To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Seriale - Dramy koreańskie, filmy skośne i przypadkowi aktorzy - cz.5

Agn - Pon 19 Sty, 2015 12:23

BeeMeR napisał/a:
Mogli być jeszcze drwalami, przygodnymi porządnymi obywatelami kochającymi Suyanga, brygadą Robin Hooda, przyjaciółmi Kubusia Puchatka - trzeba się upewnić ;)

A poważnie rzecz ujmując - rebelianci nie siedzą sobie radośnie, tylko są poszukiwani, mogła się nadziać dosłownie na każdego. Nikt normalny by tak nie pytał wprost, raczej miałby sporą dozę nieufności i spróbował wyczaić sprawę.
Skończyłam 23. odcinek - strasznie dramowy chwyt, oczywiście, że KSY w ostatniej chwili uratuje swoją ukochaną i ani sekundy wcześniej. :lol: A jak wolno myślał, jak mu mówili, że mają jakąś kobietę jeżdżącą konno, którą uważają za szpiega (no naprawdę, to najbardziej nieudolny szpieg w dziejach świata), a która koniecznie chce się z nim zobaczyć. Myślałam, że go szturchnę zaraz, by przyspieszył. ;)
Jest parę momentów, które chętnie bym okroiła, bo niepotrzebnie wydłużają sprawę, ale poza tym ogląda się nadal bardzo okej. :)
Dziś finał! :D
BeeMeR napisał/a:
A w QoR pijemy i rozmawiamy o miłości, zwłaszcza tej pierwszej: :mrgreen:

YS z obłędnym uśmiechem wyznaje, że nie przeżył jeszcze pierwszej miłości (pewnie wkrótce odkryje, że ma już pewne jej symptomy ;) ) ale był uznawany za takową :lol: - tupetu to mu nie brakuje i przyznaję, że charakterem to on może i bardziej do Żony opasuje, bo stłamsić ani sfrustrować by się nie dał, jak Mąż.
I tak jednak uważam, że z Lisicą stworzyli by bardzo ładną parę (np. w innej dramie)

Nie marnują czasu. I oczywiście rozmowa taka, że wiadomo, w którą stronę to będzie wszystko leciało (w razie gdyby widz jeszcze nie miał pewności). ;)

Dobra, zbieram się. Czas do pracy. O rany, jak mi się nie chce, wolałabym siedzieć sobie i oglądać finał TPM... *wzdech*
Lub zbierać fotki Pięknych Oczu na pintereście. :twisted:
A najchętniej jedno i drugie. :mrgreen:

BeeMeR - Pon 19 Sty, 2015 13:18

Agn napisał/a:
Nikt normalny by tak nie pytał wprost,
nikt normalny by nie jechał nocą do nieznanego lasu gdzie stacjonują rebelianci :roll: - jak jest na tyle szalona, to nic dziwnego, że ich pyta wprost i po imieniu. Przynajmniej mnie to jakoś zupełnie nie dziwi w kontekście wcześniejszych działań SR :P

Agn napisał/a:
Myślałam, że go szturchnę zaraz, by przyspieszył. ;)
W tych dwóch ostatnich odcinkach to on wygląda jakby się ledwo-ledwo trzymał w pionie ze zmęczenia, reakcje ma spowolnione, oczy przemęczone, wymiana tekstu to już w ogóle jest powolno-dramowa że hej - ergo: jak go szturchniesz to się może przewrócić, więc może lepiej nie ;) Jeszcze jest bitwa do rozegrania ;)
BeeMeR - Pon 19 Sty, 2015 16:54

QoR 10

Rywalizacja firmowa trwa - pojedynek dwóch drużyn planowania:
Dalej pijemy w mniejszym gronie omawiając łapówki i inne pracowe dylematy (YS zachowuje się arogancko, żeby nie powiedzieć chamsko polewając, ale nie pozwalając sobie nalać wina - dobrze kojarzę?) A szefowa ma inną potworę dla ozdoby :mrgreen:


Potem jemy w większym: tj. jedni jedzą, inni siedzą, YS skrupulatnie wybiera brokuła czy inną zieleninę z potrawy i odkłada na brzeg talerza :lol: Na deser panowie wymieniają po razie a na dokładkę żona daje bonusowego kopa (należał się).


