choć może nie nazywa jej "maknae".
Namaste też zrobił gwiazdorowi straszne świństwo audycją "na żywo" i dowodzeniem później posiadanej, wyłudzonej zgody :bejsbol:
mnie się akurat podoba dynamika między panami :mrgreen: przynajmniej się (jeszcze) nie nudzę ;)

BeeMeR - Pon 19 Lut, 2018 13:21

Admete napisał/a:
Scenarzystę znać po tym, nie jak zaczął, ale jak skończył
Jak zaczyna, rozwija akcję i postaci oraz kończy - nic mi po końcówce jeśli mnie początek nie zainteresuje :P albo w trakcie znudzi :P
Admete - Pon 19 Lut, 2018 13:29

Ale co mi po dobrym początku, jak nie dotrwam do końca ;) Albo muszę końcówkę omijać, mnóstwa razy tak miałam ;) A tak serio, to dobrych scenariuszy jak na lekarstwo. Chodziło mi o to, że dobry scenariusz jest dobry nie tylko na początku i w środku. Zakończenie ma też mieć odpowiednie. Jak nie ma - to mimo wcześniejszych zalet, nie jest dobry w całości.
BeeMeR - Pon 19 Lut, 2018 14:23

Admete napisał/a:
Ale co mi po dobrym początku, jak nie dotrwam do końca Albo muszę końcówkę omijać, mnóstwa razy tak miałam A
Toż mówię, że wszystko razem musi zagrać ;)
Pewnie, że głupia końcówka psuje czasem cały wcześniejszy efekt.

Doczytałam tekst o OTP które jest właściwie NOTP - coś w tym nieraz jest, jedną z moich ulubionych niestandardowych par jest ta z joseońskiego x-files :serce: gdzie romans jest znikomy albo wcale ;)

Admete - Pon 19 Lut, 2018 14:25

Też lubiłam parę-nie parę w joseońskim X-Files. W takich przypadkach działa romantyczne, a gdyby się jednak zdarzyło, takie niedopowiedzenie ;) Można sobie powymyślać ewentualne inne historie z bohaterami.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group