To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Dramy koreańskie, filmy skośne i przypadkowi aktorzy - cz.5

BeeMeR - Wto 20 Sty, 2015 09:31

Trzykrotka napisał/a:
mimo wielu zapewnień męża- nie jest pewna jednego - czy on ją kocha.
I czy jest wierny - a to jednak podstawa zaufania.

Trzykrotka napisał/a:
może obydwoje małżonkowie w innych związkach lepiej się odnajdą
Właśnie - może. Co do męża to ja wcale taka pewna nie jestem - a już raczej na pewno nie z Lisicą, której ten po wyżej uszu - zresztą jak mógłby wciąż kochać czy wiązać się z kimś, kto jak czołg wytrwale niszczy to, na czym mu zależy - rodzinę. To nie był doskonały układ, miał swoje wady i to niemałe, ale trwał i oboje tego chcieli.
Ja się bardzo cieszę z ocieplenia postaci Męża, (już go nie nazywam Palantem ;) ), bo w pierwszych epizodach to na niego patrzeć nie mogłam - teraz jest ok. To nieudacznik, ale się stara. Tylko ze skomasowanym atakiem szefowych nie poradzi, bo z jedną żoną nie bardzo dawał rady.

BeeMeR - Wto 20 Sty, 2015 09:43

Trzykrotka - zapytałabym czy masz ochotę zerknąć ze mną na Perfect Neighbor (dramę w której PSH z Drugiego został Pierwszym po raz pierwszy ;) ) ale nie mam odwagi bo zerknęłam do pierwszego odcinka i to jakiś koszmarek jest :rotfl:

Pomijając to, że PSH w tymże odcinku nie ma (znaczy jest w zwiastunie następnego epizodu i ma wejście jak rockstar (skojarzyło mi się trochę z wejściem Castiela z SPN :mrgreen: ) - rozchichotałam się - już chyba wiem, w którym momencie Pierwszy miał przechlapane :lol: niemniej ma arcy ohydny zarost - chyba własny :confused3: ), pierwotny Hiroł wygląda mocno podstarzałe, panna z kolei mysia a gdyby byłą dzieckiem podejrzewałabym ją o ADHD, overacting mają chyba absolutnie wszyscy :paddotylu:
Potem trafiłam na recenzję, która utwierdziła moje podejrzenia, że jest to straszne, ale uchachałam się ponownie czytając, szczególnie podsumowanie jakości odcinków i całości: :rotfl:
http://www.jinsightreview...t-neighbor.html

Trzykrotka - Wto 20 Sty, 2015 09:57

BeeMeR napisał/a:
Trzykrotka - zapytałabym czy masz ochotę zerknąć ze mną na Perfect Neighbor (dramę w której PSH z Drugiego został Pierwszym po raz pierwszy ;) ) ale nie mam odwagi bo zerknęłam do pierwszego odcinka i to jakiś koszmarek jest :rotfl:

Obejrzałabym dla PSH, ale aż się boję po tym, co poczytałam. Ale kto wie... MG w końcu zmordowałam :mysle: Pewnie trzeba by zobaczyć jakąś próbkę samemu. Od 2 odcinka :wink:

BeeMeR - Wto 20 Sty, 2015 10:27

Trzykrotka napisał/a:
Pewnie trzeba by zobaczyć jakąś próbkę samemu. Od 2 odcinka :wink:
i z przewijaniem :P Dziewczyna ma okropny piskliwy głos i trochę wytrzeszczu :confused3: , coś czuję że będę mocno wybiórczo oglądać :mrgreen:
https://www.youtube.com/watch?v=2-V-d382Oqo

Ale większą mam ochotę na Alicję i Scent ;) i QoR obecnie ;)

Oglądam zaległe linki - ta suknia NSG z rozdania nagród to jakaś porażka w ruchu :shock: - wygląda o wiele gorzej niż na fotkach - jakby jej lada chwila miała zjechać do pasa :zalamka:
Tylko kolor ma ładny - no i pan obok bezbłędny :serduszkate:

Aragonte - Wto 20 Sty, 2015 13:42

Agn napisał/a:
Ja dorzucam nowiusieńkie fotki Pięknych Oczu - z planu!

