Z Południa na Północ Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.
Fantastyka - Star Wars
praedzio - Czw 22 Gru, 2016 08:47 Byłam wczoraj na Rogue 1. Niby mi się podobało, ale mam spory niedosyt. Nastawiałam się chyba na coś więcej, a tymczasem dostałam jakąś taką okrojoną historię. Jyn mi się bardzo podobała, a Cassian... hmmm... podobał mi się w momentach, kiedy nie otwierał ust. No, jak rany - strasznie mnie drażniło to jego seplenienie. I chyba też nie zostanę fanką nakładania komputerowych facjat na aktorów. Na rozbiegane "oczy" Tarkina nie byłam w stanie patrzeć, ani tym bardziej skupić się na jego postaci. Ale ja jestem znana z tego, że nie lubię w ogóle animacji: ani "zwykłej", ani komputerowej (stokroć bardziej wolę "lalki" jak tutaj, czy w Farscape chociażby).
No, i brakowało mi znanej muzyki. Tak, wiem, że to celowy zabieg (chyba?), ale radośnie się uniosłam na fotelu podczas wejścia Vadera i znanego motywu imperialnego marszu.
Jak na razie - jestem nieco rozczarowana filmem, ale może też byłam zbyt zmęczona (w ciągu pierwszych 20 minut przyłapałam się na krótkim "urwaniu filmu" czyli po prostu drzemce ). Może w niedługim czasie obejrzę znów - i wtedy się przekonam, czy to faktycznie film kiepski, czy to mój odbiór nieidealny. milenaj - Czw 22 Gru, 2016 16:35 Ja się dzisiaj wybieram. Szafran - Pią 23 Gru, 2016 19:16 Wczoraj byłam drugi raz i nawet mi Cassian przestał przeszkadzać:D
Trudno by się tu pojawiły "znajome" motywy muzyczne - nie komponował przecież Williams. W paru miejscach są króciutkie cytaty - i to mi w kwestiach nawiązań wystarcza. Inna sprawa, że ta ilustracja muzyczna nie jest po prostu jakaś szczególna. Nie jest zła, ale nie ma w niej nic, co by sprawiało, że żyje w oderwaniu od obrazu (z "Przebudzenia mocy" kawałki mogę sobie odtwarzać w głowie;)). Cóż, trudno się mierzyć z jednym z największych kompozytorów filmowych, jest się chyba z góry na trochę straconej pozycji .
Jak nie będzie za dużo konkurencyjnych premier, pewnie się jeszcze nieraz wybiorę. Te sceny batalistyczne mogę oglądać bez końca:DSzafran - Sob 24 Gru, 2016 00:34 Serwisy filmowe huczą od wieczora, że Carrie Fisher trafiła do szpitala po ataku serca.
Niestety trochę potrwało, nim zajęły się nią służby medyczne, bo zawału dostała tuż przed lądowaniem samolotu, którym z Londynu wracała do LA. Bardzo niepokojące te strzępki informacji, a ten paskudny rok już zebrał okropne żniwo, więc myślmy gorąco o Carrie, by jak najszybciej wróciła do zdrowia.milenaj - Nie 25 Gru, 2016 03:36 Melduję, że byłam i wyszłam bardzo zadowolona.
Cytat:
Serwisy filmowe huczą od wieczora, że Carrie Fisher trafiła do szpitala po ataku serca.
Niestety trochę potrwało, nim zajęły się nią służby medyczne, bo zawału dostała tuż przed lądowaniem samolotu, którym z Londynu wracała do LA. Bardzo niepokojące te strzępki informacji, a ten paskudny rok już zebrał okropne żniwo, więc myślmy gorąco o Carrie, by jak najszybciej wróciła do zdrowia.
_________________
A to faktycznie brzmi bardzo niepokojąco.asiek - Wto 27 Gru, 2016 11:03 Obejrzałam Łotr 1. Gwiezdne wojny - historie... I bez większych wrażeń. Przebudzenie mocy zdecydowane bardziej mi się podobało. Nie zaangażowałam się emocjonalnie w tę historię. Jednak bardziej związana jestem z pierwotnymi bohaterami i ich losami. Łotra 1 ratują dwie sceny z Lordem Vaderem - perełki- i efekty specjalne.
Jedna z pierwszych scen, to zupełne nieporozumienie. Scenariusz z pewnością napisał mężczyzna, nie sprawdzałam tego, ale dam sobie rękę uciąć.
Siostrzenice bardziej poruszyła ta historia, bo w finale uroniły łezki, po raz kolejny. BeeMeR - Wto 27 Gru, 2016 11:06
asiek napisał/a:
Jedna z pierwszych scen, to zupełne nieporozumienie. Scenariusz z pewnością napisał mężczyzna, nie sprawdzałam tego, ale dam sobie rękę uciąć.
