Ekranizacje - Jane Eyre (2006) cz. 2
Gosia - Pią 18 Gru, 2009 16:40
Ja pamiętam, że na początku Toby Stephens w ogóle nie pasował mi na Rochestera, nawet gdy oglądałam film, pierwsze dwa odcinki byłam zdecydowanie na nie. Dopiero później się do niego przekonałam. Ją właściwie zaakceptowałam bez bólu.
Sofijufka - Pią 18 Gru, 2009 16:58
ja byłam nieprzekonana PRZED - ale potem zaakceptowałam takiego znerwicowanego i zgorzkniałego Rochestera. Usta Ruth mi początkowo przeszkadzały, ale potem przypomniałam sobie, że i Charlotta też miała coś z ustami, zreszta w książce cały czas jest podkreślane, że ładna nie była. Ale grała świetniemiała piękne, wymowne oczy, no i cała była taka filigranowa...
trifle - Pią 18 Gru, 2009 19:36
| Mag13 napisał/a: | Nie dotyczy to wprawdzie Jane Eyre, ale.....
Obejrzałam właśnie nadany w dwa ostatnie weekendy najnowszy miniserial BBC (2 odcinki, każdy po 1,5 godz.) z Ruth Wilson właściwie w głównej roli - Small Island. Ruth jako Queenie jest tu także rewelacyjna. I niezwykłą jest też rola czarnoskórej bohaterki - Hortense....
W pewnej mierze to też film kostiumowy, tyle tylko że w kostiumie lat 30. i 40. XX w., mówiący o trudnej integracji czarnoskórych obywateli Imperium w latach II wojny i po niej. Film wywołał sporą dyskusję, bowiem jest ostro pokazuje rzeczywiste postawy Brytyjczyków wobec przybyszów ( w tym przypadku z Jamajki), ich nietolerancję, ksenofobię.
Ma szczególny tok opowieści, może trochę irytujący, bowiem z głosem narratora komentującego niektóre sceny. Jest w nim jednak mroczna atmosfera, podkreślona zdjeciami w szczególnej tonacji, prawie jak sepia, przynajmniej jeśli chodzi o wnętrza; te są ciemne, ponure, takie jakieś zapleśniałe... Ale historia ciekawa, a rola Queeni, grana przez Ruth Wilson to rola kobiety zwyczajnej, i bardzo niezwyczajnej zarazem! |
Protestuję przeciwko wygaszaniu postów
damamama - Pią 18 Gru, 2009 21:28
| trifle napisał/a: | | Protestuję przeciwko wygaszaniu postów | ???????????????
trifle - Pią 18 Gru, 2009 21:35
| damamama napisał/a: | | trifle napisał/a: | | Protestuję przeciwko wygaszaniu postów | ??????????????? |
Jeden pytajnik by wystarczył
Mag postanowiła wstawiać posty na czas, tzn na jedną dobę, potem znikają. I ja protestuję
damamama - Pią 18 Gru, 2009 21:52
Dopiero jak zwróciłaś uwagę na czas wygaśnięcia, załapałam skąd ten protest. | trifle napisał/a: | | Jeden pytajnik by wystarczy | Zawiesiłam się ze zdziwienia.
trifle - Sob 19 Gru, 2009 00:12
| Mag13 napisał/a: | | trifle napisał/a: | Mag postanowiła wstawiać posty na czas, tzn na jedną dobę, potem znikają. I ja protestuję |
A ja jestem w depresji, i sensu ich dalszego trwania nie widzę. W ogóle czarno widzę. I tyle! |
A nie wystarczy, że my widzimy sens? Do nas piszesz i my chcemy, żeby zostawały
Anaru - Sob 19 Gru, 2009 00:18
| trifle napisał/a: | my chcemy, żeby zostawały |
Owszem, zwłaszcza jak się powoluśku przekopujemy przez około 1500 zaległych postów i jesteśmy wdzięczne, że ktoś raczył był wrzucić taki post w cytatową ramkę, dzięki czemu można go było przeczytać. Mam straszne zaległości...
Trzykrotko za tłumaczenia
praedzio - Sob 19 Gru, 2009 08:15
Biało za oknem, a tu w czarnej depresji siedzą!
Na depresję to ja widzę tylko dwa sposoby:
1)
albo
2)
A najlepiej to połączyć siły i oba te sposoby!
