Literatura - Proza i poezja - Ostatnio przeczytane II
Caitriona - Sob 06 Lip, 2013 21:02
Ja też już nie kupuję książek, takich które wiem, że przeczytam raz. Kwiatkowską mam z biblioteki. Na szczęście mam dobrą bibliotekę
| Admete napisał/a: | | Caitrii czyli Case histories? |
Tak dokładnie. Zdaje się, że to był pierwszy odcinek. Reszta serialu nie wiem, czy jest wzorowana na książkach Atkinson, czy nie, bo u nas więcej jej książek zdaje się nie wydali.
Admete - Nie 07 Lip, 2013 10:24
| lady_kasiek napisał/a: | Nie kupuj. Albo Ci obie wyślę, albo przyjadę. Ty masz idealną figurę do tego typu książek.
Ja nie powinnam tykać takich |
Idealną figurę? Zagryza się paluszkami? Swoimi? Cudzymi?
Anonymous - Nie 07 Lip, 2013 12:15
Autorka tak smakowicie opisuje posiłki, że chodzisz non stop głodna. Dramat!!
Ile ja się ojadłam i ciągle byłam nienapasiona.
Admete - Nie 07 Lip, 2013 12:25
A to już rozumiem
Anonymous - Nie 07 Lip, 2013 12:34
Aż mi ślinka na samo wspomnienie leci.
Fajnie bardzo ona pisze. Teraz czytam "Księżycowy kamień", angielskiego autora, super język i styl, ale na początku jestem dopiero, bo kimnęłam na słoneczku i znowu mam lampasy na nogach.
Na rożna mam się nabić i obracać?
Agn - Nie 07 Lip, 2013 18:21
Skończyłam Bezcennego Zygmunta Miłoszewskiego.
Czysta rozrywka, którą przeczytałam z wielką przyjemnością. Dużo biegania, trochę strzelanin, nawet wątek miłosny się zaplątał. W którymś momencie autor pojechał trochę danbrownowszyzną (jakieś zaszyfrowane wiadomości na pocztówkach, ukryte bursztynowe komnaty i loże), mógłby też sobie darować wkładanie bohaterom swoich opinii o innych pisarzach, ale książka trzyma się kupy i fajnie się ją czyta do samego końca.
BeeMeR - Pon 08 Lip, 2013 11:15
A ja skończywszy dostępne części Gry o tron wzięłam się za książkę z dzieciństwa, tj. Błękitny zamek. Chciałam sprawdzić czy urok zamku będzie trwał - i udało się. Książka jest uroczo, acz absolutnie nieprawdopodobnie romantyczna i słodka No i nie ma wszechobecnych wszędzie scen seksu, które niewątpliwie zostałyby wplecione w akcję, gdyby książka powstałą w obecnych czasach - przynajmniej ja nie mogłam się oprzeć takiemu wrażeniu
Jestem wielce zadowolona, bo chyba dokładnie tego mi było trzeba po krwawej, bezlitosnej, niekończącej się wojnie o tron Westeros.
Anonymous - Pon 08 Lip, 2013 11:19
Rok temu powtarzałam Zamek, ale kupiłam sobie trzeci tom "Gry o tron" i poczytam niebawem, napiszę kilka słów o "Księżycowym kamieniu"(super!!) i myślę nad wyborem lektury na smażenie na słonku.
Agn - Pon 08 Lip, 2013 19:01
BeeMeRku, ja uwielbiam Błękitny zamek! Książka jest bardzo romantyczna, ale też niezwykle pozytywna. Uwielbiam czytać o tym, jak Valancy budzi się z nieżycia i odnajduje samą siebie, a także pozwala sobie na prawo do szczęścia.
BeeMeR - Wto 09 Lip, 2013 19:37
Ach, no pewnie, że Błękitny zamek jest wielce pozytywny i tak cudnie uszczypliwo-żartobliwy w opisie rodzinki Joanny (bo jak za młodu czytałam o Joannie to teraz też i trudno mi się przestawić. Słyszałam, że to wersja nieco okrojona, ale niestety nie znam szczegółów
Agn - Wto 09 Lip, 2013 19:54
Niektórych fragmentów brakuje, ale o ile pamiętam chyba opisy... No i tłumaczenie imion. Nawet nie tłumaczenie... jak w Ani z Zielonego Wzgórza jeszcze rozumiałam tłumaczenie imion, że Anne stawała się Anią, a np. Margaret Linde - Małgorzatą Linde. Ale Valancy / Joanna i Barney / Edward? Ke pasza?! Równie mnie to wścieka jak Bilbo Bagosz, Radostek Gorzaleń czy Chmielko Maślak *facepalm*.
Może Loana coś więcej powie, bo zdaje się ma mój egzemplarz BZ, a także na własność to stare wydanie. To chyba ma to okrojone jeszcze.
