Literatura - Proza i poezja - Kicz czy literatura ?
Alison - Czw 22 Mar, 2007 22:01
| Marija napisał/a: | | Maciej Ksawery Michorowski, kropka. Alison syta i ordynacja cala. |
NO! Jak mawiał Niko Dyzma, to mi się podoba. Krótko i po męsku!
Anonymous - Czw 22 Mar, 2007 22:08
Jak to nie Ryśko??
Dajcie Zdzisława mój tatuś jest Zdzisłąw a ja mia być Zdzisława.
Ryszard - imię męskie pochodzenia germańskiego. Wywodzi się od słowa oznaczającego "ten, który jest potężny i bogaty". no pasuje
Imię Ryszard jest popularne w Polsce (w roku 2004 zajmowało 18. miejsce pod względem występowania wśród mężczyzn) i w związku z tym powstało wiele jego zdrobnień i kolokwializmów. Najbardziej popularne formy zdrobniałe tego imienia to:
Rysiek, Rysio, Rysiu, Rychu
Osoby pozostające w bardziej zażyłych kontaktach z nosicielem tego imienia używają także form bardziej kolokwialnych jak:
Rynio lub Rysiaczek
a zobaczcie ilu sławnych Rysiów jest http://pl.wikipedia.org/wiki/Ryszard
Kaziuta - Czw 22 Mar, 2007 22:14
Proponuję Jeremi. Jeremi Michorowski - ładnie brzmi.
Matylda - Czw 22 Mar, 2007 22:17
Pozwolę się wtrącić chociaż w tym wątku nowa jestem
Myślę że w okresie międzywojennym modny był Stanisław no i świety patron sie znajdzie.
Ale Ksawery tyż ładnie . Przez X jak Dunikowski , czy przez Ks ??:
Kaziuta - Czw 22 Mar, 2007 22:24
| Cytat: | | Chyba Wam już nie dam obcować z prawdziwą literaturą, prawdziwego kiczu, boście z uczuć do cna wyzute!!! |
Właściwie to dlaczego z takim uporem nazywamy Trendzie kiczem ?
Jeżeli Helenkę "pobłogosławił" sam Prus, to może to wcale nie jest kicz tylko ktoś kiedyś tak o tym napisał i ciągnie się to za biedną Trendzia.
Dawno temu ktoś nam wmówił, że Mona Liza to najcudowniejszy obraz na świecie. Mi się nie podoba. Siedzi jakaś kobitka, która podobno się uśmiecha o męskich rysach twarzy i to ma być piękne ?
Tak samo jest z naszą Trendzią. Czy ktoś wie kto pierwszy nazwał tę powieść kiczowatą ?
Opisy może faktycznie troszeczke zbyt egzaltowane, ale za to jaki poryw uczuć. Powoli zbliżam sie do końca i naprawdę niejednokrotnie się wzruszyłam.
BeeMeR - Czw 22 Mar, 2007 22:36
Zawsze może mieć Ryszard na drugie
(No dobra, tylko żartowałam )
ale Maciej Michorowski jakoś mi nie leży Michał tyż - już chyba wolę Ksawery.
QaHa - Pią 23 Mar, 2007 00:20
uff wróciłam z wygnania a tu co cud narodzin
ale ja was błagam na kolanach TYLKO NIE RYSZARD!!!
(Zdzisław również proooosze nie)
Staś, Michał, Maciej, Ksawery mogą być
(a małego Ryśka to sie dochowa Margarett z Johnem a nie Waldi ze Stefą)
Ulka - Pią 23 Mar, 2007 00:27
| lady_kasiek napisał/a: | | Ryszard - imię męskie pochodzenia germańskiego. Wywodzi się od słowa oznaczającego "ten, który jest potężny i bogaty". no pasuje |
no to nie może być, jako patriota Waldi nie nazwie syna po niemiecku!
Anonymous - Pią 23 Mar, 2007 00:59
Polska szlachta preferowała Kazimierzów, Józefów, Stanisławów
Marija - Pią 23 Mar, 2007 07:45
Hehehe, jak preferowała, to skąd Maciej i Waldemar?
QaHa - Pią 23 Mar, 2007 07:51
wyjątki potwierdzające regułę
Alison - Pią 23 Mar, 2007 10:37
Ale "dyskaszin" się wywołała. Narazie i tak gadamy o pomarszczonym staruszku, bo ja męczę fanfika, do którego nie mam ni weny, ni serca, a maleństwo mamczy się mamką, Waldi ze Stefą śpią snem sprawiedliwych, z powodu wyczerpania nocnymi przejściami. Poza tym i tak nie mam narazie pomysłu co z tym Ksawciem (a może Konstantym :razz: ) zrobić :sad: Muszę się czymś zestresować
Marija - Pią 23 Mar, 2007 10:58
KONSTANTYM? Dla spokojności, daj(my) mu ze cztery imiona...
