To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Filmy - Disney oraz Krewni i Znajomi Królika ;-)

RaczejRozwazna - Pon 01 Lut, 2021 14:10

Hmmmm... :?
https://wyborcza.pl/7,101707,26743156,disney-usuwa-slynne-filmy-z-oferty-dla-najmlodszych-za-rasizm.html

Lub tutaj - dostępne:

https://www.polsatnews.pl...piotrusia-pana/

Agn - Pon 01 Lut, 2021 15:51

Caly artykul jest niedostepny.
Musze obejrzec te bajki, o ktorych udalo sie doczytac nim tekst sie urwal, bo nie pamietam, jak to wygladalo.

BeeMeR - Pon 01 Lut, 2021 20:08

Ja widać wyrosłam m/in na tych rasistowskich bajkach, o czym pojęcia nie miałam. I jakoś żyję ;)
Trzykrotka - Pon 01 Lut, 2021 23:55

Agn napisał/a:
Caly artykul jest niedostepny.
Musze obejrzec te bajki, o ktorych udalo sie doczytac nim tekst sie urwal, bo nie pamietam, jak to wygladalo.

A idź, tak to wyglądało jak ten straszny i potworny gwałt na mężu w Bidgertonach.
Zaczynam mieć tej lustracji po uszy.... Teraz i bajki idą do cenzury, co dalej?

Agn - Wto 02 Lut, 2021 10:38

A ja chce je uczciwie sprawdzic, bo np. z "Zakochanego kundla" pamietam tylko scene jedzenia spagetti.
I jesli sa w tych bajkach brzydkie tresci, to jestem za tym, by z nimi zrobic porzadek.
Wytlumacze moze - tak, te bajki ogladalo sie za dzieciaka, wiec dla nas ma wartosc sentymentalna i ktos chce nam zburzyc piramidke dziecinstwa.
Problem w tym, ze my jestesmy biali, wiec wszelkie zarciki o innych nacjach dla nas sa zabawne, ale dla kogos, kogo ow zart czy stereotyp dotyczy, to jest obrazliwe.
Troche jak "Emily w Paryzu" - Francuzi czuli sie urazeni serialem, ktory utrwala stereotypy o Francuzach. Moze sie wydawac, ze to przesada, bo to tylko serial, ale tak samo sie utrwalaja przekonania ludzi, ze np. kobiety sa glupie, bo pokazac im pare butow i dostaja swira z radosci i wszystko wybacza. A przeciez tak nie jest. Zreszta wystarczy spojrzec na to, co sie dzieje w naszym kraju.
Uwazam, ze dzieci nie nalezy przyzwyczajac do stereotypow i zartow o podlozu rasowym, bo to pozniej trudno wykorzenic. A z takiego niewinnego w dziecinstwie heheszkowania robi sie utrwalony poglad, ktory odpowiednio pobudzony moze prowadzic nawet do zabojstwa.
Pamietam jak w czasach mej mlodosci na koloniach krolowaly dowcipy o Zydach w Oswiecimiu. Holocaust to tragedia, zginely miliony ludzi, ale nie przesadzajmy, bo zawsze sie takie dowcipy opowiadalo i bylo dobrze.
No coz, Zyd slyszacy te kawaly nie czul sie dobrze.
Dlatego sie nie dziwie.
Zreszta sama ogladalam niedawno kilka filmow Disneya i np. sama zauwazylam, ze Kopciuszek jest przeokropna, durna bajka. Mysle, ze na przestrzeni lat firma Disneya popelnila niejedna bajkowa bzdure i dobrze, ze stara sie to zmienic.

annmichelle - Wto 02 Lut, 2021 10:47

Agn napisał/a:
sama zauwazylam, ze Kopciuszek jest przeokropna, durna bajka.

Ponieważ?

Myślę, że jednak trudno pewne bajki przerobić na nowoczesne myślenie.
Zmieniać "Jasia i Małgosię" czy "Czerwonego Kapturka", bo okrutne? Jaka wersja tych bajek spełniłaby współczesne kryteria? :mysle:
Akurat nie pamiętam, żebym moim dzieciom czytała w/w bajki, bo właśnie wydawały mi się dosyć brutalne, natomiast nie pamiętam, żebym jako dziecko tak je odbierała. Czyli w sumie z wiekiem zauważyłam w nich pewne okrucieństwo, którego tak nie odbierałam jako dziecko.