Zazdrość mnie zżera, że mnie tam mnie ma... Jaki on jest śliczny :serduszkate:

Trzykrotka napisał/a:
Bawi mnie to, że teraz mniej więcej potrafię powiedzieć, czy skośne osoby są jednej nacji, czy nie - kiedyś nawet twarzy nie odróżniałam i śmiałam się z marudzenia przy Wyznaniach gejszy, że Chinki grają Japonki, bo co to za różnica. Teraz widzę tę różnicę.

A jak opisałabyś krótko te różnice? :kwiatek:

Trzykrotka - Wto 20 Sty, 2015 14:33

Trudno to opisać, to po prostu widać, kiedy się ma dwie twarze obok siebie. Japończycy i Japonki zwłaszcza wyglądają po prostu inaczej. Nie potrafiłabym wykazać, o co chodzi, ale na 80% palcem pokazałabym kto należy do jakiej nacji. Może trudniej byłoby w przypadku różnic między Chińczykami, a Koreańczykami :mysle:
BTW - w niedzielę jechałam autobusem w uszy zakopana w książce, kiedy usłyszałam nad sobą coś, jak hangul. Zerknęłam i okazało się, że to cała młoda rodzina: tata, mama i dwójka prześlicznych dzieciaczków, wszyscy drobniutcy i w ślicznych puchówkach.

Edit: aż sobie wyguglowałam temat i proszę - taka odpowiedź internauty na powyższe:

Koreańczycy są z tej trójki najwyżsi, mają porcelanową cerę, z pewnością nie jest żółta. Zazwyczaj ich powieki są pojedyncze lub podwójne,ale z mocną powieką nakątną oraz tzw. 'fałdkę' na dolnej powiece.
Ich rysy twarzy są ostre, często mają duże usta i szerokie nosy. Zwrócić też można uwagę na ubiór. Przykładają do niego dużą wagę.
(...)
Japończycy mają delikatniejsze rysy twarzy, lekko spłaszczone twarze, małe nosy, jeśli chodzi o te 3 kraje, ich oczy są największe. Są niższi od Koreańczyków.
Ogólnie w tych dwóch krajach panuje moda na wybielanie cery, więc czasem ciężko po tym ocenić.
Chińczycy mają ciemniejsze twarze, spłaszczone twarze, oczy dużo mniejsze od Japończyków.

Oczywiście, często to sprawa indywidualna i nie wszystko musi się dokładnie zgadzać.


Dla ilustracji: BBF w wersji koreańskiej, japońskiej, tajwańskiej


Jak obstawiacie, który z Chińczyków to GJP? :shock:

BeeMeR - Wto 20 Sty, 2015 17:18

Trzykrotka napisał/a:
Jak obstawiacie, który z Chińczyków to GJP? :shock:
każdy i żaden :paddotylu:

Filmik Gunmanowy:
https://www.youtube.com/watch?v=D0bQ2aPluo8

zooshe - Wto 20 Sty, 2015 19:31

Aragonte napisał/a:

Odświeżające jest oglądać dramę bez dramatoz :-P Bywa dramatycznie, owszem, ale to wszystko jest właśnie, banalnie powiem, życiowe, a nie wydumane.

Gdyby to było wydumane i pełne dramatoz łatwiej byłoby mi przejść nad tym do porządku dziennego. Właśnie ten realizm działa na mnie najbardziej przygnębiająco.

Nie jestem też w stanie pocieszać się że skoro Sierotkowi się udało to innym także się uda. To fikcja.

