Filmy - Powiew Orientu II
Admete - Śro 25 Lip, 2018 21:11
Ja też mam do tego filmu słabość Trafiłam na fragment tego Good Karma Hospital i mnie odrzuciło.
I jeszcze mam słabość do Salaam a Ishq choć tam Salman Ale humor mi poprawia:
https://www.youtube.com/watch?v=WyCEVRN5aWU
To taka indyjska wariacja na temat Love Actually tylko bez Bożego Narodzenia
I nie każdy taniec jest zły - na Madhuri mogę patrzeć i patrzeć:
https://www.youtube.com/watch?v=q42IpVY_kNY
Szafran - Śro 25 Lip, 2018 21:48
Ja "Salam-E-Isque" nieeeee;).
A idąc ulubionymi scenami tanecznymi - coś klasycznego, wężowy taniec Waheedy z "Guide"
https://www.youtube.com/watch?v=vH3qFuvXzmo
Alicja - Śro 25 Lip, 2018 21:52
| Szafran napisał/a: | | Porównanie z podziałem administracyjnym Francji nie jest adekwatne, bo indyjskie stany to bardziej takie państewkodności. |
Adekwatne o tyle, że nie zamierzam poznawać samych Indii. To było takie delikatne przystopowanie. Nawet mnie to nie interesuje. Chcę tylko obejrzeć filmy i dlatego prosiłam na forum o polecenie tytułów. To ja już nie będę pytać, za dużo wiadomości i szczególików. Szafran, dziękuję, ja wiem że jesteś pasjonatką i zawodowo również zajmujesz się tym, ale jak mnie ktoś o zabezpieczenie pobytu dzieci przy jednym z rodziców to nie przytoczę mu Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego z podziałem na paragrafy i nie opiszę wyroków NSA, bo człek się zgubi i zniechęci. Nie chcę się zniechęcić.
Admete , dzięki za tytuły
Szafran - Śro 25 Lip, 2018 22:14
Nie zajmuję się zawodowo, to tylko hobby. Jedno z licznych.
Zawodowo zajmuję się książkami. Zupełnie nieindyjskimi
I zaczęłam od po prostu wymienienia tytułów. Zadawałaś pytania, więc Ci na nie odpowiedziałam. Bynajmniej nie cytując kodeksów.
Alicja - Śro 25 Lip, 2018 22:19
A widzisz, trzeba było cytować kodeksy. To bym zrozumiała
Szafran - Śro 25 Lip, 2018 22:20
Swoją drogą, sprawy sądowe w indyjskich filmach to osobny odlot.
BeeMeR - Śro 25 Lip, 2018 22:30
| Cytat: | | Swoją drogą, sprawy sądowe w indyjskich filmach to osobny odlot. | Oj tak, medycyna też, zwłaszcza w tych dawniejszych filmach
Alicja, piosenki możesz spokojnie przewijać/przyciszać
Szafran - Śro 25 Lip, 2018 22:39
Chociaż z drugiej strony taki festiwalowy "Proces" ("Court") ma realistycznie pokazane działanie wymiaru sprawiedliwości i w sumie to się nie dziwię, że wolą podkolorować rzeczywistość na potrzeby rozrywkowe.;)
Z cudów medycyny w kinie z lat 80-90 najbardziej pamiętam diagnozowanie ciąży z pulsu.
BeeMeR - Śro 25 Lip, 2018 22:41
A ja przeszczep oczu modlitwą
Diagnozowania nie tylko ciąży ale i płci dziecka z pulsu to i w koreańskich historykach nie brak
Trzykrotka - Śro 25 Lip, 2018 22:52
Alicja zdroworozsądkowo poradziłabym ci najpierw popróbować filmów hindi, czyli bollywoodów najprościej mówiąc. Na pierwszy ogień są najlepsze. Mimo., że każdy jest przesycony muzyką, bo taka jest kultura Subkontynentu, to te w hindi i bengalskie są najbliższe nam czymś jak sposób myślenia, mentalność - nie do końca też... - po prostu będziesz miała mniejszy jest efekt obcości niż przy tamilach i telugu. Keralskie filmy w malayalalam są wspaniałe i bardzo ci je polecam, ale po przynajmniej kilku bolly. Tym bardziej, że w Mumbaju kręci się naprawdę każdy, ale to każdy gatunek i jest w czym wybierać.