Pewnie na większość bajek feministki dostają gorączki :-P , bo albo kobieta (księżniczka) jet tam nagrodą za odwagę, uratowanie królestwa, itp. albo bohaterki jedynym celem jest wyjście za księcia. :-P

Agn - Wto 02 Lut, 2021 11:40

Chyba juz o tym pisalam (aczkolwiek w przesmiewczej formie), ale nie ma problemu moge napisac jeszcze raz.
Dokladnie tym jest disneyowski Kopciuszek - przystojny ksiaze z nia tanczy, w nastepnej scenie, w ktorej ich widzimy razem, biora slub. Ksiaze moze okazac sie totalnym palantem albo zbokiem, moga sie nie dogadywac, ale spoko - jest przystojny i ma kase. Niczego wiecej nie trzeba.
Zycie Kopciuszka zmienia para butow (i niezwyklego wymiaru stopa) oraz to, ze jest ladna. Ksiaze przeciez jej nie zna, raz z nia zatanczyl. A jak sie zestarzeje? Co wtedy?
No i jest jeszcze matka chrzestna, ktora niby sie opiekuje Kopciuszkiem, ale cale zycie sie nie zjawila, kiedy dziewczynie przydalaby sie jakas pomoc, za to jak nie ma odpowiedniego outfitu na impreze - tadaaam! Oto jest! Zalatwia jej kiecke i zamazpojscie.
Czy ta bajka ma jakas wartosc? Nie. Dziewczyna ma byc ladna, a facet przystojny i dziany, tyle wystarczy do szczescia.
W wersji braci Grimm ta cala historia byla choc troche horrorem, ale potem sprowadzono ja tylko do cukierkowej slodyczy bez wiekszego sensu.

Swoja droga skoro zmieniono "Mala syrenke" do tego, co pokazal Disney, to czemu zmiana "Czerwonego kapturka" mialaby byc zla?
"Dziewczynka z zapalkami" tez juz sie pojawila z happy endem.

I oczywiscie my jako dorosle osoby widzimy co jest nie tak z bajkami, ale nie jest tak fajnie, ze kazdy dojdzie do takich wnioskow, wiec wszystko bedzie w porzadku. Moim zdaniem to sie utrwala i rozkwita. :(
Oczywiscie to nie tylko kwestia bajek Disneya, ale to jedna ze skladowych.

annmichelle - Wto 02 Lut, 2021 12:14

Agn napisał/a:
Dokladnie tym jest disneyowski Kopciuszek - przystojny ksiaze z nia tanczy, w nastepnej scenie, w ktorej ich widzimy razem, biora slub. Ksiaze moze okazac sie totalnym palantem albo zbokiem, moga sie nie dogadywac, ale spoko - jest przystojny i ma kase. Niczego wiecej nie trzeba.

W czasach gdy małżeństwa były aranżowane te dwa warunki (przystojny, młody (!), bogaty) było aż nadto dla wszystkich panien na wydaniu.
Wystarczyłoby gdyby spełniał jeden warunek.
"Totalnym palantem i zbokiem" może się okazać osoba, którą zna się lata, często-gęsto okazuje się nim mąż/partner po wielu latach związku. :roll:
W filmie na ten "krótki czas antenowy" jaki dano księciu widać, że nie jest on zachwycony "wystawą panien na wydaniu" i chciałby się ożenić z miłości.

Agn napisał/a:
Zycie Kopciuszka zmienia para butow (i niezwyklego wymiaru stopa) oraz to, ze jest ladna. Ksiaze przeciez jej nie zna, raz z nia zatanczyl.

Zainteresował się nią, bo była inna, nie zabiegała o niego, nie pobiegła się kłaniać. Przyszła na bal, nie żeby szukać męża, ale żeby "wyjść z nory do ludzi", zobaczyć inny świat.
Zakochali się, miłość od pierwszego wejrzenia (zdarza się, że w ludzi trzaśnie "piorun").

Nie wiemy też o czym rozmawiali podczas tańców, czy na spacerze. Może wtedy odkryli, że "nadają na tej samej fali". :mrgreen:

Uroda pomaga w życiu - zawsze, czy 100 lat temu, czy dzisiaj. I każdy, kto temu zaprzecza nie zna życia.


Agn napisał/a:
A jak sie zestarzeje? Co wtedy?