Z lustereczkami coś jest na rzeczy :lol: No ale w końcu "jestem taki przystojny" ;)


Motor dla Agn:

Admete - Pon 19 Sty, 2015 17:16

Ja natomiast obejrzałam odcinek 8 Punch i mam nadzieję obejrzeć jeszcze 9. Oni w tym serialu mają coś na rzeczy w związku z symbolicznymi posiłkami. W tym minister sprawiedliwości i prokurator generalny mieli swoją bitwę przy pięknie zastawionym stole. Kim Rae-Won jako Park Jung-Hwan jest tak intensywny, że aż muszę się wachlować od czasu do czasu. Jak ma umrzeć, to niech dostanie swoją zemstę - bezwzględną, okrutną i po trupach ;) Nic na to nie poradzę, ale takie postacie fikcyjne to jest to, co lubię. Stężony testosteron w dopasowanych garniturach ;) To chyba mój rodzaj rom-comu :lol:
Aragonte - Pon 19 Sty, 2015 17:30

Dobrze wiedzieć, że ty też czasem musisz się wachlować :wink:
Admete - Pon 19 Sty, 2015 17:42

W przypadku postaci, a nie aktora jak najbardziej. Jak oglądam zdjęcia Kim Rae Won - takie zwykłe, to dla mnie po prostu aktor. Podoba mi się jak gra w taki skondensowany, mocny sposób, ale bez przerysowania. Coś jak KMM tylko ma więcej takiego czegoś pierwotnego - w każdym razie w tej roli. Wiesz, że lubię perfekcyjne, intensywne aktorstwo. Do tego odpowiedni scenariusz, muzyka, stylizacja i człowiek z przyjemnością ogląda. W wątku aktora na asianviki ktoś ( zapewne babka ) napisał: "He is indeed an excellent actor, no fluff at all, and very, very sexy. Ohhhh my ovaries are quivering." :rotfl: Dobre. Ma rację ;)
Admete - Pon 19 Sty, 2015 20:57

Boshe jak oni w tym Punch knują i odwracają kota ogonem - bawi mnie to niezmiernie. Wszyscy mają coś na sumieniu i kombinują jak mogą.
Aragonte - Pon 19 Sty, 2015 21:01

Zaciekawiło mnie porównanie do KMM. Kiedyś może to obejrzę, ale bez pośpiechu :)
Na razie lecę z piątym odcinkiem Misaeng - zaczęła się jakaś chryja i pan Oh wyszedł z siebie. Czemu mam wrażenie, że za chwilę to Sierotek będzie tym, który oberwie??

Podczytałam sobie wrażenia Zooshe i Trzykrotki z Miseang - ja nie odbieram go jako przygnębiającego, prawdę mówiąc. Ogląda mi się bardzo dobrze, angażuję się, kibicuję komu trzeba :cheerleader2: ciekawi mnie, co dalej, jak rozwiną się losy niedawnych stażystów. Odświeżające jest oglądać dramę bez dramatoz :-P Bywa dramatycznie, owszem, ale to wszystko jest właśnie, banalnie powiem, życiowe, a nie wydumane. Polski serial tego rodzaju pewnie by mnie nie wciągnął, ale dzięki koreańskiej otoczce łykam to z zainteresowaniem, bo nadal występuje jakaś odmienność kulturowa. Sporo mnie tu też bawi, choć komedia to nie jest. No i wydaje mi się to nieźle zagrane :)

Admete - Pon 19 Sty, 2015 21:07

To masz odczucia podobne do moich. Ja się wręcz podbudowywałam niektórymi wątkami. No bywa w życiu źle, w pracy jeszcze gorzej, ale można dać radę. Jakoś. Daję radę. Jakoś.

