Seriale - Filary ziemi
Caitriona - Śro 18 Sie, 2010 11:50
No właśnie za to: za znalezienie i się podzielenie. Lubię oglądać takie filimiki, ale jakoś nigdy sama ich nie znajduję chyba z lenistwa
praedzio - Śro 18 Sie, 2010 11:51
Aaaa.... To ja dziękuję za "dziękuję".
Caitriona - Śro 18 Sie, 2010 11:54
A, nie ma za co, cała przyjemność po mojej stronie
Zapomniałam dodać, ze mi się muzyka bardzo podoba. Zdaje się że robił ją Trevor Morris, twórca świetnej ścieżki The Tudors.
praedzio - Śro 18 Sie, 2010 11:56
Ano właśnie. Szukałam na tubisiach scenki z piątego odcinka, w której Jack tańczył z Alieną. Muzykanci wygrywali tam znajomą dla mnie melodię, której, kurrrna, tytułu nie mogę sobie przypomnieć. Chciałam zarzucić linkiem tutaj, to któraś z Was by mnie może oświeciła...
Agn - Śro 18 Sie, 2010 18:16
| praedzio napisał/a: | | Caitriona napisał/a: | | Alfred jest okropnie okropniasty. Mam nadzieję, że nie spieprzy teraz niczego przy katedrze |
Po obejrzeniu zajawki z szóstego odcinka niczego już nie jestem pewna. :-/
http://www.youtube.com/watch?v=vYcezUQ7vXI |
*i już ślozy lecą* Nieeee... Aliena... nie...
Ale jak Jack wpadł do niej do chałupy... czeka mnie palpitacja serca.
Praedwardzie, ja takoż dziękuję za współrzędne tego filmiku, albowiem także wielbię oglądać tego typu materiały. Jeszcze mi się YT ładuje, ale już niedługo obejrzę sobie.
praedzio - Śro 18 Sie, 2010 18:46
W związku z powyższym postanowiłam sama samodzielnie wyciąć szukany przeze mnie fragment i wstawić na Tubisia. *puchnie z dumy, jako że to jej pierwszy raz w tym temacie*
http://www.youtube.com/watch?v=HYpQ1sq4Suw
Sorki za jakość, przekombinowałam z kompresją, ale przyznam, że w tym momencie bardziej mi zależy na melodii niż wizji.
Ktoś zna tytuł tej melodii?
Aragonte - Śro 18 Sie, 2010 19:02
Praedzio, to ten kawałek czy mamut na ucho mi nadepnął?
Corvus Corax - Lamento Di Tristano
praedzio - Śro 18 Sie, 2010 19:04
Taaaak! To jest to! Ale w tym wykonaniu tego nie słyszałam. To oryginalny tytuł, czy został stworzony na potrzeby Corvus Corax?
Aragonte - Śro 18 Sie, 2010 19:08
Nie mam pojęcia, ale zakładam, że oryginalny, bo CC grają muzykę najbliższą muzyce dawnej Tzn. chyba nie grają własnych kompozycji... ale mogę się mylić.
Agn - Śro 18 Sie, 2010 19:15
Łaaa!!! Kocham CC!!!
Wydaje mi się, że kompozycje mają własne. Po prostu komponują je właśnie w taki sposób, by brzmiały jak w... hmm, tawernach za dawnych czasów?
Swoją szosą pasują do TPOTE jak ulał.
praedzio - Śro 18 Sie, 2010 19:20
Pogrzebałam trochę w sieci i na to wygląda, ze to faktycznie oryginalny tytuł średniowiecznej melodii/pieśni włoskiej. Dzięki, Aragonte!
Znalazłam również to w innym wykonaniu, ale pójdę z tym do innego wątku, co by tu więcej nie śmiecić.