Jeśli chcesz romans - masz co roku wór propozycji. Jeśli komedię - to samo. Są i hirołsowskie z nieocenionym Salmanem Khanem i zaangażowane społecznie i politycznie i kompletnie z samego założenia od czapy. I z tańcami i bez tańców, i Szekspir i Głupi i głupszy. Admete dała ci dobrą listę, dorzucę ci jeszcze kilka z tych, które lubię ja - a gust mam mocno popkulturalny, że tak powiem
Bang Baaja Baarat - o organizatorach wesel, więc muzyki jest dużo, ale to konieczne
Aiyyaa czyli Północ spotyka Południe, a mocnym przymrużeniem oka
Chenni Kum - jedzenie, Londyn i dojrzały, bardzo dojrzały romans
Dabangg czyli nasz jedyny w swoim rodzaju hiroł Salman Khan pręży muskuły, ale z przymrużeniem oka
Dostana - mało ambitne i momentami do zarechotania się kino super-komercyjne
Dor - absolutnie nie do ominięcia historia, bez śpiewów i tańców
Dhobi Ghat - również nie-muzyczny, ważny film, dobre i ambitne kino
Jab We Met - ciepła, urocza love story
Kama Sutra - zachodnia produkcja, ale powinna ci się podobać
Munnabhai MBBS - cudna komedia
Mr and Mrs Iyer - absolutne must see
Tere Binladen - padłam przy tym kiedyś ze śmiechu
Om Shanti Om - dla wielu z nas pozycja kultowa
Dil Se - mój ukochany film w hindi
English Vinglish
Szafran - Śro 25 Lip, 2018 22:55
| BeeMeR napisał/a: | A ja przeszczep oczu modlitwą |
W moce bogów lepiej nie wątpić;).
Edit. A pod listą Trzykrotki, poza dwoma pierwszymi tytułami, mogę się podpisać:). Też jako jedna z nielicznych tu jakoś szczególnie nie kocham "Om shanti om".
Trzykrotka - Śro 25 Lip, 2018 23:07
Ja kocham miłością wielką, ale to w ogóle film magiczny dla naszej dawnej gromadki, bo wiąże się z nim wspomnienie genialnego weekendu w Londynie, kiedy jeszcze Asia była zdrowa.
Musiałam się bardzo, ale to bardzo ograniczać przy mojej liście, żadnego Saifa nie wstawiłam na przykład - a teraz super ambitnie powtarzam sobie piosenki z Bhool Bhulaiyaa i Tashan i banan nie schodzi mi z oblicza. Ach, ten Akshay Kumar
Szafran - Śro 25 Lip, 2018 23:10
A, przypomniało mi się jeszcze, że różnym moim niewtajemniczonym znajomym podobał się film, w którym i śpiewają, i tańczą, i romansują - lekkie to i z przymrużeniem oka. I bawiące się zgrabnie popularną dawno temu konwencją masala movie, w którym w jednym filmie było gatunków całe mnóstwo, a niewiarę trzeba było zostawić od razu za drzwiami. Zajawksa fabuły nie brzmi może porywająco, ale to masa fajnej i bezpretensjonalnej rozrywki.
Film wyszedł w Polsce na DVD, więc ze znalezieniem nie powinno być kłopotów.
https://www.filmweb.pl/Jestem.Przy.Tobie
Edit. No dobra, to ja dorzucę coś jeszcze z Saifem (bo Omkara przecie była:)). Taka cudna, stylowa love story ze zwrotami akcji i przeszkodami. I kostiumowa, bo Kalkuta, początek poprzedniego wieku.