Hej, to nie film psychologiczny, to baśń. :-)
I jak większość z nich kończy się : "i żyli długo i szczęśliwie".
Nie wymagaj od baśni, żeby była czymś innym niż jest z założenia. :-)


Agn napisał/a:
No i jest jeszcze matka chrzestna, ktora niby sie opiekuje Kopciuszkiem, ale cale zycie sie nie zjawila, kiedy dziewczynie przydalaby sie jakas pomoc, za to jak nie ma odpowiedniego outfitu na impreze - tadaaam! Oto jest! Zalatwia jej kiecke i zamazpojscie.

Zjawiła się wtedy, gdy było trzeba. :-P Jak to w baśniach: żeby przyszedł ratunek najpierw musi przyjść nieszczęście.
Jej pomoc to nie tylko kiecka i kareta. To nagroda za dobroć Kopciuszka, żeby ten raz poczuła się "jak człowiek".
Książę trafia się w bonusie. :wink:

Agn napisał/a:
Czy ta bajka ma jakas wartosc? Nie. Dziewczyna ma byc ladna, a facet przystojny i dziany, tyle wystarczy do szczescia.
W wersji braci Grimm ta cala historia byla choc troche horrorem, ale potem sprowadzono ja tylko do cukierkowej slodyczy bez wiekszego sensu.

"Kopciuszek" jest słodki :-) Z punktu widzenia feministek - straszny. Z punktu widzenia wielu kobiet - spełnienie marzeń. Jako ludzie jesteśmy różni i szanuję to.
W disney'owskim "Kopciuszku" poświęcono bardzo dużo miejsca na pokazanie dobroci dziewczyny, jej dobrych cech charakteru, niedoli w jakiej żyje. Dziecko niejako automatycznie oczekuje, że za te wszystkie nieszczęścia dobra dziewczyna zostanie nagrodzona i tak się właśnie dzieje. Jednocześnie nie traci nic ze swojej dobroci aż do końca.


Agn napisał/a:
Swoja droga skoro zmieniono "Mala syrenke" do tego, co pokazal Disney, to czemu zmiana "Czerwonego kapturka" mialaby byc zla?
"Dziewczynka z zapalkami" tez juz sie pojawila z happy endem.

I tym sposobem te opowieści straciły swoją moc. Nieszczęśliwe zakończenia u Andersena sporo dzieci uczą, czym jest przyjaźń, poświęcenie, dążenie do spełnienia marzeń.

Gdy dziecko wychowuje się na poduszkach, "zmiękczając", odgradzając od nieszczęść to w późniejszym wieku jest mniej odporne, bardziej podatne na zranienia.
Nie trzeba od razu popadać w skrajność i pokazywać mu okrucieństwa i zło, ale myślę, że baśnie są dobrym środkiem, jeśli są dostosowane do wieku i rozwoju dziecka.
Popłakanie nad losem syrenki czy ołowianego żołnierzyka wyzwala w dziecku wrażliwość na los innych, oswaja ze zjawiskiem przemijania, śmierci.

RaczejRozwazna - Wto 02 Lut, 2021 12:31

Zgadzam się z Annmichelle w 100 procentach. A co do okrucieństwa w baśniach - na wschodzie jest tego rzeczywiście może za dużo. Pamiętam wydanie takich rosyjskich baśni i chyba wersję Kopciuszka, gdzie panny sobie palce ucinały, żeby zmieścić stopę w pantofelku. A jakie ryciny tam były, matko i córko! Jedna z bohaterek oświetlała sobie drogę czaszką, która emitowała poświatę z oczodołów.

Z tym że okrucieństwo czy horrorzastość w naszym rozumieniu są nieodłącznymi składnikami baśni. W czarno-bialym pod względem etycznym świecie te elementy pełnią swoją rolę.