Aragonte - Śro 18 Sie, 2010 19:30
Nie ma sprawy
praedzio - Czw 19 Sie, 2010 07:18
Sneak Peek z odcinka szóstego: http://www.youtube.com/watch?v=YdYp1olDJeU
i...
http://www.youtube.com/wa...feature=channel
Agn - Czw 19 Sie, 2010 20:29
Piękna scena! Ale w zwiastunie zawalił się ten piekielny sufit... może strzeli Alfreda w łeb albo co? Albo się zawali i przerwie ceremonię, tak, że małżeństwo nie zostanie jeszcze ogłoszone.
Philip mi się podobał w tej scenie. Jest mądry, choć także surowy. Ale sorry - życie mnicha nie jest usłane różami. Jack wpakował się w habit. Choć ślubów chyba nie składał...
Alfredowi to bym najchętniej wzięła i cegłówką palnęła między oczy. Widzieliście ten cwaniacki uśmieszek, kiedy Jack się rzucił z krzykiem "NIE!"??? Noż strzelić szmaciara w ryj tylko... Swoją szosą w książce Alfreda nie znoszę jeszcze bardziej, bo gnębił siostrę i dokuczał Jackowi, a poza tym był samolubnym, ograniczonym uczuciowo gnojkiem.
Odnośnie drugiego fragmentu - co by nie powiedzieć o lady Hamleigh, sprytna z niej kobieta. W książce zresztą też taka była. Percy Hamleigh to był jej mąż i tytuł, który ładnie brzmiał, synek przystojny, ale też nie za mocny w planowaniu. Mózgiem tej rodziny była właśnie ona. Nie lubię, ale nie potrafię też nie podziwiać. I tu super wykorzystała fakt, że przecież Waleran odpuścił Williamowi wszystkie grzechy. Brawo!
Ehtele - Czw 19 Sie, 2010 20:57
| Agn napisał/a: | | może strzeli Alfreda w łeb albo co? |
Och, a nawet gdyby w niego nie walnęło to ja bardzo chętnie bym tam polazła i mu przyłożyła tymi resztkami sufitu... Najchętniej to tak tylko do momentu aż jego mózg zacznie bryzgać po ścianach
On naprawdę działa mi na nerwy jak chyba nikt inny w tym serialu. Tylko jakim cudem Aliena zgodziła się za niego wyjść? Albo nie, nie mówicie. Ja sobie poczekam. Tylko Jack, naprawdę mi go szkoda. Mam nadzieję, że pójdzie w ślady mamusi i rzuci tym habitem, że tak powiem, w diabły. A później się okaże, że Alfred nic nie umie i Philip będzie zmuszony znieść banicję z Jacka Po za tym sadząc po rozmowie w alkowie Alieny, chyba na serio odejdzie. I tak jeszcze wnioskując po zwiastunie, gdzie widać go w jeszcze niebyłej scenie, jak grozi arcybiskupowi, to chyba jednak potoczy się to niejako po mojej myśli
Zaś co do Lady Hamleigh to muszę się zgodzić, sprytna i mądra kobieta. Tylko żeby się kiedyś nie przekombinowała. Bo wtedy może bardzo marnie skończyć. Baaardzo marnie.
Praedzio stokrotne dzięki za filmiki
Agn - Czw 19 Sie, 2010 21:09
Ehtele, ja myślę, że lady Hamleigh i tak skończy bardzo marnie. Razem z Waleranem i swoim synkiem. Za cwana jest, by ją zostawić przy życiu.
