Literatura - Proza i poezja - "Przeminęło z wiatrem" - wspólne czytanie i koment
Anonymous - Nie 21 Lis, 2010 21:04
| nicol81 napisał/a: | | A Gerald niby wiedział, że nim sterują? |
Ale znał swoją córkę i wiedział, że będzie chciała mężem kierować jawnie.
Alicja - Pon 22 Lis, 2010 08:10
| Tamara napisał/a: | | stawrogi napisał/a: | | No tak od razu widać jaki temat zdominował rozmowę.... . |
Ten temat zawsze wypływa
|
zawsze, o lat i prawie w każdym temacie
dywagacje na temat oziębłości Scarlett - nie ma oziębłych kobiet, są tylko niezdarni mężczyźni
co do rozdz. 2 - nic dziwnego, że Scarlett zakochała się w Ashleyu, panienka przekonywana przez otoczenie o własnej wspaniałości właściwie nie spodziewa się wielkich przeszkód, a przynamniej takich, których ona nie umie rozwiązać, na drodze do szczęścia z tym, którego sobie "upatrzy". Właśnie tak, zobaczyłam - chcę mieć
BeeMeR - Pon 22 Lis, 2010 11:16
| Cytat: | | Myślę, że to nie jest sprawiedliwe w stosunku do Franka i Karola- moim zdaniem, to wina Scarlett, nie ich, | A ja myślę, że nawet jeśli kobieta kokietuje i kusi, jak Scarlett, facet nie jest bezwolnym psem, który rzuca się za każda suką w cieczce - a trochę tak się w/w panowie zachowali. I to niby wina Scarlett? Na pewno nie wyłączna, gdzieś pośrodku - być może.
Ja mam przynajmniej lepsze zdanie o mężczyznach słuchających bardziej głowy niż własnej chuci - zwłaszcza jeśli, jak wzmiankowani panowie - nie potrafią wykorzystać własnych wdzięków do utrzymania kobiecego zainteresowania.
nicol81 - Pon 22 Lis, 2010 21:11
Ale gdzie jej mężowie słuchali chuci? Karolek grzecznie się na kanapę przeniósł, Rett wyprowadził się z sypialni. Raczej też nie widzę Franka, jak coś wymusza, skoro ją tak dziwiło jego poparcie dla klanu.
Scarlett jest wspólnym mianownikiem w tych małżeństwem, więc naturalne jest szukanie w niej przyczyny.
A zmieniając temat, to ciekawe są dla mnie obrazy niewolnictwa- jak w ogóle zachodziły śluby?
BeeMeR - Śro 24 Lis, 2010 09:57
| nicol81 napisał/a: | | Ale gdzie jej mężowie słuchali chuci? | A z jakiego powodu się żenili właśnie z nią? Nie z miłości przecież, ani nie z przyjaźni czy rozumu.
Według mnie coś przyćmiewało ich osąd, że to kobieta dla nich w momencie oświadczyn.
nicol81 - Śro 24 Lis, 2010 21:42
Chucią bym tego nie nazwała. Panów możemy dokładniej zdiagnozować, jak do nich dojdziemy, ale Karolek to pewnie bardziej ego sobie przy niej pompował, a Franek leczył się po Zuelli. Rett z kolei widział w niej bratnią duszę.
Gerald i Ellen- podobni nie są na pewno , a czy kompatybilni?
Anonymous - Śro 24 Lis, 2010 22:15
Ciężko powiedzieć czy są kompatybilni, przeżyli tyle lat w zgodzie, ale ta zgoda to zasługa Ellen bo ona nic nie wymagała od męża, nie wyszła za niego z miłości, z pragnienia szczęścia...
Gdyby Scarlett była chociaż troszkę podobna z charakteru do Matki jej małżeństwa nie byłyby udręką dla mężów...
Alicja - Czw 25 Lis, 2010 14:44
| lady_kasiek napisał/a: | | ta zgoda to zasługa Ellen bo ona nic nie wymagała od męża, nie wyszła za niego z miłości, z pragnienia szczęścia... |
i żaden z nich nie musiałby przenosić się na kanapę
nicol81 - Czw 25 Lis, 2010 21:53
To prawda, ale mądrość i siła charakteru Ellen są dość niezwykłe.