Agn - Wto 02 Lut, 2021 13:06

Ok, po kolei.
- Bal byl po to, zeby ksiaze znalazl zone i to jest w tej bajce powiedziane wyraznie. Kopciuszek jedzie tam poznac ksiecia, a nie "poczuc się jak czlowiek". Swoja droga nie trzeba do tego balu, wystarczy nie byc niewolnikiem, co nasza kochana matka chrzestna olala siurem prostym.
- To nie było aranżowane malzenstwo, tylko jak wystawa koni. Swoja droga ile dzieci kultury zachodniej w wieku dajmy na to 5 lat wie o aranzowaniu malzestw? Ja o tym uslyszalam dopiero jako nastolatka. W chwili obecnej jest to dla nas obce kulturowo, partnerow wybieramy sami i rzadko kiedy nastepuje szybki slub, raczej przed slubnym kobiercem trwa jakies wspolne zycie, poznawanie sie i po kilku miesiacach "reklamy" jacy to jestesmy idealni dochodza rzeczy typu niezmywanie po sobie kubka czy sikanie przy otwartych drzwiach. Slub jest, jesli oboje to akceptuja (lub uda sie wykorzenic zle nawyki).
- Kopciuszek jest mily, ale ksiaze nie ogladal jej nieszczesc, tylko ma przed soba ladna dziewczyne. Watpie, by przy owym tancu opowiedziala mu o technikach szorowania podlogi, ktore zna z doswiadczenia
- Happy end to w bajce slub - a co po slubie dwojga osob, ktore sie nie znaja? Czy chajtnelabys sie z facetem po pierwszej randce? Watpie. Watpie tez bys chciala, by zrobilo to twoje dziecko.
- Tak, zbokiem moze sie okazac ktos, kogo znasz, ale jak nie znasz, to sie moze okazac juz tego samego wieczoru, ze Christian Grey chce cie w lozku wybatozyc i zabrania ci pic kawe z mlekiem, bo tak. Dla mnie to nie jest argument za bezmyslnym malzenstwem. ;)
- Uroda - tak, ulatwia niejedno, ale moze warto pokazac, ze to nie wszystko? I mozna wiesc ciekawe zycie nawet bez oblicza Barbie? I ze czlowiek to cos jeszcze, a nie tylko ladna buzia? Jesli to sie nie zmieni, to nigdy nic sie nie zmieni, a wcale nie uwazam, ze teraz jest dobrze. Gdyby bylo dobrze niejaki Janusz K-M nie mowilby, ze prawdziwe kobiety powiekszaja biust, podkreslaja talie i pupe, robia makijaz i podobaja sie mezczyznom - nie jest milo wiedziec, ze sa ludzie, ktorzy drugiego czlowieka sprowadzaja do obiektu.

Ja po prostu nie uwazam, by druga polowka miala byc nagroda za cokolwiek. Zwlaszcza za urode, co juz jest smutne. Dzieci sa czesto okrutne wobec swoich rowiesnikow - dziewczynce, ktora odbiega od idealu bezlitosnie powiedza, ze jest brzydka. I co ma myslec przy seansie "Kopciuszka"? Raczej nic milego.
U Yarbro byl w ktorejs czesci fajny cytat - "Zycie to cos wiecej niz jakistam maz".
I w ostatnich "Malych kobietkach" cos, co ze zgroza przyjela Jo - jesli bohaterka jest kobieta, to ma wysc za maz ewentualnie umrzec. Dlaczego?
W zasadzie dzieciom powinno sie dac jakas alternatywe. A tak od malego - chlopcom serwuje sie przygody i dreszczyk emocji, dziewczynkom obowiazkowy slub i myslenie o ksieciu.

Ciesze sie, ze nowe bajki juz sa inne i dziewczynki coraz czesciej maja moc sprawcza bez welonu na koniec (Vaiana / Moana jest moim zdaniem jedna z najlepszych pod tym wzgledem).

annmichelle - Wto 02 Lut, 2021 13:19

Agn, analizujesz, obracasz na wszystkie strony. :wink: I dobrze.
Ale....Dzieci tak nie myślą oglądając, słuchając bajek. Abstrakcją jest dla nich miłość kobiety i mężczyzny, ślub, jakieś nawyki, niezgodność charakterów, itd. Patrzą na to z prostotą dziecka. To jest niewinne i piękne. Nie odbierajmy im tego.
Wolą oglądać ładną królewnę, przystojnego królewicza. To naturalne, że lubimy patrzeć na przyjemne, ładne rzeczy.
Problemy pojawiają się, gdy nam to zostaje, gdy z tego nie wyrastamy, gdy oceniamy ludzi JEDYNIE przez pryzmat ich wyglądu. Ale to przychodzi później.
Wyrosłam na bajkach o dobrych, ślicznych dziewczynach i dzielnych, przystojnych księciach - nie sądzę, żeby odbiło się to na mojej psychice pod względem wyboru partnera czy oceniania ludzi. Nie wpędziło mnie też w kompleksy, że nie wyglądam jak Kopciuszek czy Snieżka, bo to przecież były, no włanie, baśnie. :-)
Nie pamiętam, żeby dzieci były dla siebie okrutne, bo koleżanka nie wyglądała jak Kopciuszek. :shock: To nie baśnie są odpowiedzialne za takie zachowania.

