To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Powieści Jane Austen - Duma i uprzedzenie

Tamara - Śro 20 Kwi, 2011 22:14

Może przesadziłam z tym nielubieniem obu najstarszych , ale na str 109 mojej DiU jest napisane "Kochała Elżbietę najmniej ze swoich dzieci ". Za to na str 49 "Lidia [...] była ulubienicą matki i dzięki temu tak wcześnie weszła w świat." a na str 301 "... niewiele mniej bowiem wydawał na Lidię , jeśliby policzyć jej utrzymanie , kieszonkowe oraz ciągłe prezenty pieniężne , jakie otrzymywała z rąk matki ". Tego rodzaju prezenty robi sie raczej najukochańszemu dziecku , nigdzie nie ma mowy o tym , żeby Elżbieta czy Jane coś od matki dostały .
JoannaS - Czw 21 Kwi, 2011 07:48

A gdy nie rozumiała Elżbiety to udzielała jej reprymendy:
„– Lizzy! – zawołała matka. – Pamiętaj, gdzie jesteś, i zaprzestań, proszę, tych niesfornych wybryków, które znosimy w domu."
Tak zwróciła się do niej podczas wizyty w Netherfield.

damamama - Czw 21 Kwi, 2011 09:37

Lydia bez dwóch zdań była ulubienicą matki. Wydaje mi się, że Lydia charakterem i podejściem do życia była bardzo podobna do Pani Bennet. Mówię oczywiście o młodości Pani Bennet.
Admete - Pon 25 Kwi, 2011 12:46

Po przeczytaniu książki Agnieszki Lisak Miłość, małżeństwo i kobieta w XIX wieku coraz wyraźniej dostrzegam, że o ile pani Bennet jest nieco przerysowana, to jednak troszczy się o córki. Ona naprawdę chciała, by jeszcze za jej życia zostały zabezpieczone. Jasne, że postępowała często dość niewłaściwie, ale mogła być zdesperowana, a nie posiadała zbyt dużej ogłady czy edukacji. I nie było to do końca jej winą. Poziom edukacji dziewcząt w tamtym okresie i później pozostawiał wiele do życzenia.
Ania Aga - Pon 25 Kwi, 2011 17:26

Admete napisał/a:
troszczy się o córki

O ile dobrze pamiętam, to pani Bennet na jakiś zarzut Elżbiety, odpowiada - kiedy będziesz miała pięć córek na wydaniu, to inaczej będziesz myślała!
Pani Bennet, pomimo swoich wad, nie była sentymentalna, wyraźnie odradza Lizzie Wickhama, którego lubi, ale wie, że nie ma odpowiedznich dochodów do założenia rodziny.

Admete - Pon 25 Kwi, 2011 21:42

Odradzała jej go faktycznie? Nie pamiętam tego.
Ania Aga - Pon 25 Kwi, 2011 21:50

Wickham odwiedził Longburn, po jego wizycie pani Bennet powiedziała Lizzie, że byłby to odpowiedni kandydat na męża, gdyby miał x tys. funtów
Admete - Pon 25 Kwi, 2011 21:50

To by jednak świadczyło o jej rozsądku ;)
nicol81 - Pon 25 Kwi, 2011 21:52

Ania Aga napisał/a:
O ile dobrze pamiętam, to pani Bennet na jakiś zarzut Elżbiety, odpowiada - kiedy będziesz miała pięć córek na wydaniu, to inaczej będziesz myślała!

To chyba było w najnowszym filmie - cieszyło mnie, że jakoś tak sprawiedliwiej przedstawili jej punkt widzenia.

Cytat:
Pani Bennet, pomimo swoich wad, nie była sentymentalna, wyraźnie odradza Lizzie Wickhama, którego lubi, ale wie, że nie ma odpowiedznich dochodów do założenia rodziny.

To pani Gardiner, ciotka, odradzała - co sugeruje, że w świecie przedstawionym JA rozważność matrymonialna to nie tylko domena szwarccharakterów. :wink:

Admete napisał/a:
nie posiadał zbyt dużej ogłądy czy edukacji. I nie było to do końca jej winą. Poziom edukacji dziewcząt w tamtym okresie i później pozostawiał wiele do życzenia.

A wyedukowany mąż pozostawił jej edukację kolejnego pokolenia i później narzekał, że młode glupie :roll: :bejsbol:

Ania Aga - Pon 25 Kwi, 2011 22:07

Wydaje mi się jednak, że o tych pięciu córkach to jednak z książki.
Znacie DiU w innych tłumaczeniach niż Przedpełskiej?

Admete - Pon 25 Kwi, 2011 22:09

Cytat:
A wyedukowany mąż pozostawił jej edukację kolejnego pokolenia i później narzekał, że młode glupie

Cóż - to było dość powszechne w tamtej epoce. Żona była czyms niewiele lepszym od przedmiotu...

