Literatura - Proza i poezja - Książki naszego dzieciństwa
Szafran - Wto 21 Kwi, 2020 10:40
Mówiłam jak rozmawiałyśmy w sobotę, że też nie cierpiałam Siesickiej.
Tamara, piątka z opowieściami o diabłach. Boruta z Łęczycy to był mój największy idol:D
A tymczasem 3 godzinki rankiem i rach-ciach "Błękitny zamek" przeczytany. Mało go pamiętałam, jak na książkę, do której tak często wracałam. I teraz zaskakująco mi się podobał - poza paroma zgrzytami nieuniknionymi właściwie, gdy się współcześnie czyta książki niewspółczesne. Choć tę wydano w 1926, więc nie tak wiele pokoleń wstecz. Bardzo mi się podobało ukazanie tam uczucia pary bohaterów, które nie jest namiętnością, co spada nagle i znikąd, a buduje się w miarę, jak się poznają. W jej przypadku wcześniej, ale z zadurzenia robi się takim dojrzałym. No i wspólnie budują sobie związek partnerski, a życie w ich wykonaniu nie składa się tylko z czynności pożytecznych, a i zachwytu nad przyrodą, cieszenia się z chodzenia boso.
Co prawda Montgomery straszliwie mitologizuje mieszkanie przez dwójkę ludzi bez służby na kanadyjskim pustkowiu. Zatem w ich domu nic się nie psuje, zimą nie ma mowy o odśnieżaniu czy zwalaniu śniegu z dachu, skąd biorą opał i kto z nich dorzuca do tego ognia;). Ale za to spacerują i podziwiają przyrodę. Choć najbardziej rozbawiło mnie zdanie, że gdy podczas wędrówek zaskakiwała ich w głuszy noc, Edward rychtował dla nich posłanko z paproci i mchów, i spali twardo do rana. Widzę w tym romantyczne marzenie autorki, która jednakoż nie próbowała nigdy spędzić nocy w lesie, zatem nic nie wie o zimnych porankach, mrówkach gryzących w zad, tym że gałązki uwierają, rosie i tym, że pohukiwania i pokrzykiwania zwierząt troszkę niepokoją. Pomijając już brak światła;).
Dużo tu pokazania okropnej rodzinki bohaterki, bandy hipokrytów, wiecznych marud i krytykantów - i pewnie kilka realnych inspiracji tu jest. Seksistowskie kawały wujcia Benedykta takie wujciowe... Niektóre rzeczy się nie zmieniają. I piękny moment, kiedy bohaterka zaczyna im mówić wprost, co myśli i złośliwe komentować ich słowa. Szkoda tylko, że koniec końców rodzina dostaje nagrodę. Acz po solidnej nauczce w postaci rodzinnego skandalu;).
To, co znieść trudno, to przeświadczenie, wyrażone zupełnie wprost, że każda bez wyjątku kobieta marzy o macierzyństwie i się w nim spełnia. Postać, która urodziła dziecko pozamałżeńskie, liczyć się może tylko z ostracyzmem, a jej los pokazany ku przestrodze jako los pokaranej za występek - śmierć na suchoty po długiej chorobie, dziecko umarło wcześniej.
Największym skarbem kobiety jest uroda i wygląd czyjś należy roztrząsać i komentować. Brak urody jest niemal zbrodnią i winą danej nieszczęśniczki. Ilekroć ktoś bohaterce wykładał - łącznie z zakochującym się w niej facetem - że nie jest ładna, ale coś w sobie ma, kiszki mi się skręcały:> Żadne inne przymioty nie miały znaczenia - jeno, czy jest urodziwa. I oczywiście pod wpływem miłości musiała zurodziwieć. :> No bo nie może tak byc, że brzydka bohaterka dostaje happy end i jest bohaterką romantyczną;).
No i drażniło mnie - choć to cudna opowieść o emancypacji bohaterki (motyw, że to ona się oświadcza bezcenny) - że właściwie całość jest życiowych aspiracji sprowadza się do chęci wyjścia za mąż.
