Z Południa na Północ Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.
Ekranizacje - Sherlock Holmes - ekranizacje
Anonymous - Pon 13 Lut, 2012 15:25 z kaskiem jestesmy przy trzecim - z przerwa, bo nasze mozliwosci czasowe tez sa ograniczone.
Ja napisalam wczesniej, ze moge sie w pelni dostosowac, bo w niedziele i tak jestem w domu, a w sobote, poki co, mam wychodne - moge sobie pochodzic po domu z sherlockiem, nie? Chociaz walcze o ten dzien na zasadzie walki o asertywnosc - Anaru - Pon 13 Lut, 2012 15:46 Obejrzałyśmy dzisiaj cd drugi i trzeci odcinek drugiej serii z Cal i Agn
(no dobra, dokończyłyśmy, bo zaczęłyśmy wczoraj i musiałyśmy przerwać drugi odcinek przed końcem )
Zakończenie mi się przewidziało, bo logika tak nakazywała, ze względu na zapowiedziany trzeci sezon (nie mogę się doczekać!!!!! )
Spoiler:
Ale zastanawia mnie lot Sherlocka - na co glebnął , wprawdzie Watson był za murem (budynkiem) i nie widział bezpośredniego upadku na chodnik, ale ewentualne łapanie Sherlocka w coś przez kogoś (płachta? coś amortyzującego?) lub podmiana z odpowiednią charakteryzacją musiała być wykonana błyskawicznie
Chociaż biorąc pod uwagę ten błyskawiczny (częściowo sztuczny?) tłumek z błyskawicznym wywiezieniem ciała w jakąś bramę przez błyskawicznie działających ratowników (faktycznie jeszcze policji nie było, a ludziki w kitlach i owszem) to jakaś ściema tu jest wielka.
Niezmiernie mi się podobało, chcę więcej!!!! BeeMeR - Pon 13 Lut, 2012 16:06
Anaru napisał/a:
Niezmiernie mi się podobało, chcę więcej!!!!
cieszę się
Admete, czy czujesz się zachęcona do obejrzenia końcówki? Admete - Pon 13 Lut, 2012 16:44 Znam końcówkę Aragonte - Pon 13 Lut, 2012 16:49 W końcu Admete to królowa spoilerów Admete - Pon 13 Lut, 2012 16:52 Ja to obejrzę, żebyscie miały spokojny sen, ale tak po mojemu, to nie mam potrzeby Czasami tak mam, nic na to nie poradzę. Jak mi się jakieś rozwiązania fabularne nie podobają, to zwyczajnie je ignoruję Agn - Pon 13 Lut, 2012 21:00 Ja jeszcze dorzucę coś, co mi się narzuciło względem jak Sherlock objaśni ludzkość, że nie wciskał kitu i naprawdę jest taki bystry. Pewnie na to już ktoś wpadł, ale że nie czytałam wszystkich teorii, to sobie tak myślę.
Któryś z radosnych producentów (Gatiss? Moffat?) rzekł był, że na dachu Sherlock robi coś "out of character". I tak sobie myślę, że może chodzić o to, że zadawał pytania i jawił się jako facet, którego ktoś zrobił w ciula. Tymczasem Moriarty, jak rasowy zły, nim wykończy dobrego, śpiewa o tym, jaki jest genialny. Przed skokiem Sherlock odrzucił telefon na dach. Może nie chciał, żeby się uszkodził przy upadku? Co jeśli nagrywał wszystko, co Moriarty mu gadał? Byłby śliczny dowód - spowiedź jak na tacy.
