Literatura - Proza i poezja - Bridget Jones ..
Marija - Czw 29 Lis, 2007 22:52
Potrzeba matką wynalazku - będziesz chciała zjeść coś domowego i pysznego, a do mamusi w pewnym wieku nie wypada wpadać jak Tatarzyn do lodówki - nauczysz się gotować jak Nigella Lawson .
Maryann - Pią 30 Lis, 2007 15:34
| MiMi napisał/a: | | Co do jej "talentu" do gotowania, to sięnie dziwię, bo ja też nie potrafię gotowac... |
Ja mam gorzej - bo nie znoszę...
nicol81 - Pią 30 Lis, 2007 15:49
| MiMi napisał/a: | | W książce urodzinowy obiad w końcu odbył się w restauracji, a ten drugi to była impreza. Co do jej "talentu" do gotowania, to sięnie dziwię, bo ja też nie potrafię gotowac... |
Ja też nie potrafię gotować. I, nie umiejąc, nie planuję podejmowania gości wykwintnym, trudnym obiadem tylko np. zaczynam od restauracji, kupuję coś, zarządzam przyjęcie składkowe, robię coś prostego. Osoba, która dwa razy robi taki numer, kończąc pokazywaniem zdjęcia łososia- to szczyt, czyli dno.
Alison - Pią 30 Lis, 2007 17:45
Ale ona tak chciała wyrazić swoje uczucia i dać coś od siebie swoim przyjaciołom, zabranie gości do restauracji to już pójście po najmniejszej linii oporu. Samodzielnie przyrządzony posiłek ma zupełnie inną wartość, a to że się przeliczyła ze swoimi siłami... no cóż, czasem z pozoru prosty przepis w praniu okazuje sie być nie do przeskoczenia. Ale nie należy tracić wiary w siebie, w końcu nikt nie rodzi się z umiejętnościa gotowania, wszyscy uczymy się na własnych błędach i doskonalimy z czasem. Jak przypomnę sobie swój pierwszy żurek... mój Tata i Brat byli święci, że go zjedli bez mrugnięcia okiem
Ja mam jak Maryann, umiem, ale nie cierpię stać przy garach.
Gunia - Pią 30 Lis, 2007 17:49
Ja umiem ugotować tylko jajko na twardo, mimo starań moich rodziców, którzy usiłują mnie kształcić a tej dziedzinie, przypominając o obowiązkach pani domu.
A tak a propos właśnie sobie pomyślałam, jaki to piękny zwrot "pani domu", szkoda tylko że tak spłycony w naszej codzienności.
Maryann - Pią 30 Lis, 2007 18:49
Guniu, bo ta "pani domu" to brzmi dobrze tylko wtedy, gdy w domyśle jest "pani na włościach".
Gunia - Pią 30 Lis, 2007 19:01
A nawet jak się włości nie ma, to można by być dostojną Panią domu i jak to by pięknie brzmiało, gdyby nie musiało się nam od razu kojarzyć z poradami na temat odkurzania dywanów i 21 sposobów na modny ubiór.
nicol81 - Pią 30 Lis, 2007 19:08
| Alison napisał/a: | | Ale ona tak chciała wyrazić swoje uczucia i dać coś od siebie swoim przyjaciołom, zabranie gości do restauracji to już pójście po najmniejszej linii oporu. Samodzielnie przyrządzony posiłek ma zupełnie inną wartość, a to że się przeliczyła ze swoimi siłami... no cóż, czasem z pozoru prosty przepis w praniu okazuje sie być nie do przeskoczenia. |
Ja to zupełnie inaczej odebrałam. Dla mnie to ona nie dbała o przyjaciół, chciała im tylko zaszpanować. Dlatego wybrała najtrudniejsze, wykwintne przepisy. Restauracja jest lepsza niż patrzenie na zdjęcie łososia.
Właśnie to Brigetowskie postępowanie na pokaz, żeby zaimponować innym, głównie mnie u niej dobija. Bardziej niż głupota.
Gunia - Pią 30 Lis, 2007 19:16
Ale to byli jej przyjaciele. Najbliżsi, zupełnie jak rodzina. Nie wiem jak dla Ciebie, ale dla mnie takie "szpanowanie" przed bliskim to nic złego. Nie robi tego w złej woli, Ci ludzie i tak znają ją na wylot, a że czasami porywa się z motyką na słońce? Taka jest jej natura i za to ją ci ludzie kochają.