Parineeta:
https://www.youtube.com/watch?v=Z3ArwKDOwJ0
https://pl.wikipedia.org/wiki/Parineeta
Trzykrotka - Śro 25 Lip, 2018 23:23
No jakże, Jestem przy tobie, Main Hoon Naa i major Ram, jak mogłam tego nie wymienić Prawie każdy maraton zaczynałyśmy od majora Rama
Aaaa, jeszcze wpadł mi w ręce Shirin Farhad Ki Toh Nikal Padi i Boman Irani demonstrujący Farah Khan asortyment staników ze swojego sklepu I Matru Ki Bijlee Ka Mandola żywcem jak wzięty od Kusturicy. I Parineeta z widzianą przeze mnie po raz pierwszy Vidyą Balan. I sidowe Nuvvostanante Nenoddantana - kiedyś potrafiłam powtórzyć ten tytuł bez podpowiedzi
Edit: no właśnie Parineeta, piękny film z piekną muzyką.
Szafran - Śro 25 Lip, 2018 23:37
Tak jak lubię reżysera, tak mnie jakoś "Matru Ki Bijlee Ka Mandola" nie porwało. Ale oglądałam je potwornie zmęczona, podczas któregoś z nudnych długich lotów z Indii do domu, więc też odbiór był nienajfortunniejszy. Teraz już o wiele łatwiej o filmy, sporo się VoD pojawiło, więc już tak się nie nastawiam na obejrzenie w samolocie wszystkiego, co się da, choć najchętniej bym pospała. Ale kiedyś korzystałam, ile wlezie.
Chociaż w sumie teraz też. Ale oglądam filmy z innych zakątków Azji, które trudniej mi zdobyć. Jak zimą leciałam do / wracałam z Wietnamu, obejrzałam zestaw filipińsko, tajlandzko, chińsko, japońsko, koreański:D
Admete - Czw 26 Lip, 2018 06:12
| Alicja napisał/a: | | Adekwatne o tyle, że nie zamierzam poznawać samych Indii |
Jeśli obejrzysz trochę filmów, to mimowolnie przyswoisz coś na ten temat. U mnie oglądanie czegoś z innego, odległego kraju zawsze kończy się poznawaniem jego kultury. Ale ja już tak mam - lubię sobie doczytywać potem różności. Z Koreą też u mnie tak działa, ale to pewnie nie u wszystkich tak jest. Najwięcej dowiadywałam się zawsze przy serialach historycznych z Korei. Najmocniej w historię wkręciłam się przy Six Flying Dragon i Immortal Yi Soon Shin. Przy tym ostatnim czytałam o morskiej taktyce wojennej i budowie statków w XVI wieku
| Trzykrotka napisał/a: | | Dor - absolutnie nie do ominięcia historia, bez śpiewów i tańców |
Uwielbiam.
Dhobi Ghat - też mi się podobało, świetna ścieżka muzyczna. Ja to znam jako Mumbai Diaries.
Jestem przy tobie - wiele razy poprawiało mi humor. Szafran - miałam wstawić Parineetę, ale nie zdążyłam. Piękny Saif i zjawiskowa Vidya. Szkoda, że teraz nie mam dostępu do filmów z Indii. Chyba w końcu ten Netflix trza będzie zapłacić.