Co do gry i aktorów, to w koreańskich serialach mam czasami wrażenie, że niektórzy tak bardzo
starają się grać, że aż żal patrzeć ;) W Punch w większości przypadków nie odnoszę takiego wrażenia.

Aragonte - Pon 19 Sty, 2015 21:15

Admete napisał/a:
To masz odczucia podobne do moich. Ja się wręcz podbudowywałam niektórymi wątkami. No bywa w życiu źle, w pracy jeszcze gorzej, ale można dać radę. jakoś. Daję radę. Jakoś.

Ogółem mamy często podobne odczucia w przypadku dram, Admete :wink:
Misaeng jest dla mnie odświeżające. Owszem, przykre jest widzieć, jak kimś się pomiata (np. Young-yi, która jest wykorzystywana głównie do przynoszenia obiadów), czy jak Sierotek obrywa, ale jakoś mam wrażenie, że oni wszyscy sobie poradzą - lepiej lub gorzej.
A czemu Pies na Baby jest taki śnięty w pracy? Bo Baek-ki to chyba jest odsuwany od wszelkiej pracy, jak czytałam na dramabeans.

Admete - Pon 19 Sty, 2015 21:17

Pies ma szefa, który zwala na niego całą robotę. To będzie duży wątek potem. Co do Kim Rae-Won to skończył studia aktorskie na porządnym uniwersytecie i naprawdę jest aktorem, a nie modelem, który zrobił karierę. Bardzo mi się pod względem aktorskim spodobał.
Aragonte - Pon 19 Sty, 2015 21:28

Young-yi płakała właśnie przez szefa-sukinsyna :?
Ciekawą postacią jest ta kobitka, która prowadziła szkolenie - chyba za często jej dzieci nie oglądają (ani jej męża), skoro narysowały rodziców bez twarzy :-| Zwróciłam na to uwagę, bo czytałam coś o tym na dramabeans.

Agn - Pon 19 Sty, 2015 22:28

BeeMeR napisał/a:
W tych dwóch ostatnich odcinkach to on wygląda jakby się ledwo-ledwo trzymał w pionie ze zmęczenia, reakcje ma spowolnione, oczy przemęczone, wymiana tekstu to już w ogóle jest powolno-dramowa że hej - ergo: jak go szturchniesz to się może przewrócić, więc może lepiej nie ;) Jeszcze jest bitwa do rozegrania ;)

On taki wykończony, ja nie wiem, co będzie z tą bitwą. ;) Szturchnąć też miałam ochotę postać, nie aktora. Nie jego wina, że tak kręcą te dramy, że przed końcem człowiek funkcjonuje na autopilocie.
Pomimo że faktycznie widać, że aktorzy ledwo dają radę (najlepiej się trzyma aktorka odtwarzająca postać Se Ryung - nadal jest wiarygodna), drama wciąż jest kapitalna. Trochę mi szkoda ją kończyć, bo mi się podobała, ale z drugiej strony - czas ruszać dalej i znaleźć sobie kolejnego seguka do podziwiania. Admete czemś kusiła ostatnio...
BeeMeR napisał/a:
Na deser panowie wymieniają po razie a na dokładkę żona daje bonusowego kopa (należał się).

Miło było popatrzeć, jak się traktują z piąchy? Powiedz, że miło. :)
BeeMeR napisał/a:
Z lustereczkami coś jest na rzeczy :lol: No ale w końcu "jestem taki przystojny" ;)

Jako podkład do wpisów o QoR niniejszym daję sobie to: https://www.youtube.com/watch?v=OxZp4VEopcE
:lol:
BeeMeR napisał/a:
Motor dla Agn:

Czuję się dopieszczona jak rzadko kiedy! :mrgreen:
Cytat:
Ja natomiast obejrzałam odcinek 8 Punch i mam nadzieję obejrzeć jeszcze 9. Oni w tym serialu mają coś na rzeczy w związku z symbolicznymi posiłkami. W tym minister sprawiedliwości i prokurator generalny mieli swoją bitwę przy pięknie zastawionym stole. Kim Rae-Won jako Park Jung-Hwan jest tak intensywny, że aż muszę się wachlować od czasu do czasu. Jak ma umrzeć, to niech dostanie swoją zemstę - bezwzględną, okrutną i po trupach ;) Nic na to nie poradzę, ale takie postacie fikcyjne to jest to, co lubię. Stężony testosteron w dopasowanych garniturach ;) To chyba mój rodzaj rom-comu :lol:

Dobre określenie - twój rom-kom.
Już wiem, dlaczego muszę skończyć TPM - będę miała miejsce na Punch. :mrgreen:
Admete napisał/a:
Boshe jak oni w tym Punch knują i odwracają kota ogonem - bawi mnie to niezmiernie. Wszyscy mają coś na sumieniu i kombinują jak mogą.

Ale w sensie bawi cię, bo przekroczyli już granice absurdu czy po prostu dobrze ci się to ogląda? :)
A jak tam główny bohater? Bo on coś umierać miał, widać po nim, by wybierał się na tamten świat?
Aragonte napisał/a:
ja nie odbieram go jako przygnębiającego, prawdę mówiąc.

Dla mnie przygnębiające jest to, że to nie tylko drama - realia są piekielnie podobne do tego, co pokazuje Misaeng.

Dobra, lecę pod prysznic i urządzam finał TPM. :mrgreen:

Aha, podejrzewam, że na obrazku hobbitowym Aragonte nie dopatrzyła się Pięknych Oczu, krom...

BeeMeR - Pon 19 Sty, 2015 22:56

Aragonte napisał/a:
Dobrze wiedzieć, że ty też czasem musisz się wachlować :wink:
owszem :twisted:

Agn napisał/a:
najlepiej się trzyma aktorka odtwarzająca postać Se Ryung - nadal jest wiarygodna
ona nie musi machać mieczem, ćwiczyć do bitwy itp. ;) przynajmniej taka jest moja teoria ;)


11 QoR za mną, dalej twierdze, ze to nie rom-kom tylko obyczaj o przetrwaniu w pracy (i bez niej), zmaganiu się z rodziną i bez, z główną osią w postaci małżeństwa które trzeszczy w posadach i tylko patrzeć jak się rozpadnie atakowane z zewnątrz i wewnątrz - Lisica wstydu nie ma ani zahamowań, twardo kręci by odzyskać Bonga (męża), mimo iż ten ją zdrowo opinkolił gdy go pocałowała, że "ten statek dawno odpłynął". Brawo gościu :oklaski: . Zona tez ma silny kręgosłup moralny - przy wszystkich ich wadach nie widzę tu raczej miejsca na zdradę - i cieszy mnie to bardzo, że choć raz bohaterowie tak mają a nie inaczej :oklaski: .

Zresztą zona i młody, poznają się coraz lepiej, jakieś sytuacje dramowe im się zdarzają, ale po prawdzie nie poświecili drugiemu ani jednej myśli romantycznej czy związanej z seksem - młody dla niej nie istnieje jako facet, cieple uczucia względem niego ma co najwyżej matczyne ;)


on prędzej, bo jego zainteresowanie wykracza poza zwykłą relacją z pracownikiem (jak biedactwo ćwiczył przemowy w windzie :rotfl: a jak ślicznie zatrzymywał dla niej samochody jak duży-mały harcerzyk :serduszkate: gdy szła kompletnie załamana, omal pod auto nie wpadła i nawet tego gestu nie zauważyła - no właśnie - to takie wszystko słodko-gorzkie w tej dramie), ale to tez jeszcze daleko do czegoś naprawdę więcej, nawet do jego zorientowania się o co chodzi - póki co on myśli za ona jest zdradzana przez męża dupka wiec mu trochę jej zal. I trochę ma rację z tym dupkiem :P


Tak więc to że skupiam się na ich relacji to raczej objaw tego, że ja cały czas trawie informacje o ich przyszłym związku i szukam punktów zahaczenia bo jak wiecie romanse z dużą różnica wieku w ta stronę mi nie lezą. A poza tym zapowiadałam, ze będę oglądała stronniczo :mrgreen:

Hicior odcinka - panowie przy gotowaniu :rotfl:
Ale też obiad prezentował się wspaniale - (nie ich wykonanie jednakowoż ;) )

Agn - Pon 19 Sty, 2015 23:12

BeeMeR napisał/a:
ona nie musi machać mieczem, ćwiczyć do bitwy itp. ;) przynajmniej taka jest moja teoria ;)

Wiem, poza tym ma nieco mniej scen. I ten fizyczny wysiłek na pewno robi swoje...
Ale teraz mam zjazd w dół. :(
:cry2: :cry2: :cry2: :cry2: :cry2: :cry2: :cry2: :cry2: :cry2: :cry2:

Edycja: *ogarnia się i przyjmuje nowe rewelacje*
Spoiler:
WHAT?! Ona jest w ciąży?! Jakiej ciąży??? Kiedy oni zdołali spłodzić to dziecko? Wtedy kiedy on się bił na polu bitwy, a ona czekała w obozie, czy może kiedy on spał w obozie, a ona w namiocie? :co_stracilam: Bo jeśli już w czasie nocy poślubnej, to, khem, nic wcześniej nie zauważyła? Żadnych objawów? Nic? Trochę też czasu od tamtej pory minęło, królewna zdołała powić syna Jonga.

Zgubiłam się w czasie. :?

BeeMeR - Pon 19 Sty, 2015 23:50

Dlatego mówiłam, że
Spoiler:
czas płynie księżniczkom inaczej ;)
Po mojemu efekt nocy poślubnej, mogła nie zauważyć w pierwszym trymestrze, miała inne sprawy na głowie, ale mdliło ją wcześniej ;)

Agn - Wto 20 Sty, 2015 00:03

I skończyłam...
Spoiler:
PACIEMU ON W TEJ WIZJI JEST NIEWIDOMY?! No bo nie załapałam, dlaczego miałby stracić wzrok. :mysle:
Fajne, że to tylko wizja i tak naprawdę nie wiadomo, gdzie poszli i jak żyli. Grunt, by Suyang nigdy ich nie zobaczył.
Męczy mnie tylko:
a) co się stało ze szwagierką i jej córeczką?
b) szkoda, że wedle tej wizji także z przyjaciółmi nigdy się nie spotkają - wszyscy nad grobem się modlą.

Usatysfakcjonowanam ogólnie. Bardzo dobra drama. :love_shower:

PS Z innej beczki - Aragonte, jakaś ty śliczna! :serce:

Trzykrotka - Wto 20 Sty, 2015 00:50

Tak długo nie pisałam, że teraz pół nocy mi zejdzie, żeby się wysłowić.

Może najpierw Sierotek i kwestie fundamentalne
Misaeng
Aragonte napisał/a:

Misaeng jest dla mnie odświeżające. Owszem, przykre jest widzieć, jak kimś się pomiata (np. Young-yi, która jest wykorzystywana głównie do przynoszenia obiadów), czy jak Sierotek obrywa, ale jakoś mam wrażenie, że oni wszyscy sobie poradzą - lepiej lub gorzej.

No i właśnie tu jest zdechły Azorek pogrzebany. Mnie pokochanie Misaeng zabrało dużo czasu właśnie dlatego, że doświadczenia Sierotka i kolegów były poniekąd moimi. Przeżyłam niestety koszmarne pół roku służbowego mobingu, przeżyłam boleśnie służbową inicjację, nie potrafię patrzeć na przygody stażystów jak na trudne przejścia, po których sobie potem będą świetnie radzili. Prawda, będą sobie radzili - w końcu zostali wyselekcjonowani jako najlepsi z najlepszych, ale i to prawda, muszą się masę jeszcze nauczyć. Tylko nie wiem, czy na miejscy Young Yi kiedykolwiek dobrze pracowałoby mi się z ludźmi którzy kazali mi wyrzucać swoje śmieci, czyścić stołki pod tyłkiem i prychali śmiechem za plecami. Czy mogłabym stawać spokojnie przed szefem, który lunął mi w twarz wrzątkiem. Człowiek wszystko zmoże, wszystko przełknie, ale - przynajmniej we mnie - pewne rzeczy nie są do zapomnienia i zagłaskania. Rany i upokorzenia zostają i odzywają się w niespodziewanych momentach. Baek Ki zawinił arogancją i pewnością siebie, Plotkarz (jak nazywałam Psa na Baby) - porywczością i brakiem rozwagi, ale Young Yi - tylko tym, że była zdolniejsza od kolegów z działu i że była kobietą. Nie mogłam do końca łyknąć tego aspektu dramy. Tylko dzięki panu Oh i jego nodze (w klapku) wysuwanej kiedy trzeba i jego niezachwianemu pionowi moralnemu nie tylko przeżyłam, ale i pokochałam Misaeng. I już więcej go nie obejrzę.