Ania Aga - Pon 25 Kwi, 2011 22:18

Chłopców wysyłano do szkół, a dziewczęta zostawały w domu
JoannaS - Wto 26 Kwi, 2011 19:41

To chyba niezupełnie tak.
Cytat z listy Darcy`ego do Elżbiety:
„Siostra moja, młodsza ode mnie o lat dziesięć przeszło, została powierzona opiece bratanka mej matki, pułkownika Fitzwilliama, i mojej. Mniej więcej rok temu, kiedy odebrano ją ze szkół, urządziliśmy jej dom w Londynie."

Panny też odbierały edukację (oczywiście inną niż mężczyźni) i niekoniecznie w domu.

Tekstu o pięciu córkach w książce nie znalazłam.

Ania Aga - Wto 26 Kwi, 2011 20:00

Faktycznie, były szkoły dla dziewcząt. Teraz sobie przypominam z "Emmy" dyrektorkę? szkoły, na której to postaci oparta została powieść "Świat Emmy". Coś w rodzaju pensji dla dziewcząt?
Admete - Wto 26 Kwi, 2011 20:40

Owszem były, ale edukacja nie trwała długo i była powierzchowna. Ograniczała się pisania, czytania, lektury umoralniajacych tekstów, wyszywania, gry na instrumencie i umiejętności odpowiedniego zachowania się w towarzyswie. Do tego moz eodrobina rachunków i taniec.
Ania Aga - Wto 26 Kwi, 2011 20:47

A właściwie po co było kształcić dziewczęta? Ich zadaniem było wyjść za mąż, urodzić dzieci, prowadzić dom. Żeby były przyjemnym towarzystwem, powinny umieć grać na instrumencie, śpiewać, mieć doskonałe maniery, prowadzić konwersację no i przede wszystim piękie wyglądać.
Admete - Wto 26 Kwi, 2011 21:40

Pięknie wyglądac do czasu złapania męża. Potem to kobieta miała mężowi służyć i rodzić dzieci. Brrr...Jednak wolę ten XXI wiek.
Ania Aga - Wto 26 Kwi, 2011 22:14

Zdecydowanie
Tamara - Śro 27 Kwi, 2011 22:07

Były pensje dla dziewcząt , przecież w RiR w londyńskiej rezydencji pani Jennings w pokoju dziewcząt nad kominkiem wisiał wyszyty jedwabiami przez Charlottę widoczek , "dowód na to , że siedmioletni pobyt w pewnym sławnym zakładzie naukowym nie poszedł na darmo" (cytat niedokładny , ale wierny :-P )
A bohaterki Targowiska próżności ,skąd się znają ? z pensji właśnie . I w Emmie też pensja była , przecież Harriet ją ukończyła , a potem została tam jako rezydentka . I Eliza Williams została przez pułkownika Brandona umieszczona na pensji .

Ania Aga - Śro 27 Kwi, 2011 22:31

Czyli szkoły dla dziewcząt były, ale rozumiem, że żadna z panien Bennet tam nie była? Guwernantki nie miały, czyli czytać i pisać nauczyła je matka, bo chyba nie ojciec?
Sofijufka - Śro 27 Kwi, 2011 22:54

nie miały wprawdzie guwernantki, ale za to "masters" czyli nauczyciele mogli zapewnić im nienajgorszą edukację. Jak mówi Lizzie do lady Katarrzyny -
We were always encouraged to read, and had all the masters that were necessary. Those who chose to be idle, certainly might.''

Ania Aga - Śro 27 Kwi, 2011 23:29

I zdaje się, że jest to jedyna wzmianka o ich edukacji.
Teraz uświadomiłam sobie, że w Perswazjach też jest mowa o szkole panien Musgrowe, a Anna poznała tam koleżankę, która ostrzegła ją przed panem Eliotem

nicol81 - Czw 28 Kwi, 2011 20:01

I panny Bingley były na pensji.

Nauczyciele mogli dużo nauczyć, ale problem polega na tym, że Bennetówny uczyły się tylko kiedy, jeśli i czego chciały. To zaś przynosiło marne rezultaty.

Cytat:
Owszem były, ale edukacja nie trwała długo i była powierzchowna. Ograniczała się pisania, czytania, lektury umoralniajacych tekstów, wyszywania, gry na instrumencie i umiejętności odpowiedniego zachowania się w towarzyswie. Do tego moz eodrobina rachunków i taniec.

Nie tylko- w Mansfield Park dziewczynki uczyły się chemii, geografii, francuskiego i historii.

Admete napisał/a:
Cóż - to było dość powszechne w tamtej epoce.

Ale np. sir Thomas interesował się edukacją córek i Fanny.

Admete - Czw 28 Kwi, 2011 20:09

W Masfield Park nie były chyba na pensji tylko miały guwernantki.
nicol81 - Czw 28 Kwi, 2011 20:21

Tak, guwernantkę - czyli niekoniecznie tylko na pensji była dobra edukacja.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group