Nie obwiniajmy bajek o to, że niektórzy dorośli ludzie są niedojrzali. :roll:

Pozwólmy dzieciom być dziećmi. :-) We wczesnych latach potrzebują jasnego rozgraniczenia co jest dobre co jest złe. Księżniczka jest ładna i dobra, wiedźma brzydka i zła.
Na niuanse będą miały wystarczająco dużo czasu wchodząc w wiek nastoletni i dorosły. A życie i tak pokaże im prawdziwe oblicze. Znane powiedzenie "życie to nie bajka".

Bajki, baśnie to marzenia, sny - a większość woli śnić i marzyć o pięknych rzeczach, a nie brzydkich i okrutnych. Wolę, żeby dzieci śniły o dzielnym rycerzu pokonującym smoki i uwalniającym piękną królewnę lub dziewczynie będącej dobrą dla zwierząt i nagradzonej za to.

Agn - Wto 02 Lut, 2021 13:46

Oczywiscie, ze analizuje, nie robilam tego jako dziecko, ale wolalabym, by za moich czasow byla pokazywana roznorodnosc i ciekawsze historie. Kto wie, czego bym sie wtedy nauczyla.
Dzieci mysla prosto, jasne, ale dorosli je czegos ucza. I takie stereotypowe bajki tylko to uczenie umacnia. Ciemnoskora Tiana w Disneyu byla rewolucja. A nie powinna byc. Powinna byc po prostu bohaterka historii. I powinno takich Tian czy Mulan byc wiecej w dzieciecych bajkach.
Nie bronie dzieciom byc dziecmi i nie uwazam, by madrzejsze, bardziej przemyslane i mniej stereotypowe bajki byly jakas kara czy odzieraniem ich z dziecinstwa. Mysle, ze to swietny wstep do dalszego ciagu. Zaczyna sie od bajek, gdzie jest roznorodnosc i normalnosc, a potem ci wyrosnieci na doroslych ludzie nie beda widzieli problemu w ciemnoskorych elfach w "Wiedzminie". Serio w to wierze. Bo sila przyzwyczajenia, ze od malego ogladamy samych bialych jako glownych bohaterow sprawia, ze teraz jak glowny bohater ma inny kolor skory, nie jest facetem albo nie jest heteroseksualny, to jest pchanie na sile poprawnosci politycznej.

I to nie tak, ze nienawidze Disneya - hej, chce do Disneylandu i ogladam bajki z tej stajni. Ale uwazam, ze to, co robia nie jest skonczonym zlem tylko ma szanse cos zmienic na lepsze.

PS Ciesze sie, ze bajki nie wplynely na ciebie zle. Ale niestety ta (mam nadzieje niezbyt nudna) dyskusje prowadzisz z osoba, ktora nie miala takiego szczescia. Mowie z perspektywy osoby, ktora obrywala za nieladnosc, a bajeczki o slicznych ksiezniczkach tylko cementowaly to, co sie urodzilo w glowie, niestety.

RaczejRozwazna - Wto 02 Lut, 2021 14:01

Zaraz, zaraz, ale co ma niechęć do czarnoskórych elfów do bajki o Kopciuszku? Elfowie zostali przez Tolkiena dokładnie opisani, zatem niezgoda na wprowadzanie za daleko idących odstępstw nie ma nic wspólnego z rasizmem. To tak, jak gdyby z kolei Martina Luthera Kinga - albo sięgając do fikcji: Kalego - zagrał biały - też byłby sprzeciw, a przecież to nie ma nic wspólnego z rasizmem wobec białych. :) Owszem można się umówić na przekraczanie realistycznych konwencji ale ok - umówmy się najpierw, a nie udawajmy, że istnieje (bez jakiegokolwiek wytłumaczenia) czarny lord w ekranizacji dziewiętnastowiecznej powieści brytyjskiej.

Jeżeli zaczniemy analizować baśnie jako źródło stereotypów to niestety ale większość z nich trzeba by wyrzucić. One są zbudowane na stereotypach niestety - albo stety, jak dla mnie. Ale te stereotypy wypływają - jeszcze raz - z jednoznacznie uporządkowanej pod względem etycznym wizji świata: dobry będzie nagrodzony, piękny książę przybywający na pomoc księżniczce nie będzie zbokiem, a zły będzie ukarany. Koniec, kropka.

Jeśli miałabym czepiać się bajek to już prędzej Śpiącej Królewny, albo Królewny na ziarnku grochu niż Kopciuszka i Śnieżki ;) Choć i z tych bajek można wyprowadzić bardzo ładny morał.