Marija - Pią 30 Lis, 2007 19:41
| Maryann napisał/a: | Guniu, bo ta "pani domu" to brzmi dobrze tylko wtedy, gdy w domyśle jest "pani na włościach". | "Pani domu" to ja odczytuję jako "Pani chaosu" .
Kiedy dawno temu odwiedził mnie w akademiku mój przyszły mąż , zrobiłam zapiekankę z ziemniaków, takich ugotowanych w mundurkach, potem w talarki, jakaś wędlina, żółty ser - niestety, walnęłam do niej tyle margaryny, że matko jedyna!! - mało się te ziemniaki nie potopiły na śmierć . Koszmar senny dietetyka !! A jednak się chłopina ożenił!
No cóż, miłość nie tylko jest ślepa, ale i pozbawiona kubków smakowych .
nicol81 - Pią 30 Lis, 2007 22:50
| Gunia napisał/a: | | Ale to byli jej przyjaciele. Najbliżsi, zupełnie jak rodzina. Nie wiem jak dla Ciebie, ale dla mnie takie "szpanowanie" przed bliskim to nic złego. Nie robi tego w złej woli, Ci ludzie i tak znają ją na wylot, a że czasami porywa się z motyką na słońce? Taka jest jej natura i za to ją ci ludzie kochają. |
Ja bym nie nazwała tego dobrą wolą. W końcu nie myśli o innych, tylko o zaprezentowanie siebie w najlepszym świetle.
Gunia - Pią 30 Lis, 2007 22:55
Cóż, widzisz to inaczej i to Twoje prawo. Ale ja nie zauważam w tym nic złego i gdyby postąpił tak któryś z moich przyjaciół, to nie miałabym mu tego za złe, tylko śmiałabym się serdecznie razem z nim. Według mnie to całkiem zabawne i sympatyczne. A że to szaleństwo czy głupota? Jesteśmy ludźmi i każdy ma swoje słabostki, a taka nie jest groźna.
nicol81 - Sob 01 Gru, 2007 21:55
Ale dla mnie to nie jest ograniczone do dwóch obiadków, tylko panuje nad całym życiem Bridget. Jej egzystencja jej podporządkowana szpanowi, wywarcia dobrego wrażenia, pokazania się innym. Nie chce się zmieniać, by być lepszym człowiekiem, ale by ją inni podziwiali.
Trzykrotka - Nie 02 Gru, 2007 20:24
Nicol, sori, ale jakoś ciągle się z Tobą nie zgadzam. Nie jest to celowe, naprawdę .
Chyba niezbyt uważnie czytałaś BJ. Ona chce szpanować? Imponować? To są chyba ostatnie słowa, jakie mi przychodzą do głowy w związku z tą postacią. W życiu! Ona sobie ledwie daje rade ze znalazieniem czystej bluzki co rano, jak niby ma szpanować???? Ona po prostu od czasu do czasu porywa się z motyka na słońce, uważając, że chcieć to móc. Ja to znam doskonale (Marija, ja uwielbiam Twoje opowieści, uśmiałam się nad ziemniakami w margarynie! ), jak każda osoba zalatana i żyjąca w kontrolowanym chaosie, a gotująca głównie z półproduktów wkładanych do mikrofalówki (bo szybciej i bez kłopotu). Ja kilka razy do roku wpadam w panikę wobec konieczności przyjęcia gości czymś wykwintniejszym niż makaron ze szpinakiem. Robię wtedy dokładnie to, co ona: szukam w panice przepisów w zakurzonych książkach kucharskich, kupuję produkty, robię znak krzyża iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii - reszta w rękach sił wyższych. No dobra, mnie wychodzi lepiej niż jej.
Naprawdę, wady Bridget, na potrzeby książki zwielokrotnione oczywiście - są znajome każdej pracującej miejskiej kobiecie.
Aragonte - Nie 02 Gru, 2007 20:37
Trzykrotko, w jednym punkcie się z Tobą nie zgodzę
Bridget ma kłopoty ze znalezieniem o poranku nadających się do użytku majtek
(Notebene muszę przyznać, że opis jej czynności wykonywanym po przebudzeniu to jedna z zabawniejszych scen w książce)
Co do reszty zgadzam się całkowicie
Trzykrotka - Nie 02 Gru, 2007 21:26
Hłe, hłe, damę udawałam i nie chciałam słowa "majtki" wymieniać . Tak, to jest cała Bridget, z tymi majtkami i niebieską zupą.
