To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Ekranizacje - Jane Eyre (2006) cz. 2

Calipso - Pon 14 Gru, 2009 21:37

Trzykrotka napisał/a:
No jak to, w Krakowie! I w Toruniu....

I od dzisiejszego ranka u mnie :-D Tylko gdy pomyślę o machaniu łopatą,to już nie jest mi tak wesoło :roll:

Trzykrotko,dziękuję za tłumaczenia :kwiatki_wyciaga:

damamama - Pon 14 Gru, 2009 21:58

Trzykrotka napisał/a:
Jest niezwykle spostrzegawcza i ma intuicję co do scenariuszy, zna wszelkie pułapki klasycznego dramatu, ma wielki gust w dobieraniu obsady

Zgadzam się z nim. Bardzo dobrze dobrana obsada i w jednym i drugim filmie.
Trzykrotka napisał/a:
Och, a czytanie poszło lepiej niż w ogóle mogłem sobie wymarzyć.

Czy lepiej oznacza, że nikt nie biegał jęczeć do toalety? :mysle:

Trzykrotka - Pon 14 Gru, 2009 22:15

damamama napisał/a:

Czy lepiej oznacza, że nikt nie biegał jęczeć do toalety? :mysle:

:mrgreen: Albo nie biegał, albo pan producent to elegancko przemilczał :mrgreen:
Wczuwajcie się w atmosferę, teraz będzie dużo o tym, jak polarne warunki panowały przy kręceniu. Bo już zaraz zaczynają...

Trzykrotka - Wto 15 Gru, 2009 15:36

Pierwszy dzień zdjeciowy - zimno mi od samego czytania

Tydzień 1: 6 do 12 marca 2006

Pełne angielskie śniadanie o 7.00 – tak zaczyna się dzień filmowania. Jesteśmy na parkingu przy Haddon Hall, fantastycznym średniowiecznym zamku w Derbyshire, który jest domem lorda Edwarda Mannersa. W naszym filmie gra on Thornfield, dom lorda Edwarda Rochestera. To piękne miejsce, a my wkrótce dokonamy na niego najazdu.
Po miesiącach planowania to bardzo ekscytujące, być tutaj i w końcu zacząć. Ruth Wilson, fantastyczna debiutantka, która będzie grała Jane Eyre, oraz utalentowany i czarujący Toby Stephens (Rochester) są na planie i zaczynamy od jednej z ich największych scen z odcinka 1

Ustalanie harmonogramu to złożona sztuka. Zebranie wszystkich scen, które złożą się na cztery godziny kostiumowego serialu i zaaranżowanie ich w kolejności filmowania, z uwzględnieniem dostępności obsady oraz filmowych obiektów, długości dnia i światłem, porządku opowieści i wszelakich koszty – to nieprawdopodobne zadanie.
Pierwszy asystent reżysera, Ren Neville, prócz planowania z Susanną samego kręcenia, spędził ostatnich kilka tygodni układając niezwykle szczegółowy harmonogram, zawierający każdą z prawie 400 scen dramatu, każdą z ponad 50 postaci, z ujęciem wszystkich dni filmowania aż do początku czerwca.

Ryzykowna strategia

Konwencjonalna mądrość wskazuje, że najlepiej byłoby zacząć filmowanie od kilku pomniejszych scen, które pojawiają się gdzieś w środku opowieści. W ten sposób, gdyby sceny nie wypadły najlepiej, otoczy się je innymi, mocniejszymi i jakieś wczesne potknięcia nie będą tak widoczne.
Jednak tym razem Susanna i Rad na pierwsze trzy dni przygotowali trzy ogromne sceny z pierwszego odcinka, które przedstawiają pierwsze spotkanie Jane i Rochestera. To ryzykowna strategia – jeśli sceny wypadną słabo i niepewnie, cały pierwszy odcinek będzie kompromisowy. Ale aktorzy są zachwyceni – dla nich oznacza to, że będą musieli od razu wgryźć się w postaci, będą musieli odkryć kim są, przez te pierwsze wspólne sceny.
Trzeciego dnia kręcimy w dolinie ciągnącej się wzdłuż rzeki Dove (zwanej Dovedale). To piękne miejsce niedaleko Ashbourne, bardzo popularne wśród spacerowiczów i wielbicieli pięknych widoków. Od kilku dni padało i dolina zmieniła się w grzęzawisko.
Kiedy tylko przestaje padać, pojmujemy z dolinę pełno mgły i zaczynamy kręcenie pierwszego razu kiedy Jane i Rochester się spotkali.
Błoto, ziąb, konie, mgła, psy i deszcz smagający nas przez cały dzień. Ruth, Toby i cały zespół spisują się znakomicie. Mimo fatalnych warunków, scena wypada olśniewająco. Jest dramatyczna, romantyczna, ekscytująca.