EDIT. Dla mnie ciemnoskóra bohaterka Disneya była jak najbardziej na miejscu i w ogóle bym się nie zastanawiała, że coś jest nie tak, tylko media powzięły narrację o wielkim przełomie. :roll:

annmichelle - Wto 02 Lut, 2021 14:10

Agn, jeśli chodzi o kolor skóry to uwierz mi, nie dzieci mają z tym problem, a dorośli.
Moje pociechy zupełnie nie zwracały/zwracają uwagi, że kolega/koleżanka z przedszkola jest "czarna" czy ma skośne oczy. Zaskoczyło mnie, że dzieciaki nie postrzegają kolegów czy koleżanek przez ich kolor skóry, włosów czy kształtu oczu.
Gdy opowiadali mi o kimś, a ja próbowałam się połapać :-) , a którym dziecku mowa, to nie opisywały tego dziecka po wyglądzie, a po czymś innym (co lubi, gdzie siedzi na zajęciach, itd). To raczej ja dopytywałam się, czy to ten kolega co ma blond włosy czy ten co ma brązową skórę. :wink:

O pierwszej czarnoskórej księżniczce Disneya to dorośli robili szum, nie dzieci. :roll:

I tak jak napisała RaczejRozważna - baśnie to przecież stereotypy najczystszej wody, dlatego że są baśniami. :-)

annmichelle - Wto 02 Lut, 2021 14:22

Agn napisał/a:
PS Ciesze sie, ze bajki nie wplynely na ciebie zle. Ale niestety ta (mam nadzieje niezbyt nudna) dyskusje prowadzisz z osoba, ktora nie miala takiego szczescia. Mowie z perspektywy osoby, ktora obrywala za nieladnosc, a bajeczki o slicznych ksiezniczkach tylko cementowaly to, co sie urodzilo w glowie, niestety.

Nie, dyskusja nie jest nudna, póki jest konstruktywna. :-) :cheers:
Agn, współczuję nieprzyjemnych dowiadczeń, ale nie sądzę, że na zachowanie innych dzieci wpłynęła ładna buzia Kopciuszka w bajkach.
Dzieci przedszkolne nie postrzegają równieśników jako ładnych lub brzydkich, może z wyjątkiem, gdy jakieś dziecko jest bardzo okaleczone, niepełnosprawne, ale wtedy raczej się boją takiej osoby.
Postrzeganie rówieśnika pod względem "ładności" lub jej braku to lata późniejsze, ze szczególnym nasilenie, w wieku nastolatkowym, ale wtedy to już nie wynika ze stereotypów w bajkach.

RaczejRozwazna - Wto 02 Lut, 2021 14:25

Agn - ale w wielu bajkach jest morał, że prawdziwe piękno jest ukryte. Te wszystkie złe i piękne królowe... Pamiętam baśń- słuchowisko w radio, która na mnie osobiście zrobiła ogromne wrażenie (jako na dziecku oczywiście) - słuchałam jej mając kilka lat. O księżniczce, której rodzice mieli do wyboru: będzie piękna i zła, lub dobra i mądra ale brzydka. Wybrali to drugie. Cała historia z happy endem - aczkolwiek nieprostym i nierychliwym - była wspaniała.
I Kopciuszek ma taki morał - bo jej piękno jest ukryte pod lachmanami i brudem. I książę musi w niej rozpoznać piękną dziewczynę z balu - pantofelek to tylko mała wskazówka.

Poza tym jest bardzo niewiele naprawdę brzydkich ludzi i Ty do nich nie należysz Agn. Masz ponadprzeciętnie piękne włosy i regularne rysy twarzy. NIE ZNOSZĘ wbijania ludzi w kompleksy - to, co powinno być w programach szkół, to nauka samoakceptacji. :wsciekla:
Co więcej - istnieją obiektywnie brzydcy ludzie, którzy pięknieją w naszych oczach bo mają fantastyczne wnętrze albo są obdarzeni wielkim talentem. Pierwsi z brzegu: Benedict Cumberbatch, Michael York, Tilda Swinton. Kate Moss! Oceniająca narracja o innych brzydkich to jest narracja ludzi o zaniżonej samoocenie i wąskim spektrum patrzenia.

Admete - Wto 02 Lut, 2021 15:04

annmichelle napisał/a:
Moje pociechy zupełnie nie zwracały/zwracają uwagi, że kolega/koleżanka z przedszkola jest "czarna" czy ma skośne oczy. Zaskoczyło mnie, że dzieciaki nie postrzegają kolegów czy koleżanek przez ich kolor skóry, włosów czy kształtu oczu.