Z lżejszych tematów przed snem: miałam wam to juz wczoraj napisać- o-ja-nie-mogę :rotfl:
Ponieważ nadal nie daje mi żyć przepiękna piosenka słyszana w odcinku 8 Healera (scena "próba kamery" - pamiętacie poruszającą się w takt muzyki SY i ugotowanego na miękko za kamerą Healera?) zajrzałam na dramabeans w nadziei że może tam ktoś coś... No i padłam. Poczytajcie sobie na dobry nastrój komentarze do streszczenie odcinka i wszelkie naukowe i empiryczne posty na tematów kissów. W szczególności tego, jak
- całuje Chang Wook (najpierw dolna warga)
- całują k-aktorzy (jw)
- kissów z innych dram Chan Wooka
- kissów z tegorocznych dram z rankingami i linkami do okazania
- rozważania wszelakie na tematy dramowo - romantyczne
... i tak dalej
Przeżycie bylo potężne, a samo powchodzenie w linki dostarczało wzruszeń, że hej...

Ciekawe, kiedy będą napisy do Healera.
Podejrzałam bez napisów 15 Valid Love i - wierzyć się nie chce, ale - zapachniało mi jakimś zjazdem na kominek :rumieniec: Nie mieszkam zdać relacji, bo zjazd był naprawdę taki, że równie dobrze mógł nim nie być.

11 i 12 QoR przepiękne.
Tym razem na tapecie są głównie problemy małżeńskie naszej ajummy, bezczelne parcie Lisicy do odbicia męża żonie (uważa się na pierwszą macntkę, skubana) i knucie, knucie, knucie.
Przemowa ajummy do Czerwonoustej (a właściwie Sinoustej) na temat "czy pani się mnie aż tak boi" byla genialna i z wielką klasą. To ajummie trzeba przyznać - klasę to ona ma. cz miła nie jest. Na przykład Lisica ją kiedyś wielbiła, a wyrosła na kogo wyrosła (złodziejkę mężów, kłamczuchę, intrygantkę i plagiatorkę) właśnie przez ajummę, która kompletnie nie umiała z ludźmi postępować.
Uchachałam się z panów w fartuszkach (cały wątek Sekretarza i dyrektora jest przeboski) i z przygód pana Mok w domu dyrektora :rotfl: a zwłaszcza szczoteczek do zębów - zielonej i niebieskiej.
Zaczyna się też powoli kluć jednostronne uczucie dyrektora do jego team leader. To, co już BeeMer wrzuciła - jak ją przez ulicę prowadził, a wcześniej wystroił się w ten kubraczek i wielgaśny dekolt pod nim. Jak ćwiczył w windzie co jej powie. Jak na randce w ciemno w kółko o niej gadał. Jak śmiał się do plasterka na szybie. jak leciał jak mały chłopczyk do jej autka, żeby go zawiozła do domu "bo jest zimno." Ona faktycznie nie jest ani miła, ani ciepła, ani zachęcająca. To, że z mężem jej się nie układa niestety jest w dużej części jej winą. Ale dyrektor zobaczył jej miękką stronę: kołysankę śpiewaną dziecku, plasterek kojący gorączkę wyjęty z torebki, troskę, żeby się nie przeziębił, dbanie o chorego pana Moka, gotowanie zupy w jego własnej kuchni (ale miał przy tym banana, kiedy chował resztki do lodówki....