Robienie śniegu

Robimy więcej efektów specjalnych następnego dnia, kiedy w Ilam Youth Hostel kręcimy przyjazd małej Jane do szkoły w Lowood. Zespół efektów specjalnych pokrywa wielki obszar pianką, która wygląda jak śnieg – zimny i ponury, idealnie mroźne przyjęcie do okropnej szkoły. Kosztuje to majątek! Publiczność zobaczy śnieg, ja – pieniądze w piance.
To pierwszy dzień małej Georgie Henley, która właśnie odniosła sukces w „Lwie, Czarownicy i starej szafie.” Ma dziesięć lat, a jej talent, koncentracja i temperament są zadziwiające. I co najlepsze, wygląda dokładnie jak Ruth Wilson. Jest doskonała.

Tłumaczyła: Trzykrotka

damamama - Wto 15 Gru, 2009 20:30

Pierwszy tekst, gdzie widzę jak "śnieg" przeliczają na pieniądze.
Trzykrotka napisał/a:
Błoto, ziąb, konie, mgła, psy i deszcz smagający nas przez cały dzień. Ruth, Toby i cały zespół spisują się znakomicie. Mimo fatalnych warunków, scena wypada olśniewająco. Jest dramatyczna, romantyczna, ekscytująca.
Wydaje mi się, że właśnie taka pogoda przyczyniła się także do tego, iż scena ich pierwszego spotkania jest taka dobra. Pomimo małego ogrania się ze sobą Ruth i Toby zagrali super. :serce:
BeeMeR - Śro 16 Gru, 2009 08:33

Świetnie się to czyta - podobnie jak o DiU 1995 - za każdym rozdziałem uświadamiam sobie jak mało wiem o przemyśle filmowym :mrgreen:
Trzykrotka - Śro 16 Gru, 2009 16:37

Odcinek bardzo adekwatny do pogody za oknem :kwiatek:

Tydzień 2: 13 do 19 marca 2006

Rozlokowujemy się na pięciodniowy cykl pracy w Haddon Hall. Później w trakcie naszych zdjęć będziemy, tak jak w zeszłym tygodniu, przemieszczać się w coraz to nowe miejsca co kilka dni. Zmiana lokacji oznacza konieczność przewożenia ogromnych ilości sprzętu i ciężarówek. To z kolei oznacza, że część zespołu będzie zaczynać dzień wcześnie, a kończyć późno. Pozostawanie w jednym miejscu przez dłuższy czas służy nam wszystkim.

Haddon to magiczne miejsce. Zostajemy przywitani ogromnie serdecznie przez lorda Edwarda i jego personel. Hall nie jest otwarty dla publiczności aż do kwietnia, możemy więc swobodnie rozlokować się w tym miejscu. Pokoje są surowe i piękne, a wrażenie to zostaje jeszcze to pogłębione dzięki znakomitej scenografii i rekwizytom przygotowanym przez naszego projektanta Grenville'a Hornera i jego ekipę. Mamy w pobliżu bazę, a obiekt zdjęciowy zapewnia świetne warunki pracy.

Marznąc

Tyle tylko, że jest tu LODOWATO
Jeszcze nigdy nie miałem na sobie tyle warstw – trzy na NOGACH! I płaszcz, który przypomina bardziej kołdrę. I wciąż jestem SKOSTNIAŁY. Grzejniki nic nie dają. Ustawiamy rząd około dwunastu w długiej galerii (salon z odcinka 2), a nasz oddech wciąż zamienia się w parę. Jest tak, jakby kamienne mury Haddon zebrały cały chłód siedmiu wieków i nic z tym nie dało się zrobić. W ciągu dnia zdarzają się chwilę, że tracę koncentrację, gubię się, nie umiem wykonać prostego zadania. Czuję się zagubiony na lodowcu.
Oczywiście, los aktorów jest o wiele gorszy, bo muszą stanąć przed kamerami bez warstw i polarów. Jest z nami boska i utalentowana Francesca Annis, która gra lady Ingram. Przychodzi na plan w puchowej kurtce i ocieplanych kozakach. Niewiele osób wygląda olśniewająco w puchówce i pikowanych butach, ale nie Francesca. Kiedy zaczynamy filmowanie, wszystkie dodatkowe okrycia zostają zdjęte i ukazują się wspaniałe kostiumy zaprojektowane przez Andreę Galer. Kiedy scena jest gotowa, wszyscy wskakują od nowa w kurtki i ciepłe buty.