Tamara - Wto 21 Kwi, 2020 10:56
Siesickiej i podobnych nie czytałam, bo u mnie w domu tzw lektury młodzieżowe były literaturą zakazaną bo rzekomo ogłupiające
Szafran przystojny i przy karabeli i w ogóle
annmichelle - Wto 21 Kwi, 2020 11:02
Cóż, widzę więc, że jestem póki co jedyna na forum, która przeczytała kilka książek Siesickiej i w moim nastoletnim życiu mi się podobały.
Płakać z tego powodu nie będę , ogłupić mnie nie ogłupiły (chyba? ), emocjonalnie mnie nie skrzywiły, w kontaktach damsko-męskich nie upośledziły.
Albo jestem taka twarda albo nie była to literatura krzywdząca młodego czytelnika.
Agn - Wto 21 Kwi, 2020 11:02
Ja to zawsze odbieram jako chec bycia szczesliwa. Rodzina jej non stop wypomina, ze nikt jej nie chce, wiec nic dziwnego, ze marzyla o milosci. Hej, kiedy ojciec mi pierwszy raz powiedzial, ze mnie nikt nie bedzie chcial z taka nadwaga, to zgadnij czego zapragnelam najbardziej. To zalezy od charakteru czlowieka.
Mam spora doze wyrozumialosci wobec sprowadzenia marzen kobiety do malzenstwa i dzieci - sporo kobiet tego faktycznie chce, a w pierwszej polowie XX wieku pewnie panowalo takie przekonanie. No i kazdy mierzy swoja miara, co zrobic? Jesli dla Lucy to bylo najwazniejsze...?
Dla mnie to piekna historia. I calkiem feministyczna jak na tamte czasy. Kobieta sama zaczyna o sobie decydowac, dokonuje wyboru i idzie z nim dalej. A ze jej nieladnosc wszyscy komentuja - coz, Rochester swojej Jane tez powiedzial, ze kocha ja wlasnie taka jaka jest - NIELADNA. Czy ktos mu to wypomnial? Nie przypominam. Sobie.
Inna sprawa, ze Barneyowi sie z Valancy dobrze zylo. A pod wplywem wyzwolenia z wiezow podlej rodziny naprawde mozna wypiekniec, zwlaszcza w czyichs oczach.
Szafran - Wto 21 Kwi, 2020 11:16
| Agn napisał/a: |
Inna sprawa, ze Barneyowi sie z Valancy dobrze zylo. A pod wplywem wyzwolenia z wiezow podlej rodziny naprawde mozna wypiekniec, zwlaszcza w czyichs oczach. |
Ha, ja to znam i mam w starym przekładzie. Joanna i Edward:D
Swoją drogą doczytałam, że dawny przekład to jakaś wersja skrócona, ciekawa jestem, o co dłuższa jest ta dłuższa:).
I tu nie chodzi o wyrozumiałość wobec marzeń o macierzyństwie. Co kto chce jego sprawa. A wyrażanie ex cathedra tekstów każda kobieta marzy o byciu matką. :>
Jeszcze co do Rochestera, ciekawe, jak by zareagował, gdyby usłyszał coś o swoim fizys w odpowiedzi. Zdarzyło mi się odparować temu i owemu chłopcu na jego uwagi o mojej urodzie uwagami o ich urodzie. Cóż, biedactwa się obrażały.:P
BeeMeR - Wto 21 Kwi, 2020 11:33
Musierowicz "uznaję" tylko do Pulpecji, potem to nie moja bajka. Z dzieciństwa też pamiętam dobrze Małą księżniczkę, śliczną Tamit, Pięcioro dzieci i coś, Puc, bursztyn i goście.