Czy jednak nie można założyć, że Ellen budując szczęście męża, znalazła własne?
Dziwi mnie, że niby taka wielka pani, a tyle pracy miała przy prawie setce służby. Leczenie to jedno, bo to wiedzy wymaga (choć w sumie mogła jakąś pomoc wykształcić?)- ale szycie?
Anonymous - Czw 25 Lis, 2010 22:00
| nicol81 napisał/a: | | zy jednak nie można założyć, że Ellen budując szczęście męża, znalazła własne? |
Ale jakie szczęście? Wydaję mi się, że na dłuższą metę była kobietą nieszczęśliwą, pochowała ukochanego wraz z nim swoją miłość, młodość, radość życia, później pochowała trójkę dzieci...
Lubiłam Ellen, ale matki takiej bym nie chciała, jest zimna, oficjalna, ona dzieci chowa, nie daje im miłości, ciepła... Owszem dużo trzeba zwalić na epokę, ale jednakże Ellen jest Panią od matkowania jest Mammy.
Natomiast szycie chyba było "dobrze widziane" Ashley w jednym z listów do Meli wspomina swoją Matkę szyjącą na werandzie.
Sofijufka - Czw 25 Lis, 2010 22:14
szycie było nawet bardzo dobrze widziane... koszule "panu domu" szyły wyłącznie żona i córki... no, może i siostry...
Alicja - Pią 26 Lis, 2010 16:58
Ellen była jak na tamte czasy kobietą raczej spełnioną niż nieszczęśliwą. Wyszła za mąż,za człowieka, któy był raczej dobrym mężem dla niej, miała dzieci ( mało matek zajmowało się nimi osobiście, od tego był mamki, bony, nianie i co tam kto chce), zajmowała się domem, służbą, niewolnikami i całym mnóstwem innych zajęć jakie były przeznaczone dla pani domu. czy była nieszczęśliwa? Nie sądzę
Sofijufka - Pią 26 Lis, 2010 17:11
mysle, ze może ni była szczęsliwa ale - zadowolona
Alicja - Pią 26 Lis, 2010 17:12
tak, to może być lepsze słowo
nicol81 - Pią 26 Lis, 2010 22:11
Czy jednak można tak wyraźnie rozgraniczyć szczęście, zadowolenie i spełnienie?
Ellen mimo wczesnej tragedii potrafiła zbudować swoje życie na nowo i nadać mu sens, co jest wyjątkowym osiągnięciem. Pokazała, że szczęście jest wynikiem wysiłku, nie czymś, co nam się należy...
| lady_kasiek napisał/a: | | matki takiej bym nie chciała, jest zimna, oficjalna, ona dzieci chowa, nie daje im miłości, ciepła... Owszem dużo trzeba zwalić na epokę, ale jednakże Ellen jest Panią od matkowania jest Mammy |
Ja nie widzę Ellen jako zimnej- dzieci nie były jej absolutnym priorytetem, ale czy w tym się dużo rózniła od dzisiejszych kobiet, robiących karierę? Mammy była raczej od przywalenia ścierką
Ellen np. była bardziej pobłażliwa dla chłopięcych zachowań małej Scarlett.
| Sofijufka napisał/a: | | szycie było nawet bardzo dobrze widziane.. |
Ale ona chyba całą plantację obszywała...
Anonymous - Pią 26 Lis, 2010 22:18
| nicol81 napisał/a: | | Ellen np. była bardziej pobłażliwa dla chłopięcych zachowań małej Scarlett. |
Bo miała w tyym biznes | nicol81 napisał/a: | | Ja nie widzę Ellen jako zimnej |
Zimna to może złe słowo, ale bardzo, bardzo oficjalna.
nicol81 - Pią 26 Lis, 2010 22:37
Ale czas i uwagę dzieciom umiała poświęcić mimo zajęć.
| Cytat: | | Bo miała w tyym biznes |
Nie tyle biznes, co swiadomość możliwości kobiety- podzielane zresztą przez Mammy.
Anonymous - Pią 26 Lis, 2010 22:49
Czy w niedzielę(bo jutro chyba za wcześnie) możemy następny rozdział?
nicol81 - Sob 27 Lis, 2010 19:50
Jak dla mnie może być.