BeeMeR - Czw 26 Lip, 2018 07:42
Ja się podpisuję pod większością filmów i propozycji dziewczyn: faktycznie lepiej najpierw zacząć od bollywoodów - tych odjechanych jak Jestem przy tobie albo Om Shanti Om - tych "normalnych", bardziej poważnych lub obyczajowych jak Lunchbox czy Mr and Mrs Iyer, Dor oraz tych pomiędzy jak Jab We Met, Pareneeta, Omkara (mimo niedopracowanej końcówki to bardzo ładne przełożenie Otella na inne realia, z Haidarem-Hamletem jakoś mi nie było po drodze, choć sam pomysł też ciekawy ), a potem posmakować innych kręgów - tamilskich, telugu, malayalam
Szafran - Czw 26 Lip, 2018 09:19
| Admete napisał/a: |
U mnie oglądanie czegoś z innego, odległego kraju zawsze kończy się poznawaniem jego kultury. Ale ja już tak mam - lubię sobie doczytywać potem różności. Z Koreą też u mnie tak działa, ale to pewnie nie u wszystkich tak jest. Najwięcej dowiadywała |
Ja, szczególnie kiedy o czymś piszę, to koniecznie doczytuję. Zresztą bez kontekstu gubi się część przekazu. Nawet w przypadku kina komercyjnego. Znacznie na przykład poszerza się recepcja "Train to Busan" ze świadomością stosunków Korea Płn-Płd. Czy taki świetny horror "Wailing" - interpretowanie postaci Japończyka też z bagażem całego bagażu historycznego:). Każdy festiwal filmowy (czy jakieś mniejsze filmy w dystrybucji czy pokazy specjalne) to dla mnie wyprawa - i geograficzna, i historyczna, okazja, by nauczyć się czegoś nowego. Zawsze też staram się wyłowić z programu film z kraju, którego kinematografii nie znam jeszcze nic. Zupełnie niezwykła była na przykład dla mnie zeszłoroczna "wycieczka" do Bhutanu, jaką zafundował mi solidny przegląd podczas "Pięciu Smaków". Festiwale nauczyły mnie też polowania na kino filipińskie, bardzo ciekawe rzeczy w tym wydaniu ambitniejszym. Przy okazji też podoczytywałam co nieco o kraju i miałam o czym porozmawiać z napotkanymi na wakacjach turystami z Filipin, taka ciekawa pogłębiona rozmowa:). A po kilku przygodach z kinem Malezji, choć filmy jakoś szczególnie mnie nie powaliły, kraj bardzo mnie zaciekawił, powoli gdzieś w przyszłości planuję się tam wybrać:D Nie mam tyle czasu i funduszy na podróżowanie, ile bym chciała, to filmy mi to załatwiają. I niekoniecznie z odległych stron, pamiętam jak po jednym słoweńskim filmie spędziłam potem pół wieczoru, by doczytać o zbrodni wojennej z okresu II wojny, której film dotyczył.
Admete, na Netfliksie nie ma wielkiego wyboru, niestety, no ale zawsze coś. Jak nie masz kłopotu z angielskimi napisami, jest trochę opcji. Na przykład Eros Now: https://erosnow.com/
Mają miesięczną subskrypcję za 8 dolarów, w każdej chwili można zrezygnować. Jak mi się tam zbiorą rzeczy do obejrzenia, to wykupuję i oglądam parę w miesiącu.
Alicja - Czw 26 Lip, 2018 10:35
Om Shanti Om próbowałam kilka lat temu i jakoś mi nie przypadł. Tak samo My name is Khan. Ani Monsunowe wesele. Dlatego przez wiele lat nie oglądałam indyjskich filmów. Teraz listę mam długą dzieki wam więc albo w jedną albo w drugą stronę . Inaczej nie będzie.
Admete, robię jak poradziłaś, przewijam dzieki temu film z marnych 3 godz zamienia się na 2godz50min
Szafran - Czw 26 Lip, 2018 11:13
"My name is Khan" sama nie znoszę. A piosenki też mi się zdarza przewijać, jak to jakaś techniawa okropna z potworną synchroniczną choreografią odtańczoną w lateksach, hihi.
Publika w kinie na złych piosenkach wychodzi do toalety i po przekąski;).
