Literatura - Proza i poezja - Ostatnio przeczytane II
Anonymous - Czw 11 Lip, 2013 10:42
Przeczytałam książkę włoskiego autora Federicoo Mocci "Amore 14", niby powieść dla i o nastolatkach, ale to książka tego autora, którą czytało mi się najprzyjemniej i najbardziej mi się podobała!
Ania Aga - Czw 11 Lip, 2013 10:54
Leżała sobie na półce książeczka, okładka mnie odrzucała, a w środku taki dobry kryminał
Craig Rice, Róże pani Cherington, tłum. Maria Skibniewska
Przeczytałam dopiero po tej recenzji
http://www.zacofany-w-lekturze.pl/
Eeva - Czw 11 Lip, 2013 11:00
No okładka faktycznie dramatyczna
Admete - Pią 12 Lip, 2013 21:36
Zabrałam się za Ziarna zmian - sześć roślin, które zmieniły oblicze świata. Zaczynam od chininy, która umożliwiła białym podbój terenów w Afryce i Azji.
BeeMeR - Sob 13 Lip, 2013 19:38
Ja się zabrałam za Annę Kareninę - na razie jestem mało zachwycona, ale się łatwo nie poddam...
Admete - Sob 13 Lip, 2013 19:44
Może ci się jeszcze spodoba. Ja literatury rosyjskiej ( poza fantastyką ) nie lubię i nie cenię. Przeczytałam Wojnę i pokój - wystarczy.
Ania Aga - Sob 13 Lip, 2013 19:48
Annę Kareninę przeczytałam raz i niej nie mam ochoty wracać do niej, choć obiektywnie muszę stwierdzić, że to bardzo dobra powieść. Tak jak nie mam ochoty oglądać kolejnych ekranizacji. Podobała mi się ta z Gretą Garbo.
BeeMeR - Sob 13 Lip, 2013 19:49
NO ja właśnie postanowiłam przeczytać zanim się wezmę za ekranizacje
Admete - Nie 14 Lip, 2013 19:07
Czytam właśnie drugi rozdział Ziaren zmian. Tym razem u trzcinie cukrowej i cukrze, czyli o tym jak nałóg słodzenia spowodował rozpowszechnienie niewolnictwa na światowa skalę. Jak tak człowiek poczyta o tym wszystkim, to dopiero mu się oczy otwierają na niektóre sprawy. Jak to ktoś powiedział - wszystko ma powiązania ze wszystkim
Agn - Nie 14 Lip, 2013 19:11
| Admete napisał/a: | | Tym razem u trzcinie cukrowej i cukrze, czyli o tym jak nałóg słodzenia spowodował rozpowszechnienie niewolnictwa na światowa skalę. |
Ale jak to?
Admete - Nie 14 Lip, 2013 19:21
Aby wyprodukować odpowiednią ilość cukru, trzeba było założyć plantacje np. na Barbadosie, Jamajce, Kubie, Haiti. W warunkach, w jakich trzcina rośnie, biali ludzie długo nie wytrzymywali. Należało ich więc zastąpić inną siłą roboczą. Sprowadzano czarnoskórych mieszkańców Afryki. Na początku zajmowali się tym Portugalczycy i Hiszpanie, a potem Anglicy, Holendrzy. Uzasadniano to twierdzeniem, że czarni są potomkami Chama ( jednego z synów Noego - u nas tego samego argumentu używano do utrzymywania pańszczyzny, która była wewnętrznym niewolnictwem ). Można ich było traktować jak zwierzęta. Na początku życie takiego niewolnika kosztowało pół tony cukru ( to znaczy jak tyle wyprodukował i zmarł, to jego sprowadzenie się właścicielowi opłacało ), a pod koniec ery największego niewolnictwa czyli do 1800 r. - dwie tony cukru. Zapotrzebowanie na cukier się zwiększało, bo ludzie się od niego uzależniali. Także rozpowszechnianie takich napojów jak herbata, kawa, kakao powodowało zwiększenie popytu na cukier (jak wiadomo te napoje są lepsze posłodzone - choć ja akurat piję je bez cukru).
I jeszcze ciekawostka - zanim rozpowszechniło się produkowanie na plantacjach mi.in. w Indiach drzew z korą chinową ( chinina ) i lek na malarie stał się tańszy, zaczęto używać jako niewolników Murzynów, bo wielu z nich miało przekazywaną w genach odporność na tę chorobę. Polecam książkę, z której zaczerpnęłam informacje - jest fascynująca.
I nasz świat ma swoich niewolników - pracowników produkujących odzież, pracujących w fabrykach samochodów gdzieś w Bangladeszu, Emiratach, Indiach...