Maryann - Pią 23 Mar, 2007 11:31
Jeśli wolno się wtrancić: a jak mieli na imiona dziadkowie tego malucha ? Jako błękitnokrwiste niemowlę powinno odziedziczyć imiona po przodkach. Oczywiście w pierwszej kolejności po mieczu.
Albo - jeśli już fanfik nam się tu przewinął raz i drugi - niech smarkacz ma na imię Rudecki...
Marija - Pią 23 Mar, 2007 11:35
| Maryann napisał/a: | Albo - jeśli już fanfik nam się tu przewinął raz i drugi - niech smarkacz ma na imię Rudecki... | Dla rodziny i przyjaciół - Rudy Ordynat Rudy Maciej Waldemar II Michorowski na Głębowiczach, ufff
Aragonte - Pią 23 Mar, 2007 12:59
| Alison napisał/a: |
- Przy następnym?! - zerwał się Waldemar - Boże wielki! Drugi raz już bym chyba tego nie przeżył! Już bym do reszty osiwiał, mówię panu, pan nie wie, co ja przeżyłem!
- Panie ordynacie, ja mam czworo dzieci. Trzech synów i córkę - odpowiedział dumnie doktor Jastrzębski.
- Nooo... - wyjąkał Waldemar z niejakim podziwem - to ja się chyba jednak pójdę położyć. |
Dzięki, Ali
Aragonte - Pią 23 Mar, 2007 13:00
| Marija napisał/a: | | Maryann napisał/a: | Albo - jeśli już fanfik nam się tu przewinął raz i drugi - niech smarkacz ma na imię Rudecki... | Dla rodziny i przyjaciół - Rudy Ordynat Rudy Maciej Waldemar II Michorowski na Głębowiczach, ufff |
Byle nie Rudy 102
Marija - Pią 23 Mar, 2007 13:00
| Aragonte napisał/a: | Byle nie Rudy 102 | 102 to nie w tym pokoleniu !
Alison - Pią 23 Mar, 2007 13:29
| Kaziuta napisał/a: | Właściwie to dlaczego z takim uporem nazywamy Trendzie kiczem ?
|
No bo to jest kicz, Kaziutko, jakby na to nie patrzeć. Z drugiej jednak strony, jakby tak tą powieść obrać z tych wszystkich łabędzich puszków, brabanckich falbanek i płatków róż, to co by nam zostało? Ot książczyna, która na pewno nie cieszyłaby nas tak jak w tej postaci, w jakiej jest. Nie wiem nawet czy byłaby równie wzruszająca i poruszajaca zmysły
Tak się czasem zastanawiam co jest z tym kiczem? Bo kiedy człowiek zobaczy zachód słońca nad morzem, albo jelenia na tle wodospadu w tzw. realu, to chce zemrzeć z zachwytu, a jak ktoś mu pstryknie taką fotę, albo namaluje obraz, oddając w pełni tę żywość barw i nastrój, to się chcemy porzygać z rozpaczy nad takim landszaftem. Nie do końca rozumiem, co nam stwarza tę granicę pomiędzy dziełem wartościowym a tej wartości pozbawionym. Gdzieś żeśmy ją sobie sami ustawili i często dajemy sie złapać w pułapkę, bo zachwyt takim pięknem w czystej postaci połączony ze zwierzęcą radością życia jest nam dany od urodzenia. Wystarczy spojrzeć co się dzieciom podoba, im bardziej kolorowo, cekiniasto i migotliwie, tym cudniej, a potem gdzieś to zatracamy, jakiś snobizm czy cholera wie co, zabiera nam te dziecięce zachwyty nad "migoczącą milionem cekinów aksamitną suknią nocnego nieba"
Anaru - Pią 23 Mar, 2007 15:09
Ja blagam, nie Konstanty..... i nie Zdzisio....
Znacznie, znacznie bardziej mi przypadl do gustu Stanislaw Ksawery (Xawery???), albo z jakims innym imieniem, przewijalo sie tu pare odpowiednich.
Ryszard za nic nie pasuje, chociaz to fajne imie (dlaczego mialoby byc paskudne?????). Znam wprawdzie tylko jednego Ryszarda (i nie jest to wasz Rysio ani Rysio z Klanu, czy jaki inny ekranowy) - ale to kochany czlowiek, wiec mi sie imie paskudnie nie kojarzy, natomiast za Chiny mi nie pasuje jako imie ordynatowego dzieciecia - juz lepiej faktycznie jakies patriotycznie polskie.