Jednakowoż ja bym chciała wrócić jeszcze do Scarlett w tym rozdziale. Na razie nie wywiera szczególnie pozytywnego wrażenia- jest płytka, niedojrzała i bezrefleksyjna. Ciekawe są jej zdolności matematyczne, powiązane z kompletną nieznajomością ludzi, ze szczególnym uwględnieniem siebie samej.
Anonymous - Sob 27 Lis, 2010 20:53
A skąd Scarlett miała brać wiedzę o ludziach?
Ona jest w gruncie rzeczy naiwną istotką, której nigdy nie spotkało zło. Kto wie jaka byłaby Ellen gdyby nie miłosna tragedia w jej zyciu. Chociaż z późniejszych tomów wiemy, że była słodką istotą, jak później powie ta Babcia z Mimozy coś w stylu Meli.
Kiedyś bezkrytycznie wielbiłam Ellen, teraz już nie mogę... Owszem nie mogę odmóić Ellen wielu cech pozytywnych, zaradoność, gospodarność, altruizm. Ale na przykładzie rozmowy Scarlett z Ojcem, jemu córka może powiedzieć wszystko nie boi się go, Gerard jej słucha, radzi, racjonalizuje. Ellen zaś porównywana przez córkę do Matki Boskiej jest takim bóstwem, które pochłonięte sprawami wielkiego swiata nie zaprząta sobie głowy problemami własnego podwórka...
nicol81 - Nie 28 Lis, 2010 13:55
Ale ona zaprząta sobie głowy sprawami wszystkich- rodzina przychodziła do niej z problemami, a ona wszystkich wysłuchiwała- co widać w w aktualnym rozdziale.
Anonymous - Nie 28 Lis, 2010 14:00
Wysłuchiwała.... Scarlett mówi, że matka zna lek na każdą bolączkę, ale czy Ellen tak naprawdę leczyła bóle Scarlett? Ona nie znała nawet swojego dziecka... owszem Scarlett się maskowała, ale Mammy wiedziała jaka jest najstarsza O`Harówna, a Ellen nie. Ellen owszem dbała, aby córka nie wystawiła się na plotki, żeby zrobiła dobrą partię, ale chciała, zeby wiodła życie takie jak ona.... bo Ellen nie znała innego. Scarlett miała złapać męża, o miłości, uczuciu nic. Tak postępuje matka? Nawet najtroskliwsza, najbardziej zabiegająca, chcąca zaoszczędzić dziecku cierpień związanych z nieszczęśliwą miłością, które sama przeżyła, nie może zapomnieć, że gdy przez krótki okres była zakochana była najszczęśliwsza w świecie.... A jeśli Ellen uważała, że wpojeniem córce zasad "jak zdobyć męża", przemieniajac ją oduczuciowiony aparat do zdobywania adoratorów ochroni ją przed miłoscią to była głupia. Bo tak się nie da.
No i czy dobrze swiadczy o Ellen jako matce, że nie wiedziała, nie interesowała się życiem uczuciowym córki?
nicol81 - Nie 28 Lis, 2010 19:53
Ja bym nie powiedziała, że Ellen koniecznie chciała, by córki miały życie jak ona- oczywiście małżeństwo było istotne, a facet musiał być na pewnym poziomie, ale nie widzę parcia na dobrą partię Nie widzę też zachęcania córek do porzucania kierowania się miłością w doborze partnera. Znała uczucia Zuelli i Kariny i to nie jej wina, że Scarlett ukrywała swoją ciemną stronę przed matką, uważając ją za boginię
Anonymous - Nie 28 Lis, 2010 19:56
| nicol81 napisał/a: | | Ja bym nie powiedziała, że Ellen koniecznie chciała, by córki miały życie jak ona | \Chciała, jest fragment w którym jest o tym mowa. Scarlett ma pośmiertne pretensje do matki, jednocześnie zdaje sobie sprawę, ze w czasach gdy żyła Ellen to jak je wychowywała było po części zasadne...
Dzieci wiele rzeczy starają się ukryć przed rodzicami... ale czy Ellen dociekała co się dzieje w życiu córki?
nicol81 - Nie 28 Lis, 2010 20:30
A powinna była dociekać, skoro córka to ukrywała?
|
|
|