Ekranizacje - Wojna i pokój (2007)
nicol81 - Nie 30 Gru, 2007 20:44
| lady_kasiek napisał/a: | | Gunia napisał/a: | | Tak, Rosjanie nie chcieli zostawić zaopatrzenia. To samo było wczoraj w Smoleńsku. |
to była taktyka spalonej ziemi, wczoraj ją prezentował sam Kuuzow, Francuzi byli daleko od domu, problemy z aprowizacją, nadchodząca zima, odwieczny sojusznik rosjan brak schronienia w Moskwie, to wszystko miało na celu na dłuższą metę obronę "świętej matki Rosji" |
Wcześniej rozmawialiśmy o przedstawieniu Napoleona w filmie. Moim zdaniem, to uczciwy obraz. Nikt nie wciska, że armia rosyjska jest najlepsza na świecie, jasno się przedstawiło, że to Generał Mróz (jak mawiał mój historyk, ) pokonał Francuzów, którzy mieli lepszą armię. Napoleon myśli, że niesie cywilizację i chce zaprzyjaźniać się z ludnością.
Alison - Nie 30 Gru, 2007 20:46
| miłosz napisał/a: | | Sofijufka napisał/a: | | lady_kasiek napisał/a: | | :Acha ma ktoś ten utworek na pianoforte co dziś leciał? |
A to nie "Sonata księżycowa" Beethovena? |
sonata sonata
http://merymaid.wrzuta.pl...nata_ksiezycowa |
Sonata, a potem Pierre zagrał pierwsze akrody Nokturnu cis-moll Chopina.
nicol81 - Nie 30 Gru, 2007 20:48
Kiedy Pierre zagrał?
Maryann - Nie 30 Gru, 2007 20:49
| nicol81 napisał/a: | Wcześniej rozmawialiśmy o przedstawieniu Napoleona w filmie. Moim zdaniem, to uczciwy obraz. Nikt nie wciska, że armia rosyjska jest najlepsza na świecie, jasno się przedstaw | lady_kasiek napisał/a: | iło, że to Generał Mróz (jak mawiał mój historyk, ) pokonał Francuzów, którzy mieli lepszą armię. Napoleon myśli, że niesie cywilizację i chce zaprzyjaźniać się z ludnością. |
|
Mi chodziło raczej o fizyczną stronę przedstawienia Napoleona. To samo zresztą dotyczy też cara Aleksandra.
Jakoś nie widzę w tej postaci tego charyzmatycznego, impulsywnego "boga wojny" - on wygłasza swoje kwestie tak beznamiętnie, jakby czytał referat na zebraniu partyjnym.
Aleksander jest przede wszystkim za stary. I wyjątkowo antypatyczny.
Sofijufka - Nie 30 Gru, 2007 20:56
Moje Damy - znalazłam zdjątko Anastazji Wertyńskiej, która grała Lizę Bołkońską i Kitty Szczerbacką, Śliczna....
Aha - i była też Ofelią [w poważnym stanie] obok Smoktunowskiego...
http://images.google.pl/i...l%3Dpl%26sa%3DN
Alison - Nie 30 Gru, 2007 20:57
| asiek napisał/a: | | Narya napisał/a: | | praedzio napisał/a: | | Boże, jak ja byłam zła na Nataszę, że tak szybko o nim zapomniała... W ogóle, później ani razu nie padło jego imię, nic... Jakby człowieka nigdy nie było. Przez resztę filmu siedziałam z kwaśną miną. |
O dokładnie - miałam tak samo |
Ja też, wyszło na to, że jest bardzo powierzchowna. |
A ja myślę, że przy tak dużych skrótach czasowych nie mozna wyciagać takich wniosków. Ile minut jej płaczu w poduszke by Was zadowoliło. Trzeba sobie wyobrazić to co powiedziała przy śmierci Andrzeja Masza: Płacz, będę płakać razem z tobą. Przyjdzie dzień kiedy zabraknie ci łez...
Im więcej się płacze, tym szybciej taki dzień przychodzi. Tak juz człowiek jest skonstruowany...
Alison - Nie 30 Gru, 2007 20:58
| nicol81 napisał/a: | | Kiedy Pierre zagrał? |
Zaraz po Nataszy jak wszedł do zrujnowanego salonu, podszedł do fortepianu i zagrał kilka akordów.
nicol81 - Nie 30 Gru, 2007 21:00
Jezu i po tych kilku akordach poznałaś? Łał, dla mnie to on sobie po prostu powalił w klawisze...
praedzio - Nie 30 Gru, 2007 21:00
| Alison napisał/a: | A ja myślę, że przy tak dużych skrótach czasowych nie mozna wyciagać takich wniosków. Ile minut jej płaczu w poduszke by Was zadowoliło. Trzeba sobie wyobrazić to co powiedziała przy śmierci Andrzeja Masza: Płacz, będę płakać razem z tobą. Przyjdzie dzień kiedy zabraknie ci łez...