Myślę, że Aliena będzie kiedyś z Jackiem. A czemu zgodziła się chajtnąć z Alfredem? Nie wiem. Myślę, że zakochana jest w Jacku (ktoś ma jakieś wątpliwości?), choć ewidentnie boi się zbliżenia z nim (czemu się nie dziwię, ale sądzę, że jej kiedyś przejdzie). Alfred... cóż, Jack w habicie to Jack stracony wg niej. A Alfred deklarował, że ją kocha. Może ona jego nie, ale... może spędzić życie z kimś, kto darzy ją jakimś uczuciem. Nawet jeśli nie jest to Jack, ale zawsze jakaś namiastka. Tylko... Alfred? Ten szemrany pacan? W książce odrzuciła zaloty Williama, wywrzaskując mu, że go nie lubi, ponieważ jest ograniczony, nudny, samolubny, interesują go tylko jego konie i jego psy, a w dodatku ledwie umie czytać. Nie wiem więc, co widzi w Alfredzie, który jest synem Toma, który właściwie był analfabetą, jego syn na pewno czytać nie umie. To Jack umiał czytać, a poza tym umiał mówić po francusku, czyli miał jakieś (choć niekonwencjonalne) wykształcenie. I od razu też widać, że to facet, w którym jest dużo czułości. Jak ktoś w to wątpi, to proponuję obejrzeć jeszcze raz ujęcie z chwili, w której chowa kwiatka, który spadł z włosów Alieny. Alfred przy nim to nieokrzesany gbur. Zresztą on nim jest nawet bez porównywania do Jacka. Swoją szosą Jack potrafi rzeźbić w kamieniu, a opowiadał o tym naprawdę pięknie (czwarty odcinek!). To podziałało na dziewczynę (czemu się wcale nie dziwię - ja też lubię, jak spod rąk faceta wychodzi coś pięknego).
Tak btw Filary ziemi doczekały się książkowej kontynuacji (acz to jest chyba historia już o potomkach bohaterów, których znamy). Ciekawe, czy to też zekranizują...
praedzio - Czw 19 Sie, 2010 21:15
Kto wie... Akcja tej kontynuacji dzieje się 200 lat później, jeśli dobrze pamiętam.
Alfred jest dobry w kłamaniu, mógł też zaszantażować emocjonalnie Alienę (typu: zrobię sobie coś, jeśli mnie odrzucisz) - ten skamlący sukinkot jest zdolny do takiego postępowania. Myślę też, że Aliena mogłaby poczuć do niego chęć odwdzięczenia się za uratowanie od ognia (patrz: odc. 5).
Zresztą - te z nas, które nie czytały książki, mogą sobie gdybać.
Agn - Czw 19 Sie, 2010 21:24
Ja i tak w książce jestem na ok. 200 stronie, ale nie sprawdzę, jak to będzie. Książka się różni w paru momentach, może w filmie inaczej to rozwiążą, nigdy nie wiadomo. Poza tym chcę się nadal dygać o Alienę i Jacka, a jak będę wiedziała... to nie to samo.
Swoją szosą ja się strasznie dygałam po czwartym odcinku o Philipa. Normalnie cała się w sobie zapadłam, jak zobaczyłam tę pętlę. Nie wiem, czy taki zbieg okoliczności (o imieniu Francis) będzie i w książce, choć możliwe. Ale poczułam niesamowitą ulgę. Mam nadzieję, że Philip dożyje końca tej historii i że zobaczy skończoną katedrę. Naprawdę bardzo bym chciała. Lubię i szanuję tego bohatera.
Admete - Czw 19 Sie, 2010 21:26
Praedzio masz tu streszczenie - wydaje mi się, że w serialu to wszystko poskracają.
http://en.wikipedia.org/w...rs_of_the_Earth
A tu coś na temat fikcyjnej katedry w Kingsbridge.
http://www.ken-follett.com/pote/kingsbridge.html
praedzio - Czw 19 Sie, 2010 21:39
Dzięki, ale wolę nie czytać streszczenia, zanim nie obejrzę serialu. Wczułam się w tę historię i wolę sobie podywagować.