Na dobranoc - przypadkowo dobrane Piękne Oczy :serduszkate:


Mały kalendarz

i małe psiny

Admete - Wto 20 Sty, 2015 05:41

Agn napisał/a:
Ale w sensie bawi cię, bo przekroczyli już granice absurdu czy po prostu dobrze ci się to ogląda? :)


W sensie, że jest to taki thriller polityczny i nie ma tam miejsca za bardzo na nic innego. To znaczy dobrze jest też ogrywana śmiertelna choroba bohatera i jego desperacja, by pewne rzeczy pokończyć.

Agn - Wto 20 Sty, 2015 07:37

Trzykrotka napisał/a:
Tak długo nie pisałam, że teraz pół nocy mi zejdzie, żeby się wysłowić.

Zgrabnie ci poszło wysławianie.
A nim się odniosę - ta wersja avka bardziej mi się podoba, na poprzednim ledwo było faceta widać. :)
Trzykrotka napisał/a:
No i właśnie tu jest zdechły Azorek pogrzebany. Mnie pokochanie Misaeng zabrało dużo czasu właśnie dlatego, że doświadczenia Sierotka i kolegów były poniekąd moimi.

Taka praca jest niszcząca i wypruwa człowieka ze wszystkiego. Za to Misaeng trudno pokochać, ale ja też tę dramę podziwiam za co innego - realizm, to raz, dwa - sierotek jak nieoszlifowany diament, do tego pan Oh i jego noga w klapku - taka malusia nadzieja, że nie wszyscy są bandą gnoi gotowych zdeptać człowieka za to, że jest dopiero po szkole albo po prostu kobietą, a wręcz w jakiś sposób staną w jego obronie.
Trzykrotka napisał/a:
zajrzałam na dramabeans w nadziei że może tam ktoś coś... No i padłam. Poczytajcie sobie na dobry nastrój komentarze do streszczenie odcinka i wszelkie naukowe i empiryczne posty na tematów kissów.

Zarzucisz linkiem? Jak wrócę z pracy, szpitali (i mam nadzieję, nie będzie zbyt późno, bo chcę odwiedzić Anaru), to bym sobie zerknęła wieczorkiem. :)
Cytat:
Na dobranoc - przypadkowo dobrane Piękne Oczy :serduszkate:

Cudne. Nawet z petem i dymem wokół. :serce:
Cytat:
Mały kalendarz

Wilczuś :serce:

Ja dorzucam nowiusieńkie fotki Pięknych Oczu - z planu!
Admete napisał/a:
W sensie, że jest to taki thriller polityczny i nie ma tam miejsca za bardzo na nic innego. To znaczy dobrze jest też ogrywana śmiertelna choroba bohatera i jego desperacja, by pewne rzeczy pokończyć.

W tym tygodniu zacznę coco jumbo. :excited:

Admete - Wto 20 Sty, 2015 07:46

Zachęcam tez nadal do Wojownika Baek Dong Soo.
Agn - Wto 20 Sty, 2015 07:48

Ustawiłam go w kolejce po Healerze. Albo nie wiem, czy nie zacznę, raz się żyje. Najwyżej ze wszystkim będę leciała z opóźnieniem, ale ostatecznie - to nie wyścigi. :mrgreen:
Trzykrotka - Wto 20 Sty, 2015 07:59

Agn napisał/a:

Ja dorzucam nowiusieńkie fotki Pięknych Oczu - z planu!

Jeśli on tak będzie w filmie wyglądał, to chcę i pożądam :excited: Ładnie razem z dziewczyną wyglądają.
Bawi mnie to, że teraz mniej więcej potrafię powiedzieć, czy skośne osoby są jednej nacji, czy nie - kiedyś nawet twarzy nie odróżniałam i śmiałam się z marudzenia przy Wyznaniach gejszy, że Chinki grają Japonki, bo co to za różnica. Teraz widzę tę różnicę.

