Powieści Jane Austen - Duma i uprzedzenie
Alison - Wto 14 Lis, 2006 10:18
Hej Dziewczynki, bez spoilerków!
Bo nam ekscytację spsowacie
Marija - Wto 14 Lis, 2006 11:12
Słuchajcie...Było jakaś kontynuacja o nocy poślubnej państwa Darcy :oops: Mam nadzieję, że co najwyżej w stylu platonicznych Harleqiunów. Interesujący nas obiekt, że tak powiem, przebywa tam ciągle i w całej okazałości ( żadnych podtekstów). Ja nie chciałabym sugerować, ale akurat ten ciąg dalszy mógłby być inspirujący dla wyobraźni P.T. Dam. Co?
Darcy and Elizabeth
by Mark Aster
with apologies to Miss Austen
Alison - Wto 14 Lis, 2006 11:23
Ja to mam przetłumaczone, tłumaczyłam na urlopie, miałam to wysłać na forum , ale jakoś odpuściłam, bo to takie...pisane przez faceta. Żeby szybko, sprawnie i możliwie dużo razy...
Nie ma to jak takie fanfiki pisane przez babki, bo przynajmniej coś się przyjemnego dzieje, a ten jest jakiś taki szast prast i po wszystkim :neutral:
Marija - Wto 14 Lis, 2006 11:48
| Alison napisał/a: | | Ja to mam przetłumaczone, tłumaczyłam na urlopie, miałam to wysłać na forum , ale jakoś odpuściłam, bo to takie...pisane przez faceta. Żeby szybko, sprawnie i możliwie dużo razy... |
To straszne :sad: Jestem zdegustowana. To znaczy, że nie warto (nie przystoi) tego czytać?
Alison - Wto 14 Lis, 2006 12:10
| Marija napisał/a: | | Alison napisał/a: | | Ja to mam przetłumaczone, tłumaczyłam na urlopie, miałam to wysłać na forum , ale jakoś odpuściłam, bo to takie...pisane przez faceta. Żeby szybko, sprawnie i możliwie dużo razy... |
To straszne :sad: Jestem zdegustowana. To znaczy, że nie warto (nie przystoi) tego czytać? |
Nie, no przeczytać można, ale jak to porównać np. z tym fanfikiem N&S co go GosiaJ tłumaczyła, to to jest dno i 3 m mułu...
Marija - Wto 14 Lis, 2006 12:36
Baaa Artyści się na kamieniu nie rodzą :cry: Ale jestem strrraszliwie ciekawa, co tam u p. D. :razz: Pornografii zaś nie lubię zdecydowanie ??:
Alison - Wto 14 Lis, 2006 16:14
| Marija napisał/a: | Baaa Artyści się na kamieniu nie rodzą :cry: Ale jestem strrraszliwie ciekawa, co tam u p. D. :razz: Pornografii zaś nie lubię zdecydowanie ??: |
Pornografią bym tego nie nazwała, to po prostu nic ciekawego, ot takie opisanie "numerka", w dodatku za jakąś idiotyczną reakcją Darcy'ego na własną namiętność, po prostu głupie to jak reklama proszku do prania i tyle.
Mag - Czw 16 Lis, 2006 11:16
A ja Matuś chciałabym się z "tym" zapoznać , skoro zadałaś sobie trud przetłumaczenia
Alison - Czw 16 Lis, 2006 18:46
| Mag napisał/a: | A ja Matuś chciałabym się z "tym" zapoznać , skoro zadałaś sobie trud przetłumaczenia |
Dobra Maguś, poszukam tego gdzie to sobie zapisałam i jak znajdę to dam znać.
Anonymous - Czw 16 Lis, 2006 19:14
to ja tez poprosze
Kaziuta - Czw 16 Lis, 2006 22:02
I ja też
Alison - Pią 17 Lis, 2006 15:04
No byle czym chcą się podniecać. Dobra, przez weekend tego poszukam, najwyżej jeszcze "dopieszczę" gdzie się da i poślę Wam, skoro jest takie społeczne zapotrzebowanie... :razz:
Agnesse - Pią 17 Lis, 2006 16:48
Ja tez poprosze te raklame proszku do prania
Alison - Sob 18 Lis, 2006 09:05
Tu jest początek tej "rekalmy", a reszta jest dla dorosłych, więc rozsyłam na privka za okazaniem dowodu osobistego :razz:
Darcy i Elizabeth
Autor Mark Aster (z przeprosinami dla panny Austen)
Wszystko to co ciążyło na wdzięku i dobrej naturze Elizabeth, w końcu się skończyło, a ona sama nagle uświadomiła sobie, że właściwie nie wie jak to jest być żoną. Cała przyjemność ceremonii, niemal w całości poświęcona została ze względu na matkę, która wynagrodziła sobie żałośnie zwyczajny i prosty ślub Lydii, głównie wspaniałym wyposażeniem służących i wszelkiego personelu, oraz jakością ślubnego odzienia, którego wystarczyłoby na trzy panny młode, nawet gdyby były daleko znaczniejsze niż Elizabeth.