Trzykrotka - Sob 19 Gru, 2009 12:16
O lala
Widzę to "zbyt rudy" oraz "za wąskie brwi"
Twój sposób Praedziu jest lepszy niż wycieranie kurzy i pranie firanek!
trifle - Sob 19 Gru, 2009 12:57
Ja chyba nie rozumiem określenia "za wąskie brwi"?
Trzykrotka - Sob 19 Gru, 2009 13:05
| trifle napisał/a: | Ja chyba nie rozumiem określenia "za wąskie brwi"? |
Ja też nie. Ale ja powieść czytałam wieki temu, tylko raz i nie pamiętam, może pan Rochester miał mieć brwi a la Breżniew?
Anaru - Sob 19 Gru, 2009 13:38
| Trzykrotka napisał/a: | | Twój sposób Praedziu jest lepszy niż wycieranie kurzy i pranie firanek! |
Och, znacznie
A nigdy mi się rudzi nie podobali....
Zresztą na równi z blondynami
| Trzykrotka napisał/a: | może pan Rochester miał mieć brwi a la Breżniew? |
I takąż facjatę
Trzykrotka - Sob 19 Gru, 2009 15:06
Opowieść o nocy, pożarze i sowie, fobią w tle
Tydzień 5: 3 do 9 kwietnia 2006
To tydzień zdjęć nocnych. Nasz dzień zaczyna się o 13.00, kończy o północy. To mi się podoba! Wyleguję się rano, a potem chodzę na długie spacery lub biegam. Około lunchu zaczynam pracę. Noc jest nam potrzebna jako tło do wielkiej sekwencji z końcówki odcinka 4.
Nie chcę za dużo zdradzać (ale możecie oczywiście pójść i sprawdzić w książce, jeśli chcecie wiedzieć, o co chodzi), ale jedno ujecie wymaga, żeby całe Thonfield stanęło w ogniu. Ed Smith i jego zespół efektów specjalnych stwarzają wrażenie, że ogień wypełnia całe Haddon Hall. Nocą wygląda to niewiarygodnie! Straż pożarna, którą powiadomiliśmy wcześniej mówi nam, że następnego dnia odebrali ponad sto telefonów od ludzi zgłaszających, że Haddon Hall płonie. Muszę stwierdzić, że to najlepiej pokazuje, ze efekty były świetne.
W tym tygodniu świetna robotę wykonali tez kaskaderzy. Najbardziej niesamowitych rzeczy dokonała nieustraszona kaskaderka Lucy Allen. Możecie ja zobaczyć na koniec 4 odcinka. Podziwiam ja tym bardziej, że nie ukrywała, że się boi. Naprawdę denerwowała się całym przedsięwzięciem, a dla mnie to było niezwykle ujmujące. Po co udawać, że nie trzęsiesz się ze strachu, skoro się trzęsiesz? Kiedy skończyła swoje zadania i wszystko poszło i pięknie i bezpiecznie, jej euforia była ogromna.
Zachwycająca Pam
Pam Ferris z „Darling Buds of May” i „Rosemary and Thyme” jest z nami. Pracowałem z nią przed laty, podczas mojego pierwszego zajęcia dla telewizji. Ona grała siostrę Peggy Snow w pierwszej serii serialu o pielęgniarkach środowiskowych kanału ITV „Where The Heart Is,” a ja odbywałem praktykę jako edytor scenariusza. Pam była dla mnie zawsze urocza. Interesowała się żywo pisaniem i zawsze przychodziła pogratulować zespołowi scenariuszowemu, kiedy napisaliśmy dobry odcinek. Była tez prawdziwą profesjonalistką, pracowała ciężko wraz z reżyserem i partnerami z planu, żeby serial był najlepszy, jak to tylko możliwe. Jest niezwykle optymistyczną osoba, żywo zainteresowaną ludźmi, którzy są wokół niej.
Byłem zachwycony, kiedy zgodziła się zagrać Grace Poole. To ważna i enigmatyczna postać, wiedziałem, że do zagrania jej potrzebujemy kogoś zdolnego i mocnego. Patrzenie na Pam po prostu elektryzuje. Kiedy przechodzi przez kuchnię w Thornfield, żeby nalać sobie herbaty, mam dreszcze wzdłuż kręgosłupa. Nie wiem, czemu jest tak interesująca, ale po prostu jest. Nie mogę oderwać od niej oczu.