Ktoś wystąpił goły?
(pierwsze skojarzenie przy całkowitej nieznajomości tematu )Szafran - Wto 27 Gru, 2016 11:12 Widziałam film dwa razy i nie mam bladego pojęcia, o co może chodzić.asiek - Wto 27 Gru, 2016 11:14
BeeMeR napisał/a:
Ktoś wystąpił goły?
(pierwsze skojarzenie przy całkowitej nieznajomości tematu )
Nie, nie, nie ... Ale BeeMerku, Ty z pewnością mnie zrozumiesz jako matka.
Spoiler:
Otóż, kobieta zostawia na odludziu maleńką córeczkę i idzie z jednym nędznym pistoletem bronić męża, który otoczony jest przez kilku uzbrojonych po zęby mężczyzn. Wiadomo, że nie ma żadnych szans na odbicie ukochanego. Oczywistym jest też, że go nie zabiją, bo jako wybitny naukowiec jest im potrzebny. W efekcie dziecko pozostaje bez opieki rodziców.
Dla mnie ta scena jako matki jest zupełnie chybiona. Moja Siostra odebrała to podobnie.BeeMeR - Wto 27 Gru, 2016 11:19
asiek napisał/a:
Dla mnie ta scena jako kobiety i matki jest zupełnie chybiona.
Jasne, ale fabularnie jest doskonale zrozumiała jako punkt wyjścia historii dziecka jak mniemam? asiek - Wto 27 Gru, 2016 11:25 Pod tym względem oczywiście tak. BeeMeR - Wto 27 Gru, 2016 11:52 Filmowo to ja nie takie rzeczy widziałam i łykam na wstępie - w sumie dokładnie w takim typie są wstępu do dram historycznych, które bardzo lubię: niemowlęta najczęściej opuszczone przez rodziców (najczęściej zabitych/więzionych długie lata przez Złego, na którym dorosły już delikwent się potem mści), owe niemowlęta są zrzucane z klifu, puszczane morzem/strumieniem jak Mojżesz w kołysce, zostawiane w lesie, niemal wrzucane do wrzątku (brr, to chyba było najgorsze ) itp. itd.
Oczywiście nieraz dochodzi amnezja rodzica lub dziecka i inne cudawianki
Najczęściej zachwyconam ładnie podanym guilty pleasure - ale połowa radości w pięknej scenografii, kostiumach, walkach mieczem i inną bronią najczęściej białą, strzechach i domkach skansenowych itp Szafran - Wto 27 Gru, 2016 11:56
BeeMeR napisał/a:
asiek napisał/a:
Dla mnie ta scena jako kobiety i matki jest zupełnie chybiona.
Jasne, ale fabularnie jest doskonale zrozumiała jako punkt wyjścia historii dziecka jak mniemam?
Spoiler:
Pod innymi względami też ma sens. Rozumiem strategię działania. Rozumiem bronienie bliskiej osoby. Nie zgadzam się zupełnie, że co się bohaterka miała przejmować, przecież nic jej mężowi nie zrobią. Zresztą to wcale nie było pewne, bywa los gorszy od kuli. I tak, zdecydowanie taki, jaki mu szykowali (czyli zmuszenie do działania na rzecz znienawidzonego wroga). Prawda, matka Jen sama z jednym blasterem nie ma szans przeciwko uzbrojonej świcie. Ale nie jest żołnierzem planującym strategię, a osobą, która w sytuacji ekstremalnej działa impulsywnie.
Dziecko nie jest porzucone bez opieki na pustkowiu ot tak, z kaprysu. Jest odesłane w sytuacji zagrożenia (bezpieczne nie byłoby ani z ojcem, ani matką, przecież Erso odsyła ją samą, nie z mamą) i widać, że w tym świecie dziewczynka była na taką okoliczność przygotowana. W tym świecie trwa wojna, tak dla przypomnienia. Wiadomo też, że ma się nią zająć Saw Gerrera.
Znani mi rodzice płci obojga nie postrzegali tej sceny jak ty.
Admete - Wto 27 Gru, 2016 11:56
BeeMeR napisał/a:
w sumie dokładnie w takim typie są wstępu do dram historycznych, które bardzo lubię
Miałam to samo napisać, zanim jeszcze przeczytałam twoją odpowiedź Podstawą jest, by dziecko zostało samo w dramie, serialu , filmie - i niech tak będzie tylko tam.
Zasadniczo BeeMer w tej naszej ostatniej dramie było podobnie - gdyby matka Jang Geum tylko uciekła, a nie szukała wieści o mężu, to by żyła, a tak mała została sama.BeeMeR - Wto 27 Gru, 2016 12:13
Admete napisał/a:
Podstawą jest, by dziecko zostało samo w dramie, serialu , filmie - i niech tak będzie tylko tam.