Długie dni

Nasza projektantka fryzur i makijażystka Anne 'Nosh' Oldham i jej zespół pracują przez długie godziny w tygodniu, w którym kręcimy wszystkie sceny przyjęć z odcinków 2 i 3. Charakteryzacja kobiety do dramatu kostiumowego może zabrać kilka godzin – z powodu fryzury. Żeby cały zespół aktorski był gotów do pracy o określonej godzinie, muszą zaczynać bardzo wcześnie – o 6.00. Kiedy sobie przypomnisz, że dzień pracy kończy się o 19.00, masz pojęcie, jak długie mamy dniówki.
Mamy w zespole świetnych kierowców. Oprócz bardzo sympatycznego Grahama Huxtable pochodzącego z Exeter, są to dwaj miejscowi chłopcy, Honest John i Mick Stanton. Ci dwaj są weteranami filmu „East Midlands” i produkcji telewizyjnych. Pracowali przy „A Thing Called Love,” różnych filmach Shane Meadowsa i „Peak Practice.” Znają wiele kapitalnych opowieści z czasów kręcenia tej bardzo lubianej sagi medycznej, a ja zawsze zadaję im pytania w rodzaju „jaki jest naprawdę Gary Mavers? I „o co chodziło w 'Sweet Medicine?'”

Mick był górnikiem i dwa razy był zasypany żywcem. Teraz zbiera stare autobusy. Honest John był profesjonalnym kierowcą rajdowym, a teraz niczego nie lubi bardziej, niż jazdę na nartach z córką. Ci dwaj to prawdziwi dźentelmeni starej daty i uwielbiam z nimi jeździć.

Admete - Śro 16 Gru, 2009 17:26

Biedni aktorzy, stroje nie były zbyt ciepłe, a w tych pomieszczeniach lodowato. Swoją drogą - jak oni dawniej to wszystko ogrzewali? ;)
Gosia - Śro 16 Gru, 2009 17:40

Chyba sobie obejrzę te sceny, żeby zobaczyć, czy widać po nich, że marzli ;)
Caitriona - Śro 16 Gru, 2009 19:07

Aż dziw że nikt z aktorów się nie przeziębił. Wszystkie aktorki miały przecież dość lekkie suknie, w niektórych scenach z odsłoniętymi ramionami.
Trzykrotka - Śro 16 Gru, 2009 20:01

Ja dziś po przetłumaczeniu i umieszczeniu na stronie wyszłam z pracy i zlodowaciałam - w grubej kurtce, rękawiczkach, czapce i tak dalej. Ten ziąb, w którym oni grali w lekkich strojach, aż mnie samą boli. A oni w tym jeszcze musieli powstrzymać szczękanie zębami :thud:
damamama - Śro 16 Gru, 2009 21:06

Ciekawe jak w końcu rozwiązali sprawę pary z ust. Poustawiali bliżej grzejniki? Ciekawa też jestem czy lord mieszka tam w okresie zimowym. :mysle:
Trzykrotka - Śro 16 Gru, 2009 21:47

damamama napisał/a:
Ciekawa też jestem czy lord mieszka tam w okresie zimowym. :mysle:


Ja myślę, że mieszka w innej części. Na pewno nie ogrzewa całego takiego wielkiego zamczyska. Ze słów producenta wynika, że ekipa kręciła w części przeznaczonej do zwiedzania, oficjalnej. A lord zapewne ma u siebie ciepłe grzejniki i inne udogodnienia.