Im więcej się płacze, tym szybciej taki dzień przychodzi. Tak juz człowiek jest skonstruowany... |
Niby prawda. Jednak uważam, że mimo galopującego czasu w filmie można to było trochę inaczej pokazać. Jakieś słowo, gest, dowód, że o nim pamiętała w późniejszym okresie. A tak, sama się zasmarkałam - a w filmie akcja poszła dalej. Sorry, nie będę obiektywna.
Alison - Nie 30 Gru, 2007 21:03
| Gosia napisał/a: | Przestalam tez lubic Pierra po tym, gdy zostawil przyjaciela w tej karecie, choc obiecal mu ze zobaczy Natasze, a takiej pewnosci nie mial, bo rodzice nie chcieli jej o tym powiedziec - dlaczego? Z samolubnej troski o nią? A Andriej juz sie w ogole dla nich nie liczyl? Jego uczucia? Dobrze ze w ogole w koncu jej powiedzieli. A te slowa Andrieja w namiocie, ta jego uswiadomiona milosc, ech wzruszylo mnie to znowu, tak bardzo bylo mi go żal.
|
Gosiu, ale on dotrzymał słowa. Przywiózł go do Rostowów, nie mógł sam decydować o tym czy pokazać jej Andrzeja w takim stanie. Zostawił tą decyzje rodzicom, na tyle tylko mógł sobie pozwolic jako przyjaciel rodziny. Ja mam pretensje do rodziców, że ją wręcz okłamywali. Nienawidzę takich tajemnic w rodzinie, robionych pod pretekstem czyjegos dobra. Zawsze jak coś takiego wychodzi na jaw to jest smród, więc po co go odwlekać? A gdyby Andrzej umarł w drodze, nigdy by im tego nie wybaczyła...ciekawe, że tego sie nie bali.
nicol81 - Nie 30 Gru, 2007 21:03
| Sofijufka napisał/a: | Moje Damy - znalazłam zdjątko Anastazji Wertyńskiej, która grała Lizę Bołkońską i Kitty Szczerbacką, Śliczna....
Aha - i była też Ofelią [w poważnym stanie] obok Smoktunowskiego...
http://images.google.pl/i...l%3Dpl%26sa%3DN |
Na Lizę świetna, ale na Kitty- hm, brak jest tej świeżości...
Alison - Nie 30 Gru, 2007 21:05
| Sofijufka napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | | Maryann napisał/a: | | praedzio napisał/a: | Kutuzow włazi na jabłonkę... |
Z tą jabłonką to było coś nie tak. Przecież bitwa pod Borodino była we wrześniu, więc skąd raptem jesienią niedojrzałe jabłka ? Może to miała być przenośnia, ale wcale tak nie zabrzmiało... |
Może późny gatunek? Może w tym klimacie dojrzewają później? Może rosło w cieniu? Mówił, że za parę dni dojrzeje... |
Może to były jabłka zimowe... |
A większych zmartwień to już nie macie?
Maryann - Nie 30 Gru, 2007 21:07
| Alison napisał/a: | A większych zmartwień to już nie macie? |
Najwyraźniej nie. I chwała Bogu...
nicol81 - Nie 30 Gru, 2007 21:08
| Alison napisał/a: | | Gosia napisał/a: | Przestalam tez lubic Pierra po tym, gdy zostawil przyjaciela w tej karecie, choc obiecal mu ze zobaczy Natasze, a takiej pewnosci nie mial, bo rodzice nie chcieli jej o tym powiedziec - dlaczego? Z samolubnej troski o nią? A Andriej juz sie w ogole dla nich nie liczyl? Jego uczucia? Dobrze ze w ogole w koncu jej powiedzieli. A te slowa Andrieja w namiocie, ta jego uswiadomiona milosc, ech wzruszylo mnie to znowu, tak bardzo bylo mi go żal.
|
Gosiu, ale on dotrzymał słowa. Przywiózł go do Rostowów, nie mógł sam decydować o tym czy pokazać jej Andrzeja w takim stanie. Zostawił tą decyzje rodzicom, na tyle tylko mógł sobie pozwolic jako przyjaciel rodziny. Ja mam pretensje do rodziców, że ją wręcz okłamywali. Nienawidzę takich tajemnic w rodzinie, robionych pod pretekstem czyjegos dobra. Zawsze jak coś takiego wychodzi na jaw to jest smród, więc po co go odwlekać? A gdyby Andrzej umarł w drodze, nigdy by im tego nie wybaczyła...ciekawe, że tego sie nie bali. |
Popieram całkowicie. Pierre nie jest typem człowieka, by jawnie sprzeciwić się postanowieniom Rostowów. W tej sytuacji nie miał prawa postąpić inaczej.