Aragonte - Nie 02 Gru, 2007 21:49
| Trzykrotka napisał/a: | Hłe, hłe, damę udawałam i nie chciałam słowa "majtki" wymieniać . Tak, to jest cała Bridget, z tymi majtkami i niebieską zupą. |
Z kryzysem pralniczym, wydzwanianiem setki razy pod magiczny numer, którego nie pomnę, swoimi fobiami, kompleksami i jednak optymizmem
I taką ją lubię, choć czasami mnie wkurza
Ale - niestety - nie mam pewności, czy najbardziej nie irytują mnie w niej moje własne co poniektóre wady
Alison - Nie 02 Gru, 2007 22:25
Wiecie, którą scenę z Bridget Jones uwielbiam najbardziej? Jest tak filmowa, że nie mogę zrozumieć dlaczego nie wykorzystano jej w filmie. Kiedy ona w sexy bieliźnie i narzuconej na nią skórzanej kurtce (wybierała się na randkę z Danielem) stoi na ulicy i dzwoni do śmietnika, żeby odnaleźć komórkę kumpla i oczywiście wtedy nadchodzi Mark Darcy Zawsze płaczę ze śmiechu kiedy zobaczę to oczyma wyobraźni.
Aragonte - Nie 02 Gru, 2007 22:35
Ali, scena jest świetna, potwierdzam
Czekaj, zaraz ją znajdę - czy ona przypadkiem nie była w drugim tomie?
Alison - Nie 02 Gru, 2007 22:36
| Aragonte napisał/a: | Ali, scena jest świetna, potwierdzam
Czekaj, zaraz ją znajdę - czy ona przypadkiem nie była w drugim tomie? |
Tak w drugim.
Aragonte - Nie 02 Gru, 2007 22:51
Znalazłam
Właśnie stałam na murku, gapiąc się na kontenery, kiedy usłyszałam znajomy głos:
- Cześć.
Odwróciłam się i zobaczyłam Marka Darcy'ego.
Spojrzał w dół i wtedy uświadomiłam sobie, że stoję w bieliźnie - na szczęście do kompletu - na widoku.
- Co robisz? - spytał.
- Czekam, aż zadzwoni w kontenerze - odpowiedziałam z godnością, otulając się kurtką.
- Rozumiem - nastąpiła chwila ciszy. - Długo... czekasz?
- Nie - powiedziałam ostrożnie. - Normalnie.
W tej chwili zaczął dzwonić jeden z kontenerów.
- O, to do mnie - powiedziałam i zaczęłam pakować do niego rękę.
Maryann - Pon 03 Gru, 2007 08:32
| Alison napisał/a: | Wiecie, którą scenę z Bridget Jones uwielbiam najbardziej? Jest tak filmowa, że nie mogę zrozumieć dlaczego nie wykorzystano jej w filmie. Kiedy ona w sexy bieliźnie i narzuconej na nią skórzanej kurtce (wybierała się na randkę z Danielem) stoi na ulicy i dzwoni do śmietnika, żeby odnaleźć komórkę kumpla i oczywiście wtedy nadchodzi Mark Darcy |
To ja dodam jeszcze dwie:
- aferę ze stekami, które mamusia włożyła Bridget do torby, oczywiście nic jej o tym nie mówiąc, a które się "ujawniły" po tym, jak przyjechała policja wezwana przez udręczonego smrodem sąsiada,
- historię z testem ciążowym.
Alison - Pon 03 Gru, 2007 08:36
- Co robisz? - spytał.
- Czekam, aż zadzwoni w kontenerze - odpowiedziałam z godnością, otulając się kurtką.
- Rozumiem - nastąpiła chwila ciszy. - Długo... czekasz?
- Nie - powiedziałam ostrożnie. - Normalnie.
W tej chwili zaczął dzwonić jeden z kontenerów.
- O, to do mnie - powiedziałam i zaczęłam pakować do niego rękę.
Dla mnie komizm tego dialogu jest stuprocentowy
snowdrop - Pon 03 Gru, 2007 11:14
Lubie jeszcze gdy Tom dzwoni do Bridget i mówi cos w tym stylu: cześć Bridget, ale schudłaś!
A ona cieszy się do momentu kiedy uświadomi sobie że Tom dzwoniący nie widzi jej przecież.
Druga część jest o wiele gorsza od jedynk. Trójka pewnie będzie jeszcze gorsza ale jak wyjdzie to i tak przeczytam.
Maryann - Pon 03 Gru, 2007 11:17
| snowdrop napisał/a: | | Druga część jest o wiele gorsza od jedynk. |
Przy czym książkowa nie jest tak zła, jak filmowa.
| snowdrop napisał/a: | | Trójka pewnie będzie jeszcze gorsza ale jak wyjdzie to i tak przeczytam. |
|
|
|