Filmy - Fajny film wczoraj widziałam... II
Pemberley - Sob 17 Lut, 2007 23:01
bo to byl pierwszy post w nowym temacie, a ja myslalam, ze otwiera mi sie tylko jedno okienko dzieki i sorry i znaczy sie mam to zaraz wykasowac ?? :razz:
Harry_the_Cat - Sob 17 Lut, 2007 23:06
Ty możesz chyba tylko swojego ostatniego posta wykasowac. Ale ja to mogę zrobić...
Agn - Nie 18 Lut, 2007 11:50
Wczoraj zostalam pozbawiona przyjemnosci dokonczenia Omkary, wiec wlaczylam telewizor... no i trafilam na Dead man walking. Czuje sie zmasakrowana po tym filmie. Straszny. Ciezki. Boli jak diabli. I znakomicie zagrany (no ale jak ma sie w obsadzie Seana Penna i Susan Sarandon to nie moglo byc inaczej). O czym to? O tym, ze jeden facet, ktory popelnil okropna zbrodnie, siedzi w celi smierci, odwiedza go siostra zakonna, ktora chce go ratowac. Wiecie co? Film jest znakomicie zrobiony, poniewaz w pelni mozna zrozumiec postepowanie siostry, jej wiare w odkupienie, ale ciezko sie pogodzic z tym, ze nie sadzaja takich zwyrodnialcow na krzesle elektrycznym. Sori, ja moze msciwa jestem, ale w filmie swietnie tez pokazano druga strone - rodzicow zamordowanych nastolatkow. Co oni czuja, jak sie zachowuja, ich stosunek do siostry. No po prostu... polecam ten film, ale nie na nocne ogladanie, nie na seans w sfazowanym towarzystwie i zdecydowanie na trzezwo. Inaczej glowa bedzie straszliwie ciezka.
Agn Rozjechana
Pemberley - Nie 18 Lut, 2007 12:41
| Agn napisał/a: | | Film jest znakomicie zrobiony, poniewaz w pelni mozna zrozumiec postepowanie siostry, jej wiare w odkupienie, ale ciezko sie pogodzic z tym, ze nie sadzaja takich zwyrodnialcow na krzesle elektrycznym. |
??? film jest wlasnie o tym ze sadzaja. ??:
Anonymous - Nie 18 Lut, 2007 12:55
ja się przyznam, że mnie irytują filmy, w których morderca, który brutalnie, z premedytacją i olbrzymim okrucieństwem nagle w więzieniu przechodzi odnowe morlaną i staje się "innym, człowiekiem". Nie wierzę w to po prostu.
Agn - Nie 18 Lut, 2007 12:55
SPOILER!
Przepraszam, bohater Seana Peana nie wylądował na krześle, tylko miał bardzo łagodniutką śmierć zastrzykową. Mnie o to chodziło, ale jak zwykle użyłam skrótu myślowego. Muszę pamiętać na przyszłość, by wyrażać się jaśniej. Sori!
Aine, w tym rzecz, że on cały czas się nie zmieniał, a potem nagle spotulniał. Ale wiesz co? Nie wierzę, by się naprawdę nawrócił czy "uduchowił", bo tak naprawdę prawdziwa "przemiana" zaszła w dniu egzekucji. I, będąc szczerą do bólu, myślę, że po prostu narobił w gacie ze strachu. Wiadomo - jak trwoga, to do Boga.
Pemberley - Nie 18 Lut, 2007 13:07
| Agn napisał/a: | | Film jest znakomicie zrobiony, poniewaz w pelni mozna zrozumiec postepowanie siostry, jej wiare w odkupienie, ale ciezko sie pogodzic z tym, ze nie sadzaja takich zwyrodnialcow na krzesle elektrycznym. Sori, ja moze msciwa jestem, ale w filmie swietnie tez pokazano druga strone - rodzicow zamordowanych nastolatkow. |
| Agn napisał/a: | SPOILER!
Przepraszam, bohater Seana Peana nie wylądował na krześle, tylko miał bardzo łagodniutką śmierć zastrzykową. ! |
Tzn- chodzilo ci o to, zeby cierpial, wtedy bylaby sprawiedliwosc?? bo to, ze umarl - wedlug ciebie lagodnie- to nadal za malo??
no coz, obawiam sie, ze nawet gdyby cierpial to wciaz za malo, bo oddanie zycia nie wroci nikomu zycia i o to chodzi w tym filmie- zabieranie komus zycia powoduje tylko kolejne zlo a nie daje nic dobrego ...i na pewno nie dokonuje sie zadna sprawiedliwosc...