Skończyłam "Ten". Początek bardzo dobry zwłaszcza dwa pierwsze odcinki, potem poziom nieco spada i końcówka znowu bardzo dobra.
Uwielbiam bohaterów zwłaszcza ajussiego i wykrywacz kłamstw. Właśnie takiej bohaterki brakowało mi w Bad Guys.

Spoilery odnośnie zakończenia.
Spoiler:

Nie wiem co myśleć o takim otwartym zakończeniu. Pomysł aby to Profesor okazał się być potworem, którego ściga wydaje mi się świetny i odnoszę wrażenie, że początkowy zamysł twórców był właśnie taki. Jednak chcąc nakręcić 2 sezon czy też film pełnometrażowy jak to początkowo było w planach, nie mogli pozbyć się połowy obsady i musieli zostawić sobie otwartą furtkę.



Czy dobrze kojarzę i jutro wchodzi Binuś z Hyde Jekyll, Me. :excited:

Admete - Wto 20 Sty, 2015 19:37

zooshe napisał/a:
Nie jestem też w stanie pocieszać się że skoro Sierotkowi się udało to innym także się uda. To fikcja.


Chyba nie sądzisz, że obie z Aragonte nie wiemy, że to fikcja ;) Akurat obie mamy podobną wrażliwość na różne rzeczy. Obie kochamy Tolkiena i coś takiego, co się nazywa eucatastrophe ;) Homer by to nazwał śmiechem przez łzy. Mnie coś takiego autentycznie podnosi na duchu bardziej niż historia bez cierpienia i z miałkim zakończeniem ;) Wolę trochę pocierpieć z bohaterami, by na koniec dostać promyk nadziei. W Babylon 5 też coś takiego było. Ostatecznie mogę chyba wierzyć, że jeśli Sierotek nie został zatrudniony w jednej firmie, to w końcu inną pracę znalazł. Muszę tak wierzyć, bo sama już pracy szukałam, zawód zmieniałam i muszę być przekonana, że jeśli znów mi się to przytrafi będę mieć siłę, by szukać dalej, bo inaczej tylko grób. Rozumiem, jeśli ktoś akurat czegoś nie lubi, bo nie lubi ;) Ja też tak mam. Nie lubię historii, w których się nic nie dzieje, a jak się coś dzieje, to bohaterowie mogą sobie trochę pocierpieć. W końcu fikcyjni są ;)

W Healerze będzie mnóstwo angstu teraz. Chyba obejrzę dwa odcinki od razu jutro.

Aragonte - Wto 20 Sty, 2015 20:17

zooshe napisał/a:
Gdyby to było wydumane i pełne dramatoz łatwiej byłoby mi przejść nad tym do porządku dziennego. Właśnie ten realizm działa na mnie najbardziej przygnębiająco.

Wydumane i pełne dramatoz fabuły to ja oglądam czasami prychając wewnętrznie z tajonego śmiechu :-P Jeśli nie ma w tym prawdy emocji chociażby (bo z wiarygodnością wydarzeń to wiadomo, że różnie w dramach bywa), to nijak się tym nie przejmę, a przecież nie po to oglądam seriale, żeby ziewać z nudów - chodzi mi o przeżycie czegoś, czego nie mam w realu, o wygenerowanie u siebie jakichś mocniejszych emocji, a czasem nawet o katharsis. A w przypadku k-dram - także o zderzenie się z obcą mi rzeczywistością. Dla mnie to jak fantastyka :wink:

zooshe napisał/a:
Nie jestem też w stanie pocieszać się że skoro Sierotkowi się udało to innym także się uda. To fikcja.