Bardziej niż Anię z Zielonego Wzgórza lubiłam Emilkę ze Srebrnego Nowiu, ale nie znosiłam bezjajecznego Tadzia, grr. Błękitny zamek jest jedyną książką do której wracam co jakiś czas chciałabym doczekać pięknej adaptacji filmowej
Z późniejszych czasów świat czarownic Andre Norton - to chyba była moja pierwsza fantastyka
Agn - Wto 21 Kwi, 2020 11:36
Tak, ale ty zyjesz w XXI wieku i dobrze wiesz, ze nie kazda chce utonac w bachorach. Ale podejrzewam, ze wtedy bylo takie powszechne przekonanie. Tez kobiety drobnymi kroczkami zdobywaly przywileje, ktore faceci mieli "bo tak". Lata temu szczytem marzen byla mozliwosc pojscia do pracy, dzis kobieta potrafi zrobic zawrotna kariere i siega jeszcze dalej. Ale nasze babki nie marzyly jeszcze o roli prezesa korpo.
Powiem tak - gdyby dzisiejsza autorka wyjechala z takim tekstem, ze maz i dzieci to szczyt marzen wszystkich kobiet, nie zostawilabym na niej suchej nitki. Montgomerry wybaczam, bo zyla w innych czasach i tego sie nie zmieni.
Szafran - Wto 21 Kwi, 2020 11:41
| Agn napisał/a: | Tak, ale ty zyjesz w XXI wieku i dobrze wiesz, ze nie kazda chce utonac w bachorach. Ale podejrzewam, ze wtedy bylo takie powszechne przekonanie. Tez kobiety drobnymi kroczkami zdobywaly przywileje, ktore faceci mieli "bo tak". Lata temu szczytem marzen byla mozliwosc pojscia do pracy, dzis kobieta potrafi zrobic zawrotna kariere i siega jeszcze dalej. Ale nasze babki nie marzyly jeszcze o roli prezesa korpo.
Powiem tak - gdyby dzisiejsza autorka wyjechala z takim tekstem, ze maz i dzieci to szczyt marzen wszystkich kobiet, nie zostawilabym na niej suchej nitki. Montgomerry wybaczam, bo zyla w innych czasach i tego sie nie zmieni. |
No ale przecież piszę to od początku, Agn, że czytanie dziś rzeczy dawniejszych budzi już zupełnie inne refleksje i emocje.
Admete - Wto 21 Kwi, 2020 12:00
| BeeMeR napisał/a: | | Z późniejszych czasów świat czarownic Andre Norton - to chyba była moja pierwsza fantastyka |
Też jak najbardziej, choć teraz bym końcem kija nie tknęła
Aragonte - Wto 21 Kwi, 2020 12:05
| Agn napisał/a: | | Rochester swojej Jane tez powiedzial, ze kocha ja wlasnie taka jaka jest - NIELADNA. Czy ktos mu to wypomnial? Nie przypominam. Sobie. |
Ale tu był remis, bo Jane też mu wytknęła, że przystojny to on nie jest
Tamara - Wto 21 Kwi, 2020 12:09
| annmichelle napisał/a: | Albo jestem taka twarda albo nie była to literatura krzywdząca młodego czytelnika. |
Sądzę że zdecydowanie niekrzywdząca , a wręcz przeciwnie . Natomiast mój ojciec miał wypaczone pojęcie na temat współczesnej literatury po prostu . Udało mi się się przeczytać kilka książek tzw młodzieżowych dla dziewcząt i uważam , że były bardzo dobre, bo dawał wiedzę o sprawach, które niekoniecznie trzeba by przeżywać na własnej skórze , jako że dotyczyły nastoletnich buntów i relacji chłopak-dziewczyna, nastolatek-rodzice, nastolatek-dorośli i otaczający świat, relacji nastolatków między sobą .Potem stwierdziłam że mi tej wiedzy bardzo zabrakło w owych latach .
Agn - Wto 21 Kwi, 2020 12:11
| Szafran napisał/a: |
No ale przecież piszę to od początku, Agn, że czytanie dziś rzeczy dawniejszych budzi już zupełnie inne refleksje i emocje. |
Owszem, ale pogadac mozna zawsze, czyz nie?