Para miała wyjechać następnego dnia do X, a stamtąd w końcu prosto do Krainy Jezior. Rodzina i goście pożegnali ich, pani Bennet z radości tak zgodliwie, że ociągała się tylko troszkę, godzinę po odpoczynku, wydając okrzyki zachwytu nad umeblowaniem i wyposażeniem Pemberley. Dlatego też ślub odbył się spokojnie, gdyż pozwoliła rozpocząć go mężowi, którego radość jakkolwiek równie głęboka, to jednak dużo spokojniejsza, więc jego czułe pożegnanie ulubionej córki, dotknęło ją szczególnie.
Wraz z wyjazdem uczestników uroczystości dom stał się cichy i spokojny. Elizabeth, zajmując się tym co będzie teraz w jej własnej sypialni, poczuła namacalnie, że jest u siebie, powoli zaczęła sobie uświadamiać, właściwie po raz pierwszy, jak bardzo jest szczęśliwa, a teraz poczuła dokładnie coś jeszcze, jeszcze nie do końca wiedząc co to jest. Jej cicha ciekawość została przerwana odgłosem miękkich kroków i delikatnym głosem wymawiającym jej imię:
- Elizabeth – powiedział pan Darcy, gdyż on to był. Odwróciła się twarzą w jego stronę, niepewna, trzymając dłonie złożone na piersiach, czekając aż powie coś jeszcze. Ale on się nie odzywał, tylko stał i wpatrywał się w nią.
- Panie Darcy – powiedziała i zaśmiała się do siebie – ja właściwie nie wiem, jak mam się do ciebie zwracać sir, na naszej nowej drodze życia. Czy mogę cię nazywać Fitzwilliam?
Jej mężowi zrobiło się tak przyjemnie na dźwięk swojego imienia w jej ustach, że przyznał, że może się tak do niego zwracać przez dwanaście godzin na dobę, jeśli sobie tylko tego życzy. Jego własne szczęście przelało się na moment w niechcianą frywolność, zasugerował także chmarę innych imion jakimi kochankowie zwykli się nawzajem nazywać, jak np. słodki groszku, kochane ciasteczko, kluseczko. Te żywe epitety wydały jej się komiczne, wydobywając się z tak poważnego źródła, Elizabeth ledwie zapanowała nad wybuchem śmiechu, aż niższym i bardziej poważnym głosem zakończył – albo oczywiście możesz nazywać mnie mężem.
To zakończyło jej rozbawienie, a bezpośrednie spotkanie z jego oczami pozwoliło jej nagle i głęboko odczuć jak bardzo jest jej mężem. Dokładniej poczuła to już chwilę później, kiedy wziął ją w ramiona i pocałował, a jego ciało delikatnie do niej przywarło.
Ja poproszę chętne panie o adresy na PW, bo miałam kłopoty z kontem i straciłam adresy :-(
Gosia - Sob 18 Lis, 2006 09:32
Ali, mysle ze mojego adresu nie zgubilas
Anonymous - Sob 18 Lis, 2006 11:55
to ja poprosze
Dziękuję z góry
Gosia - Sob 18 Lis, 2006 14:16
Ali, dziekuje za fanficzek, nawet niezle napisany (chodzi mi o styl), gdyby nie to, ze strona erotyczna wywoluje
Alison - Sob 18 Lis, 2006 14:21
| Gosia napisał/a: | Ali, dziekuje za fanficzek, nawet niezle napisany (chodzi mi o styl), gdyby nie to, ze strona erotyczna wywoluje |
Tylko?
U mnie to wywołuje ??:
Gosia - Sob 18 Lis, 2006 14:24
A niezly styl, to moze zawdzieczamy tlumaczce
Alison - Sob 18 Lis, 2006 14:29
| Gosia napisał/a: | A niezly styl, to moze zawdzieczamy tlumaczce |
Starałam się jak mogłam coś z tego wykrzesać, ale chcąc być w zgodzie z oryginałem, było ciężko. Może w końcu dokończę kiedyś ten swój, co go na odtrutkę zaczęłam sama pisać
Gosia - Sob 18 Lis, 2006 14:31
Bardzo bym chetniutko ten Twoj fanfik przeczytala
Alison - Sob 18 Lis, 2006 14:36
| Gosia napisał/a: | Bardzo bym chetniutko ten Twoj fanfik przeczytala |
"Napnierw" muszę się znowu odpowiednio nastroić i jakieś zakończenie wymyślić ??:
Gosia - Sob 18 Lis, 2006 14:37
A co to dla Ciebie ?
TAKA ZDOLNA DZIEWCZYNA :grin:
Alison - Sob 18 Lis, 2006 14:41
| Gosia napisał/a: | A co to dla Ciebie ?
TAKA ZDOLNA DZIEWCZYNA :grin: |
Sękju, ale to nie jest tak szast prast, to nastrój trzeba mieć i w ogóle...
Może jak z powrotem wejdę w te romansowe sprawy Darcy'ego i Lizzy, tłumacząc ten megafanfik, to się jakoś "roztenteguję" w tej sprawie. Wiecie, rozumiecie...;-)
Gosia - Sob 18 Lis, 2006 14:46
Rozumiemy, rozumiemy, ja tez musze miec natchnienie
A ostatnio to cos nie bardzo w nastroju do s-e-x-u bylam .... ??:
|
|
|