Tak jak nie mają problemu z faktem, że ich koleżanka nie ma włosów i nosi perukę. I tak była ( nadal jest ) bardzo popularna w swojej klasie. Baśnie to baśnie, a nie powieści psychologiczne dla pan w średnim wieku.

RaczejRozwazna napisał/a:
Masz ponadprzeciętnie piękne włosy i regularne rysy twarzy.


Popieram - masz też piękne oczy. Miałam ci to nawet ostatnio mówić podczas spotkania na Skype. Na pewno jesteś sporo ładniejsza ode mnie. I co ja mogę zrobić? ;)

Agn - Wto 02 Lut, 2021 15:05

Yy... ja cos chyba zle pamietam, bo zle krolowe tak naprawde sa szpetne z oblicza. A ten moral to tak srednio wchodzi - 1-1,5 godz pokazywania slicznych ludzi i jedno zdanie, ze piekno jest ukryte. Moze i tak, ale w tych bajkach czesto ukryte pod ladna powierzchownoscia.
No bo macocha i jej corki w porownaniu z Kopciuszkiem to paskudy, podobnie zla krolowa ze "Spiacej krolewny". I zadna z nich pod powierzchnia nie ma nic ciekawego dla swiata poza zlymi zamiarami i rozwydrzeniem.
Jak pisalam bajki Disneya to nie glowna przyczyna problemu, ale umacniaja pewne rzeczy.

No i ja wredne zagrywki dzieci pamietam juz z przedszkola, niestety. Podejrzewam tu robote rodzicow i np. ich komentarze wobec innych ludzi. Dzieci obserwuja i powtarzaja. Zawsze mialam nadwage, wiec... Coz...

RR, dzieki za komplement o wlosach, ale zapanowac sie nad nimi nie da i glownie na glowie mam siano. Moze Skype ma jakis filtr upiekszajacy albo cus. ;)

Btw dopadlam ksiazke z bajkami opowiedzianymi na nowo. Przeczytam i zdam relacje w odpowiednim watku.

Admete, nie gaaaadaj mi tu takich rzeczy, ladna jestes.
Przy okazji basnie (np. Andersena) wcale nie byly dla dzieci. On byl chyba niesmialy czy cos takiego i pisal sobie takie historie, ale wcale nie myslal o mlodym czytelniku. To ze dzieciom to czytano tonjuz insza inszosc.

RaczejRozwazna - Wto 02 Lut, 2021 15:21

I macocha Śnieżki i domyślnie - Kopciuszka, i Królowa Śniegu to były piękne kobiety. Natomiast zgadzam się, że Disneyowskie animacje pewne cechy uwypuklają bądź deformują. Choć w "Pięknej i bestii" to Gaston był piękny a nie bestia ;)

Dzieci potrafią być nieświadomie okrutne, najczęściej z ciekawości, dla tych, którzy odbiegają od przeciętnej normy, do której są przyzwyczajone.

Bo baśnie tworzą dorośli, którzy tęsknią za tym światem :) I liczą że zostaną zrozumiani przez innych im podobnych. Ponieważ zgłębiam ostatnio problem spektrum autyzmu to zaczynam się zastanawiać ilu z tych opowiadających baśnie byli w spektrum. O proszę, mówisz masz - wujek Google prawdę powie - podejrzewa się że Andersen był Aspergerowcem. :-D

Oho zaraz tu będzie licytacja. :-P Admete jesteś piękną kobietą, masz taką skandynawską, nieco wyniosłą urodę. :-)
Agn na następnym posiedzeniu pokażesz mi oczy, ok? :wink: :mrgreen:

annmichelle - Wto 02 Lut, 2021 15:35

Agn napisał/a:

No i ja wredne zagrywki dzieci pamietam juz z przedszkola, niestety. Podejrzewam tu robote rodzicow i np. ich komentarze wobec innych ludzi. Dzieci obserwuja i powtarzaja.