Alison - Nie 30 Gru, 2007 21:10
| nicol81 napisał/a: | :shock: Jezu i po tych kilku akordach poznałaś? Łał, dla mnie to on sobie po prostu powalił w klawisze... |
Poznałam, bo to mój ukochany utwór i słuchałam go tysiace razy
nicol81 - Nie 30 Gru, 2007 21:12
| lady_kasiek napisał/a: |
Dobrze, ze nie pokazali, że Stary Rostow umiera, bo to już by widza zniszczyło.
|
Popieram. Może to zakończenie kilka lat później było cukierkowe, ale moim zdaniem zasłużyli na nie bohaterowie i widzowie.
asiek - Nie 30 Gru, 2007 21:14
| Alison napisał/a: | | A ja myślę, że przy tak dużych skrótach czasowych nie mozna wyciagać takich wniosków. Ile minut jej płaczu w poduszke by Was zadowoliło. |
Dobra aktorka poradziłaby sobie z takimi scenami roniąc niewiele łez. W mojej ocenie Poesy położyła rolę Nataszy, stąd zarzut powierzchowności. I jak jestem płaczką, to tu nawet łezka nie zakręciła mi się w oku.
Sofijufka - Nie 30 Gru, 2007 21:16
| asiek napisał/a: | | Alison napisał/a: | | A ja myślę, że przy tak dużych skrótach czasowych nie mozna wyciagać takich wniosków. Ile minut jej płaczu w poduszke by Was zadowoliło. |
Dobra aktorka poradziłaby sobie z takimi scenami roniąc niewiele łez. W mojej ocenie Poesy położyła rolę Nataszy, stąd zarzut powierzchowności. |
Zgadzam się - miała kilka scen niezłych, ale generalnie
Jeszcze duża uroda mogłaby tę rolę uratować, no, ale....
Matylda - Nie 30 Gru, 2007 21:20
| Alison napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | :shock: Jezu i po tych kilku akordach poznałaś? Łał, dla mnie to on sobie po prostu powalił w klawisze... |
Poznałam, bo to mój ukochany utwór i słuchałam go tysiace razy |
No właśnie . My z mężem tez zastanawialiśmy sie czy to Chopin . Ja była za , ale Chopin dopiero sie wtedy urodził . No prawie i to nie bardzo pasowało do " prawdy historycznej"
Ale mąż mi wytłumaczył , że to pewnie coś innego bo w końcu Chopin czerpał tez z twórczości innych kompozytorów
nicol81 - Nie 30 Gru, 2007 21:23
| Sofijufka napisał/a: | A Sonię wydali za Denisowa
Kuraginom - dobrze im tak!
|
W sumie Helenie dobrze, ale starego Kuragina trochę mi było żal. Kochał dzieci, jak tak zwariował po tych odejściu.
Sonia i Denison Chyba scenarzyści żałowali Soni, ale to był najgorszy Last Minute Hookup, jaki kiedykolwiek widziałam. Nawet filmowi Faramir i Eowina biją ich na głowę. Mogli chyba im wrzucić kilka spojrzeń czy słów. Albo połączyć Sonię z odrodzonym Dołochowem.
praedzio - Nie 30 Gru, 2007 21:24
| nicol81 napisał/a: | | Albo połączyć Sonię z odrodzonym Dołochowem. |
Ja bym tam nie miała nic przeciwko...
Alison - Nie 30 Gru, 2007 21:26
| Matylda napisał/a: | | Alison napisał/a: | | nicol81 napisał/a: | :shock: Jezu i po tych kilku akordach poznałaś? Łał, dla mnie to on sobie po prostu powalił w klawisze... |
Poznałam, bo to mój ukochany utwór i słuchałam go tysiace razy |
No właśnie . My z mężem tez zastanawialiśmy sie czy to Chopin . Ja była za , ale Chopin dopiero sie wtedy urodził . No prawie i to nie bardzo pasowało do " prawdy historycznej"
Ale mąż mi wytłumaczył , że to pewnie coś innego bo w końcu Chopin czerpał tez z twórczości innych kompozytorów |
Jużeśmy przerabiały, że muzycznej prawdy historycznej w tym filmie nie było, bo Chaczaturian całkiem współczesny, a był i walcowali do niego
Maryann - Nie 30 Gru, 2007 21:26
| nicol81 napisał/a: | | W sumie Helenie dobrze |
Na co ona właściwie umarła ?
Gunia - Nie 30 Gru, 2007 21:27
| Alison napisał/a: | Jużeśmy przerabiały, że muzycznej prawdy historycznej w tym filmie nie było, bo Chaczaturian całkiem współczesny, a był i walcowali do niego |
I to jak!
nicol81 - Nie 30 Gru, 2007 21:27
W filmie się zaraziła od francuskiego oficera, w książce na angina pectoris. Scenarzyści jej nie kochali
|
|
|