Amen.
I żeby to dziecko-potem-dorosły było wyjątkowe Admete - Wto 27 Gru, 2016 12:19 To się rozumie samo przez się I w dramie, serialu, filmie dostało jeszcze ze dwie matki zastępcze.BeeMeR - Wto 27 Gru, 2016 12:25
Admete napisał/a:
I w dramie, serialu, filmie dostało jeszcze ze dwie matki zastępcze.
Tudzież mentorkę/mentora - albo i więcej niż jedną/jednego asiek - Wto 27 Gru, 2016 13:55
Szafran napisał/a:
BeeMeR napisał/a:
asiek napisał/a:
Dla mnie ta scena jako kobiety i matki jest zupełnie chybiona.
Jasne, ale fabularnie jest doskonale zrozumiała jako punkt wyjścia historii dziecka jak mniemam?
Spoiler:
Pod innymi względami też ma sens. Rozumiem strategię działania. Rozumiem bronienie bliskiej osoby. Nie zgadzam się zupełnie, że co się bohaterka miała przejmować, przecież nic jej mężowi nie zrobią. Zresztą to wcale nie było pewne, bywa los gorszy od kuli. I tak, zdecydowanie taki, jaki mu szykowali (czyli zmuszenie do działania na rzecz znienawidzonego wroga). Prawda, matka Jen sama z jednym blasterem nie ma szans przeciwko uzbrojonej świcie. Ale nie jest żołnierzem planującym strategię, a osobą, która w sytuacji ekstremalnej działa impulsywnie.
Dziecko nie jest porzucone bez opieki na pustkowiu ot tak, z kaprysu. Jest odesłane w sytuacji zagrożenia (bezpieczne nie byłoby ani z ojcem, ani matką, przecież Erso odsyła ją samą, nie z mamą) i widać, że w tym świecie dziewczynka była na taką okoliczność przygotowana. W tym świecie trwa wojna, tak dla przypomnienia. Wiadomo też, że ma się nią zająć Saw Gerrera.
Znani mi rodzice płci obojga nie postrzegali tej sceny jak ty.
Spoiler:
Ja widzę sytuację zupełnie inaczej. Dziecko było przygotowane na bieg wypadków, a dorosła kobieta nie ? Dziecko nigdy nie jest przygotowane na opuszczenie przez rodziców, a obowiązkiem rodziców jest ochrona dziecka. Matka znała plan i wiedziała, jakie są priorytety. Jeżeli nie była żołnierzem, strategiem, to tym bardziej powinien u niej zadziałać instynkt macierzyński. On dochodzi do głosu automatycznie i w sytuacji ekstremalnej matka chroni dziecko, a nie partnera. Matka nie mogła zapanować nad emocjami, a dziecko tak ? Nie przemawia do mnie ten argument. Według scenarzysty dziecko okazało się bardziej dojrzałe od matki. Nie widzę też powodu, dla którego Jyn nie byłaby bezpieczna z matką. Galen Erso nie miał wyboru, ale jego żona już tak.
Admete - Wto 27 Gru, 2016 14:22 Ale czasami kobiety myślą wcale nie dzieciach najbardziej. Albo nie myślą trzeźwo. Filmu jeszcze nie widziałam, jak zobaczę, to się wypowiem. Jednak ja do filmów, seriali nie przykładam miary z prawdziwego życia.asiek - Wto 27 Gru, 2016 14:30
Admete napisał/a:
Ale czasami kobiety myślą wcale nie dzieciach najbardziej.
A to też prawda. Widać matka Jyn z tej kategorii. ... Oczywiście IMO, przecież nie musimy się zgadzać w ocenach. asiek - Wto 27 Gru, 2016 19:14 Carrie Fisher odeszła. ... Tak miło było ją zobaczyć w Przebudzeniu mocy.Admete - Wto 27 Gru, 2016 19:20 Szkoda mi jej bardzo, była młodsza od mojej mamy.Admete - Wto 27 Gru, 2016 20:23 Jutro idę na Łotra, z bratanicą do nowego kina. Tylko w środy jest taniej czyli prawie jak w tych naszych odwiecznych kinach ( jedno to ma już 100 lat ). Idziemy tam nie dlatego, że tak strasznie chcemy ( wolę stare ), ale z napisami w wersji 2D o przyzwoitej godzinie idzie tylko tam.
Szkoda Carrie...Tamara - Wto 27 Gru, 2016 22:50 Nie będzie już Lei Szafran - Wto 27 Gru, 2016 23:00 Strasznie mi smutno:/