To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Z Południa na Północ
Jane Austen, Elizabeth Gaskell, siostry Brontë - forum poświęcone ich twórczości, ekranizacji ich prozy i nie tylko.

Literatura - Proza i poezja - Przeminęło z Wiatrem M Mitchell

Marija - Wto 16 Paź, 2007 13:49

Film jest wspaniały jako film, ale książka jest świetna - ja wracam do niej od początku, od środka i od końca. Książka jest pełniejsza, jak zwykle, to, co w filmie można zasygnalizować albo i pominąć, w książce JEST, jak np. opisy obyczajowości Południa (młodości Ellen, Geralda, pobytu Scarlett u krewnych w Charlestonie). Smakowite :-P !
Maryann - Wto 16 Paź, 2007 14:00

Loana napisał/a:
ksiazki nie czytalam i nie wiem, jaka jest postac Scarlett w ksiazce. Napiszcie prosze, jak skonczyla sie historia pisana? Co bylo na koncu?

Książka skończyła się tak samo, jak film.
Loana napisał/a:
Nie pamietam z filmu, zeby Scarlett odmowila Rettowi wstepu do loza - dlaczego to zrobila i co sie potem stalo?

Zrobiła to po narodzinach Bonnie, pod wpływem rozmowy z Ashleyem. Powiedziała Rettowi, że nie chce więcej dzieci.

Loana napisał/a:
I skad wiadomo, ze rozeszli sie na zawsze? Jakos po filmie mialam wrazenie, ze zakonczenie bylo dosc otwarte - tzn rozeszli sie, ale nie umarli itp., wiec jakas szansa zostala. :)

Tak do końca nie wiadomo, czy na zawsze. Po odejściu Retta Scarlett stwierdziła nawet z właściwym sobie optymizmem, że ona go odzyska, bo "życie się dzisiaj nie kończy". :wink:
Co do ich dalszych losów - pani Ripley popełniła na ten temat całkiem sporą książkę.

Marija - Wto 16 Paź, 2007 14:30

Za to popełnienie panią Ripley powinna spotkać sroga kara :wsciekla:
Maryann - Wto 16 Paź, 2007 14:32

Nie podobało Ci się ? :mrgreen:
Loana - Wto 16 Paź, 2007 14:51

Hej, ja widzialam serial-kontynuacje, nawet czytalam fragment ksiazki (tzn. chyba ostatni tom, ale raczej przelecialam niz przeczytalam) i nie bylo tak zle... postac Scarlett troche sie zmienila i ogolnie bohaterzy jacys inni troche wyszli, ale calosc nawet trzymala sie przyslowiowej calosci :) . No i przynajmniej skonczylo sie prawie dobrze - bo wrocili do siebie, a Scarlett nareszcie miala uczucia matczyne :) .
Marija - Wto 16 Paź, 2007 14:55

Muł i wodorosty ta kontynuacja :wsciekla: , miałam ochotę wywalić telewizor za burtę :evil:
Maryann - Wto 16 Paź, 2007 15:14

Marija napisał/a:
Muł i wodorosty ta kontynuacja :wsciekla: , miałam ochotę wywalić telewizor za burtę :evil:

Mi się serial nawet podobał... To znaczy pierwszy odcinek (patrz: epizodzik w domku na plaży :wink: ). Nawet mimo Timothy Daltona.
Ale potem było już tylko gorzej.
Książkę czytałam tylko raz, więc szczegółów nie pamiętam. Coś mi się jednak wydaje, że serial trochę się z nią rozmija...

Anonymous - Wto 16 Paź, 2007 16:54

Scarlett się w tej kontynuacji baaaaaardzo zmeniła. Bardzo ogromnie
Maryann - Wto 16 Paź, 2007 17:18

Jak dla mnie - za bardzo.
Anonymous - Wto 16 Paź, 2007 18:02

Zgadzam się. ona chyba, aż tak się nie mogła zmienić. Tam za dużó zmian jest w bohaterach
Maryann - Wto 16 Paź, 2007 18:43

Ta cała historia się w ogóle kupy nie trzyma - ten rozwód, wyjazd do Irlandii i odbudowa Tary... I Scarlett jako kochająca siostra... :?
asiek - Wto 16 Paź, 2007 19:00

Dla mnie też ta cała kontynuacja jest mało wiarygodna. Najlepszy jest chyba 1 odcinek, bo potem... :roll: :confused3:

A wracając do oryginału, to napiszce, które sceny Was najbardziej wzruszyły/szają.
Ja przyznam, że zawsze mam oczy pełne wody, kiedy Scarlett wraca do zrujnowanej Tary i szuka swojej matki. Przejmująca scena...

Marija - Wto 16 Paź, 2007 21:04

Kiedy Scarlett przysięga, że nigdy nie będzie głodna - ona i jej bliscy - choćby miała kraść i mordować, czy jakoś tak. Przysięgała na ziemię z Tary :( . Jakoś tak wtedy nie wyrabiałam...
BeeMeR - Wto 16 Paź, 2007 21:19

Maryann napisał/a:
Loana napisał/a:
Nie pamietam z filmu, zeby Scarlett odmowila Rettowi wstepu do loza - dlaczego to zrobila i co sie potem stalo?