No ba! Stuprocentowa, w końcu to dramaland :mrgreen: I właśnie dlatego, że to fikcja, jakoś mam przekonanie, że nie zgnoją tak sympatycznego bohatera ani jego towarzyszy :-P tylko pozostawią choćby iskierkę nadziei. Dlatego - chociaż się angażuję w ich losy - to mam w sobie i tak odrobinę spokoju, bo wiem, że to fikcja. W realu różnie bywa, jasne, ale przeważnie wszystko jest szare, a nie czarno-białe.
Do Sierotka podchodzę trochę jak do postaci z uwspółcześnionej baśni w biurowych klimatach :wink: Wiem, że będzie cierpiał, wiem, że spotka go dużo złego, ale mam jakoś wewnętrzne poczucie, że nie może skończyć tragicznie, a jeśli nawet nie będzie mu pod koniec zbyt wesoło, to postać przejdzie ewolucję, którą będzie się obserwowało z fascynacją, i wyniesie z niemiłych doświadczeń wiele dobrego.
Jeśli okaże się inaczej, to się obrażę na scenarzystę :twisted:

No dobra, wiem, że nie zawsze takie niewinne postacie kończą dobrze (wiecie, które z wcieleń Pięknych Oczu mam na myśli :cry2: ), ale losy tamtej postaci też śledziłam z ogromną przyjemnością i angażowałam się na potęgę :serce:

Edit: jeszcze co do śmiechu - ja w sumie zaskoczona jestem, ile jest w Misaeng rzeczy, które mnie bawią :D Cudne są np. zderzenia charakterów. Jakoś obawiałam się, że będzie to rozegrane całkowicie serio, a tymczasem jest w tym sporo lekkości (i o dziwo, mam skojarzenia z... czeskimi serialami, które oglądałam w dzieciństwie).
Na razie to najbardziej hardcorowe sceny ma biedna Young-yi, jej szefa mam ochotę zastrzelić :uzi:

BeeMeR - Wto 20 Sty, 2015 22:05

Aragonte napisał/a:
Wydumane i pełne dramatoz fabuły to ja oglądam czasami prychając wewnętrznie z tajonego śmiechu :-P
Ja przewracam oczami na nadmiar dramatoz ;)

QoR 13

I po małżeństwie faktycznie - drama ma u mnie wielkiego plusa za wiarygodne pokazanie, że nie trzeba faktycznej zdrady ani szukania pocieszenia czy zrozumienia u kogoś innego. Wystarczą tysiące innych powodów: tarcia wewnętrzne plus plotki i szczucie z zewnątrz - a Pajęczyca i Lisica wiedzą gdzie uderzyć, co zasugerować i jak ośmieszyć przeciwniczkę - ja się nie dziwię, że ona ma kompletnie dość i szla goryczy się przelała.
Młody się zakochał po uszy i już niewątpliwie jest tego świadomy - ślicznie ją obserwuje i staje na rzęsach by jej przychylić nieba (np. ofiarować czekoladki gdy ma kryzys) nie oczekując niczego w zamian. Zresztą obserwuje wszystkich ze swojej drużyny i ma trafne spostrzeżenia. Dorasta powoli ;)
Z ajummą odbyli pierwszą poważną tj. nie związaną z pracą tylko osobistymi frustracjami szczerą, a niezobowiązującą rozmowę - ładna.
Piękna była rozmowa z tatą - jak go wkręcił na chwilę :rotfl:
pijacka nocka Moka z Bongiem u Młodego cudna :rotfl:
I to Bong miał dziś spotkanie z lusterkiem :mrgreen: oraz kiczowaty sweter :roll:



A teraz Healer :mrgreen:

zooshe - Wto 20 Sty, 2015 22:18

Admete napisał/a:

Chyba nie sądzisz, że obie z Aragonte nie wiemy, że to fikcja ;)

Przecież tak nie napisałam.

Admete napisał/a:
Mnie coś takiego autentycznie podnosi na duchu bardziej niż historia bez cierpienia i z miałkim zakończeniem ;)

Jeśli jesteś w stanie czerpać radość z sukcesu Sierotka dobrze dla ciebie, ja nie potrafię. Patrzenie na tą ciągłą walkę i wieczne upokarzanie kogoś kto stoi niżej od ciebie w hierarchii było dla mnie tak frustrującym przeżyciem, że żaden happy end ani tych kilka lżejszych momentów tego nie rekompensuje. Pewnie dochodzą też do tego różnice kulturowe związane z rolą kobiety w społeczeństwie i wyobrażenie jak na co dzień wygląda praca w Koreańskiej korporacji. Wszystko to sprawia że Miseang była na swój sposób interesująca ale i mocno dołująca.