Trzykrotka - Czw 17 Gru, 2009 12:41

Dzisiejszy odcinek mi się podoba :-D . Mogę go zadedykowac nam wszystkim potrosze

Tydzień 3: 20 do 26 marca 2006

Kiedy skończy się to zimno? To jest nie do zniesienia. W tym tygodniu kręcimy kilka scen w plenerze oraz sceny przyjęć i na zewnątrz jest cieplej niż wewnątrz Haddon Hall.
W tym tygodniu mam kilku gości – przyjeżdża Caroline Skinner (edytor scenariusza) i Phillippa Giles (producent wykonawczy). Phillippa jest poruszona nakręconym przez nas materiałem i pragnie się upewnić, czy utrzymujemy wysoką jakość, ale nie kosztem, eeee... kosztów.
Ona, Caroline i ja odbywamy rozliczne dyskusje na temat, które ze scen powozowo konnych są ważne, a które nie. Czy możemy jeszcze coś wyciąć? Czy może jest jakiś deszcz albo pożar, którego nie potrzebujemy? Nudne to, ale kiedy robi się produkcję telewizyjną, pytanie zawsze brzmi „czego potrzebujemy?” W wielkobudżetowych filmach to pytanie jest inne: „czego chcemy?” ale my nie mamy tego luksusu. Produkcja to ciągła walka o utrzymanie się w ramach budżetu. Równocześnie wizja ma być pełna i tak wspaniała, jak to tylko możliwe, ale i osiągalna finansowo.

Ekscytacja i spekulacje

Pewnego spokojnego popołudnia, kiedy na planie wszystko idzie dobrze, rejteruję do biura i surfuję trochę w sieci. Nie mieliśmy jeszcze oficjalnego oświadczenia dla prasy, ale sieć już jest pełna rozmów o naszej Jane Eyre. Strzępki informacji uzyskane na stronach agencji aktorskich, gazetowe działy plotkarskie, trochę przecieków z planu. Wokół naszej adaptacji pełno jest podniecenia i spekulacji a ja jestem poruszony tym, jak wiele ta książka znaczy dla niektórych ludzi. Aż żałuję, że nie wydaliśmy informacji dla prasy, bo to powstrzymałoby niektóre nieporozumienia wynikające z nieścisłych informacji. Nie mam jeszcze jednak zadowalających fotosów, więc na razie nie będzie premiery prasowej.
Na jednej ze stron internetowych uczestnik rozpacza nad skretynieniem ludzi kręcących serial, którzy zatrudnili 48-letnią aktorkę jako Jan Eyre. Czy nie wiedzą, że Jane dopiero dobija dwudziestki? Mmmm, wiedzą. To tylko na IMDB pomieszano dwie Ruth Wilson. Aktorkę urodzoną w 1958 roku wpisano jako naszą
Kolejna strona internetowa raportuje, że produkcja zamówiła sporą ilość drewna budowlanego. Dostawca, cytując podobno moje słowa, mówi, że zostanie ono użyte dla stworzenia wyglądu „późno wiktoriańskiego.” Następnie ciągną się dyskusje o tym, że źle się do tego zbieramy lokując naszą adaptację za daleko w czasie, bo przecież akcja powieści toczy się w czasach pre-wiktoriańskich. Jest na to proste wytłumaczenie – dostawca drewna nie miał pojęcia po co nam ono, ani kiedy dzieje się akcja serialu i wymyślił zdania przypisane mnie.

Niewłaściwe usta?

Najwięcej spekulacji toczy się wokół kwestii, kto powinien zagrać pana Rochestera i czy to dobrze czy źle, że zaangażowaliśmy Toby'ego Stephensa. Jestem wstrząśnięty dosłownym i pedantycznym podejściem, jakie mają bloggerzy do sprawy wyglądu Rochestera i Jane opisanych w książce. „Zbyt rudy,” „za wąskie brwi” - to niektóre komentarze dotyczące Toby'ego.
Gdzieś czytam, że Ruth Wilson ma „niewłaściwe usta” i że produkcja w związku z tym zmierza do katastrofy. To dziwaczne. Wygląd fizyczny jest bez wątpienia ważny, ale w końcu nie chodzi przecież o to, żeby odzwierciedlić dokładnie to, co napisano w książce, tylko – co zrobią aktorzy żeby oddać ducha bohaterów zawartego w scenariuszu Sandy.