Admete - Wto 09 Lip, 2013 20:02
Małgorzata nazywa się w oryginale Rachel Lynde. U ns przed laty to było typowo żydowskie imię i pewnie tłumaczka nie chciała go używać. Józia to Josie, a Janka to Jane.
Agn - Wto 09 Lip, 2013 20:09
A, faktycznie - Rachel. Ale o ile mi wiadomo Rachel jest nadal tłumaczona jako Małgorzata (bądź Rachela, oczywiście).
Admete - Wto 09 Lip, 2013 20:11
U nas już weszło to do kanonu. Większość czytelników pewnie nie wie o tej zmianie.
BeeMeR - Wto 09 Lip, 2013 20:27
Barney
To ja wolę Edward
Normalnie też nie znoszę takich zmian - w tym przypadku jednak z Joanną i Edwardem wyrosłam i zawsze mi gdzieś tam w podświadomości istnieli pod takimi a nie innymi imionami - a to stara prawda, "czym skorupka za młodu nasiąknie..."
Agn - Wto 09 Lip, 2013 20:30
Niekoniecznie. Pamiętam, że pierwsze podejście do BZ zakończyło się u mnie w zasadzie fiaskiem. Dopiero jak poznałam pełną książkę i bohaterka naprawdę miała tajemnicze imię Valancy, pokochałam ją i jest jedną z moich ulubionych książek.
Fibula - Wto 09 Lip, 2013 21:23
Mam obie wersje, ale do nieokrojonej z Valancy i Barneyem nie wracałam, a okrojoną z Joanną i Edwardem czytałam co najmniej kilka razy i raczej do niej będę wracać w przyszłości. Oryginalne imiona, oględnie mówiąc, mnie nie zachwyciły - Valancy zbyt odjechane, a Barney wizualizuje mi się jako kumpel Freda Flinstone'a.
Admete - Wto 09 Lip, 2013 23:00
Mam kupiona wersje bez skrótów i nie ma w sobie tego czegoś...Musze kiedyś kupic satre wydanie.
Admete - Śro 10 Lip, 2013 09:57
W ostatniej Polityce jest wywiad z Chereżińską.
BeeMeR - Śro 10 Lip, 2013 14:40
| Fibula napisał/a: | Barney wizualizuje mi się jako kumpel Freda Flinstone'a. | Ja mam podobnie - tj. mnie się wizualizuje brzuchaty i brodaty facet spod budki z piwem
Agn - Śro 10 Lip, 2013 20:49
| Admete napisał/a: | | W ostatniej Polityce jest wywiad z Chereżińską. |
Rozwiniesz temat?
| Admete napisał/a: | | Mam kupiona wersje bez skrótów i nie ma w sobie tego czegoś... |
E tam. Mnie się wydaje, że po prostu przyzwyczaiłaś się do starej wersji i to coś, to to, co znałaś. Bo tej książce niczego nie brakuje, a wręcz wygląda tak, jak ją stworzyła autorka, a nie wymyślił tłumacz.
Admete - Śro 10 Lip, 2013 23:22
Co mam począć, kiedy ta normalna wersja mnie nic nie wzrusza, a tamta i owszem. Nie wystarczy wierność, trzeba jeszcze tego czegoś, co sprawia, że tłumaczenie jest dobre. Przydałoby się je porównać. Nie czytałam starej wersji zbyt wiele razy - myślę, że dwukrotnie. Nową czytałam raz. Wydała mi się pozbawiona uroku.
zaczęłam kolejny kryminał ( ogólnie to nie mam nic dobrego do czytania - może wydębię od koleżanki Bezcennego ). Tym razem Stuart Macbride - "Zamierające światło". To już moje drugie spotkanie z sierżantem Loganem w Aberdeen.
Agn Cherezińska opowiada o swojej nowej powieści, poglądach na powieść historyczną. Może podejdź do Empiku. tam może się nie czepią o czytanie przy
stoisku
Agn - Śro 10 Lip, 2013 23:47
Ja właśnie miałam okazję porównać i moje porównanie wypadło na niekorzyść starej wersji.
Kwestia gustu.
Admete - Czw 11 Lip, 2013 09:43
Nie porównywałam, więc tylko mogę mieć wrażenie. Na razie ta nowa wersja mnie nie porusza. Może zresztą po prostu już za stara jestem
Anonymous - Czw 11 Lip, 2013 09:45
Rok temu sobie w upały czytałam "Błękitny zamek" lubię książki Mongomery, wszystkie, które czytałam mnie zadowalały. No "Ania z Wyspy księcia Edwarda" nieco mniej. Jest w nich ciepło, spokój, jakbym wracała na odpoczynek do starych sprawdzonych przyjaciół.
Ps. Nie uważacie, że te dywagacje lepiej przenieść do wątku o Ani i książkach Montgomery?
|
|
|