Admete - Czw 26 Lip, 2018 11:44
Większość oglądam po angielsku, bo inaczej nic bym nie zobaczyła. Nie ma co liczyć na polskie wersje.
Szafran - Czw 26 Lip, 2018 11:48
No to jeszcze łap ten serwis. Też niski miesięczny abonament, z którego w każdej chwili możesz się wycofać, i dużo kina regionalnego. Te regionalne nie zawsze mają napisy. Te z napisami mają w opisie znaczek "cc". W tej linijce, gdzie jest podany rok, liczba gwiazdek i czy HD.
https://www.yuppflix.com/
Admete - Czw 26 Lip, 2018 11:50
Trochę mi żal, ze już nie można u nas sobie normalnie dvd z filmem z Indii kupić. Mam zebranych trochę z dawniejszych czasów
Alicja - Czw 26 Lip, 2018 19:31
Oglądam Kuch Naa kaho. Lekki. Nawet ja muszę przyznać, że Aishwarya Rai, Miss World sprzed prawie 20lat zasługiwała na ten tytuł. I nic dziwnego,że jej mąż,dobrze wam zapewne znany jest odniej o 3 lata młodszy. Czy jego ojciec też był aktorem,bo widzę że sama para ojciec-syn jest w Indiach kimś? Omijam filmy z Shah Rukh Khan. Obejrzałam też film w którym Salman Khan był ortopedą i udawał przed dziewczyną, że jego pielęgniarką jest jego żoną. Śmieszny. W czym występuje Hrithik Roshan?
Poprawcie mnie jeśli się mylę, czy tu na forum przed 2008 rokiem była jakaś kłótniodebata związana z indyjskim oglądaniem filmów bądź grupką ich wielbicieli lub antafonistów. Bo odpryski tego pamiętam Kto pamięta o co poszło i jak się w końcu skończyło?
Ech, brakuje mi Aine, Mag i Ladykasiek. Wiem,że to nie w temacie, ale tak pięknie czasami tu leciały pierze i garnki... Nigdy nie było poprawnie i nudno. I te ankiety. Starzeję się sentymentalnie.
Admete - Czw 26 Lip, 2018 20:01
| Alicja napisał/a: | Wiem,że to nie w temacie, ale tak pięknie czasami tu leciały pierze i garnki... |
Powiem ci szczerze, że ja za tym nie tęsknię i mam nadzieję, że coś takiego nigdy nie wróci. Tobie się to może wydawać zabawne i ciekawe , ale wybacz od strony moderatorów to wcale tak nie wygląda. To były bardzo przykre i złe momenty. Nawet w żartach nie mam ochoty do tego wracać, sorry. Najwyraźniej nie jestem sentymentalna.
Mąż ( Abhishek Bachchan) Aishwaryi Rai jest aktorem, podobnie jak jego ojciec. Amitabch jest legendą kina Bollywood. Możesz go obejrzeć w Piku.
Aish, Amitabch i Abhishek w piosence Kajra Re:
https://www.youtube.com/watch?v=DovUEruZ2q4
Przy okazji - jest indyjska wersja Rozważnej i romantycznej, moim zdaniem bardzo udane przeniesienie powieści w inne realia i kulturę: Kandukondain Kandukondain
https://www.youtube.com/watch?v=v3fZpt4R8jc
Szafran to nie produkcja hindi, jaki to język? Tamilski? Uwielbiam piosenki z tego filmu - Rahman. Brzmią tak tajemniczo Aish była Marianną, a Tabu Eleonorą.
Zna ktoś ten film, Vaaranam Aayiram? Bo mi się z niego piosenka automatycznie włączyła i spodobała:
https://www.imdb.com/title/tt1180583/
https://www.youtube.com/w...t=RDv3fZpt4R8jc
Dla mnie tamilski brzmi bardzo melodyjnie. Lubię go słuchać. Woda i okrągłe kamyczki Tak dla mnie brzmi.
|
|
|