Tłumaczenie: Trzykrotka

trifle - Czw 17 Gru, 2009 12:47

Trzykrotka napisał/a:
Najwięcej spekulacji toczy się wokół kwestii, kto powinien zagrać pana Rochestera i czy to dobrze czy źle, że zaangażowaliśmy Toby'ego Stephensa. Jestem wstrząśnięty dosłownym i pedantycznym podejściem, jakie mają bloggerzy do sprawy wyglądu Rochestera i Jane opisanych w książce. „Zbyt rudy,” „za wąskie brwi” - to niektóre komentarze dotyczące Toby'ego.
Gdzieś czytam, że Ruth Wilson ma „niewłaściwe usta” i że produkcja w związku z tym zmierza do katastrofy. To dziwaczne. Wygląd fizyczny jest bez wątpienia ważny, ale w końcu nie chodzi przecież o to, żeby odzwierciedlić dokładnie to, co napisano w książce, tylko – co zrobią aktorzy żeby oddać ducha bohaterów zawartego w scenariuszu Sandy.


No po prostu :mrgreen: :mrgreen:

BeeMeR - Czw 17 Gru, 2009 12:55

:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
(Mnie się usta Ruth też początkowo wydawały podejrzane ;) ale za to tym Rochesterem jestem zachwycona zawsze i wszędzie :serduszkate: )

Trzykrotka - Czw 17 Gru, 2009 13:31

Mnie się przypominają dyskusje, które toczyły się i nas na temat obsady poszczególnych filmów i seriali. Niektóre osoby uważają i to zdanie wyrażają głośno, że jeśli bohaterka jest opisana jako wysoka brunetka, to niska blondynka, choćby ufarbowana, obsadzona w jej roli, dyskwalifikuje film. Choćby zagrała koncertowo :roll: .
Ten biedak natknął się na to bez przygotowania. Na C19 musiał mieć bal! :lol:

BeeMeR - Czw 17 Gru, 2009 13:40

Trzykrotka napisał/a:
jeśli bohaterka jest opisana jako wysoka brunetka, to niska blondynka, choćby ufarbowana, obsadzona w jej roli, dyskwalifikuje film
to jest chyba oczywiste, że duch duchem, ale nie wolno popadać w przesadę :mrgreen:
damamama - Czw 17 Gru, 2009 14:26

Przeczytałam ostatnie tłumaczenie i pomyślałam: "czyżby zaglądał na nasze forum?" :mrgreen: Przypuszczam, że jednak prędzej dotarł, jak pisze Trzykrotka na C19
Trzykrotka - Czw 17 Gru, 2009 14:32

damamama napisał/a:
Przeczytałam ostatnie tłumaczenie i pomyślałam: "czyżby zaglądał na nasze forum?" :mrgreen: Przypuszczam, że jednak prędzej dotarł, jak pisze Trzykrotka na C19


Na szczęście dla niego - nie podejrzewam, zeby znał polski :mrgreen:

Caitriona - Czw 17 Gru, 2009 14:35

Trzykrotka napisał/a:
jeśli bohaterka jest opisana jako wysoka brunetka, to niska blondynka, choćby ufarbowana, obsadzona w jej roli, dyskwalifikuje film.

Ja mam podobne zdanie. Jeśli niska ufarbowana blondynka zagra koncertowo, to już tego wypominać nie będę i skupię się na świetnej roli, ale wolałabym żeby zagrała wysoka brunetka i to zagrała koncertowo ;)

Trzykrotka - Czw 17 Gru, 2009 15:43

Caitriona napisał/a:
Ja mam podobne zdanie. Jeśli niska ufarbowana blondynka zagra koncertowo, to już tego wypominać nie będę i skupię się na świetnej roli, ale wolałabym żeby zagrała wysoka brunetka i to zagrała koncertowo ;)

No ba! Ale jeśli autor stworzy bohatera z - powiedzmy - brodawką na końcu nosa? Albo asymetrycznymi brwiami? Tutaj te "za wąskie brwi" Toby'ego mnie pokonały :rotfl:
Chodzi o przesadną ortodoskję obsadową. Na przykład, gdybyśmy mieli dobierać obsadę N&S według opisów książkowych, to nigdy Daniela (ona miała być posągową kruczowłosą, wysoką pięknością) i Richard nie zagraliby w serialu. I byłoby to niepowetowaną stratą dla widzów.