| AineNiRigani napisał/a: | | ja się przyznam, że mnie irytują filmy, w których morderca, który brutalnie, z premedytacją i olbrzymim okrucieństwem nagle w więzieniu przechodzi odnowe morlaną i staje się "innym, człowiekiem". Nie wierzę w to po prostu. |
no o sean pennie nie mozna powiedziec, zeby przez jakikolwiek moment filmu budzil sympatie czy dawal widzowi mozliwosc identyfikacji sie z nim.
nie staje sie piekny i dobry, to ciagle jest zagubiony czlowiek, ktorego zycie niesie, a on sie temu poddaje. tylko teraz to do niego dotarlo...
wczoraj byl program o gangach mlodziezowych, ktorzy werbuja 13-latkow do ciezszych spraw, bo ci nie podlegaja prawu. wciaz nie ma programu, zeby zajac sie takimi osobami.
Agn - Nie 18 Lut, 2007 13:28
Pemberley, no wlasnie... najczesciej jednak wyznaje zasade "oko za oko". Niechrzescijanskie to, ale... po prostu nie moge. Wiem, ze nawet gdyby umarl w bolach to nie wrociloby zycia jego ofiarom. No coz, msciwa jestem.
Anonymous - Nie 18 Lut, 2007 13:28
| Pemberley napisał/a: | | no o sean pennie nie mozna powiedziec, zeby przez jakikolwiek moment filmu budzil sympatie czy dawal widzowi mozliwosc identyfikacji sie z nim. |
Wiem, że nie mozna. To nie ten bohater. Po prostu napisałam swoją refleksje na temat filmów o zbliżonej tematyce o stosunkach wiezień-osoba z zewnątrz. A takich ckliwych filmów jest jednak sporo ...
Co do młodocianych gangów - już od wielu lat w Afryce w wojnie Hutu-Tutski obie strony werbują dzieci. Dziecko, które dopiero jest nauczane moralności można wyszkolić na najlepszą maszynkę do zabijania. Robi to bez uczuć, bez emocji.
Społeczeństwa zachodnie też sobie szkolą takich socjopatów poprzez strzelanki i gry wideo. Czasem tylko, gdy nastąpi jakaś tragedia, rozmyślamy refleksyjnie... przez jakiś czas.
Gunia - Nie 18 Lut, 2007 13:37
A ja wczoraj obejrzałam "Pamiętnik". Film jest taki piękny, że nawet "sfazowane towarzystwo" ( ) przestało fazować i wszystkie miałyśmy oczy w mokrym miejscu. Pewnie spora część ludzi stwierdzi, że jest naiwny, cukierkowy itd. ale ja i tak uważam, że jest wspaniały. Szczególnie podoba mi się to ukazanie prawdziwej miłości, któa łączy na całe życie, nawet, kiedy jej obiekt staje się stary, schorowany i przysparza nam okropnych cierpień. No po prostu polecam, bo jest wspaniały!
P.S. Mam na koncie kolejną nawróconą na "N&S", ale narazie woli Freda od Ryśka.
Agn - Nie 18 Lut, 2007 13:46
Guniu, o ile masz na mysli The notebook na podstawie Nicholasa Sparksa, to masz racje - cudowny film. Co prawda koncowka jest CIAPENKE naiwna (spoiler - umieranie w tym samym momencie. Bzdura!), ale caly film jest piekny. I to piekny ponad wszelka miare. Ze nie wspomne o naprawde wielkim atucie owej produkcji - Ryanie Goslingu. ^^
Gunia - Nie 18 Lut, 2007 13:54
Tak, Notebook. Mówiłam, że cukierkowy.
Agn - Nie 18 Lut, 2007 14:00
A tam zaraz cukierkowy! :razz:
Gunia - Nie 18 Lut, 2007 14:05
| Agn napisał/a: | | A tam zaraz cukierkowy! :razz: | A nie? Ale i tak go lubię. Poza tym Noah jest przystojny...
QaHa - Nie 18 Lut, 2007 14:12
istna wata cukrowa ale milutko sie ogląda
Pemberley - Nie 18 Lut, 2007 14:27
| AineNiRigani napisał/a: |
Wiem, że nie mozna. To nie ten bohater. Po prostu napisałam swoją refleksje na temat filmów o zbliżonej tematyce o stosunkach wiezień-osoba z zewnątrz. A takich ckliwych filmów jest jednak sporo .... |
co ciekawe, pojawily sie te filmy wlasnie po "dead man walking". tego jednakze bym nigdy nie ustawila wsrod " ckliwych"
Pemberley - Nie 18 Lut, 2007 14:38
| Gunia napisał/a: | A ja wczoraj obejrzałam "Pamiętnik". Film jest taki piękny, że nawet "sfazowane towarzystwo" ( ) przestało fazować i wszystkie miałyśmy oczy w mokrym miejscu. Pewnie spora część ludzi stwierdzi, że jest naiwny, cukierkowy itd. ale ja i tak uważam, że jest wspaniały. Szczególnie podoba mi się to ukazanie prawdziwej miłości, któa łączy na całe życie, nawet, kiedy jej obiekt staje się stary, schorowany i przysparza nam okropnych cierpień. No po prostu polecam, bo jest wspaniały!. |
To musial byc piekny wieczor.....