Względem fingowania śmierci - John za murem + rowerzysta + Sherlock prosi Molly o pomoc + nikt nie widział, jak upadał + pielęgniarze, którzy są tam dziwnie od razu, jakby tylko czekali + wszyscy odciągają Johna = szczwany plan Sherlocka
Gdzie minus? John zdołał zmierzyć mu puls i najwyraźniej nic nie wyczuł. A leżał Sherlock (twarz nieruszona). Jednakowoż pamiętam kinową wersję Sherlocka, pierwszy film z Robertem Downeyem Jr. i przypomina mi się, jak to Blackwood nażarł się jakiejś roślinki, dzięki czemu jego funkcje życiowe się spowolniły. Filmowy Watson też nie wyczuł pulsu.
Może...?Aragonte - Pon 13 Lut, 2012 21:06
Agn napisał/a:
Tymczasem Moriarty, jak rasowy zły, nim wykończy dobrego, śpiewa o tym, jaki jest genialny. Przed skokiem Sherlock odrzucił telefon na dach. Może nie chciał, żeby się uszkodził przy upadku? Co jeśli nagrywał wszystko, co Moriarty mu gadał? Byłby śliczny dowód - spowiedź jak na tacy.
Nie wiem, jak w Anglii, ale chyba u nas nagranie nie stanowi dowodu przed sądem, chociaż na pewno może go użyć np. prasa (i używa w różnych sytuacjach, jak wiadomo).
Ale o tym, że SH to być może nagrywał, już gdzieś czytałam.
Agn napisał/a:
Gdzie minus? John zdołał zmierzyć mu puls i najwyraźniej nic nie wyczuł. A leżał Sherlock (twarz nieruszona). Jednakowoż pamiętam kinową wersję Sherlocka, pierwszy film z Robertem Downeyem Jr. i przypomina mi się, jak to Blackwood nażarł się jakiejś roślinki, dzięki czemu jego funkcje życiowe się spowolniły. Filmowy Watson też nie wyczuł pulsu.
Może...?
O roślince pisano, a jakże. Ktoś rzucił jeszcze inny pomysł - że jakiś związek ma z tym ta piłeczka, którą wcześniej z zapamiętaniem bawił się Sherlock. Podobno potrzymanie pod pachą tej piłeczki przez określony czas sprawia, że puls na danej ręce jest niewyczuwalny albo prawie niewyczuwalny Chyba muszę to sprawdzić Caitriona - Pon 13 Lut, 2012 21:10
Aragonte napisał/a:
że jakiś związek ma z tym ta piłeczka, którą wcześniej z zapamiętaniem bawił się Sherlock. Podobno potrzymanie pod pachą tej piłeczki przez określony czas sprawia, że puls na danej ręce jest niewyczuwalny albo prawie niewyczuwalny
Taki trick wykorzystali w MentaliścieAgn - Pon 13 Lut, 2012 21:32
Aragonte napisał/a:
Nie wiem, jak w Anglii, ale chyba u nas nagranie nie stanowi dowodu przed sądem, chociaż na pewno może go użyć np. prasa (i używa w różnych sytuacjach, jak wiadomo).
Ale o tym, że SH to być może nagrywał, już gdzieś czytałam.
Ale po co w sądzie? Moriarty nie żyje, nie postawią go przed sądem. Natomiast w prasie byłby szał ciał i uprzęży.
Aragonte napisał/a:
Ktoś rzucił jeszcze inny pomysł - że jakiś związek ma z tym ta piłeczka, którą wcześniej z zapamiętaniem bawił się Sherlock. Podobno potrzymanie pod pachą tej piłeczki przez określony czas sprawia, że puls na danej ręce jest niewyczuwalny albo prawie niewyczuwalny
Ej! Ja nie pamiętam żadnej piłeczki!!!
*leci sprawdzić scenę raz jeszcze*Anonymous - Pon 13 Lut, 2012 21:37
Aragonte napisał/a:
Nie wiem, jak w Anglii, ale chyba u nas nagranie nie stanowi dowodu przed sądem, chociaż na pewno może go użyć np. prasa (i używa w różnych sytuacjach, jak wiadomo).