Anonymous - Pon 15 Lip, 2013 09:24
Nie mogę sobie znaleźć miejsca, przeczytałam "Moja Siostra mieszka na kominku" o tą i mam problem z zaczęciem kolejnej książki. Bo ta ciągle we mnie siedzi. Już trzy próbowałam zacząć. I ni hu hu.
Kac książkowy typowy
Admete - Pon 15 Lip, 2013 09:28
Czytałam twoja recenzje. Faktycznie musi być poruszająca. Ja teraz czytam o kolejnej roślinie - herbacie. Powiem wam, że zamiast robić kolejne bzdurne części Piratów z Karaibów zrobiliby serial o walce handlowej na Atlantyku w XVII wieku. To by dopiero było.
milenaj - Pon 15 Lip, 2013 09:31
Admete, ciekawa ta książka z tego co piszesz.
Ja ostatnio mam nastrój tylko na powtórki. Właśnie jadę od nowa Brzezińską. Skończyłam powtarzanie Kay'a, choć tutaj zostały mi jeszcze "Lwy Al-Rassanu".
Anonymous - Pon 15 Lip, 2013 09:32
Teraz się chyba za "Sekretne zapiski A. Christie" wezmę. No nie wiem, nie wiem. Zaczęłam czytać "Wyznaję" ale wyjaśnienia tłumaczki mnie zmęczyły, ale zaś pierwsze zdanie powieści rozwaliło. No i książkę do torebki chcę zabrać, a "Wyznaję" to cegła. Chociaż "Sekretne" też nie filigranowe. Ehhh. W sumie miałam wspomnienia Lanckorońskiej czytać, gdzieś nawet walnęłam koło łóżku.
Fenomenalne są takie książki co miejsca nie można sobie znaleźć, ale później, kac jest gorszy niż po kilkunocnym melanżu
asiek - Pon 15 Lip, 2013 09:46
| Admete napisał/a: | | I nasz świat ma swoich niewolników - pracowników produkujących odzież, pracujących w fabrykach samochodów gdzieś w Bangladeszu, Emiratach, Indiach... |
Ano ma, ma... Ostatnio widziałam cykl filmów dokumentalnych poświęconych temu problemowi. Po nich trudno mi zachwycać się bolly.
milenaj - Pon 15 Lip, 2013 09:48
| Cytat: | | Po nich z niechęcią myślę o filmach bolly. |
Ja jaki to ma związek? Pytam jako całkowicie nierozeznana w filmach bolly.
Anonymous - Pon 15 Lip, 2013 09:54
| milenaj napisał/a: | | Pytam jako całkowicie nierozeznana w filmach bolly. |
Może dlatego, że bolly pokazuje najczęściej młodych, pięknych i bogatych a Indie to kraj kontrastów, wyrosły na kolonialnym zniewoleniu.
milenaj - Pon 15 Lip, 2013 09:57
| Cytat: | Może dlatego, że bolly pokazuje najczęściej młodych, pięknych i bogatych a Indie to kraj kontrastów, wyrosły na kolonialnym zniewoleniu.
_________________ |
A, to rozumiem. Myślałam, że o coś jeszcze może chodzić.
Anonymous - Pon 15 Lip, 2013 10:01
Ja sie tak domyślam. Asiek pewnie więcej napisze.
asiek - Pon 15 Lip, 2013 10:04
Bolly zainspirowało mnie do poznania bliżej Indii. I wiedza, którą teraz mam przeszkadza mi w odbiorze barwnych filmowych bajek. Wiem, wiem kinematografia rządzi się swoimi prawami, doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Wolałabym jednak, aby kino indyjskie było bardziej zaangażowane społecznie.
Anonymous - Pon 15 Lip, 2013 10:09
Jak Sweades na ten przykład?
asiek - Pon 15 Lip, 2013 10:18
Kaśku, widziałam widziałam. Sporo mam filmów za sobą. Poruszyła mnie trylogia: Woda, Ziemia, Ogień ... I jeszcze parę innych tytułów...
Zdaję sobie sprawę, że zaangażowane kino nie cieszy się wśród ludzi popularnością. Chcą taniej rozrwyki, która pozwoli im zapomnieć o prozie życia.
Anonymous - Pon 15 Lip, 2013 10:19
To ja wiem, że raczej widziałam. Chodziło mi tylko czy masz na myśli takie filmy, czy jakieś inne zaangażowanie.
Aśku, ja wiem, żeś Ty zagorzała bollyfrakcja.
asiek - Pon 15 Lip, 2013 10:24
| lady_kasiek napisał/a: | | Chodziło mi tylko czy masz na myśli takie filmy, czy jakieś inne zaangażowanie. |
To dobry przykład ... Z pewnością musi być to prosty przekaz, aby dotarł do jak największej ilości niewykształconych ludzi. Kropla drąży skałę.
|
|
|