(czy moglabys wyjasnic starszej pani pemberley fraze " fazowane towarzystwo"? dziekuje )
| Gunia napisał/a: | P.S. Mam na koncie kolejną nawróconą na "N&S", ale narazie woli Freda od Ryśka. |
o, pokrewna dusza!!!
ja wiem, Ryszard przystojny jest, super caluje i dobry dla ludu, ale i mamisynek i kopnie lezacego i firme do bankructwa doprowadzil, a Fred to taki prawdziwy przyjaciel, zawsze przy Tobie, wie o tobie wiecej, niz ty sama i nigdy by cie tak nie zdenerwowal. No i ta tesciowa...
prosze na mnie nie krzyczec, ja bardzo lubie NiS
Gunia - Nie 18 Lut, 2007 14:46
Sfazowane znaczy hm... Roześmiane? Rozbawione? Jakby to ująć. Takie, które cały czas się z czegoś śmieje (czy wręcz pałacze ze śmiechu cały czas), wygłupia, rzuca zabawne teksty, hałasuje i jest nieznośnie dla otoczenia.
Pemberley - Nie 18 Lut, 2007 14:48
| Gunia napisał/a: | | Sfazowane znaczy hm... Roześmiane? Rozbawione? Jakby to ująć. Takie, które cały czas się z czegoś śmieje (czy wręcz pałacze ze śmiechu cały czas), wygłupia, rzuca zabawne teksty, hałasuje i jest nieznośnie dla otoczenia. |
a dzieki, my na to mowimy " glupawka"
Anonymous - Nie 18 Lut, 2007 14:58
| Pemberley napisał/a: | o, pokrewna dusza!!!
ja wiem, Ryszard przystojny jest, super caluje i dobry dla ludu, ale i mamisynek i kopnie lezacego i firme do bankructwa doprowadzil, a Fred to taki prawdziwy przyjaciel, zawsze przy Tobie, wie o tobie wiecej, niz ty sama i nigdy by cie tak nie zdenerwowal. No i ta tesciowa...
prosze na mnie nie krzyczec, ja bardzo lubie NiS |
Siostro, pójdź w me ramiona
Harry_the_Cat - Nie 18 Lut, 2007 16:31
Fred ?
Zadufany w sobie panek... Podobny do matki.
Admete - Nie 18 Lut, 2007 16:40
Faza jest czymś więcej niż głupawka - ten drugi termin ma w sobie tymczasowość , natomiast faza jest często zjwiskiem nieco bardziej rozciągniętym w czasie Oczywiście wtedy zmiejsza się jej intensywnośc, ale trwa...i trwa
To ja własnie obejrzałam film, który świetnie nadaje się do oglądania w towarzystwie nastawionym na sfazowanie
Święci z Bostonu w reż. Troy'a Duffy'ego to utrzymana w tarantinowskim klimacie historia dwóch irlandzkich braci, którzy są przekonani, iż dostali od Boga specjalną misję. Mają za zadanie oczyscić Boston z kryminalistów i szumowin. Robią to z pełnym oddaniem, bowiem wiara jest dla nich najważniejsza. Ściga ich bardzo inteligentny i niekonwencjonalny agent FBI Poul Smecker ( w tej roli rewelacyjny Willem Defoe ). Film jest przedziwny i na pewno nie polecam go komuś, kto jest wrażliwy na przemoc lub niezbyt parlamentarny język. Zaznaczę tylko, że te dwa elementy filmu są podobnie jak u Tarantino wzięte w ironiczny nawias.
http://swieci.z.bostonu.filmweb.pl/
Anonymous - Nie 18 Lut, 2007 16:55
Kocham świetych z Bostonu, a szczególnie poiwiedzenia McGintry'ego
Mimo że dużo strzelaniny ktorej normalnie nie znosze, całośc jest podana z humorem i pewnego rodzaju ... ironia? A Willem w tym filmie pokazał majstersztyk Film niebanalny, spora dawka humoru i niezłe aktorstwo
Admete - Nie 18 Lut, 2007 17:02
Z ironią własnie To nie komedia, ale chwilami śmiałam się jak szalona.
Anonymous - Nie 18 Lut, 2007 17:18
W sumie konwencję komediową ten film ma: dialogi, sytuacje, postacie, wydarzenia...
Ale jest to raczej gorzka komedia, bardzo brutalna.
|
|
|