Ale o tym, że SH to być może nagrywał, już gdzieś czytałam.
dlaczego nie? Może być dowodem jak najbardziej.Aragonte - Pon 13 Lut, 2012 21:39 Kaśku, po prostu coś takiego obiło mi się o uszy
Najwyraźniej coś źle zrozumiałam
Agn napisał/a:
Ale po co w sądzie? Moriarty nie żyje, nie postawią go przed sądem. Natomiast w prasie byłby szał ciał i uprzęży.
A licho wie, co z Moriartym... Biorę pod uwagę nawet tę opcję, że sfabrykował własną śmierć
Agn napisał/a:
Ej! Ja nie pamiętam żadnej piłeczki!!!
*leci sprawdzić scenę raz jeszcze*
Piłeczka była wcześniej, w kostnicy W scenie na dachu jej nie widać, ale może Sherlock ją miał przy sobie?Calipso - Pon 13 Lut, 2012 21:46
Aragonte napisał/a:
Calipso napisał/a:
458 postów zaległości
Czyli ktoś się tu wyraźnie obija
Przy Sherlocku nikt nie zauważył że mnie nie ma.... Anonymous - Pon 13 Lut, 2012 21:46
Aragonte napisał/a:
Kaśku, po prostu coś takiego obiło mi się o uszy
Najwyraźniej coś źle zrozumiałam
bo z nagraniami to różnie bywa, w sensie takim, że jest pewien konflikt wartości, ale są dopuszczane. Nie wiem co słyszałaś, o jakim procesie, o jakich warunkach, jak powiesz coś więcej może będe mogła ewentualnie coś dopowiedzieć.Aragonte - Pon 13 Lut, 2012 22:01 Kaśku, już nic nie będę pisać, wykończona jestem i znowu jakichś bzdur nagadam.
Pewnie coś mi się skojarzyło, ale poplątałam...
Idę spać.Agn - Pon 13 Lut, 2012 23:03
Aragonte napisał/a:
A licho wie, co z Moriartym... Biorę pod uwagę nawet tę opcję, że sfabrykował własną śmierć
Eeee, nie, tylko Sherlock "ożył" u Doyle'a po upadku.
Chyba że coś pokręciłam.Anonymous - Wto 14 Lut, 2012 01:09
Agn napisał/a:
Względem fingowania śmierci - John za murem + rowerzysta + Sherlock prosi Molly o pomoc + nikt nie widział, jak upadał + pielęgniarze, którzy są tam dziwnie od razu, jakby tylko czekali + wszyscy odciągają Johna = szczwany plan Sherlocka
Podobna koncepcje wysnulam kilkanascie postow wczesniej, czyli teraz zaczynam dopiero powatpiewac... Bo skoro obedwie myslimy podobnie, to albo kwestia wirtualnej genetyki, albo tez jest to dosc przewidywalny scenariusz. A jesli przewidywalny, to nie sadze aby panowie z niego skorzystali.
Tyle tylko, ze natychmiastowa obecnosc pielegniarzy nie dziwi o tyle, ze przeciez to szpital. Teoretycznie. W praktyce bardzo prawdopodobna wydaje sie obecnosc podstawionych pielegniarzy, ktorzy dostarczaja "cialo" Sherlocka prosto do Molly albo jej kolegi po fachu, inkszego patologa, ktory to stwierdza zgon.
Dodam tylko, ze rowerzysta mial puknac Johna po to aby go oszolomic - co tez nastapilo.
Ale widzialam gdzies film z rekonstrukcja, ktora niejako potwierdza nasza wersje, ale inaczej wyjasnia jak zniknal prawdziwy Sherlock. Z gory widac ciezarowke z "czyms", a potem ciezarowka znika, jest czyste pole.Admete - Wto 14 Lut, 2012 08:25 Obejrzałam w końcu Dobry odcinek. Podobało mi się połączenie scen, muzyki, gry aktorów. Anglicy sa w tym dobrzy.Agn - Wto 14 Lut, 2012 08:31
AineNiRigani napisał/a:
Podobna koncepcje wysnulam kilkanascie postow wczesniej, czyli teraz zaczynam dopiero powatpiewac... Bo skoro obedwie myslimy podobnie, to albo kwestia wirtualnej genetyki, albo tez jest to dosc przewidywalny scenariusz. A jesli przewidywalny, to nie sadze aby panowie z niego skorzystali.