Agn - Wto 20 Sty, 2015 22:35

Trzykrotka napisał/a:
Jeśli on tak będzie w filmie wyglądał, to chcę i pożądam :excited: Ładnie razem z dziewczyną wyglądają.

Dokładnie tak będzie wyglądał. :serce:
W tej scenie ma niby tańcząc okazać swoje uczucia wobec niej. To chyba nie będzie aż taki dojrzały romans.
A może to musical? :mysle: ;)
Trzykrotka napisał/a:
Bawi mnie to, że teraz mniej więcej potrafię powiedzieć, czy skośne osoby są jednej nacji, czy nie - kiedyś nawet twarzy nie odróżniałam i śmiałam się z marudzenia przy Wyznaniach gejszy, że Chinki grają Japonki, bo co to za różnica. Teraz widzę tę różnicę.

Ja często też już widzę różnicę, choć nie umiem sprecyzować, na czym ona polega. Najłatwiej mi idzie odróżnienie Chińczyków od innych, ale jeszcze nie zawsze dobrze trafię.
Trzykrotka napisał/a:
Zdjęcie z avatarka

Bardzo ładne. Nadal nie mam przekonania do tego aktora, ale zdjęcie ładne. :)
BeeMeR napisał/a:
jak dla mnie wizją była tylko migawka w więzieniu, jak dotarło do niego jak by to mogło być: z rodziną a bez miecza u boku. Potem to staje się prawdą - żyje z rodziną, ale to nie Suyang go nie widzi, tylko on Suyanga - dzięki czemu może przejść obok niego uśmiechając się do córki i siebie.

Dla mnie była najpierw wizja, potem pokazanie rzeczywistości, czyli odjazd na jakimś drewnianym czymś pod słomianą kołderką, a potem znów wizja - jest w tych samych barwach i kontynuuje wątek.
Swoją szosą - co to za paskudztwo wyskoczyło Suyangowi na łapsku? :mysle:
Aragonte napisał/a:
Zazdrość mnie zżera, że mnie tam mnie ma... Jaki on jest śliczny :serduszkate:

Ech, nie mogę się doczekać filmu. Może będzie równie śliczny jak Virgin snow? :serduszkate: Nic nie poradzę, dla mnie to był prześliczny film. :serce2:
Zooshe napisał/a:
Czy dobrze kojarzę i jutro wchodzi Binuś z Hyde Jekyll, Me. :excited:

To już? Pewnie oblecisz, jak cię znam. Opowiesz o wrażeniach. :D
Aragonte napisał/a:
Na razie to najbardziej hardcorowe sceny ma biedna Young-yi, jej szefa mam ochotę zastrzelić :uzi:

Też mnie to uczucie nie opuszcza. Jak bym go dorwała... Ręka, noga, mózg na ścianie! :wsciekla:

Dobra, co by tu...? A, może Spy nr 4 - w końcu są już napisy! :excited:

Agn - Wto 20 Sty, 2015 23:16

Spy 4 - DZIEJE SIĘ! :excited:
Matka musi zainstalować oprogramowanie w telefonie syna, a także w jego laptopie, oraz dorzucić do plecaka malusi mikrofonik.
Ciekawe, kiedy Sun Woo się skapnie. Swoją szosą musi być zajebistym agentem, że się nim tak Północ interesuje, bo wygląda na to, że będą go chcieli przeciągnąć na swoją stronę. Będzie niezły bal...
Na osłodę - Sun Woo pod prysznicem. Łaaaaaadna scena. :mrgreen:

Aragonte - Wto 20 Sty, 2015 23:26

A ja lecę z 5. odcinkiem Misaeng - wczoraj go zaczęłam, ale nie udało mi się dokończyć.
Pan Oh i jego przeprosiny :rotfl: :rotfl:
I jego rozmowa z Sierotkiem, kiedy pytał, czy tamten poprosił Young-yi o przysługę, to płynne przechodzenie od spokoju do obsztorcowywania, miodzio :mrgreen:
Sierotek zdobywa kilka punktów za scenę w przedszkolu - jak ładnie się bawił z dzieciakami :oklaski: Dobry materiał na męża, popieram Admete :wink: Pani przedszkolanka chyba też to zauważyła, skoro postarała się zdobyć jego numer telefonu :-P
BTW jakie smutne wydaje mi się to dziecko, córeczka kobitki robiącej karierę :-| Nie pomnę jej imienia.
Szef Young-yi niezmiennie do odstrzału :uzi: :uzi:

Agn - Wto 20 Sty, 2015 23:29

Aragonte napisał/a:
Sierotek zdobywa kilka punktów za scenę w przedszkolu - jak ładnie się bawił z dzieciakami :oklaski: Dobry materiał na męża, popieram Admete :wink: Pani przedszkolanka chyba też to zauważyła, skoro postarała się zdobyć jego numer telefonu :-P

To była jedna ze scen-rozmiękczaczy. :serce: Nawet moje serce zakwiliło. :serce:

Tymczasem nie ma co narzekać na Spy - mamy drugie kisu. I, tam do licha, nie żadne czajenie się po kątach, żadne wytrzeszcze i unikanie się jak ognia, tylko dwójka narzeczonych w kuchni po krótkiej walce o gumowe rękawice - domowo, słodko i naprawdę bardzo ładnie. Trzykrotka, myślę, że docenisz. :mrgreen:
(A to, że rodzice podsłuchiwali w samochodzie, nadało temu momentowi nawet lekkiego humoru. :mrgreen: )

BeeMeR - Wto 20 Sty, 2015 23:37

Healer 13

Bywały lepsze odcinki - za dużo melodramatu jak dla mnie, zwłaszcza w pierwszej połowie, potem już jest ok.
Śliczna scena gdy dziennikarka kolejny raz ugotowała BS opowiadając mu co chciałaby robić. Oczywiście z Healerem ;)


Drama mnie nie zawiodła w "medycznym" aspekcie bandaża na kurtce :rotfl:

Agn - Wto 20 Sty, 2015 23:54

Ja Healera ewentualnie jutro zobaczę, jeśli zdołam go coco jumbo.
Na razie skończyłam Spy 4 i zrobiło się gęsto, że łycha staje. Kapitalnie się to ogląda. Zachwyconam. :excited:
BeeMeR napisał/a:
Drama mnie nie zawiodła w "medycznym" aspekcie bandaża na kurtce :rotfl:

No nie... :rotfl:

No dobrze, idę spać. Zostawiam szofera z rozpiętą koszulą...


...można z nim pojechać nad Bałtyk. :mrgreen:


Dobrej nocy wszystkim!

Admete - Śro 21 Sty, 2015 05:38

zooshe napisał/a:
Wszystko to sprawia że Miseang była na swój sposób interesująca ale i mocno dołująca.


Dołujące to jest moje życie, a nie Miseang ;)

Agn - Śro 21 Sty, 2015 07:36

Admete napisał/a:
Dołujące to jest moje życie, a nie Miseang

:pociesz:

(Masz elegancki avek, moja droga!)

Tak tylko wpadłam w przerwie w przygotowaniach do pracy - komuś się tańcować nie chce? Może break dance?

Swoją szosą praca na planie wre. Ponoć pierwszego dnia główni aktorzy musieli zagrać kisu. ;)
Bohater Junki będzie się zwał Joon Ho.
No i tyle wiadomo.