Kłopoty z sową
Na kilka nocy dołącza do nas sowa Willow. To samiec płomykówki, który przyjechał w dwoma bardzo miłymi, cichymi treserami. Willowa zobaczycie, kiedy Jane po raz pierwszy pojawia się w Thornfield i w niesamowitym ujęciu z odcinka 4, podczas pożaru. Mike Eley, nasz utalentowany operator, planował swoje sowie ujęcie już od tygodni. Żartuję sobie z niego mówiąc, że stanie się ono jego znakiem firmowym.
Ujęcie ma pokazywać sowę lecącą około trzydzieści metrów od płonącego zamku, potem w kierunku kamery i ponad nią. Pierwszej nocy próbujemy z osiem razy, ale wiatr jest za duży i biedny Willow nie może utrzymać się na linii lotu. Ląduje na murach obronnych z drugiej strony zamku.
Następnej nocy zaczynamy od nowa. Jest mniej wietrznie, ale Willow nadal nie leci dokładnie tak, jak chcemy.
Ujecie piąte, szóste i dalej nic. Podczas ujęcia siódmego on oczywiście leci. Prosto na mnie! Schylam się, żeby się uchylić, ale ku mojemu zaskoczeniu i przerażeniu, czują, że coś mnie drapie w głowę. Znalazł sobie idealną grzędę do lądowania i to jestem ja! Wydaję z siebie dziwnie brzmiące „ratunku.” Przypomina mi się wycieczka do Londynu, kiedy miałem 4 lata, karmienie gołębi w parku St.James poszło nie tak, cała ich masa siadła mi na głowie i rozpłakałem się.
Uprzejmi treserzy Willowa podchodzą i wyplątują go z moich włosów. Próbuję grać twardziela, ale nikogo nie nabiorę. Na szczęście, w kolejnym podejściu wszystko idzie jak z płatka i Willowa można zabrać.
Tłumaczyła; Trzykrotka
Trzykrotka - Sob 19 Gru, 2009 16:02
| Mag13 napisał/a: | ..... a więc pozostaje usunąć posty ..... |
Nie, zostawić I cieszyć się, ze tyle osób Cię o to prosi.
Gosia - Sob 19 Gru, 2009 16:03
Dzięki, Trzykrotko! Fajne te opowieści.
trifle - Sob 19 Gru, 2009 16:08
| Mag13 napisał/a: | | praedzio napisał/a: | Biało za oknem, a tu w czarnej depresji siedzą!
Na depresję to ja widzę tylko dwa sposoby:
1)
albo
2)
A najlepiej to połączyć siły i oba te sposoby!
|
Oba zbyt kaloryczne!
| Trzykrotka napisał/a: | | Twój sposób Praedziu jest lepszy niż wycieranie kurzy i pranie firanek! |
A kto to zrobi?
Feudalizm, niestety, obalono jakiś czas temu......
Moja depresja jest nieusuwalna....... chyba...... śnieg też nie pomaga...... zimno bowiem..... i w Haddon Hall też marzną....... i ja oglądając sceny w galerii dygoczę na widok dekoltów Lady Ingram ...... chyba żeby.....jakiś Rochester się przyśnił jak w odcinku czwartym....... ale ja nie mam snów, więc nic nie usunie depresji..... a więc pozostaje usunąć posty ..... |
To ja będę usuwać moją depresję zachowując posty
Trzykrotka - Sob 19 Gru, 2009 16:17
Sprzątania przed świętami też nie potrafię zarzucić zupełnie, ale już dawno stwierdziłam, że przeżyję, jeśli nie każda szafka będzie wyczyszczona, ale nie będę się cieszyć, kiedy zmęczenie odbierze mi całą radość świętowania.
Dziś idę na śpiewanie kolęd do Miłosz i, firanki są czyste, okno umyte od wewnątrz. Na zewnątrz umyję, kiedy mróz zelżeje. Jeśli to będzie po świętach - trudno.
Bardzo miło sie tłumaczy ten tekst, mało tam może detali dotyczących samego filmowania, ale za to pozwala wczuć się w klimat pracy na planie.
Mam pełno filmów do oglądania, ale JE na pewno sobie powtórzę!