Masz odpowiedź. :-) Dzieci słyszą wszystko (gumowe uszy :-P ) i powtarzają co słyszą, a że rodzice są wyrocznią to jak matka powie "nie baw się z tym głupim, rudym Krzyśkiem" to dziecko uczy się, że "rudy" jest określeniem pejoratywnym. :roll:

RaczejRozwazna napisał/a:
Ponieważ zgłębiam ostatnio problem spektrum autyzmu to zaczynam się zastanawiać ilu z tych opowiadających baśnie byli w spektrum. O proszę, mówisz masz - wujek Google prawdę powie - podejrzewa się że Andersen był Aspergerowcem. :-D

I Lewis Carroll (ten od "Alicji w Krainie Czarów") - a dowiedziałam się o tym oglądając kiedyś "Księgowego". :mrgreen: Wymieniają tam zresztą wielu uczonych, twórców z autyzmem. :-P

BeeMeR - Wto 02 Lut, 2021 22:22

RaczejRozwazna napisał/a:
Choć w "Pięknej i bestii" to Gaston był piękny a nie bestia
Ależ skąd! Bestia piękniejszy nawet od księcia :P

Ja nie mam problemu z Kopciuszkiem jako bajką, ale księcia to tam nie lubię - on tylko skinął palcem "ta" i wszystko, nawet z pantofelkiem mu się ganiać nie chciało (cieszyłam się, że film aktorski to poprawił) tylko wydał durne oświadczenie że poślubi pannę na której nogę but pasuje i niech służba szuka - co za głąb.... :zalamka: Każdy inny książę cokolwiek robi, a ten tylko siedzi i czeka aż inni my przyprowadza pannę. :roll:

Przyznaję, żeśmy z dziećmi rozmawiali o bajkach - ale chyba na przykładzie Małej Syrenki, bo za Kopciuszkiem moi nie przepadają więc nie oglądają zbytnio - w sensie o nieżyciowości typu "ślub w trzy dni, bez słowa, ślub bo piękna/piękny", nawet o patologicznych rodzicach sami wspomnieli (innymi słowy, że albo rodziców nie ma albo są dziwakami). Ania najbardziej lubi Meridę i Vaianę - nie dla niej jeszcze romanse. Adam Planetę Skarbów. Obole lubią Mulan - tam romansu jest tylko szczypta i nie on jest najważniejszy. Teraz oglądają Muminki.

W bajkach rosyjskich nie znosiłam tej, gdzie bohaterem jest najmłodszy z trzech braci, leniwy Ivan, co to nawet z pieca nie zejdzie a wszystko mu się udaje :bejsbol: .

Odnośnie rasizmu - ja wiele głupot kojarzę, ale rasizmu nie bardzo - w Zakochanym kundlu? :mysle: Gdzie? Tam był lekkoduch i wagabonda co to go nie darzono sympatią ale i zazdroszczono powodzenia a on znajdował dom, rodzinę, przyjaźń - przynajmniej ja tak bajkę odczytywałam. Rasizm to w Pocahontas, ładnie zilustrowany dwugłosowym "dzicy są", zarówno biali jak i czerwoni... :mysle:
A bajka z Tianą była po prostu jak dla mnie nudna - dzieci też utknęły w połowie - no i ten jazz :confused3:

Admete - Śro 03 Lut, 2021 08:27

BeeMeR napisał/a:
A bajka z Tianą była po prostu jak dla mnie nudna - dzieci też utknęły w połowie - no i ten jazz


Tez uważam, że jest nudna. Vaiana się bardzo moim bratanicom podobała. Tak samo jak Coco - ale to inne studio produkcyjne. No i Zaplatani plus Oli się bardzo podobała Kraina Lodu - chyba z powodu motywu dwóch sióstr. Sama uwielbiam Zaplątanych.

BeeMeR - Śro 03 Lut, 2021 08:35

Ja też lubię Zaplątanych. Ania uwielbia Krainę Lodu - na poły chciałaby być Elzą (zwłaszcza jak była młodsza, mieć takie włosy i moce - dokładnie w tej kolejności ;) ) oraz mieć siostrę (ciągle jeszcze....).
Adaś lubi też Tedi i poszukiwacze zaginionego miasta (2012) oraz Tedi i mapa skarbow (2017), Iniemamocnych - generalnie te filmy, gdzie nie ma księżniczek na pierwszym planie a jest akcja albo nadludzkie moce ;)

Akaterine - Śro 03 Lut, 2021 16:49

Jako dziecko lubiłam Kopciuszka, ale prawdę mówiąc na księcia zwracałam niewiele uwagi :lol: . Fajne były gadające zwierzątka pomagające bohaterce, ładna kiecka i ten motyw biednej, pogardzanej dziewczyny, której na końcu dobrze się dzieje, a jej prześladowczyniom los gra na nosie ;) . W sumie ciekawy byłby punkt widzenia samych dzieci :mysle: .
Aragonte - Nie 07 Lut, 2021 15:55

A czemu ten wątek zrobił się przyklejony, hmmm? :mysle:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group