BeeMeR - Śro 21 Sty, 2015 07:43

Agn napisał/a:
komuś się tańcować nie chce? Może break dance?
Ledwo mam siłę siedzieć, a co dopiero tańcować - wolę popatrzeć jak robią to inni :mrgreen:
Agn - Śro 21 Sty, 2015 07:55

Zwłaszcza gdy mają ku temu predyspozycje, prawda? ;)
BeeMeR - Śro 21 Sty, 2015 09:12

Odnośnie Healera jeszcze dodam, że mi bokiem wychodzą już kurtki Discovery - takie kupowanie, ofiarowanie, oglądanie kurtek w każdym jednym odcinku to doskonały przykład nachalnej reklamy, która mnie totalnie zniechęca zamiast zachęcać :roll:

Z kolei z QoR

idzie zima - motor poszedł w odstawkę do garażu na rzecz wypasionego auta, dekolty nagle zakrywają się apaszkami, Bong ma kolejny radosny sweterek z szafy Kim Tana


ale ja nie o tym - wiecie, że mam hopla na punkcie dramowego żarcia (między innymi): komu ośmiorniczkę komu? Żywą? Uciekającą z talerza? :paddotylu:
Jeszcze chyba nie widziałam, żeby PSH zrobił tak wielkie oczy ;) ale dyrektor wznosi się na kolejny poziom poświęcenia dla trzymanej w sercu nie-swojej kobiety i degustuje ;)

Agn - Śro 21 Sty, 2015 09:24

BeeMeR napisał/a:
komu ośmiorniczkę komu? Żywą? Uciekającą z talerza? :paddotylu:

One chyba nie są już żywe, tylko poćwiartowane. :mysle: Spożywacz macza je w oleju i zjada (są surowe), chyba że to inne danie niż myślę.
Za nic nie chciałabym tego spróbować, chyba by mi się cafło. :obrzydzenie:
BeeMeR napisał/a:
Odnośnie Healera jeszcze dodam, że mi bokiem wychodzą już kurtki Discovery - takie kupowanie, ofiarowanie, oglądanie kurtek w każdym jednym odcinku to doskonały przykład nachalnej reklamy, która mnie totalnie zniechęca zamiast zachęcać :roll:

Błogosławię mój mózg, który w ogóle nie zauważał żadnych specjalnych kurtek w dramie. W ogóle najczęściej PPL nie zauważam.
Kurtkową sprawę zauważyłam chyba tylko raz w Nine, ale to tylko dlatego, że miały logo Eidera, a LMH grał w reklamach tej firmy (i wyglądał tak, że łyżkami by go można :serduszkate: ). A tak pozostaję odporna. To musi być moja słynna spostrzegawczość. :lol:

BeeMeR - Śro 21 Sty, 2015 09:33

Agn napisał/a:
One chyba nie są już żywe, tylko poćwiartowane. :mysle:
ja wiem, że poćwiartowane, ale się żwawo ruszają :shock:
Ośmiorniczki jadłam w Grecji ale smażone i były całkiem niezłe, na surowo bym nie przełknęła raczej :confused3:

Ja nie widziałam kurtek w Nine ;) Za to w Healerze widzę każdą jedną :P
We Fly Daddy Fly też widziałam, że wszystko, nie tylko kurtki, ale spodnie, bluzy a nawet ring bokserski nosi ten sam napis ;)

QoR

Dyrektor właśnie daje pracownicy rady odnośnie całowania (oczywiście celem lepszej umiejętności prezentacji referatów itp. ) i teraz ona ma oczy jak spodki (i chyba miękkie nogi też ;) ) - przy okazji dodam, że absolutnie uwielbiam asystenta :serce: - tego się nie da opisać co on wyprawia, ale jest cudny :serce:



Muszę sobie poczytać o tym całowaniu u Healera - tylko jak to wyłowić z tego miliona komentarzy :mysle:
NO i ciekawe, czy był ten kominek w Valid Love ;)



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group