BeeMeR - Wto 20 Sty, 2015 08:30

TPM - finał
Agn napisał/a:
I skończyłam...


Ja końcówkę trochę inaczej zrozumiałam, ale to nie pierwszy raz kiedy mam odmienne zdanie czy interpretację :mrgreen:

Spoiler:

Też mi zazgrzytała ta ślepota - zresztą kiepsko zagrana bo on się raz patrzy na dziecko i żonę, a raz nie :P
Wzrok mu zmętniał od ciosu Wona - już po zamachu na Suyanga.

Ale jak dla mnie wizją była tylko migawka w więzieniu, jak dotarło do niego jak by to mogło być: z rodziną a bez miecza u boku. Potem to staje się prawdą - żyje z rodziną, ale to nie Suyang go nie widzi, tylko on Suyanga - dzięki czemu może przejść obok niego uśmiechając się do córki i siebie.
A jednocześnie dzięki ingerencji teściowej dostali możliwość życia razem, bez konieczności ugięcia karku przed Syuangiem - bo tego by KSY nie zrobił nigdy, jak Jong i nauczyciel wcześniej.



Obejrzałam tuż przed snem 12 QoR
i chyba jest już po małżeństwie... :(
Zreszta Pajęczyca i Lisica tak plotą nici, że nie było siły - zwłaszcza, ze ziarno prawdy gdzieś tam tkwi a w małżeństwie nie było pełnego zrozumienia i zaufania.

Duet asystenta i dyrektora jest absolutnie cudnym wątkiem - znają się ja łyse konie - znaczy asystent zna swego pracodawcę bo nie sądzę by dyrektor pofatygował się poznaniem asystenta :P - no i przy tymże asystencie, pod ostrzałem jego spojrzeń i ciętych uwag YS staje się najbardziej bezbronny, gdy ten jest tuż od odkrycia jego zauroczenia i zainteresowania ajummą - acz trochę zdaje sobie sprawę z tej słabości.


Duet z Mokiem tez cudny - nic dziwnego, że pana potem dobrano Kosmicie - znakomicie wypadają jego przekomarzanki z młodszym o pokolenie aktorem :mrgreen:
Tatuś też dobrany po PP ale mam wrażenie, że ta postać dopiero pokaże co naprawdę myśli o synu (może dowiemy się też coś o matce?) - już widzę jak się ucieszy z jego wyboru partnerki życiowej.... ;)

Trzykrotka - Wto 20 Sty, 2015 09:22

BeeMeR napisał/a:


Obejrzałam tuż przed snem 12 QoR
i chyba jest już po małżeństwie... :(

Oj, chyba tak. Nie dość, że było cienko, to zmasowane siły Czerwonoustej i Lisicy nie dały żadnej nadziei na odbudowanie relacji. Teraz to żal mi męża, bo widać, że bardzo się stara, tylko nic nie wychodzi. Ewidentnie żona czuje się niepewnie w tym związku, bo niby jest zoną chronioną przez prawo i obyczaj i może Lisicę nawet spoliczkować w jej własnym domu, ale - mimo wielu zapewnień męża- nie jest pewna jednego - czy on ją kocha. Bo wie, że ożenił się z nią na pewno nie z miłości.
Smutne to w gruncie rzeczy. Wiadomo, my, widzowie cieszymy się, że może obydwoje małżonkowie w innych związkach lepiej się odnajdą, ale tak naprawdę, to jest bardzo bolesne.
Z uwaga wielce merytorycznych: dyrektor w garniaczku bez krawata, a z dekoltem wygląda bardzo smacznie. Figurę to ma ten PSH :serduszkate:

Agn napisał/a:

A nim się odniosę - ta wersja avka bardziej mi się podoba, na poprzednim ledwo było faceta widać. :)

Zdjęcie z avatarka

W Valid Love nastala już zima i Cieśla zabrał Il Ri na sanki. W odcinku było mnóstwo bardzo ładnych ujęć, a to zdjęcie z ciepłym błyskiem w oku znalazłam na pinterescie :wink:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group