A w ogóle to widze, ze Tredzia sie przerodzila w "Tredzia - dalsze dzieje"
Alison
ps - ja lubie "kiczowate" zachody slonca, w naturze..... Nie lubie tylko nieudolnych bohomazów na ten temat. Zywe kolory tez lubie (no, niekoniecznie moze akurat rózowy... ). Kicz jest emocjonalny, prawda? Dziala na nas. Dlatego czesto kiczem nazywa sie to, co odbiega od naszych standardów, skostnialych, bezpiecznych, ustalonych przez MADRYCH znawców - jak, nie szukajac daleko, kino bollywoodzkie - kolorowe, z cekinami, bardzo emocjonalne, wirujace, INNE i dla niektórych przez to nie do zaakceptowania - w obawie przed czym? Osmieszeniem? Wstydem, ze cos takiego moze sie podobac? To samo jest z Tredzia - swoja droga ja nadal nie przepelzlam przez poczatek....
Trzykrotka - Pią 23 Mar, 2007 15:34
Ja kocham kicz, za naiwność i emocje, dokładnie tak, jak napisałaś. Może dlatego Trędzia od pierwszej chwili ujęła mnie za serce: kocham ją jak piękne, choć niepełnosprawne dziecko.
Aragonte - Pią 23 Mar, 2007 15:55
| Anaru napisał/a: | swoja droga ja nadal nie przepelzlam przez poczatek.... [/i] |
Eee, ja też Ale miałam remont, więc mam usprawiedliwienie
Ale wszelkie ciągi dalsze Alison czytuję z radością
Anaru - Pią 23 Mar, 2007 16:16
| Aragonte napisał/a: | Eee, ja też Ale miałam remont, więc mam usprawiedliwienie
Ale wszelkie ciągi dalsze Alison czytuję z radością |
Ten ciag dalszy, ze wszystkimi Waldemarowo-Stefciowymi perypetiami, czytuje z dzika rozkosza.
Natomiast jestem pelna dobrych checi w stosunku do Tredzi, ale ciagle mi wpada a rece jakas nowa ksiazka do czytania - teraz czytam jednoczesnie Forsytha (Afganczyk), Chmielewska (Krętka blada), Grochole (A nie mówilam?), Abecassis (Skarb Swiatyni), Dziwisza (Swiadectwo), Sheldona (Mistrzyni gry) i cos tam jeszcze, a od wczoraj jeszcze dodatkowo jedno takie opasle tomisko (a przeczytalam chyba kilkanascie innych ksiazek po drodze, nawet jedna Niziurskiego przypominajac sobie dawne czasy - korzystam, bo pracuje w ksiegarni). No i biedna Tredzia jakos lezy odlogiem, chociaz sobie obiecuje, ze sie za nia wezme :oops:
QaHa - Pią 23 Mar, 2007 16:29
szczęściara ma żródełko
Kaziuta - Pią 23 Mar, 2007 18:21
| Alison napisał/a: | | Kaziuta napisał/a: | Właściwie to dlaczego z takim uporem nazywamy Trendzie kiczem ?
|
No bo to jest kicz, Kaziutko, jakby na to nie patrzeć. Z drugiej jednak strony, jakby tak tą powieść obrać z tych wszystkich łabędzich puszków, brabanckich falbanek i płatków róż, to co by nam zostało? Ot książczyna, która na pewno nie cieszyłaby nas tak jak w tej postaci, w jakiej jest. Nie wiem nawet czy byłaby równie wzruszająca i poruszajaca zmysły
Tak się czasem zastanawiam co jest z tym kiczem? Bo kiedy człowiek zobaczy zachód słońca nad morzem, albo jelenia na tle wodospadu w tzw. realu, to chce zemrzeć z zachwytu, a jak ktoś mu pstryknie taką fotę, albo namaluje obraz, oddając w pełni tę żywość barw i nastrój, to się chcemy porzygać z rozpaczy nad takim landszaftem. Nie do końca rozumiem, co nam stwarza tę granicę pomiędzy dziełem wartościowym a tej wartości pozbawionym. Gdzieś żeśmy ją sobie sami ustawili i często dajemy sie złapać w pułapkę, bo zachwyt takim pięknem w czystej postaci połączony ze zwierzęcą radością życia jest nam dany od urodzenia. Wystarczy spojrzeć co się dzieciom podoba, im bardziej kolorowo, cekiniasto i migotliwie, tym cudniej, a potem gdzieś to zatracamy, jakiś snobizm czy cholera wie co, zabiera nam te dziecięce zachwyty nad "migoczącą milionem cekinów aksamitną suknią nocnego nieba" |
Właśnie o to mi chodziło Ali. Gdzie jest granica pomiędzy kiczem, a (przepraszam za zwrot) nie kiczem. Skąd wiemy, że to kicz ? Przecież robią to z reguły ludzie określając pewne zasdy klasyfikacji. Czy się nie mylą ?
Trendzia jest powieścią o wielkiej miłości napisaną może mało wprawnie, ale zdarzjaą się jej momenty niezłe. Tęsknimy za takim uczuciem, pragniemy go, czy to oznacza, że pragniemy kiczu, że wielka miłość nie jest trendy?
Nie wiem czy dobrze wyłuszczyłam o co mi chodzi, ale bardzo się starałam.
|
|
|