Admete - Czw 19 Sie, 2010 21:42
Mnie tam wszytsko jedno - gdyby mi się podobało, to i tak wolałabym wiedzieć, a ponieważ mam do serialu stosunek bardzo letni, to nie muszę wiedzieć
Ehtele - Czw 19 Sie, 2010 21:44
Taką mam nadzieję. Zwłaszcza jeśli Waleran skończy krwawo (i tak, tak, coś ostatnio bierze mnie na sadyzm, ale co ja poradzę, że on mnie tak na nerwy działa?). A William, w sumie mogliby go przy życiu pozostawić, ale w nędzy. Niech się poczuje jak ci, którymi pogardzał. I których mordował. Niech się poczuje jak Aliena po tym jak ją zgwałcił... Taaaak... (chyba jednak już mi przeszła sympatia do niego).
Wątpliwości odnośnie wzajemnej miłości Jacka i Alieny? Ktoś chyba musiałby nie oglądać serialu żeby wątpić Ja rozumiem, ze Jack jak na razie jest dla niej stracony ale na ma miłość, Alfred!? Ja już bym zrozumiała każdego innego palanta z wioski, bo intelektem to chyba niczym się od Alfreda by nie różnił, a może by i był lepszy z charakteru. Ale Alfred!? I już zapomniała jak perfidnie ja podglądał podczas kąpieli w jeziorze? Ugh...
Taaak, tą scenę jak opowiada Alienie o rzeźbieniu to ja mogłabym bez końca przewijać Aż mnie się robiło słabo, to co dopiero Alienie?
O, kontynuacja? 200 lat później? Ale wydaje mi się, że chyba poprzestaną na tej jednej ekranizacji
Szantaż emocjonalny, no byłby do tego zdolny, szczur podły, i ja rozumiem wdzięczność i fakt, ze to jest średniowiecze i kobieta niezamężna nie miała żadnych praw, blabla... Ale Aliena i tak już sobie nieźle poradziła, jeśli chodzi o utrzymanie. Choć w sumie racja, ostatnio Wiliam spalił jej cały dorobek. Ale jakoś nie chce mi się wierzyć, ze Alfred byłby w stanie ją utrzymać. I ewentualne potomstwo. A i tak a'propos potomstwa, Alfred nie wygląda mi na takiego co przyjąłby grzecznie odmowę wspólnej nocy zaraz po ślubie. A zważywszy na to, co przeszła Aliena, nie wydaje mi się żeby zapałała jakąś pozytywną emocją do niego, gdyby ją do tego zmuszał. Ech... ale chyba wybiegam zbyt daleko w przód.
I racja, praedzio, możemy sobie gdybać, a inni co najwyżej mogą się podśmiewać z błędnych wniosków
praedzio - Czw 19 Sie, 2010 21:47
Ja tam czerpię wielką przyjemność z gdybania.
Nieee... ja dzisiaj nie jestem zdolna do konstruktywnych wniosków ani opinii. Idę sobie poszukać fajnych fotek Eddiego i policzę jego piegi, o.
aneby - Czw 19 Sie, 2010 21:51
| praedzio napisał/a: | Ja tam czerpię wielką przyjemność z gdybania.
|
To samo miałam powiedzieć Książki na pewno nie tknę przed końcem serialu, o ile w ogóle. Czasem się można rozczarować wersją "pisaną".
Ja myślę, że Jack ślubów jeszcze nie złożył i mam nadzieję, że nie złoży A Philip pewnie zmięknie, bo to co powiedział, to był podły szantaż
Ehtele - Czw 19 Sie, 2010 21:58
I ja się podpisuję łapkami pod przyjemnością gdybania. I tej niewiadomej jak skończą bohaterowie. I wiedziałam, że zapomniałam o czymś wcześniej wspomnieć... Jack na pewno nie złożył ślubów. Żeby wstąpić do zakonu musiałby mieć jeśli nie rok, to przynajmniej kilka miesięcy żeby zapoznać się z regułami, etc. Po za tym w filmiku od Praedzia Philip wyraźnie daje Jackowi wybór, a gdyby złożył śluby, to po prostu by go zamknął, albo wysłał do innego klasztoru żeby nie zbliżał się do Alieny
|
|
|