Szafran - Wto 21 Kwi, 2020 12:45
| Tamara napisał/a: | | annmichelle napisał/a: | Albo jestem taka twarda albo nie była to literatura krzywdząca młodego czytelnika. |
Sądzę że zdecydowanie niekrzywdząca , a wręcz przeciwnie . Natomiast mój ojciec miał wypaczone pojęcie na temat współczesnej literatury po prostu . Udało mi się się przeczytać kilka książek tzw młodzieżowych dla dziewcząt i uważam , że były bardzo dobre, bo dawał wiedzę o sprawach, które niekoniecznie trzeba by przeżywać na własnej skórze , jako że dotyczyły nastoletnich buntów i relacji chłopak-dziewczyna, nastolatek-rodzice, nastolatek-dorośli i otaczający świat, relacji nastolatków między sobą .Potem stwierdziłam że mi tej wiedzy bardzo zabrakło w owych latach . |
Tak, to nie były krzywdzące książki. I w dużej mierze mówiły o rzeczach, których nie można było wtedy przegadać z rodzicami, bo inne były relacje. Skąd człowiek miał wiedzieć o randkach, relacjach rówieśniczych. No i mnóstwo też było o relacjach rodzinnych. W tym trudnych.
Pewnie, było w tym pewnie trochę rzeczy szkodliwych i z dydaktycznym smrodkiem, ale to nie domena tylko książek dla panienek.
Nie znosiłam Siesickiej, której książki były dość dorzeczne, ale czytałam głupawe serie amerykańskie, które się zaczęły w latach 90. pojawiać. I jakież tam było życie:D Amerykańskie przedmieścia plus centra handlowe. Zupełnie sobie tego nie mogłam wyobrazić. I czemu te dzieciaki ciągle chodzą do centrum handlowego. Dla mnie centrum handlowe oznaczało postpeerelowski dom towarowy, zatęchły i ze znudzonymi sprzedwczyniami:D:D:D:
annmichelle - Wto 21 Kwi, 2020 13:24
| Szafran napisał/a: |
Nie znosiłam Siesickiej, której książki były dość dorzeczne |
Zapytam z ciekawości: dlaczego jej książki wywoływały w Tobie tak silną reakcję negatywną? Tematyka? Styl? Dylematy? Bohaterowie?
Pytam, bo ja np. "nie cierpiałam" Musierowicz za jej "cukier polany lukrem" plus łapotologiczny dydaktyzm.
Tamara, dzięki za rozwinięcie wypowiedzi.
Szafran - Wto 21 Kwi, 2020 13:44
| annmichelle napisał/a: | | Szafran napisał/a: |
Nie znosiłam Siesickiej, której książki były dość dorzeczne |
Zapytam z ciekawości: dlaczego jej książki wywoływały w Tobie tak silną reakcję negatywną? Tematyka? Styl? Dylematy? Bohaterowie?
Pytam, bo ja np. "nie cierpiałam" Musierowicz za jej "cukier polany lukrem" plus łapotologiczny dydaktyzm.
Tamara, dzięki za rozwinięcie wypowiedzi. |
O, nie lubiłam Musierowicz za to samo, ale wtedy nie potrafiłam tego nazwać. Z Siesicką nie pamiętam, jak to było. Połączenie stylu i bohaterów pewnie. Ale "Jezioro osobliwości" mi się podobało, choć zupełnie go nie pamiętam.
Pamiętam, że na początku studiów dorwałam za to napisaną w '97 powieść Siesickiej "Dziewczyna mistrza gry". Sięgnęłam po nią z niezdrowej ciekawości - bo dużo grałam wówczas w RPG (niekomputerowe). Książkę niby wpisano na listę IBBY, ale chyba za dawne zasługi autorki, bo rzecz była mocno toksyczna i napisana przez kogoś, kto o opisywanym zjawisku nie ma pojęcia (co dawało komiczne skutki). I miało absolutnie niedorzecznych bohaterów:D:D:D Tu wykopałam czyjś tekścik, gdzie są wymienione różne bolączki tegoż dzieła:D
https://polter.pl/Okiem-Zgreda-Dziewczyna-Mistrza-Gry-b15778
Tamara - Wto 21 Kwi, 2020 13:46
U Musierowicz cukru nie czułam - przynajmniej tej początkowej - za to uwielbiałam jej humor.