Caitriona - Czw 17 Gru, 2009 16:30

Oczywiście nie ma co przesadzać: za wąskie brwi mogą być :mrgreen:

A co do N&S, najpierw zobaczyłam film i się w nim zakochałam, dopiero później dane mi było przeczytać opisy bohaterów i powiem, że Rysiu jest nie do ruszenia, ale nad inną aktorką się przez moment zastanawiałam ;) Choć oczywiście Daniela zagrała tak dobrze, ze czepiać się nie będę.

BeeMeR - Pią 18 Gru, 2009 11:29

Caitriona napisał/a:
Rysiu jest nie do ruszenia
absolutnie :serduszkate:
Rochester z za wąskimi brwiami też :serce2:

Trzykrotka - Pią 18 Gru, 2009 14:29

Ponieważ dziś kręcimy sceny ślubne, a wiosna już tuż tuż (wiosna 2006, niestety :-| ), ton odcinka robi się frywolny :kwiatek:

Tydzień 4: 27 marca do 2 kwietnia 2006

Zaczynamy filmować scenę ślubu. Filmowe śluby to zawsze zabawa, spora, ale też dość dziwaczna. Zawsze jest mnóstwo rzeczy, z którymi trzeba się uporać, obsada większa niż zazwyczaj, masa roboty dla działu kostiumów i charakteryzatorni. A potem nie ma nawet wesela. Po dwunastu godzinach wszyscy idą do domu i wracają następnego dnia. Filmowanie to życie w zwolnionych obrotach, jak ktoś mądry kiedyś powiedział.
Musimy zaoszczędzić trochę pieniędzy. Helga Dowie (kierownik produkcji), Caroline Skinner (edytor scenariusza) i ja jeszcze raz siadamy and harmonogramem powozów i koni, znów szukając oszczędności. W podroży Jane Eyre jest wiele przemieszczania się z miejsca na miejsce, a tych podróży nie da się odbyć inaczej, niż tylko powozem.
Ale to kosztuje majątek. Kiedy podsumowujemy nasz harmonogram, próbujemy pomieścić jak najwięcej scen konno-powozowych w jak najmniejszej liczbie dni. Wtedy będziemy mogli ograniczyć ilość zamówień na pojazdy.
Ale oczywiście różne sceny i różni bohaterowie wymagają innych koni i ekwipaży. Tak więc nie zawsze da się to ominąć. Jane nie może przejechać tym samym powozem od domu Reedów przez Lowood, Thornfield, wiejski domek Riversów i Ferndean. To byłoby głupie.

Choć jesteśmy w tym tygodniu bardzo zajęci kręcąc sceny ślubne, to praca jest teraz znacznie spokojniejsza, kiedy sceny domowych przyjęć z ich bohaterami są skończone. Nie mamy już skomplikowanych rozpisek przywieź/odwieź dla kierowców, absurdalnie wczesnych godzin pojawiania się na planie, koniec z niekończącymi się scenami w lodowatej galerii. Wszystko jest o wiele prostsze. Ale i smutniejsze. Dom nagle opustoszał.
Pokazały się pierwsze oznaki wiosny. Jeszcze gdzieniegdzie na ziemi leży śnieg, ale już spod niego wyłaniają się żonkile. Nie możemy doczekać się nadejścia wiosny.

Konferencja prasowa

Una Maguire, nasza wspaniała rzeczniczka prasowa, organizuje konferencję prasową dla lokalnych gazet i telewizji. Susanna, nasza pani reżyser, Ruth Wilson i ja mamy też małą konferencję prasową w kawiarni w Haddon Hall, a potem oprowadzamy grupę około 15 dziennikarzy po naszym Thornfield.
Ruth nie udzielała nigdy takich wywiadów, ale jest bardzo naturalna. Czarująca, zabawna, interesująca, sprawia, że w krótkim czasie wszyscy jedzą jej z ręki. Dla odmiany ja mówię same komunały, zapominam podziękować i podkreślić zasługi właściwych ludzi i daję się sfotografować w najokropniejszej puchówce, jaką widzieliście. Wyglądam jak ludzik Michelina.
Ale i tak pojawiam się w dzisiejszym wieczornym East Midlands Today (program informacyjny BBC- przypisek mój). Z tego zawsze mogę być dumny

Chyba czas na strzyżenie.

Tłumaczyła Trzykrotka



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group