Zrobiła to po narodzinach Bonnie, pod wpływem rozmowy z Ashleyem. Powiedziała Rettowi, że nie chce więcej dzieci.
O ile pamiętam, duże znaczenie miała też wypowiedź Mammy, że po dzieciach nigdy nie będzie miała takiej talii jak kiedyś, ale oczywiście najważniejszy był przykład Ashleya i Melanii
Maryann - Wto 16 Paź, 2007 21:21

BeeMeR napisał/a:
O ile pamiętam, duże znaczenie miała też wypowiedź Mammy, że po dzieciach nigdy nie będzie miała takiej talii jak kiedyś

Fakt. Zaczęło się przecież od tego, że nie mogła się zmieścić w żadną ze swoich wspaniałych kreacji... :-|

Maryann - Wto 16 Paź, 2007 21:26

asiek napisał/a:
A wracając do oryginału, to napiszce, które sceny Was najbardziej wzruszyły/szają.

Ucieczka z płonącej Atlanty i oświadczenie Retta, że idzie na wojnę.

Anonymous - Wto 16 Paź, 2007 21:30

scena gdy po Przyjęciu Ashleya Rhett rozmawia ze Scarlett i opowiada jej, ze mogliby być razem bo są parą łajdaków. Następna scena to gdy rhhett opowiada MEli jaki był w stosunku do Scarlett podły, ale , ze przecież on ją kocha.
I oczywiscie ostatnia scena Rheta opowieść o miłości.

Maryann - Wto 16 Paź, 2007 21:32

Natomiast nieodmiennie doprowadzają mnie do śmiechu dwie sceny.
Pierwsza - w Dwunastu Dębach, gdy po rozmowie z Ashleyem Scarlett z wściekłości rzuca wazonikiem o kominek. I jej przerażenie na widok Retta wyłaniającego się znad oparcia kanapy...
I druga, gdy po pogrzebie Franka Rett przychodzi się oświadczyć, a Scarlett zapewnia go, że wcale nie jest pijana...

Loana - Śro 17 Paź, 2007 08:44

lady_kasiek napisał/a:
"Zmusiłas mnie do wyjścia na miasto, a sama goniłaś za nim. Ale, na Boga, dzisiejszej nocy w moim łóżku będzie nas tylko dwoje!"

Czy to jest cytat z "Przeminelo z Wiatrem"? Jesli tak, to czy potem spelnilo sie to, co powiedziala dana postac? Czy w tej ksiazce sa poruszone "takie" sprawy???

Maryann - Śro 17 Paź, 2007 08:53

Loana napisał/a:
Czy to jest cytat z "Przeminelo z Wiatrem"?

W rzeczy samej, Loanko. To są słowa Retta.
Loana napisał/a:
Jesli tak, to czy potem spelnilo sie to, co powiedziala dana postac?

Nooo... :wink:
Loana napisał/a:
Czy w tej ksiazce sa poruszone "takie" sprawy???

Ekhm... Jak by to powiedzieć... Może nie dosłownie (w końcu pani Mitchell pisała to na początku XX wieku)...

Anonymous - Śro 17 Paź, 2007 13:36

bardzo oględnie są poruszane owe Te sprawy, ale ten cytat bardzosię mi podobał i nie mogłam się pwostrzymać.
asiek - Śro 17 Paź, 2007 20:53

Maryann napisał/a:
Natomiast nieodmiennie doprowadzają mnie do śmiechu dwie sceny.
Pierwsza - w Dwunastu Dębach, gdy po rozmowie z Ashleyem Scarlett z wściekłości rzuca wazonikiem o kominek. I jej przerażenie na widok Retta wyłaniającego się znad oparcia kanapy...
I druga, gdy po pogrzebie Franka Rett przychodzi się oświadczyć, a Scarlett zapewnia go, że wcale nie jest pijana...

Też lubię te sceny. :-D
Lubię też scenę balową w Atlancie, kiedy Scarlett zmuszona jest udawać pogrążoną w żałobie wdowę, a w rzeczywistości aż się rwie do tańca. :-D

Maryann - Śro 17 Paź, 2007 21:08

asiek napisał/a:
Lubię też scenę balową w Atlancie, kiedy Scarlett zmuszona jest udawać pogrążoną w żałobie wdowę, a w rzeczywistości aż się rwie do tańca. :-D

Taaak. :-D Jak stoi z naburmuszoną miną oparta o kontuar i przebiera nogami w rytm muzyki... :mrgreen:

nicol81 - Śro 17 Paź, 2007 22:01

Marija napisał/a:
Muł i wodorosty ta kontynuacja :wsciekla: , miałam ochotę wywalić telewizor za burtę :evil:


Popieram. Kontynuacja filmowa była jeszcze gorsza od książkowej.
Chociaż przyznaję, że nie byłaby to zła historia, gdyby była oryginalna- o nowych bohaterach (Sara i Robert?), a nie kontynuacja "Przeminęło z wiatrem", z bohaterami nie mającymi nic wspólnego z oryginałem i akcją przeniesioną na inną półkulę.

Maryann - Czw 18 Paź, 2007 15:02

Ja to w ogóle od dawna marzę o takiej całkiem nowej ekranizacji... Wiernej wobec książki i najlepiej w wersji serialowej... :wink:
Tylko kto mógłby w niej zagrać... :?



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group