Anonymous - Sob 19 Gru, 2009 18:16
Mag też mam deprechę więc Cię rozumiem i brakuje mi Cię tutaj, ubierz avka z Rochesterem, napisz, że Jaś był dziewicą i podokuczaj mi jak wykładowca studentowi, niech mam błogą pewność, ze pewne zjawiska pozytywne też trwają....
damamama - Sob 19 Gru, 2009 22:44
No wiesz jak możesz. Wszystkie damy Cię tu
Anonymous - Sob 19 Gru, 2009 22:57
| Mag13 napisał/a: | | Ja jestem zjawiskiem negatywnym! |
Mag bo naślę na Ciebie siebie
Trzykrotka - Sob 19 Gru, 2009 23:20
| Mag13 napisał/a: | choćbym miała już do końca życia nie napisać ani słowa na temat:
|
Tak zupełnie szczerze i obiektywnie Ci powiem, że gdybyś o tych wszystkich tematach kiedyś chciała pogadać, to byłoby fanie. Cały problem w tym, że Ty na każdy z tych tematów wiesz swoje, często kompletnie fałszywie (na czym się znam; Twoja definicja tego, czym jest Bollywood, które filmy SĄ,a które NIE SĄ Bollywoodzkie była absolutnie błędna. A każdą próbę tłumaczenia, że mylisz się w definicji odbierałaś jako próbę nawracania Twoich gustów. To tylko przykład, nie mam zamiaru wracać do tamtej rozmowy). Trochę więcej zastosowania do innych forumowiczek Twojej zasady: mam swoje gusta i nie próbujcie ich zmieniać - i będzie cacy.
Ale oczywiście wybór należy do Ciebie . Ja każdą Twoją decyzję na pewno uszanuję.
Trzykrotka - Nie 20 Gru, 2009 00:33
| Mag13 napisał/a: | musiałabym podać swoją definicję kina Bollywoodu, a ona sprowadza się do stwierdzenia, że film bollywoodzki to taki film, w którym bez potrzeby, co 10 minut, akcja przerywana jest reklamami [występami ] indyjskich zespołów folklorystycznych... |
I absolutnie nie miałabyś racji co do definicji . Bollywood to kinematografia z ośrodkiem w Mumbaju, a nie gatunek filmowy. To, o czym piszesz, to jej wycinek. Nie każdy film bollywoodzki ma występy indyjskich zespołów ludowych., są takie (lczne), w których nie ma ani jednej piosenki i ani jednego tańca . Natomiast nie mylisz się co do odbioru: Ty tego nie lubisz. I w porządku. Nikt tego nie kwestionuje. Nie musisz tez lubić fantastyki, polskich krajobrazów, Jareda Padaleckiego i wszystkiego, innego, czego nie lubisz. Jeśli tylko - jak my wszystkie - uznasz, ze każda z nas ma takie samo prawo jak Ty - czyli do własnego gustu, bez względu na to, czy pokrywa się on z Twoim, czy nie i nie będziesz ćwiczyła na forumowiczkach sztuki erystyki, a wolała wymienić się poglądami (podziwiam w skrytości ducha, jak pięknie spin girl broni honoru Zmierzchu w watku wampirzym ) to będzie naprawdę to, o co nam chodzi
Ja wolałabym, żebyś wróciła. Tylko naprawdę, naprawdę - byloby cudownie, żeby to nie było 'do następnego razu."
Anaru - Nie 20 Gru, 2009 00:39
| lady_kasiek napisał/a: | | napisz, że Jaś był dziewicą |
Tym bardziej, że ktoś się ostatnio na ten temat wypowiadał, nie wiem czy nie w przywitalni...
| lady_kasiek napisał/a: | Mag bo naślę na Ciebie siebie |
A wiesz, że to realna groźba? Zagada Cię na śmierć, a nawet na dwie śmierci.
| Mag13 napisał/a: | musiałabym podać swoją definicję kina Bollywoodu, a ona sprowadza się do stwierdzenia, że film bollywoodzki to taki film, w którym bez potrzeby, co 10 minut, akcja przerywana jest reklamami [występami ] indyjskich zespołów folklorystycznych... |
Uhm, nawet mi się nie chce polemizować i tłumaczyć, że się kompletnie mylisz, bo w gruncie rzeczy i takie filmy się zdarzają, tzn. w takie często inwestowali nasi dystrybutorzy. Żeby szukać tych lepszych, trzeba się tematem interesować, a w razie braku zainteresowania po co. Więc znowu będzie golono-strzyżono.
Rochester i Thornton są o niebo bezpieczniejszym tematem.
A swoją drogą już dawno się wątpliwe dziewictwo pana T. nie pojawiło na wokandzie.
ps - Trzykrotka w międzyczasie wyjaśniła
Anonymous - Nie 20 Gru, 2009 00:51
Bo dziewictwo Thorntona jest wszak jak UFO
Mag - witaj
|
|
|