annmichelle - Wto 21 Kwi, 2020 13:51
Siesickiej czytałam jej starsze książki, wspomniane już "Jezioro Osobliwości", "Zapałkę na zakręcie" - obie przeczytałam ponownie już jako dorosła kobieta i nadal mi się podobały, czego niestety nie mogę powiedzieć o sporej ilości książek z czasów nastoletnich, które przeczytane ponownie po latach traciły w moich oczach.
Co jeszcze? "Beethoven i dżinsy", "Fotoplastykon", "Ludzie jak wiatr","Pejzaż sentymentalny" - pamiętam jednak tylko tytuły, treść wyleciała z głowy. Czyli jednymi książkami do mnie trafiała, a innymi nie.
Szafran - Wto 21 Kwi, 2020 13:55
O, "Bethoven i dzinsy" też mi się podobał. Ale "Fotoplastykon" i "Ludzie jak wiatr" nienieneineniennienienienie.
Nie spodobała mi się nigdy "Pestka" Anki Kowalskiej, którą w modzie było czytać w czasach liceum. Umarłam z nudów nad również kultowym za mojego nastolęctwa "Światem Zofii".
BeeMeR - Wto 21 Kwi, 2020 14:05
Świat Zofii tez mnie nudził, podobnie jak Buszujący w zbożu i po części Cień wiatru.
Szafran - Wto 21 Kwi, 2020 14:19
"Cień wiatru" to już moje studia. Miałam słabość do tej książki, przeczytałam ją w jedną noc, do tej pory został mi adres mejlowy cien_wiatru:D:D:D Ale nic więcej tego autora nie nadawało się do czytania. A i "Cień" był dość grafomański;).
W "Buszującym w zbożu" za nic nie mogłam zrozumieć pretensjonalnych dylematów bohatera:D
Ania Aga - Wto 21 Kwi, 2020 14:34
Jest ciąg dalszy "Zapałki na zakręcie" - "Pejzaż sentymentalny". Niedawno kupiłam Siesickiej "Przez dziurkę od klucza", mam ogromny sentyment do tej książki "poniekąd kucharskiej".
BeeMeR - Wto 21 Kwi, 2020 14:36
Cień wiatru dorzuciłam do pozostałych, choć faktycznie czytałam jako osoba dorosła, bo wszystkie te w/w doczytałam ale nie rozumiem popularności
Admete - Wto 21 Kwi, 2020 14:38
| Szafran napisał/a: | | Umarłam z nudów nad również kultowym za mojego nastolęctwa "Światem Zofii". |
Mnie się bardzo podobało, ale czytałam już jako dorosła, po 30 Uważam, że bardzo przystępnie podaje główne zagadnienia filozoficzne. Wykorzystywałam potem czasem na lekcjach w starszych klasach.
Barbarella - Wto 21 Kwi, 2020 16:21
Siesickiej czytałam tylko "Czas Abrahama", która to książka bardzo mi się podobała.
Musierowicz "Opium w rosole" i chyba nic więcej.
Czytałam baśnie japońskie "Czarodziejski imbryczek" Marii Juszczkiewiczowej.
I "Szaleństwo Majki Skowron" Aleksandra Minkowskiego.
Pamiętacie "rozkładane książki 3d"??
https://imged.pl/ignacy-krasicki-bajki-rozkladana-ksiazka-3d-prl-30181260.html ©
Miałam Krasickiego i coś jeszcze.
Szafran - Wto 21 Kwi, 2020 16:27
To się branżowo nazywa pop-up book. Istnieją do dziś. W tym dla dorosłych. Ja mam anglojezyczną dla dzieci o szkole zombiaków:D
|
|
|