2 osoby na ile tysięcy widzów? A poza tym nie przesadzajmy - można wysnuć ograniczoną ilość prawdopodobnych scenariuszy, któryś na pewno przyświecał Moffatowi i Gatissowi. Albo ich połączenie. Oni nie są wbrew pozorom supermenami i wykombinowali coś, co komuś na pewno przyszło już do głowy. W końcu oni dwaj też na to wpadli.
Admete napisał/a:
Obejrzałam w końcu Dobry odcinek. Podobało mi się połączenie scen, muzyki, gry aktorów. Anglicy sa w tym dobrzy.
Wiemy. Witaj w gronie "po TRF".Admete - Wto 14 Lut, 2012 08:41 Ale następnym razem obejrzę dopiero na początku serii 3 starkus - Wto 14 Lut, 2012 12:59 Pozwolę sobie zadać pytanie retoryczne: ile razy zdrowaq na umysle osoba, która bynajmniej nie jest zadurzona w Benku, może oglądac Sherlocki?
Jak na razie sama sobie to tłumacze faktem, tak krótkich sezonów-no i że to ekranizacja, przyjemnośc zawarta jest w 90 minutach, podczas czytania mozna ją wręcz wydłuzać w nieskończoność, wolniej jest po prostu.
No kurcze, wiek nastolatki dawno już za mną, a tu takie coś?
Może to bliżej autoanalizy, niz konstruktywnej dyskusji nad serialem, niemniej jednak skoro jestem tak zafascynowana trudno jest mi być zupełnie obiektywną. W ramach "poszerzania" horyzontów oglądnełam jakieś Bretty na youtube i taki akcent-I.Adler zrobiła sobie zdjecie z monarchą w Warszawie, tak powiedział klient Sherlocka podczas wizyty.Anonymous - Wto 14 Lut, 2012 13:05
starkus napisał/a:
nie jest zadurzona w Benku,
ja osoba zdrowa może nie być zadurzona w Benku, lub/i Lastradzie, lub/i Watsonie? milenaj - Wto 14 Lut, 2012 19:04 Sherlockowa walentynka:
Pozwolę sobie zadać pytanie retoryczne: ile razy zdrowaq na umysle osoba, która bynajmniej nie jest zadurzona w Benku, może oglądac Sherlocki?
Zapewne może, choć nie sprawdzałam. Serial mnie ujął za serce i ścisnął za ten sam organ. A Ben jest znakomitym do tego dodatkiem.
No a Martin?! Pomyśleć, że to właśnie to nazwisko sprawiło, że zaczęłam oglądać serial, bo tak sam z siebie - nie czułam przekonania. I chwała Eru, że mistrzów castingu natchnęło, by Martina obsadzić w roli Johna, bo kto wie, jak długo jeszcze zbierałabym się do oglądania takiej serialowej perełki. milenaj - Śro 15 Lut, 2012 22:46 A u mnie wyszło całkiem przypadkiem. Słyszałam o tym serialu, ale w sumie nic mnie do niego nie zachęcało jakoś szczególnie. Trochę słyszałam pozytywnych komentarzy i tyle. Aż tu pewnego razu skaczę sobie po kanałach i na BBC HD albo Entertaiment, widzę Freemana. Nie wiedziałam co oglądam z początku. Nikt nie wymienił nazwiska Sherlocka i Watsona, a ja wiedziałam, że trafiłam na coś fajnego. I potem polowałam na dalsze odcinki.